czwartek, 30 lipca 2015

Mira Jakowienko, Żona enkawudzisty. Spowiedź Agnessy Mironowej




 
Jak się wydaje zbrodnie systemu komunistycznego są powszechnie znane i potępione. Nawracające fale czystek i represji, nieustanne życie w poczuciu strachu było chlebem powszednim obywateli ZSRR od początku jego istnienia. Wśród ofiar komunistycznej władzy było wielu Polaków, których eksterminacja była celem choćby „operacji polskiej” (1937-38), a po 1939 tych fal prześladowań było kilka. Książka Miry Jakowienko to zapis wspomnień Agnessy Mironowej, partnerki, później żony Siergieja Mironowa, wysoko postawionego funkcjonariusza NKWD. Te wspomnienia pozwalają zobaczyć, jak żyła elita sowieckiego państwa, czym mogli dysponować szczęśliwcy, którzy dotarli na szczyt i czym groziło wypadnięcie z łask wodza.

Nie da się omówić tej książki bez krótkiej choćby charakterystyki bohaterki. Agnessa pochodziła z grecko-rosyjskiej rodziny z południa Rosji. Na jej nastoletnie lata przypadła rewolucja, wojna z „białymi” i ostateczne zwycięstwo bolszewików. Szybko wyszła za mąż, ale jej wybranek musiał odejść ze służby w NKWD z uwagi na niewłaściwe pochodzenie (był synem popa). Wkrótce Agnessa nawiązuje romans z Mironowem, przed którym kariera w bezpiece stoi otworem, i po kilku latach po prostu ucieka z nim opuszczając niezbyt dobrze „ustawionego” męża. Po kilku latach wspólnego życia biorą ślub po uprzednim rozwiedzeniu Mironowa z pierwszą żoną, a Agnessy z pierwszym mężem (zgodnie z relacją Agnessy cała procedura zajęła pół godziny).

Mironow wspina się po szczeblach kariery, w jej szczytowym momencie był szefem NKWD w zachodniej Syberii, a później pełnomocnym przedstawicielem ZSRR w Mongolii, gdzie komunistyczny reżim zaprowadzał nowe, okrutne porządki. Sukces Mironowa związany był z osobą N. Jeżowa, bezwzględnego szefa NKWD w latach 1936-38, który na ogromną skalę wprowadził tortury i narzucił swoim podwładnym wysokie limity aresztowań i egzekucji „wrogów ludu”. Kilka lat po upadku Jeżowa ten sam los spotkał również Mironowa. Jego żonie oszczędzono losu wielu towarzyszek życia skazanych NKWD-owców i nie skazano jej na łagry bądź więzienie. Pozostała na wolności, wyszła za mąż po raz trzeci usiłując ułożyć sobie życie w nowej rzeczywistości. Jednak Agnessy nie ominęło uwięzienie, a miało to już miejsce podczas wojny. Po 5-letnim pobycie w łagrach wróciła do życia na wolności przejawiając charakterystyczną dla siebie wolę życia. Zmarła w latach 80-tych XX w.

Ta spowiedź jest szczególna pod wieloma względami. Osobowość głównej bohaterki odciska piętno na tekście. Nie była to osoba cicha i potulna, nie była zdeklarowaną komunistką pełną rewolucyjnych ideałów. Była to raczej świadoma swojej urody kobieta, która umiała się w życiu „ustawić” dzięki swojemu cwaniactwu i umiejętnemu wykorzystaniu swoich atutów. Dzięki tym cechom potrafiła radzić sobie w każdej sytuacji, czy to w otoczeniu świty próbującej odgadnąć jej każdą myśl jako żonie najwyższego w regionie funkcjonariusza NKWD, czy to dzieląc trudy życia w łagrze, nie dając się uśmiercić jak setki tysięcy, ba, miliony innych. 

