wtorek, 22 marca 2011

Anne Holt, Ślepa bogini




Szybciej czytam niż piszę notki z wrażeniami z lektury, tak więc mam trochę zaległości, które staram się nadrabiać. :)

Tym razem w moje ręce trafił debiut Anne Holt, pierwszy tom cyklu z Hanne Wilhelmsen, uzdolnioną policjantką, a prywatnie lesbijką (choć przełożeni i koledzy nie mają o tym pojęcia), w roli głównej. Niestety, książka nie powaliła mnie na kolana…

W Oslo pewna prawniczka znajduje martwego narkomana z raną postrzałową. Jego śmierć nie trafia na nagłówki gazet. Niemal od razu zostaje złapany jego domniemany zabójca, który żąda, aby jego adwokatem została prawniczka, która znalazła ofiarę… Gdy kilka dni później adwokat ofiary zostaje zamordowany we własnym mieszkaniu, sprawa wzbudza większe zainteresowanie. Śledztwo prowadzi Hanne Wilhelmsen z Komendy Okręgowej Policji w Oslo wraz z prokuratorem Håkonem Sandem Z zebranych informacji, poszlak i skromnych dowodów wyłania się obraz prężnie działającej mafii narkotykowej, w której działalność zamieszani są politycy i instytucje rządowe.

Nie byłam zachwycona tą lekturą, co składam na karb jeszcze trochę niedopracowanego warsztatu pani Holt. Czytałam już wcześniej „To, co moje”, które zrobiło na mnie dużo lepsze wrażenie, więc może początki zawsze są trudne.

Dlaczego mi się nie podobało? Jeśli chodzi o akcję, to toczy się ona dość ślamazarnie, by pod koniec doznać raptownego przyśpieszenia z powodu irracjonalnego zachowania podejrzanego. Nie wiem, dlaczego postanowił znakomicie ułatwić zadanie policji i podjąć szaleńczy atak na osobę, której zeznania nie mogły go pogrążyć (przynajmniej tak mi się wydaje).

Trudno mi też wyobrazić sobie, że w Norwegii oficer policji może zostać zaatakowany przez nieznanego sprawcę na terenie komendy w stolicy kraju i nie można wykryć winowajcy, tak jakby w latach 90-tych (książka była wydana w 1993 r.) nie było monitoringu ani żadnych procedur bezpieczeństwa obowiązujących przy wejściu do budynku policji. Co więcej, okazuje się, że materiały z „gorącego”, medialnego śledztwa – w tym jedyny egzemplarz zeznań kluczowego świadka - zostawiane są beztrosko na biurku, a ich przejrzenie, sprawdzenie zawartości i zniszczenie jedynego egzemplarza zeznań dokonane może być również bezproblemowo i bez jakichkolwiek następstw przez nieznanego sprawcę. To wszystko sprawia wrażenie tak nierealne, że nie chce mi się w to wierzyć, choć z drugiej strony Anne Holt pracowała m.in. na policji i musiała czerpać ze swoich bogatych doświadczeń.

Bohaterowie również nie przekonali mnie do siebie. Główna bohaterka jest dość ciekawie zarysowana z paroma charakterystycznymi cechami, które zapewne zostaną rozwinięte w dalszej części cyklu. Niemniej jednak, nie wydaje mi się, żeby w liberalnej Norwegii w latach 90-tych XX w. przedstawiciele mniejszości seksualnej mieli opory przed ujawnianiem swoich preferencji. Współpracujący z Hanne prokurator, Håkon Sand, jest przez większość książki przedstawiony w dość odstręczający sposób, dlatego też nie wiem, jaką ma w sobie moc przyciągania dla atrakcyjnej, dobrze sytuowanej prawniczki, która przez kilkanaście lat nie była w stanie zauważyć jego zalet mimo że byli „jak papużki nierozłączki”. No, nie pasuje mi to i już. 

Mam nadzieję, że kolejne książki cyklu będą ciekawsze.
 
