czwartek, 28 lutego 2013

Anna Przedpełska-Trzeciakowska o Yorkshire


"Plebania w Haworth pod śniegiem"
obraz Constance Braund
Źródło zdjęcia


Anna Przedpełska-Trzeciakowska
"Na plebanii w Haworth"
Wyd. Prószyński i S-ka, 1998



 
"Haworth - drobny punkt w łańcuchu Gór Pennińskich, okrywających piaskowcową skorupą zachodnią część północnej Anglii. Punkt w zachodniej części Yorkshire, największego brytyjskiego hrabstwa o historii równie gwałtownej i surowej, jak tutejsze wiatry. Niewielka osada wśród rozległych wrzosowisk i torfowisk tworzących pejzaż, który znalazł odbicie w najlepszej angielskiej prozie.


Źródło zdjęcia

Niewysokie wzgórza schodzą tu płynnymi zboczami ku płytkim kotlinkom, którymi, zależnie od pory roku, sączą się leniwie albo rwą strumienia, by niżej wsiąknąć w kamieniste łożysko lub wpaść do rzeki żłobiącej jedną z ciasnych dolin. Grunt, choć na ogół twardy, porosły trawą i wrzosem, bywa miejscami zdradliwy - pod gęstą okrywą traw kryje się tu i ówdzie grząskie torfowisko. Niekiedy pod nogami podróżnego otwiera się znienacka ciemna jama starego kamieniołomu.


Źródło zdjęcia
 
Wczesną jesienią barwy na wzgórzach nabierają nagle intensywności, zieleń staje się szmaragdem, rudość zaczyna pałać, a nad wszystkim góruje ostry kolor kwitnącego wrzosu, narzucającego tej przestrzeni nazwę i charakter. Jesień to tutaj okres najpiękniejszy.
 
Zimą przeważa czernista szarość, barwa gruboziarnistego piaskowca, z którego zbudowane są góry. Tego kamienia używa tu od wieków człowiek do swoich budowli. Z niego wzniesione są szare murki, dzielące stoki krzywymi liniami pastwisk dla owiec i bydła, niskie, wrośnięte pod graniami farmy, a nawet ich dachy z kamiennych płytek, opierające się swym ciężarem porywom wiatru, który tu, na wrzosowiskach, jest elementem najpierwszym, kształtującym wszystko, co się pnie ku górze.
 
Uderzającą cechą tego krajobrazu jest szorstkość. Nie tyle konturów, gładkich na ogół i krągłych, ile charakteru powierzchni: chropawych brył sterczących gdzieniegdzie skał, kulących się ku ziemi iglastych drzew, zwichrzonych kęp płowych, sztywnych traw rosnących z rudej, kamienistej gleby. Jest w nich ukryta drapieżność, przyczajona w gęstych zaroślach wysokich wrzosów, zdradzająca znienacka swoją obecność w chrapliwym krzyku szkockiej kuropatwy. To surowa ziemia i wszystko, co z niej wyrasta, nosi tego piętno." (strony 9 - 10)


wtorek, 26 lutego 2013

Carol Drinkwater, Sezon na oliwki

 




“Dom to nasz azyl przed światem. (…) To miejsce, gdzie możemy z Michelem być razem; gdzie istniejąca między nami więź może się rozwijać i przybierać własny kształt; gdzie możemy być wspólnotą, nami, a zarazem niezależnie stwarzać siebie jako jednostki; gdzie możemy odzyskiwać siły, lizać rany i opatrywać się nawzajem po ciosach, klęskach i zawodach życia. Dom znaczy dla nas bardzo wiele. Jest czymś więcej niż istniejącym budynkiem. Przynajmniej dla mnie. Bowiem dom, farma, to dla mnie miejsce uzdrowienia także w innym sensie. W sensie, w jakim chyba nie jest nim dla Michaela.” (strony 249-250) 

Carol Drinkwater w pierwszej części swojego cyklu o rozpoczęciu nowego życia w Prowansji wykazała się dobrym warsztatem pisarskim, a sama historia okazała się na tyle interesująca, że postanowiłam sięgnąć po drugi tom jej wspomnień. 

W „Sezonie na oliwki" tematyka związana z rozwojem farmy schodzi na dalszy plan. Najważniejsza jest historia Carol, jej prywatne przeżycia i dramat niespełnionego macierzyństwa. Jest to opowieść kobiety, która szuka swojej drogi, znajduje swoje miejsce na ziemi, ale przydarza jej się z jednej strony wielka miłość, z drugiej zaś ogromna strata, którą musi przeżyć i przeanalizować, aby nadać swemu życiu sens i nie pogrążyć się w bezcelowym „dryfowaniu”. 
 