Miłością jej życia był Mironow, to lata z nim spędzone wspomina najcieplej. Jej relacja jest szokująca, gdy uzmysłowimy sobie, jakimi przywilejami cieszyła się „kasta” NKWD, gdy wokół panowała niewyobrażalna wprost nędza. Jednym z najbardziej wstrząsających fragmentów jest ten, gdy w latach „wielkiego głodu” Agnessa z mężem przyjeżdżają do Karagandy. Oni mają zapewnione wszystko włączając w to luksusowe zakwaterowanie i wykwintną żywność, podczas gdy tuż obok w lepiankach ludzie nie tylko masowo umierają z głodu, ale zdarzają się również akty kanibalizmu. I o tym akurat bohaterka wie, ale poza kilkoma bezsennymi nocami, nie powoduje tu u niej żadnej głębszej refleksji. 

Agnessa pokazuje nam świat, w którym wiele ludzkich odruchów – lojalność, wierność, szacunek do drugiego człowieka – uchodzi za powód do wstydu, może spowodować upadek z góry piramidy w najgorsze piekło sowieckich katowni. Między szczytem powodzenia a dnem upadku jest tylko mały krok.

Agnessa nie wzbudziła mojej sympatii. Jej przywiązanie do fatałaszków, blichtru i skrajny egoizm mnie odpychał. Ale niewykluczone, że to skupienie na sobie i chęć przeżycia zapewniły jej przetrwanie w najtrudniejszych momentach życia. Można jej nie lubić, można jej nie wierzyć, gdy mówi, że nie miała świadomości, iż jej mąż był krwawym katem, ale tę książkę warto przeczytać. Dzięki niej można zobaczyć, jak ten zbrodniczy system wpływał na ludzką psychikę, jak potrafił zdeprawować niemal każdego, jak trudne było zachowanie przyzwoitości i godności. Lektura jest porażająca. Choć bohaterka jest kontrowersyjna, mimo woli podziwiam jej energię i siłę woli, która pozwoliła jej przetrwać.

 

Autor: Mira Jakowienko
Tytuł oryginalny: Agnessa
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Tłumacz: Dorota Bal
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 448

czwartek, 23 lipca 2015

Marta Kaczyńska, Moi Rodzice





„Moi Rodzice” to wywiad-rzeka Doroty Łosiewicz z Martą Kaczyńską, córką tragicznie zmarłych Lecha i Marii Kaczyńskiej, Prezydenta RP oraz Pierwszej Damy. Pary, której wizerunek medialny był jednoznacznie negatywny. Wciąż mam w pamięci, gdy po katastrofie smoleńskiej, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w mediach zaczęły się pojawiać materiały i audycje, które stanowiły całkowite przeciwieństwo wcześniej kolportowanych komentarzy.  Jak wtedy zmienił się język, dobór zdjęć prezentowanych podczas programów wspomnieniowych. Nagle okazało się jak wybitnego mieliśmy Prezydenta i jak sympatyczną Pierwszą Damę. Szkoda, że wcześniej niemal nikt tego w ten sposób nie przedstawiał! Oczywiście, nie chodzi mi o „zagłaskiwanie” i pochlebianie osobom z kręgów władzy. Trzeba i należy się spierać, ale kiedy ataki są „poniżej pasa” to coś tu nie gra.

Marta Kaczyńska rysuje ciepły obraz swoich Rodziców jako kochających się ludzi. Poznajemy ich głównie od strony prywatnej, choć wspomniane są również kwestie polityczne mające wpływ na drogę życiową Lecha Kaczyńskiego, zarówno podczas jego zaangażowania w ruch „Solidarności”, jak i podczas aktywności partyjnej. Choć Autorka nie ukrywa pewnych problemów wychowawczych, jakie sprawiała w latach nastoletniego buntu, to teraz przyznaje Rodzicom rację. 

Wielkim atutem tego wydawnictwa są prywatne zdjęcia, na których uwieczniona została rodzina Kaczyńskich. Okazało się, że Maria Kaczyńska była wielką pasjonatką fotografii i dzięki niej archiwum rodzinne jest całkiem spore. 