Anne Holt (ur. 1958) jest popularną norweską pisarką. Z wykształcenia prawniczka, pracowała jako dziennikarka telewizyjna, starszy radca policji w Oslo i adwokat. W latach 1996-1997 sprawowała funkcję ministra sprawiedliwości w rządzie socjaldemokratycznym. Zadebiutowała w 1993 roku powieścią Blind gudinne, która odniosła ogromny sukces czytelniczy. Za swoją drugą powieść kryminalną otrzymała Rivertonprisen, prestiżową nagrodę norweską dla literatury kryminalnej. Obie powieści zostały sfilmowane. Anne Holt ma już w swoim dorobku 13 powieści, przetłumaczonych na wiele języków i wydanych w 20 krajach świata.


Moja ocena: 3,5 / 6

Autor: Anne Holt
Tytuł oryginalny: Blind Gudinne
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 336
 

niedziela, 20 marca 2011

Preethi Nair, Kolory miłości





Moja dzielnicowa biblioteka jest naprawdę niezłym źródłem ciekawych lektur. Nigdy nie rezerwuję książek, biorę to, co mi wpada w ręce i rzadko się rozczarowuję. Tym razem też dobrze trafiłam. „Kolory miłości to bardzo fajna książka, dobra do czytania i w lecie, i w zimie, i w mieście, i na wsi. Wydaje mi się, że wszyscy znajdą w niej coś miłego.

Bohaterką jest wychowana w Wielkiej Brytanii młoda Hinduska, Nina, która pewnego dnia rzuca pracę radcy prawnego w agencji artystycznej, żeby spełnić uśpione i zakazane przez ojca marzenie o malowaniu.

Zaraz po podjęciu tej ważnej decyzji przyłapuje narzeczonego (nie Hindusa) na zdradzie i z rozpaczy zgadza się na aranżowane małżeństwo z nudnym, zdominowanym przez matkę księgowym Rajem. Równocześnie w tajemnicy przed rodziną i narzeczonym maluje. Inspiruje ją powiedzenie Matisse’a: „Kto chce widzieć kwiaty, zawsze je zobaczy”. Jeden z jej obrazów zostaje przypadkiem zauważony przez słynnego marszanda i zbiegiem okoliczności uznany za niezwykle oryginalne dzieło sztuki pewnego Japończyka.

W ten sposób Nina staje się przebojową agentką ekscentrycznego, stroniącego od zgiełku medialnego japońskiego artysty o pseudonimie Foruki. Malarstwo Forukiego wzbudza prawdziwą sensację na rynku sztuki. Nina w wirze przygotowań do ślubu, organizuje też wystawę prac Forukiego, zakochuje się (z wzajemnością) we właścicielu międzynarodowej sieci restauracji-galerii i staje przed trudnym wyborem: zawieść narzeczonego Raja i rodziców czy też wyrzec się miłości i marzeń. W dodatku jeśli mistyfikacja z Forukim się wyda, kariera Niny skończy się szybciej niż się zaczęła...

Fabuła książki do złudzenia przypomina perypetie autorki, o czym w notce biograficznej poniżej. Książka jest napisana lekkim, niemal żartobliwym językiem, ale porusza istotne kwestie kulturowej tożsamości w dzisiejszym świecie i zawiłości asymilacji. Symptomatyczny jest casus matki Raja, która aspiruje do stylu życia brytyjskiej klasy średniej (wyższe rejestry), ale swojego syna swata i żeni zgodnie z indyjską tradycją.

„Kolory miłości” to miłe odprężenie i lekarstwo na chandrę i zły humor, to książka wzbudzająca nadzieję, że wszelkie trudności da się pokonać jeśli uwierzymy w siebie. Można też się pośmiać, zwłaszcza gdy do akcji wkracza tata Niny. „Kolory miłości” nie pretendują do miana „kultowej” książki, ale pozostawiają po sobie radość i świeżość. Książka wciąga i czyta się ją bardzo szybko. Polecam. 