Najważniejszym motywem przewodnim książki jest szukanie swojej drogi, sposobu na życie i wewnętrznego ukojenia po trudnych przeżyciach. Uczucie do Michela, przemyślenie swojego życia ze szczególnym uwzględnieniem kłopotów rodzinnych w dzieciństwie pozwala Carol osiągnąć równowagę wewnętrzną. Autorka koncentruje się na swoich przeżyciach w związku z nadzieją na nowe życie, które w niej zakiełkowało, by wkrótce potem zmierzyć się ze stratą i depresją. Analizuje swoje życie, problemy, które ją dotykały i czerpie siłę z miłości męża, piękna miejsca, w którym żyje i przyrody, która ją otacza.


Opowieść Carol jest poprowadzona ciekawie i emocjonalnie. Mimo skoncentrowania na sobie i swoich przeżyciach (bo to ona gra w tej książce główną rolę) potrafi zaciekawić anegdotkami z życia. Portretuje swoich sąsiadów i współpracowników z sympatią i czasem z przymrużeniem oka. Bardzo udanym fragmentem książki jest opis zmagań z francuską biurokracją podczas starań o uzyskanie statusu AOC dla produkowanej na farmie oliwy. Proces ten jest niezmiernie skomplikowany, obwarowany wieloma wymaganiami, a petent musi się liczyć z długotrwałością obowiązujących procedur i poleganiem na dobrej lub złej woli urzędników. Pióro Carol Drinkwater nie zawodzi czytelników również opisując żywo i barwnie scenki rodzajowe z życia francuskiego Południa uwzględniające np. odnalezienie jedynego w swoim rodzaju różdżkarza określającego miejsce źródeł wody na farmie czy predylekcję Francuzów do rozkoszy stołu zawsze i wszędzie, nawet w środkach komunikacji. 

Szczególnie malownicze są opisy przyrody. Czyta się je dobrze, aczkolwiek czasami przebija z nich nadmierna egzaltacja. Jeśli macie inną opinię, zrzućcie to na karb mojej bezduszności i braku romantyzmu, ale poczułam się nieco przytłoczona opisem szukania emocjonalnej więzi z drzewami. ;) 

Carol sprawia wrażenie sympatycznej osoby, choć może nieco zbyt skoncentrowanej na sobie. Już w pierwszej części wydawało mi się, że książka stanowi pewną autokreację, po lekturze drugiej części jestem tego pewna, ale z drugiej strony, która autobiografia nią nie jest? 





Rozpoczynając lekturę tej książki warto zwrócić uwagę na przytoczony na wstępie cytat autorki: 

„To opowieść prawdziwa. Fragment mojej własnej historii, a ponieważ do mnie należy, pozwoliłam sobie na pewną swobodę: zmieniałam czas i nazwiska, w paru miejscach poprawiłam scenariusz. Jak mawiają w filmach: „dla ochrony niewinnych” – oraz kilku winnych, którzy przemykają chyłkiem przez stronice tej książki”. 

Jestem osobą, która może nie jest specjalnie spostrzegawcza w życiu codziennym, ale zwracam uwagę na daty oraz synchronizację czasową i muszę przyznać, że pewne rzeczy opisane w książce mi się nie zgadzały. Otóż, jeśli mogę co nieco zdradzić z treści (ale nie tak znowu wiele, gdyż w materiałach promocyjnych autorka nie czyni z tych wydarzeń tajemnicy), Carol Drinkwater określiła swój wiek w momencie zawarcia małżeństwa z Michelem na 38 lat, co wskazuje – zgodnie z danymi Wikipedii – na rok 1986. Wkrótce potem zachodzi w ciążę i prezentuje w książce uwagi na temat początków bytności rosyjskiej mafii na Lazurowym Wybrzeżu. Chyba trochę za wcześnie. W opowieści toczącej się w tej części, która jak rozumiem, miała miejsce w ciągu kilku miesięcy po poronieniu Carol, wspomniana jest praca na laptopie. Też mi się to nie zgadza z realiami, nawet jeśli dotyczy początku lat 90-tych. I powiem szczerze, że mimo cytowanego wyżej zastrzeżenia autorki, nieco mi te niedokładności w narracji przeszkadzały w lekturze. 

Mimo powyższych uwag, które możecie zrzucić na karb mojego dzisiejszego malkontenctwa, na pewno przeczytam kolejną część cyklu, gdyż ciekawią mnie dalsze losy Carol, Michela i ich farmy, a lektura książki pomaga przetrwać zimę. ;)





Carol Drinkwater (ur. 1948) – aktorka anglo-irlandzka, najbardziej znana z roli Helen Herriot w serialu “Wszystkie stworzenia duże i małe” (1978-85). Jest autorką kilku powieści dla dzieci i dorosłych. Największy sukces wydawniczy odniosła jej seria o życiu na prowansalskiej farmie. Wywiad z nią o jej fascynacji życiem na farmie znajdziecie tu.