Ta książka jest ciepła i wzruszająca, ale inna być nie mogła, gdyż jej celem jest pokazanie Rodziców Autorki w innym niż za życia świetle. Rozmowę prowadzi z taktem i życzliwością Dorota Łosiewicz. Jeśli mogę mieć uwagę do obu autorek, to na ich miejscu zrezygnowałabym z obszernego cytowania w ramach wypowiedzi Marty Kaczyńskiej przemówień Lecha Kaczyńskiego, co zdarza się kilkakrotnie, zwłaszcza pod koniec książki. W moim odczuciu lepszym rozwiązaniem byłoby zamieszczenie tych tekstów na końcu książki tak, aby nie zaburzały one rytmu i tempa tej opowieści rodzinnej.

Książkę przeczytałam z dużą przyjemnością; z chęcią dowiedziałam się nieznanych szczegółów z domowego życia Pary Prezydenckiej. Jak mi się wydaje, książka została napisana z potrzeby serca, aby choć w ten sposób czytelnicy mogli zapamiętać Parę Prezydencką tak jak pamięta ich córka - jako kochających się małżonków, czułych rodziców i dziadków.

 


Autor: Marta Kaczyńska, Dorota Łosiewicz
Wydawnictwo: The Facto
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 288

czwartek, 16 lipca 2015

Herbjørg Wassmo, Stulecie





Ileż się może zdarzyć w ciągu stu lat… Ileż wojen może się zacząć, skończyć, ileż państw może upaść lub rozkwitnąć… O ile jednak stulecie w życiu państwa i narodu mija jak mgnienie oka, o tyle w historii rodziny oznacza wymianę kilku pokoleń. Herbjorg Wassmo, norweska pisarka, laureatka wielu nagród, tą powieścią postanowiła przedstawić trzy kobiety ze swojej rodziny: prababkę Sarę Susanne, babkę Elidę i matkę Hjørdis. Sama również się w niej pojawia.

Lektura „Stulecia” przedstawia historię życia kobiet stojących przed wyzwaniami, nękanych wątpliwościami co do obranej drogi życiowej i partnerów, jakich sobie wybrały. Ich uczucia często nie znajdują ujścia, tłumione i poddawane surowej rzeczywistości, w jakiej przyszło im spędzić życie.

Opowieści, którą rozsnuwa przed nami Herbjørg Wassmo, nie należy traktować dosłownie. Portrety psychologiczne jej przodkiń powstały w jej wyobraźni, której katalizatorem był obraz Sary Susanne namalowany w XIX wieku przez miejscowego duchownego. Autorka przyznaje we wstępie, że poza istnieniem tego obrazu nie miała żadnego „punktu zaczepienia”, żeby stworzyć tę postać. A jednak portrety psychologiczne prababki i babki są o wiele bardziej wyraziste niż matki i te historie zdecydowanie mocniej przemawiają do czytelniczej wyobraźni. Może wymyślenie historii mając jedynie drobną informację czy przedmiot z przeszłości jest łatwiejsze niż analiza sytuacji osoby najbliższej, której losy i zachowanie było częścią traumy dzieciństwa, co można domniemywać z częstych niedopowiedzeń i sugestii dotyczącej tej właśnie części rodzinnej historii.

Podstawowym zagadnieniem, wokół którego toczą się losy powieściowych bohaterek, są stosunki między mężczyzną a kobietą, a właściwie podległości żony wobec męża. Nawet, gdy mąż jest dobry i wierny, te wątpliwości stale towarzyszą bohaterkom książki.