 

Preethi Nair jest Brytyjką pochodzenia hinduskiego; urodziła się w Kerali, na południu Indii w 1971 roku. Jako dziecko przyjechała do Londynu. Po studiach na uczelniach w Cardiff oraz Warwick pracowała jako konsultant ds. zarządzania. Porzuciła jednak to intratne zajęcie, aby podążać za swoim marzeniem i zostać pisarką. Rozesłała kopie manuskryptu swojej powieści z nadzieją, że spotka się ona z zainteresowaniem któregoś z większych wydawców. Nikt jednak nie zainteresował się jej książką. Z pieniędzy przeznaczonych na mieszkanie założyła własne wydawnictwo i sama postanowiła wydać książkę „Gypsy Masala”. Nie miała wystarczająco dużo pieniędzy na wynajęcie agencji PR, założyła więc własną "międzynarodową firmę" w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu. Zatrudniła Pru Menon (swoje alter ego), aby agresywnie promowała jej książkę. Nie poinformowała nikogo bliskiego o swoich planach. Wykonywała pracę kilku osób jednocześnie i wiodła szaleńcze podwójne, a nawet potrójne życie, ale - co najważniejsze - zdołała skutecznie zainteresować swoją osobą dziennikarzy. Po dwóch latach podpisała umowę na trzy książki z wydawnictwem Harper Collins. Strona internetowa Autorki: http://www.preethinair.com/

Moja ocena: 5/6



Wydawnictwo: Muza
Tytuł oryginalny: Beyond Indigo
Seria: Kalejdoskop
Tłumaczenie: Agnieszka Pokojska
Rok wydania: 2004
Liczba stron: 424

środa, 16 marca 2011

Åke Edwardson, Niebo to miejsce na ziemi



Nie każdy skandynawski kryminał musi się podobać … Ten akurat, stanowiący trzeci tom cyklu o komisarzu Eriku Winterze, lecz w Polsce wydany jako pierwszy, mnie nie zachwycił.

Do różnych komisariatów policji w Göteborgu nadchodzą co jakiś czas zgłoszenia, że nieznajomy mężczyzna zaczepia małe dzieci i proponując słodycze, zwabia je do samochodu. Ponieważ nie dochodzi do przestępstwa, zgłoszenia są ignorowane. Jednak pewnego dnia z placu zabaw zostaje porwany kilkuletni chłopczyk. Kiedy się odnajduje, jest przerażony i mocno poturbowany. Komisarz Erik Winter, który prowadzi śledztwo w sprawie serii brutalnych napaści na młodych mężczyzn, zaczyna podejrzewać, że między obiema sprawami istnieje związek. Tuż przed Wigilią Bożego Narodzenia porwane zostaje kolejne dziecko. Tym razem przepada bez wieści. Okres świąteczny zmienia się w prawdziwy koszmar dla komisarza, który wie, że musi działać błyskawicznie.

Komisarz Winter to całkowite przeciwieństwo detektywów ze zwichrowanym życiem osobistym: żyje w partnerskim i szczęśliwym związku z lekarką, mają kilkuletnią córkę. Komisarz za najlepszy okres w swoim życiu uznaje czas, kiedy przebywał z dzieckiem na urlopie tacierzyńskim. Nie jest on jakąś szczególnie charakterystyczną postacią, lecz nie ze względu na uregulowane życie osobiste J, a raczej z powodu niezbyt sprecyzowanej wizji autora tego kryminału.

Pierwszy raz zetknęłam się z pisarstwem Åke Edwardsona i stworzonym przez niego bohaterem i muszę przyznać, że miałam pewne kłopoty z rozpoznaniem poszczególnych detektywów współpracujących z Winterem. Zanim przyporządkowałam nazwiska do zasygnalizowanych cech charakterystycznych trochę czasu minęło. Akcja posuwa się naprzód poprzez rwane, szybkie dialogi. Opis rzeczywistości też jest raczej przedstawiany w dialogach. Podczas lektury brakowało mi pogłębionego tła obyczajowego – tak charakterystycznego dla kryminałów z północy.


Jeśli natomiast chodzi o tematykę kryminału, to pedofilia dla wszystkich jest tematem budzącym sprzeciw i odrazę. Od kiedy sama zostałam matką te odczucia jeszcze się spotęgowały. Nie znajduję dla pedofilii najmniejszego usprawiedliwienia i nie pasowały mi opisy psychologiczne sprawcy serwowane przez Edwardsona. Nie „kupiłam” tego.