Źródło zdjęcia


Autor: Carol Drinkwater 
Tytuł oryginalny: The Olive Season 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 
Tłumacz: Hanna Pasierska 
Rok wydania: 2010 
Liczba stron: 440

niedziela, 24 lutego 2013

Stanisław Ignacy Witkiewicz (24.02.1885-18.09.1939)


Jadwiga i Stanisław Ignacy Witkiewiczowie w 1923 r.
Źródło zdjęcia 


Stanisław Ignacy Witkiewicz
"Listy do żony (1932-35)"
PIW, 2010

"[Zakopane] 24 II 1935 szósta

N.N.: w tej chwili w tow[arzystwie] papuśków i Goupila skończyłem 50 lat na trzeźwo. Idę na   p i w o  z Jędrkiem do Paprzycy. Całuję Cię B. Dziękuję za wiad[omości] o hauptwerku. Ale książki w ręku nie mam.
                                                              Twój Witkacy

B. Cię czekam na wiosenne wycieczki. Czy wolisz w pocz[ątku] kwietnia, czy na Święta (15 IV).
BC.
                                                                                                     Twój St."


Ulotne chwile (34)


Przymierzanie rączek do modelu dłoni Nursułtana Nazarbajewa, prezydenta Kazachstanu
Wieża widokowa Bajterek w Astanie (Kazachstan)
Zdjęcie własne

sobota, 23 lutego 2013

Impresje kijowskie – Zofiówka (4)


Widok Zofiówki. Pocztówka wydana w Kijowie ok. 1910 r.
Źródło zdjęcia

Humań położony w sercu dawnych Dzikich Pól to obecnie prowincjonalne, niczym się niewyróżniające miasto ukraińskie. Nie stanowi ono samo w sobie atrakcji turystycznej, ale prawdziwym magnesem dla turystów jest sławny park Zofiówka położony na obrzeżu miasta.

Szczęśliwym trafem mogłam go odwiedzić i obejrzeć podczas swojego pobytu w Kijowie, gdyż dojazd ze stolicy nie jest kłopotliwy, zwłaszcza gdy dysponuje się samochodem. Tak więc w weekend zapakowaliśmy się z naszymi gospodarzami do pojazdu i ruszyliśmy na południe, żeby zobaczyć, co zostało z pomnika miłości wielkiego polskiego magnata i jego ukochanej żony. Zanim jednak przedstawię park, pozwólcie, że napiszę kilka słów o bohaterach, dzięki którym powstało to urokliwe miejsce.

"Portret Stanisława Szczęsnego Potockiego", Ch. Lampi
Źródło zdjęcia

Stanisław Szczęsny Potocki (1752 – 1805), człowiek, którego imię i nazwisko dla wielu pokoleń Polaków było i jest synonimem zdrajcy. Jeden z przywódców konfederacji targowickiej, wierny poddany Katarzyny II i zajadły wróg Konstytucji 3 Maja. Jego portret zawisł na szubienicy jako symbol kary śmierci, na którą został skazany przez insurekcyjną Warszawę, gdy wykonanie wyroku było niemożliwe. Jedyny syn Franciszka Salezego Potockiego. Najbogatszy magnat Rzeczpospolitej, którego majątek był ogromny, choć ten przymiotnik nie oddaje skali tego bogactwa. Jego dobra obejmowały 1,5 miliona hektarów, a należało do niego ok. 130 tys. chłopów pańszczyźnianych. Bardzo negatywny wizerunek Potockiego przedstawił Jerzy Łojek w „Dziejach pięknej Bitynki” tak o nim pisząc: „Ociężały i niekształtnej postury magnat, o nalanej twarzy i tępym spojrzeniu, naładowany pychą i doszczętnie pozbawiony jakichkolwiek walorów intelektualnych.”


"Gertruda Komorowska na saniach", obraz Leona Wyczółkowskiego
Źródło zdjęcia
Zanim poznał Zofię Glavani Wittową był dwukrotnie żonaty. Dzieje jego pierwszego małżeństwa świadczą wyraźnie o słabości charakteru Potockiego. Jako młody chłopak zakochał się on bowiem w Gertrudzie Komorowskiej, szlachciance z sąsiedztwa, której pochodzenie i status społeczny były zbyt niskie, aby można było zawrzeć małżeństwo, przynajmniej w opinii rodziców magnackiego syna. Mimo jasno wyrażonego sprzeciwu matki i ojca Szczęsny Potocki ożenił się potajemnie z Gertrudą w 1770 r. Kiedy jednak zaszła ona w ciążę i Potoccy dowiedzieli się o małżeństwie, Gertruda została porwana na rozkaz teścia i wywieziona saniami do klasztoru, w którym miała być uwięziona. W trakcie szaleńczej jazdy młoda kobieta udusiła się pod skórami i poduszkami, którymi była przykryta, a jej ciało wrzucono do przerębli. Po tym wydarzeniu Szczęsny długo nie mógł przyjść do siebie, ale nie zbuntował się przeciwko rodzicom. Nikt nie poniósł kary za zbrodnię - wojewoda ukrył sprawców, a Szczęsnego wyprawił za granicę. Wobec braku ciała Komorowscy nie mogli wytoczyć Potockim procesu. Opisane powyżej wydarzenia stały się kanwą powieści poetyckiej „Maria” (1825) autorstwa Antoniego Malczewskiego (tekst utworu znajdziecie tu).
 