„Stulecie” nie jest złą książką, przeczytałam ją z zainteresowaniem. Mimo pewnej powierzchowności w opisie tła historycznego pozwoliła mi na przeniesienie się do świata norweskich kobiet sprzed ponad stu lat, kiedy Oslo nazywało się Kristianią, a zwykli średniozamożni chłopi nie tylko byli piśmienni, ale też z dużą przyjemnością czytali. Jednym z piękniejszych momentów jest epizod opisujący wprowadzony przez Sarę Susanne zwyczaj głośnego czytania powieści, w którym uczestniczyli z coraz większym zapałem wszyscy domownicy. Najmniej mnie przekonała otoczka historyczna z okresu II wojny światowej, kiedy Hjørdis w okresie rządów Quislinga swobodnie koresponduje z ukochanym przebywającym na statku w rejonie działań wojennych i oboje opisują nastroje i sytuację polityczną w tym czasie. Mimo wzmianki o obawie przed interwencją cenzury nie sądzę, żeby listy z taką zawartością mogły krążyć bez żadnych konsekwencji.

Opowieść toczy się niespiesznie i powoli. W pierwszej części nawet zbyt powoli, co często skłaniało mnie do odłożenia książki. Najlepsze tempo ma w moim odczuciu środkowa partia książki. Narracja nie jest linearna, losy bohaterek przenikają się, ale przyzwyczajenie się do tego stylu nie jest na szczęście zbyt trudne.  Przyznam, że choć z przyjemnością przeczytałam tę książkę, czegoś mi w niej zabrakło, jakiejś cząstki magii i iskierki geniuszu, która połączyłaby mnie z którąś z bohaterek nicią sympatii i fascynacji. Tak się nie stało, ale lekturę uznaję za dobrą i wartą polecenia.



Autor: Herbjørg Wassmo
Tytuł oryginalny: Hundre år
Wydawnictwo: Smak Słowa
Seria: Arcydzieła norweskiej literatury
Tłumacz: Ewa M. Bilińska
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 519

 

czwartek, 9 lipca 2015

Małgorzata Musierowicz, Wnuczka do orzechów



 

Z „Jeżycjadą” czuję się mocno związana. Te 19 tomów, które mam na półce to kawał mojego życia. Jednak od dłuższego czasu kupowałam te książki i czytałam je bez emocji, właściwie tylko z siły przyzwyczajenia. Zaraz po zakończeniu lektury ostatnich tomów ich treść ulatywała mi z głowy i wszelkie związki rozrastającej się rodziny Borejków, Pałysów, Strybów etc. są dla mnie dość mgliste.

Wbrew większości krytycznych opinii dość pozytywnie odebrałam McDusię, 19 książkę cyklu, ale może dlatego, że nie mam już specjalnie wysoko zawieszonej poprzeczki. Ta postępująca obojętność wobec kolejnych części „Jeżycjady” spowodowała, że zupełnie nie miałam ochoty na lekturę, nie mówiąc już o kupnie, najnowszego 20 tomu serii. I może nie przeczytałabym tej książki, gdybym nie natknęła się na nią w bibliotece. Sentyment się odezwał, tak więc wypożyczyłam „Wnuczkę …” i przystąpiłam do lektury. 

Autorka przenosi nas na wielkopolską wieś, a główną bohaterką czyni Dorotę Rumianek, która wychowuje się pod czułą opieką babci i jej siostry, zarządza skromnym gospodarstwem, uczy się w liceum o profilu biologicznym widząc swoją przyszłość w medycynie. Jest nieślubnym dzieckiem samotnej matki, która aktualnie pracuje w Norwegii, zarabiając na edukację córki i potrzeby gospodarstwa. Dorotę łączy z Borejkami przypadek, który sprawia, że na miesięczny pobyt w ich gospodarstwie agroturystycznym melduje się – w dużej mierze na złość obowiązkowemu mężowi, który przedłożył obowiązki zawodowe nad miesięczną włóczęgę pod namiotem - Ida Pałys, do której wkrótce dołącza siostrzeniec Ignacy Grzegorz Stryba, syn Gabrysi. Jakieś 10 km od nich, w gospodarstwie Pulpecji i Floriana przebywają seniorzy rodu Borejków (z pewnych sugestii wynika, że mogą tam zostać na dłużej) oraz rodzina Natalii i Robrojka oraz Gabrysia. Akcji tu nie ma zbyt wiele, w pamięci pozostaje głównie portret głównej bohaterki, która swą „hożością”, świeżością i optymizmem nasuwa skojarzenia z Jagienką z „Krzyżaków”. :) Nie trzeba wielkiej przenikliwości, by domyślić się, że Dorotka spotka swoją „drugą połówkę” spośród młodzieńców Borejkowego rodu, a jeśli jesteście ciekawi, o kogo chodzi, polecam lekturę książki.