Śledzenie akcji książki nie było łatwe. Związek między dwoma sprawami nie był dla mnie oczywisty i to, że zostały one powiązane, był raczej dziełem przypadku niż mrówczej pracy policji. Zakończenie książki, mimo że dramatyczne, sprawia wrażenie pisanego „na kolanie” i niewiele wyjaśnia. Widząc na okładce informację, iż książka ta dostała w 2001 r. Nagrodę Svenska Deckarakademi jako „Najlepszy kryminał” spodziewałam się czegoś więcej.



Åke Edwardson (ur. 10 marca 1953 r.) pracował jako dziennikarz I wykładowca na uniwersytecie w Göteborgu. Jako pisarz kryminałów zadebiutował w 1995 r. Powieścią „Taniec z aniołem” (1997) zapoczątkował słynna serię kryminalną o komisarzu Eriku Winterze. Jego książki zostały przetłumaczone na 20 języków. Uznany za najlepszego pisarza roku 2003 w Szwecji. Wywiad z Autorem znajdziecie tu.


Moja ocena: 3.5 / 6


Autor: Åke Edwardson
Tytuł oryginalny: Himlen är en plats på jorden
Wydawnictwo: Jacek Santorski; Co Agencja Wydawnicza
Seria: Czarna seria
Tłumaczenie: Halina Thylwe
Liczba stron: 544
Rok wydania: 2008

poniedziałek, 14 marca 2011

Jo Nesbø, Pancerne serce



Tak się złożyło, że w krótkim odstępie czasu przeczytałam pierwszą i ostatnią jak dotychczas książkę z cyklu o Harrym. Jestem jednak pewna, że na pewno przeczytam pozostałe, mimo że w „Pancernym sercu” jest wiele odniesień do wydarzeń, których jeszcze nie poznałam. Widzę ogromną różnicę w porównaniu do „Człowieka - nietoperza” - pierwszej książki z cyklu. Obecnie, Nesbø to mój faworyt, jeśli chodzi o skandynawskie kryminały.

Po rozwiązaniu sprawy Bałwana, która w koszmarny sposób dotknęła Harry’ego i jego najbliższych, komisarz Hole porzuca pracę i wyjeżdża do Hongkongu. Stacza się na dno, żyjąc z dnia na dzień, szukając zapomnienia w hazardzie i oparach opium, ścigany przez tamtejszą mafię.

Tymczasem w Oslo zostają zamordowane dwie młode kobiety. Podobny, unikalny wręcz sposób dokonania zabójstw wskazuje na tego samego sprawcę - obie dziewczyny mają w ustach dwadzieścia cztery rany powstałe od tajemniczego narzędzia zbrodni. Szef Wydziału Zabójstw w Oslo pozostający w ostrym starciu ze specjalną jednostką policji KRIPOS, która planuje przejęcie najpoważniejszych spraw kryminalnych w kraju, decyduje się ściągnąć do Norwegii jedynego człowieka specjalizującego się w seryjnych mordercach - Harry'ego Hole. Wysłanniczką policji jest piękna Kaja Solness, ale ani jej uroda, ani sprawa nie przekonuje Harry’ego do powrotu. Kaja używa innego argumentu, aby skłonić go do przyjazdu do Norwegii.

Po jego przybyciu do kraju w niesamowity sposób ginie jedna z parlamentarzystek. Harry mimo początkowych oporów postanawia włączyć się w śledztwo, gra również swoją grę z bezwzględnym, dążącym po trupach do celu Mikaelem Bellmanem, szefem KRIPOS. Okazuje się, że łańcuch ofiar jeszcze się nie skończył, a wszystkie ślady prowadzą do odludnego górskiego schroniska i Konga, przypominającego piekło.