W 1774 r. Szczęsny Potocki ożenił się z Józefiną Amalią Mniszchówną, bardzo bogatą panną, wstępnie mu przeznaczoną przez nieżyjących już wówczas rodziców. Druga pani Potocka była kobietą inteligentną, próbowała swych sił w malarstwie, była znaną  kolekcjonerką obrazów. Znacząco przewyższała swojego męża pod względem intelektualnym. Urodziła jedenaścioro dzieci, ale podobno Szczęsny Potocki był ojcem tylko trójki najstarszych. Małżeństwo to zostało rozbite na skutek szaleńczej miłości Potockiego do Zofii Glavani Wittowej (1760–1822).

"Portret Zofii Wittowej", Ch. Lampi
Źródło zdjęcia

Kim była wybranka najbogatszego polskiego magnata tych czasów? Historia jej awanturniczego życia należy do najbarwniejszych w ówczesnej epoce. Jej prawdziwe nazwisko nie jest znane. Wiadomo, że wywodziła się z bardzo ubogiej stambulskiej rodziny pochodzenia greckiego. W dwunastym roku życia Zofia została adoptowana przez ciotkę, stambulską kurtyzanę i przyjęła nazwisko Glavani. Przed przyjazdem do Polski używała imienia Dudu (gr. mała lub miła papużka). W wieku 17 lat została sprzedana przez ciotkę polskiemu dyplomacie Karolowi Boscamp – Lasopolskiemu, przy którym pełniła rolę jego oficjalnej metresy.
 
Podczas podróży do Polski u boku dyplomaty poznała Józefa Witta, syna komendanta twierdzy w Kamieńcu Podolskim, z którym zawarła potajemne małżeństwo. W podróży poślubnej Wittowie dotarli do wielu stolic europejskich, gdzie Zofia budziła niekłamany zachwyt i została obwołana najpiękniejszą kobietą Europy. Po kilkuletnim objeździe Europy wybrała się w 1787 r. do Stambułu, gdzie zastał ją wybuch wojny rosyjsko-tureckiej. W tym czasie była m.in. kochanką Grigorija Potiomkina, ulubieńca carycy Katarzyny II.

W 1791 r., poznaje w Jassach Stanisława Szczęsnego Potockiego i zostaje jego kochanką, co zmienia jej życie całkowicie. W momencie spotkania ona miała 31 lat, on – 39; oboje mieli prawowitych małżonków. Przez kilka lat podróżowali po Europie, Zofia urodziła trójkę nieślubnych dzieci, które zmarły w dzieciństwie jakby usuwając się z drogi legalnym potomkom. Bowiem nasza para, po sfinalizowaniu rozwodów, czy też raczej unieważnień swoich małżeństw, pobrała się w Tulczynie w kwietniu 1798 r. Po ślubie urodziło się pięcioro dzieci, przy czym najmłodszy syn, Bolesław, był najprawdopodobniej synem najstarszego syna Szczęsnego Potockiego z drugiego małżeństwa, z którym Zofia nawiązała romans. Ale zanim do tego doszło zakochany Stanisław Szczęsny postanawia uhonorować swoją żonę niesłychanie hojnym darem. Nad brzegiem rzeki Kamienki, w Humaniu należącym do rodu Potockich od 1726 r. postanowił zbudować park krajobrazowy, którego muzą i patronką miała być ukochana Zofia.


Plan Zofiówki





Park w całości liczy około 180 hektarów. Dla porównania, warszawskie Łazienki są mniej więcej dwukrotnie mniejsze. Projektantem i wykonawcą niezwykłego prezentu był Ludwik Metzell, który wykorzystał naturalne ukształtowanie terenu w celu stworzenia nowych elementów przyrodniczo-krajobrazowych. Architektura ogrodowa: mosty, mostki, kaskady, sztuczne groty, stawy i strumienie oraz malowniczo skomponowana roślinność, z rzadkimi okazami drzew sprowadzanych z Krymu, Kaukazu i Turcji, stanowiły główne atrakcje tego wspaniałego parku. Powstał dzięki temu zespół parkowy zaliczany do najwspanialszych w Europie. Oczywiście część z tych sprowadzonych roślin nie utrzymała się, ale piękna i bujna roślinność zachwyca zwiedzających i dzisiaj. Pozornie park wygląda na naturalny, nie ma kwietników, regularnych linii drzew, ale cała konstrukcja jest głęboko przemyślana. 