Przyznam szczerze, że kompletnie mi ta lektura nie szła. Początek był jeszcze w miarę ciekawy z uwagi na nową bohaterkę, ale umówmy się, że okoliczności przygarnięcia Idy Pałys do domu Rumianków nie były zbyt wiarygodne. Najbardziej chyba jednak drażniła mnie postać młodego Stryby, który jest po prostu niemożliwym marudą i przyznam, że fragmenty z jego udziałem po prostu „przelatywałam” wzrokiem. 

Mało wiarygodna jest dla mnie też sytuacja niespotykania się tak bliskiej sobie rodziny w momencie, gdy przebywają w odległości ok. 10 km. To „ukrywanie się” Idy było dla mnie kompletnie niewiarygodne. Można w treści zauważyć parę niekonsekwencji, jak np. rezygnacja Idy z wegetarianizmu „z dnia na dzień”, czy wprowadzenie wątków, które nie były zbyt frapujące (zaciągający trudną do zrozumienia gwarą sąsiad czy prymitywny kolega Dorotki ze szkoły). Jednym z niewielu fragmentów, który zapadł mi w pamięć, był ten dotyczący pożaru lasu. Autorka pokazała grozę tego zjawiska i nieszczęście ludzi dotkniętych tym kataklizmem wskazując równocześnie przepaść w reakcjach między tamtejszymi mieszkańcami a turystami, którzy potraktowali to wydarzenie jako jedną z atrakcji letniego pobytu. 

Nie chcę przesądzać, ale to chyba koniec mojej fascynacji „Jeżycjadą”, która zresztą ostatnio można było nazwać w moim przypadku obojętną życzliwością. Jestem już trochę zmęczona tymi postaciami, ich ewolucją i jednak pewnym oderwaniem od rzeczywistości. Co gorsza, mam wrażenie, że Autorka też już chyba jest zmęczona tą serią i nie sprawia jej ona już takiej frajdy jak te 20 lat temu. „Wnuczki do orzechów” już nie kupię do kolekcji. Kolejną część może przeczytam, jeśli wpadnie mi w ręce, ale już bez specjalnych oczekiwań. Coś się kończy…




Autor: Małgorzata Musierowicz
Wydawnictwo: Akapit Press
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 264

piątek, 3 lipca 2015

Stanisław Sławomir Nicieja, Kresowa Atlantyda, tom 2





Truskawiec, Jaremcze, Worochta, Skole, Morszyn… Czy mówią Wam coś te nazwy? Może nie, a może przywołują opowieści z dalekiej przeszłości snute przez dziadków i pradziadków, dla których te miejsca były synonimem wypoczynku w dawnych dobrych czasach. Profesor Nicieja w drugim tomie swojego kresowego dzieła przywołuje pamięć o tych właśnie miejscach oraz o ludziach z nimi związanych.

II Rzeczpospolita to okres niezwykłego rozwoju turystyki i co za tym idzie prywatnych i państwowych inwestycji w rozwój polskich sanatoriów, zwłaszcza tych położonych we wschodniej części kraju, mocno zaniedbanej cywilizacyjnie, dla których turystyczny boom mógł być jednym ze sposobów walki z bieda. Obywatele odrodzonej Rzeczpospolitej często decydowali się na odpoczynek w kraju jakby ciesząc się, że mogą korzystać z uroków przyrody w swoim kraju.    