Wiele się dzieje w tej książce, może nawet zbyt wiele. Popełniane zbrodnie są coraz bardziej okrutne. Ścigany przestępca wydaje się być nieuchwytny. W tle rozgrywają się też wątki poboczne, bardzo zresztą rozbudowane: rywalizacja wydziałów policji norweskiej o palmę pierwszeństwa w rozwiązywaniu najważniejszych spraw kryminalnych, trudne sprawy rodzinne Harry’ego, pojawienie się nowej kobiety w życiu komisarza…

Harry Hole to twardziel, po raz kolejny wydobywa się cało z najgorszych opresji, co jest – przyznajmy – trochę naciągane. Wydaje się, że można było nieco okroić kilka wątków bez szkody dla akcji kryminału. Jednak mimo tego wątkowego rozbuchania autor panuje nad wszystkimi zwrotami akcji, a „Pancerne serce” pozostaje świetną lekturą. Jedynym zarzutem może być zbyt duża brutalność niektórych scen. 



Jo Nesbø (ur. 1960) – norweski pisarz oraz muzyk. Nesbø urodził się w Oslo. Pisze głównie powieści kryminalne, jest także autorem tekstów w zespole Di derre, w którym gra i śpiewa.
Nesbø jest autorem cyklu powieści kryminalnych, w których głównym bohaterem jest policjant Harry Hole. Za swą debiutancką powieść Człowiek - nietoperz Nesbø otrzymał literacką Nagrodę Rivertona
oraz Szklany Klucz, obydwie przyznawane za najlepsze powieści kryminalne. Z kolei za powieść Czerwone gardło otrzymał w 2000 r. nagrodę norweskich księgarzy. W 2004 r. książka ta została wybrana najlepszym norweskim kryminałem wszechczasów. W 2007 powieść Czerwone gardło pojawiła się jako kandydatka do nagrody Złoty Sztylet za najlepszą powieść kryminalną, przetłumaczoną na język angielski. Strona internetowa Autora: www.jonesbo.com


Moja ocena: 4,5 / 6


Autor: Jo Nesbo
Tytuł oryginalny: Panserhjerte
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 536
Rok wydania: 2010

wtorek, 8 marca 2011

Catarina Kruusval, Jabłonka Eli



Z uwagi na pojawienie się młodego domownika powoli zapoznaję się z literaturą dziecięcą. Oczywiście, książki, które pamiętam ze swojego dzieciństwa, znam na tyle dobrze, że nie muszę ich czytać przed wspólną lekturą z Juniorem, ale pojawiło się tyle nowości, że wolę się z nimi zapoznać wcześniej, żeby wiedzieć, czy warto zwracać na nie uwagę mojego synka.

„Jabłonka Eli” to pierwsza książeczka Catariny Kruusval, z jaką miałam do czynienia. I po lekturze muszę stwierdzić, że chyba nie ostatnia. Jest to bardzo prosta, ale nie pozbawiona dramatyzmu opowieść o jabłonce, która towarzyszyła przez okres dzieciństwa Eli i jej koledze Olkowi. który też często pojawia się w książeczkach pani Kruusval. Jabłonka była miejscem zabaw dzieci, dostarczała owoców, była ważnym elementem ich dzieciństwa. Autorka opisuje zmiany wyglądu drzewa podczas następujących po sobie pór roku. Podczas wichury jabłonka zostaje powalona przez silny wiatr. Na wiosnę mama Eli sadzi z dziećmi nowe drzewko, które początkowo budzi pewien niedosyt, gdyż Ela i Olek tracą swoje ulubione miejsce zabaw. Ale w miarę upływu czasu, dzieci mogą obserwować, jak nowa jabłonka rośnie i rodzi pierwsze owoce. W „Jabłonce Eli” bardzo ładnie i w nieskomplikowany sposób pokazany jest rytm natury, zmiany, jakie zachodzą w przyrodzie. 

Jak już wspomniałam, książeczka ta jest napisana bardzo przystępnie i prosto. Zdania są krótkie, zwykle w czasie teraźniejszym, co ułatwi młodym słuchaczom (bo jeszcze nie czytelnikom) śledzenie akcji. „Jabłonka Eli” jest również przepięknie zilustrowana przez Autorkę - sądzę, że 3-4 letnie dziecko, dla których ta książeczka jest przeznaczona, będzie mogło spędzić dużo czasu nie tylko na słuchaniu tekstu, ale także na oglądaniu obrazków i poznawaniu przedmiotów, roślin, zwierząt, które są na nich obecne. Ilustracje pełne są szczegółów, o których można z dzieckiem rozmawiać długo, na temat i nie na temat. Na wewnętrznej stronie okładki jest kolorowa ilustracja pokazująca uliczkę, przy której mieszkają dziecięcy bohaterowie opowieści – kolejny przyczynek do długich rozmów z dzieckiem. Nie zmieniono szwedzkiej nazwy sklepu spożywczego, w związku z czym figuruje tam napis KONSUM. Czy to dobrze, czy źle? Nie wiem, ale opowieść jest na tyle uniwersalna, że mogła wydarzyć się wszędzie, i w Szwecji, i w Polsce, a nawet w Ameryce.