 





Prace prowadzone były na ogromną, niewyobrażalną wręcz skalę. Podobno budowa parku kosztowała Potockiego około 15 milionów ówczesnych złotych polskich, przy czym praca chłopów pańszczyźnianych, których tysiące zostało przywiezionych na teren budowy, nie była opłacana. 

Liczba 211 na kwietniku oznacza wiek parku liczony od momentu rozpoczęcia jego budowy w 1796 r. Wszystko się zgadza, jako że byłam tam w 2007 r. :)



Na Stawie Dolnym usypano sztuczną wyspę z największą w ówczesnej Europie fontanną, która tryskała na wysokość 20 metrów. 
Fontanna nosi nazwę "Żmija" - nie bez powodu :)
W Zofiówce wszystko miało przypominać ukochaną. Spływająca woda imitowała jej włosy, posągi naśladowały perfekcyjne kształty.

Na rzece powstały stawy, zalewy, a nawet sztuczne wodospady, z najwyższym liczącym 14 metrów. Zbudowano sztuczne groty Wenery, Apollina, Strachu i Wątpliwości. Wykopano dwa wielkie stawy (Górny i Dolny), które połączono kaskadą rzeki, pod ziemią zaś oba stawy łączy kanał ze śluzą. Różnica poziomów między nimi wynosiła 23 metry.  

Przepłynięcie tym kanałem stanowi jedną z obecnych atrakcji.

Płynie się w zupełnych ciemnościach, rozświetlanych od czasu do czasu włazami, przez które wnika światło dzienne, a obok nas przelatują nietoperze. :) 




Napis wykuty w kamiennej Grocie Calypso: " Strać tutaj pamięć nieszczęść. I przyjm szczęścia wieszczę. A jeśliś jest szczęśliwym. Bądź szczęśliwszym jeszcze.”

Ta skała, według legendy, odzwierciedla profil Stanisława Szczęsnego Potockiego, fundatora Zofiówki

Park opiewało wielu artystów. Do najsłynniejszych dzieł literackich poświęconych parkowi należy poemat „Sofijówka” autorstwa Stanisława Trembeckiego (1737-1812). Poeta został zań opłacony po królewsku i zyskał dostatnie dożywocie w Tulczynie, rezydencji Potockich, gdzie został pochowany. Tekst poematu można znaleźć tu.

Przyznam szczerze, że nie jestem zadowolona z jakości i ilości moich zdjęć z Zofiówki. Nie oddają one piękna tego miejsca i wyjątkowo mało fotografii nadaje się do pokazania. Chyba skoncentrowałam się wtedy na chłonięciu atmosfery tego miejsca, a robienie zdjęć zeszło na drugi plan :) Dlatego też zachęcam do obejrzenia kilkuminutowego filmu z Zofiówki, który pokazuje najważniejsze miejsca w parku i może Was dodatkowo zachęcić do odwiedzenia tego niezwykłego miejsca, gdybyście kiedyś znaleźli się w pobliżu Humania.




Jak się potoczyły losy parku po śmierci Zofii i Stanisława Szczęsnego? Potoccy nie cieszyli się posiadaniem parku zbyt długo. W roku 1832 humańskie dobra Potockich zostały skonfiskowane przez cara Mikołaja I pod pretekstem udziału w Powstaniu Listopadowym Aleksandra Potockiego, syna Szczęsnego, przy czym młody Potocki nie brał bezpośredniego udziału w walkach, a tylko wyposażył pułk wojska. Car uznał to za akt zdrady stanu i przekazał Zofiówkę w prezencie swojej małżonce Aleksandrze. Zbudowano wtedy gotyckie, a następnie utrzymane w antycznym stylu wieże, pojawiły się nowe groty, a inne elementy znikają. W 1841 roku zbudowano altanę chińską, klasycystyczny Pawilon Flory i Pawilon Różany oraz okazałą bramę wjazdową z dwoma pawilonami dla strażników. Systematycznie usuwane były również pomniki przypominające o polskiej przeszłości parku. 

Brama wjazdowa dobudowana po przejęciu parku przez cara Rosji

W roku 1859 Zofiówkę przekazano pod zarząd szkole ogrodniczo-rolniczej. Nastąpił wtedy pomyślny czas dla parku, który wzbogacono wieloma nowymi okazami roślin. Obiekt udostępniony został również do zwiedzania. 