Profesor Nicieja w swoim cudownym stylu zabiera nas w podróż do świata przedwojennych uzdrowisk położonych na Kresach Wschodnich. Pokazuje nam piękno tamtych stron, ludzi, którzy tam mieszkali, tworzyli swój świat brutalnie zniszczony w 1939 r. Autor dotarł do nieznanych szerzej wspomnień i fotografii. Lektura książki sprawia, że przenosimy się do tamtego świata, przeżywamy ludzkie historie, które kryją się za zdjęciami w sepii. Do najbardziej znanych epizodów opisanych przez profesora Nicieję należy niewątpliwie historia pobytu Rity Gorgonowej w Truskawcu. Możemy zobaczyć zdjęcie, na którym stoi razem ze swoim chlebodawcą i jego córką Lusią, o której zabójstwo zostanie oskarżona kilka lat później. Nie miejsce tu na przypomnienie tej niezwykłej historii, jednej z najsłynniejszych spraw kryminalnych Polski przedwojennej, ale to zdjęcie jest przypomnieniem tej tajemniczej sprawy. Z kolei ze Skolem nierozerwalnie związana jest rodzina Groedlów, właścicieli uroczego pałacyku, gospodarzy najsłynniejszych polowań II RP. Jako przedsiębiorcy kierowali się własną ligiką, która ujawnia się w poniższej anegdocie:

„Do legendy przeszły stosunki panujące między pracownikami i pracodawcami w kompleksie zakładów produkcyjnych braci Groedlów. Ilustruje to historia pilarza ze Świętosławia, który pracując w tartaku, zabrał do domu bez powiadomienia właściciela kilka desek. Po otrzymaniu takiej wiadomości Groedel we­zwał go do swego biura i zapytał: "Czy ja ci źle płacę? Potrzebujesz może pożyczki?”. "Nie” – odpowiedział pilarz. "To dlaczego zabrałeś te deski? Idź do pracy i nie wystawiaj mi już więcej złego świadectwa, że niedostatecznie ci płacę i dlatego musisz kraść mi drewno”.

Wiadomość o tej rozmowie rozeszła się wśród wszystkich pracowników tartaków braci Groedlów. I nie zaistniał już drugi przypadek kradzieży desek. Warto wiedzieć, że pracownicy Groedlowa, ponad tysiąc osób, otrzymywali bezpłatnie drewno na opał. Mieszkania remontowano im na koszt firmy. Robotnik, któremu urodziło się dziecko, otrzymywał becikowe oraz w dniu chrztu dziecka darmowy przejazd fabrycznym fiakrem do kościoła, cerkwi lub synagogi.” (s. 170)


Oczywiście nie zawsze było tak różowo, Autor „Kresowej Atlantydy” przytacza również bardziej kontrowersyjne historie, ale zagłada majątku Groedlów to tylko jeden z licznych przykładów katastrofy polskich Kresów Wschodnich jako miejsca na styku kultur Wschodu i Zachodu, miejsca, gdzie ludzie, których różniło wiele, potrafili żyć obok siebie i wzajemnie się szanować.   

Opisując drugą książkę z cyklu „Kresowa Atlantyda” mam poczucie swoich ograniczeń. Bo jakież nowe przymiotniki mogę wybrać, aby opisać, jak bardzo mnie ta książka ujęła i jak wielką przyjemnością była jej lektura? No, nie da się, więc będzie krótko. :) 

Profesor Nicieja ze znawstwem i lekkością otwiera przed nami skarbiec; skarbiec opowieści, ludzkich historii, niezwykłych miejsc zatrzymanych w kadrze ocalonych z zagłady fotografii. Jego wiedza i przystępny styl pozwala nam przenieść się w czasie i mieć choć przez chwilę poczucie, że byliśmy tam z wizytą…

Książka przeczytana w ramach projektu Kresy zaklęte w książkach


Autor: Stanisław Sławomir Nicieja
Wydawnictwo: Wydawnictwo MS
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 288

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...