Mój synek jest jeszcze zbyt mały, aby możliwe było czytanie i pokazywanie mu tej książeczki, ale myślę, że oboje będziemy mieć dużo radości podczas jej lektury, gdy osiągnie stosowny wiek. Natomiast już całkiem niedługo nasz najmłodszy domownik będzie przygotowany do poznania serii książeczek Catariny Kruusval o Eli i Olku przeznaczonej dla młodszych dzieci (1-2 lata), które zawierają proste zwroty i ilustracje poświęcone konkretnym czynnościom (Ela i Olek jedzą, jeżdżą, bawią się etc.). Już się na to cieszę :)



Catarina Kruusval, ur. 1951, szwedzka autorka i ilustratorka książek dla dzieci, znana przede wszystkim ze swoich książek obrazkowych. Mieszka w Göteborgu i uwielbia konie.


Moja ocena 5,5 / 6

Autor: Catarina Kruusval
Tytuł oryginalny: Ellens äppelträd
Wydawnictwo: Zakamarki
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Liczba stron: 28
Data wydania: 2009


wtorek, 1 marca 2011

Paolo Giordano, Samotność liczb pierwszych



„Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym szeregu liczb naturalnych, ściśnięte, jak wszystkie, między dwiema innymi liczbami, ale mają w sobie coś, co różni je od innych. To liczby podejrzliwe i samotne, i dlatego fascynowały Mattię. Czasami myślał, że znalazły się przypadkiem w tym ciągu, uwięzione jak perełki nawleczone na nitkę. Podejrzewał też, że i one wolałyby nie różnić się od innych, być zwykłymi liczbami, tylko, że z jakiegoś powodu nie potrafiły.”

To wyjaśnienie pojęcia „liczb pierwszych” obrazuje również sytuację dwojga bohaterów książki Paolo Giordano. Mattia i Alice to młodzi ludzie, którzy poznali się w liceum. Każde z nich doświadczyło w dzieciństwie traumatycznego przeżycia, które naznaczyło ich na całe życie. Mattia w poczuciu winy okalecza swoje ciało, zachowuje się tak, jak gdyby nie zasługiwał na normalne życie; krótkotrwałe wytchnienie znajduje w nauce, jest geniuszem matematycznym, który zresztą przeraża swoich nauczycieli. Alice uważa, że w wyniku wypadku podczas jazdy na nartach w dzieciństwie, jest i pozostanie niedoskonała fizycznie; niszczy więc swoje ciało jeszcze bardziej, aby zemścić się na ojcu, który zmuszał ją do treningów narciarskich i aby mieć satysfakcję namiastki doskonałości – jest anorektyczką. Tych dwoje nawiązuje między sobą osobliwą przyjaźń, która być może mogłaby być czymś więcej, ale zawsze coś staje na przeszkodzie. Wydaje się zresztą, że te dwie osoby nie mogłyby stanowić pary. Oni są razem, lecz zawsze osobno. Autor porównuje ich relacje do liczb pierwszych zawsze oddzielonych od siebie liczbą naturalną.  Ta paralela konsekwentnie – może zbyt konsekwentnie - przewija się przez całą powieść. Oto cytat obrazujący ich relację:

„Lata liceum pozostały otwartą raną, która Mattii i Alice wydawała się tak głęboka, że aż niemożliwa do zabliźnienia. Przeszli przez nie w stanie bezdechu, on – odcinając się od świata, ona – czując się przez świat odrzucona, aż do momentu, gdy uświadomili sobie, że właściwie jest im to już obojętne. Skonstruowali swoją przyjaźń, ułomną i asymetryczną, na którą składały się częste oddalenia i długie okresy milczenia; czystą, pustą przestrzeń, do której oboje mogli zawsze wrócić, w której mogli oddychać, gdy mury szkoły stawały się nazbyt ciasne, by nie zauważać zaduchu, jaki w nich panował.”