Po pierwszej wojnie światowej i rewolucji Zofiówka znalazła się w granicach Rosji Sowieckiej i sporo straciła ze swojego uroku i blasku. Znacznej dewastacji park uległ podczas drugiej wojny światowej. W latach powojennych został odrestaurowany i przekazany pod opiekę placówkom naukowym, co wpłynęło pozytywnie na utrzymanie starej i rozwój nowej szaty roślinnej. Obecnie, jak już wspomniałam na początku wpisu, należy do państwa ukraińskiego i stanowi jedną z większych atrakcji turystycznych tego regionu.


Mam nadzieję, że nie znudziłam Was i udało się Wam dotrzeć do końca tej długaśnej notki :)  

Korzystałam z artykułów tematycznych na stronach:



* * *

Wcześniejsze wpisy:

Impresje kijowskie (1)
Impresje kijowskie (2)
Impresje kijowskie (3)


czwartek, 21 lutego 2013

Elif Şafak, Pchli pałac


 


Co może łączyć zabobonną żonę i matkę, studenta medycyny opętanego myślą o śmierci, gospodynię domową z obsesją na punkcie czystości, skłonną do depresji kochankę handlarza oliwą, wykładowcę uniwersyteckiego topiącego smutki w alkoholu, identycznych z wyglądu bliźniaków fryzjerów, tajemniczą staruszkę, która nikogo nie wpuszcza do swojego mieszkania? Jedynym możliwym wspólnym mianownikiem wydaje się miejsce zamieszkania. Wszyscy mieszkają w Pałacu Cukiereczek w Stambule zbudowanym na miejscu dwóch cmentarzy istniejących wcześniej na tych terenach. Ta wdzięczna i jednocześnie nieco dziwna nazwa została nadana przez żonę Pawła Antipowa, uciekiniera z bolszewickiej Rosji, który sfinansował budowę pałacu w latach 60-tych XX w. Małżonkowie przeżyli w Stambule ciężkie chwile, ale to Anastazja straciła wszelką radość życia i Cukiereczek był prezentem właśnie dla niej jako swoista nagroda w jesieni życia. 

Trzydzieści lat po śmierci właścicieli i zerowym zainteresowaniu ze strony spadkobierców stambulska kamienica podupadła, a jej cechą charakterystyczną stał się rozpoznawalny w najbliższym otoczeniu odór śmieci. Lokatorzy, wplątani w rozmaite zależności, układy i komplikacje, inaczej odbierający i poruszający się we współczesnym świecie, nie ustają w poszukiwaniach źródła nieprzyjemnego zapachu, czytelnik zaś, wędrując od mieszkania do mieszkania, poznaje ich tajemnice, plany, marzenia, obawy… 

W trakcie tej swoistej wędrówki poznajemy mieszkańców Pałacu Cukiereczek dość blisko. Akcja niejednokrotnie toczy się jak w południowoamerykańskiej telenoweli, którą zresztą niektórzy z mieszkańców oglądają na ekranie telewizyjnym. :) Przedstawione historie są dość zróżnicowane, mają też nierówny potencjał narracyjny. O niektórych bohaterach z chęcią dowiedziałabym się więcej, niektórzy zaś zupełnie znikli z mojej pamięci po przeczytaniu ostatniej strony powieści. Ogólnie rzecz biorąc, wydaje mi się, że ciekawsze i bardziej przyciągające uwagę czytelnika są postacie kobiece, chociaż na głównego bohatera książki stylizowany jest mężczyzna, jedyna osoba spośród bohaterów, która jest określona jako „ja”. 

Tę książkę naprawdę nieźle się czyta. Można poznać też wycinek współczesnej Turcji, a przynajmniej Stambułu. To miasto intryguje pisarkę najbardziej. Jego korzenie i jego współczesność. Autorka należy do grupy bardziej „postępowych” obywateli swego kraju, co jest niewątpliwie spowodowane otoczeniem, w którym wyrastała (jest córką dyplomaty, urodziła się i pierwsze lata życia spędziła za granicą) i potrafi nam pokazać Turcję niestandardowo i zaskakująco. Jej świeże spojrzenie na rodzinny kraj, który poznała tak naprawdę będąc nastolatką, połączone z niewątpliwym talentem literackim pozwala jej odkryć nowe pokłady inspiracji i niejednorodności tureckiej tradycji.  

Pałac Cukiereczek, eklektyczny, zróżnicowany, zamieszkiwany przez tak wiele różnych i często dziwacznych osobowości stanowi pewną alegorię Stambułu miasta, które powstało na metaforycznym „cmentarzu” wcześniejszych kultur i społeczeństw. To miejsce, gdzie stare styka się z nowym, bogactwo z biedą, religijność ze świeckością. Portretowani ludzie, podobnie jak wielu współczesnych Europejczyków, również zmagają się z samotnością, brakiem akceptacji, brutalnością i depresją.

Jak już wspomniałam, doceniam kunszt narracyjny autorki, ale czegoś mi w tej książce zabrakło. Jednym z powodów niewątpliwie jest mój brak zainteresowania niektórymi wątkami. Innym zaś, mało ciekawe zakończenie książki. Z jednej strony rozwiązanie zagadki śmieci, stanowiących oś narracyjną, wokół której toczą się inne wydarzenia, jest niesamowicie banalne; z drugiej koncepcja opowieści przyjęta przez pisarkę, która moim zdaniem nieco niweczy jej wysiłki. Może to tylko moje wrażenie, ale końcówka mnie zawiodła.



Elif Şafak (ur. 1971) – turecka pisarka, felietonistka i publicystka. Dzieciństwo spędziła w Hiszpanii i Jordanii. Jest absolwentką stosunków międzynarodowych oraz Women Studies na Bliskowschodnim Uniwersytecie Technicznym (Orta Doğu Teknik Üniversitesi) w Ankarze. Na wydziale nauk politycznych obroniła pracę doktorską. Wykładała na kilku uczelniach w Stanach Zjednoczonych. Debiutowała w 1994 roku. Jej pierwsza powieść – Pinhan została w 1998 nagrodzona nagrodą Mevlana, przyznawaną najlepszym dziełom z zakresu literatury mistycznej. Za powieść Mahrem zdobyła w 2000 nagrodę Związku Pisarzy Tureckich. Kolejna powieść Pchli pałac stała się w Turcji bestsellerem i jest najczęściej tłumaczoną powieścią Şafak. Kolejnym bestsellerem stała się wydana w 2006 powieść Bękart ze Stambułu. Wydanie tej ostatniej powieści spowodowała wytoczenie autorce sprawy karnej w związku z art. 301 tureckiego kodeksu karnego, traktującego o „obrazie tureckości”. Jest jedną z najbardziej popularnych pisarek w Turcji, uznawaną za główną reprezentantkę swojego pokolenia. Obecnie mieszka w Stambule.




Autor: Elif Safak
Tytuł oryginalny: Bit Palas
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumacz: Anna Akbike Sulimowicz
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 502




środa, 20 lutego 2013

Jarosław Iwaszkiewicz, Stary poeta


Jarosław Iwaszkiewicz (20.02.1894 - 2.03.1980)
Źródło zdjęcia



Stary poeta



I
Poeta mówi:
Żono! Widzisz te dwie muchy
na parapecie okna
zabite muchozolem
Tyleż one znaczą we wszechświecie
co nasze martwe ukochane psy
co leżą tu pod kamieniem

Pamiętasz ten wyraz Tropka
gdy mu się coś mówiło
a on nie rozumiał
marszczył czoło skupiał się
i nie rozumiał

Bo był zwierzątkiem

My też nie rozumiemy

Patrz mówią do nas obłoki
zorze gwiazdy
wiatry
a my nie rozumiemy

Mówią do nas przestrzenie
niebieskie
mówią drzewa rozwijające się
mówią kwiaty
rosną
i mówią
a my nie rozumiemy

I tak już będzie

Będziemy we wszechświecie
jak te dwie martwe muchy
jak te dwa zdechłe psy
jak dwie nicoście
One też kochały
i chciały zrozumieć

II
Poeta mówi:
Żono! nie odchodź
Zostań chwilę ze mną

Chcę być sam
A kiedy ty odejdziesz
Zaraz przyjdą tacy:

Tuwim przyjdzie
z gałęzią wielkich jabłek
jak ta co zabrał
z naszego srebrnego wesela

Czesław zaraz przyjdzie
taki młodziutki jak wtedy
kiedy przyjechał z Wilna
ze słowami: ubóstwiam pana
na ustach

Tolek przyjdzie
taki jak w Aidzie
kiedy opowiadał bajki Marysi

przyjdzie Olek z papugą
motyl przyleci
co kiedyś wleciał do naszej
sypialni
wielki i osobliwy

Tak się zaludni
dookoła

Nie odchodź
bądź przy mnie
Bo chcę być sam
sam
taki zupełnie sam

III
Poeta mówi:
Żono
Byliśmy kiedyś młodzi
widzieliśmy ocean w Skagen
i Barcelonę
i Matterhorn i Dent du Midi
mieliśmy przyjaciół
gadaliśmy z Lechoniem
z Witkacym z Sartre'em
zachłystywaliśmy się Proustem
czytaliśmy Jądro Ciemności
Annę Kareninę
Popioły