W swoich wyborach życiowych Mattia i Alice są pozostawieni całkowicie samym sobie. Nie ma wokół nich nikogo. Rozmowy z rodzicami – jeśli do nich dochodzi - są  puste i bez treści. Rodziny bohaterów przedstawione w książce są zatomizowane, nie stanowią wspólnoty czy jakiegokolwiek oparcia dla jej członków w trudnych, nawet dramatycznych sytuacjach życiowych. Wszyscy żyją obok siebie, a nie ze sobą, nie umieją się porozumiewać, pomagać sobie. Ten stan obrazuje cytat dotyczący ojca Alice:

„Poczucie winy, którego przyczyna należała już do innej epoki, nie pozwalało mu narzucić córce swojej woli, sprawiało, że właściwie z nią nie rozmawiał. Czasami myślał sobie, że może nie trzeba wiele, może wystarczy wejść któregoś wieczoru do jej pokoju i powiedzieć… No właśnie: co miałby jej powiedzieć?”

Samotność – to słowo-klucz tej książki.

Niezwykła powieść, która odniosła ogromny sukces medialny. Czy słusznie?  Aż trudno uwierzyć, że jest ona debiutem autora, w dodatku fizyka z wykształcenia. Nie nazwałabym tej powieści „manifestem pokoleniowym”, bo wydaje mi się, że Mattia i Alice nie są osobami, z którymi młodzi ludzie mogliby się identyfikować – są jednak zbyt dziwni. Historię opisaną w książce dość trudno streścić, to seria kolejnych epizodów toczących się na przestrzeni wielu lat, opisanych krótko, zwięźle, bez ozdobników. Może właśnie konstrukcja książki – krótkie rozdziały, precyzyjne słownictwo – sprawia, że czyta się ją bardzo szybko i niesamowicie wciąga. Oceniam tę powieść bardzo wysoko i cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać, ale nie sądzę, by była to książka przełomowa.   

Poniżej dwa cytaty, które utkwiły mi w pamięci:

„Po raz pierwszy pomyślała, że cała ta odległość, która ich dzieli, jest po prostu śmieszna. Wiedziała, że on wciąż tam jest, pod tym samym adresem, pod który wysłała do niego parę listów wiele lat wcześniej. Gdyby się gdzieś przeniósł, w jakiś sposób by to odczuła, bo Mattia i ona byli połączeni niewidzialną, elastyczną nicią, zagrzebaną pod stosem nieważnych rzeczy, nicią, która mogła istnieć tylko między dwojgiem takich jak oni: ludzi, którzy znaleźli własną samotność jedno w drugim.”

„Już się nauczył, że wyborów dokonuje się w kilka sekund, a ich skutków doświadcza się przez resztę życia.”

Paolo Giordano (ur. 1982) ukończył fizykę na uniwersytecie w Turynie jako najlepszy student ze swojego rocznika. Współpracuje z organizacją Lekarze bez Granic. Ten nietypowy fizyk, który w wolnych chwilach jest pisarzem, za swój debiut został wyróżniony wieloma prestiżowymi nagrodami, m.in. Premio Strega i Premio Campiello 2008, stał się też jednym z finalistów XVIII edycji Nagrody Włoskiego PEN Clubu. Jest najmłodszym pisarzem, któremu przyznano te wyróżnienia. Trwają prace nad ekranizacją debiutanckiej powieści Paolo Giordano, który jest również współautorem scenariusza. Oficjalna strona autora:  http://www.paologiordano.it/en/







Moja ocena: 5,5 / 6

Autor: Paolo Giordano
Tytuł oryginalny: La solitudine dei numeri primi
Wydawnictwo: WAB
Tłumacz: Alina Pawłowska – Zampino
Liczba stron: 336
Rok wydania: 2010

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...