A teraz jesteśmy starzy
jesteśmy sami

Kłócimy się
szukamy ciągle pogubionych książek

Chustek
zapałek
okularów

A kiedy będziemy przed Panem Nicości
już zaraz
nic to nie będzie znaczyło

że byliśmy piękni
że tańczyliśmy na chłopskich weselach
i na królewskich pokojach
i nikt nas nie zapyta
o nasze muchy
o nasze psy
nasze pogubione książki
chustki do nosa

i okulary

Jarosław Iwaszkiewicz

z tomu "Mapa pogody"



niedziela, 17 lutego 2013

sobota, 16 lutego 2013

Impresje kijowskie (3)


Czas zajrzeć na najsłynniejszą i najbardziej chyba uczęszczaną arterię Kijowa, czyli Chreszczatyk. Ma ona ponad kilometr długości, budynki wzdłuż tej szerokiej i imponującej ulicy reprezentują wiele stylów architektonicznych, ale najbardziej rzucają się w oczy te socrealistyczne. Nazwa ulicy pochodzi od cieku wodnego Chreszczaty potok, w którym ochrzczono bojarów księcia Włodzimierza. 




Chreszczatyk odchodzi z Majdanu Niezależnosti, głównego placu Kijowa, znanego chyba wszystkim, którzy pamiętają „pomarańczową rewolucję” 2004-05 r. Kiedyś zabudowa placu była czysto socrealistyczna, obecny wygląd jest efektem przebudowy z 2002 r., która nadała mu bardziej beztroski charakter i stworzyła miejsce, gdzie można miło spędzić czas. 















Jednym z najbardziej znanych Polaków, który żył i pracował w Kijowie na przełomie XIX i XX w. był Władysław Horodecki (1863 – 1930), architekt, który pozostawił po sobie wiele niezwykłych budynków. Prawie połowę swego życia przeżył w Kijowie i miastu temu poświęcił najlepszy okres swojej twórczości. Do najbardziej niezwykłych należy Dom z chimerami. Budynek ten, należący do stylu Art. Nouveaux, został wzniesiony w latach 1901-02. Fasada jest bogato dekorowana scenami ze zwierzętami i polowaniami, co odzwierciedlało drugą, po architekturze, wielką pasję architekta. 
 
Budynek powstał na potrzeby architekta, który planował, że będzie w nim wynajmował luksusowe mieszkania, ale z uwagi na kryzys finansowy i wysoki koszt ewentualnego wynajmu, ten plan spalił na panewce, a Horodecki musiał oddać dom pod hipotekę jeszcze przed I wojną światową. Po 1917 r. obiekt został znacjonalizowany. Po II wojnie światowej mieściła się w nim klinika, którą wyeksmitował dopiero prezydent Leonid Kuczma czyniąc z budynku jedną ze swoich siedzib. 
 
Podobno witając gości podczas prezentacji swego wykończonego dzieła Horodecki miał powiedzieć: „Może to i dziwny dom, ale nie będzie w Kijowie człowieka, który by przechodząc obok nie zatrzymał się, aby obejrzeć ten dom”. I tak jest rzeczywiście. Jest to jedna z atrakcji miasta. Żadne zdjęcie nie odda uroku i niezwykłości tej budowli, ale pokażę Wam swoje fotografie z zastrzeżeniem, że w rzeczywistości ten dom robi o wiele większe wrażenie. 


Wejście na dziedziniec od strony wejścia głównego do Domu z chimerami. Naprzeciwko Domu znajduje się, niewidoczna na zdjęciu, siedziba Kancelarii Prezydenta Ukrainy



Na tym ujęciu widać trudność konstrukcyjną, z którą zmierzył się Horodecki. Dom powstał na stromej skarpie. Na zboczu (od tyłu budynku) jest pięć pięter, od strony dziedzińca - trzy.



Fasada budynku, dach i półkolumny pełne są dziwacznych stworów, ale także nosorożców, lwów, krokodyli, żyraf  wyrażających  zrealizowaną pasję autora do egzotycznych polowań










Horodecki jest patronem jednej z ulic Kijowa, ma też swój bezpretensjonalny pomnik. Chętni mogą się przysiąść do architekta i wypić kawę przy wspólnym stoliku. ;)





W Kijowie wielkie wrażenie zrobiły na mnie również wspaniałe kamienice i bulwary, które przywodziły na myśl Paryż swoim rozmachem i elegancją. Poniżej kilka przykładów budynków, które zwróciły moją uwagę.






Siedziba Narodowego Banku Ukrainy. Budynek  pochodzi z 1839 r., ale pod koniec  XIX w. przeszedł znaczącą renowację zakończoną w 1905 r. Włoski rzeźbiarz Emilio Sala, który pracował także nad Domem z chimerami, tworzył wystrój wnętrz tego budynku 












Mam nadzieję, że polubiliście ten słoneczny Kijów, który miałam okazję zobaczyć. :)

* * *

Wcześniejsze wpisy:

Impresje kijowskie (1)
Impresje kijowskie (2)

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...