wtorek, 24 marca 2015

Gabriel Garcia Marquez, Miłość w czasach zarazy




Profesor Tomkowski w swojej książce „Zamieszkać w Bibliotece”, wspomniał, że Gabriel Garcia Marquez dokonał rzeczy niebywałej: po otrzymaniu nagrody Nobla w dziedzinie literatury napisał książkę równie wspaniałą jak ta, która została nagrodzona. Miał na myśli „Miłość w czasach zarazy” i polecał ją jako książkę o miłości, niepowtarzalną i pełną uroku. Podążyłam więc do biblioteki po książkę, aby delektować się historią Florentino i Ferminy. 

Marquez przenosi nas gdzieś na Karaiby (domyślamy się, że do kolumbijskiej Cartageny) w końcu XIX wieku. Pierwsze rozdziały pisane są z perspektywy doktora Juvenala Urbino, a dotyczą śmierci jego przyjaciela i jego własnej poniesionej w tragikomicznych okolicznościach. Później okazuje się, że Urbino jest tylko jednym z bohaterów, dokładniej „tym trzecim”, a głównymi protagonistami są Florentino Ariza, nieślubny syn miejskiego bogacza, i Fermina Daza, córka przybysza znikąd, który parał się niejasnymi interesami. Pewnego dnia Florentino zawiesza wzrok na młodziutkiej Ferminie i… przepada z kretesem. Miłość Florentino charakteryzuje się uporczywym śledzeniem dziewczyny, towarzyszeniem jej podczas spacerów, wystawania pod jej domem. W dzisiejszych czasach zachowanie młodego człowieka podpadałoby zapewne pod uporczywe nękanie, ale tu jest wyrazem głębokiego uczucia, jedynego i prawdziwego. Po pewnym czasie młodzi nawiązują ze sobą kontakt, zerwany brutalnie przez ojca dziewczyny. Mimo kilkuletniej rozłąki są w ciągłym kontakcie, a jednak po powrocie do miasta Fermina zrywa z Florentino i krótko potem wychodzi za mąż za doktora Juvenala Urbino, człowieka światłego i zasłużonego w pracy na rzecz rozwoju miasta i poprawy bytu jego mieszkańców. Florentino, choć pogrąża się w rozpaczy nadal kocha Ferminę obserwując ją z daleka i z niezachwianą pewnością wierzy, że kiedyś na pewno będą razem…

Moją uwagę przykuł język powieści zwracający uwagę iście latynoską kwiecistością i niemal bombastycznością. W tekście praktycznie nie ma dialogów i można się w tym języku zatracić lub go znienawidzić, gdyż – zwłaszcza na początku - nie jest łatwy w odbiorze. Gdyby język był jedynie barwny i kwiecisty byłoby chyba zbyt cukierkowo, Marquez dba więc o jego jędrność wtrącając co jakiś czas wulgaryzmy wybijające czytelnika z rytmu. 

Ta książka przez wielu jest uznawana za miłosny hymn w stylu realizmu magicznego. Mam jednak wątpliwości, czy to opowieść o miłości. Owszem, mamy tu obsesyjne uczucie Florentino do Ferminy, pokazana jest miłość małżeńska Ferminy i doktora Urbino, są gorące i nader liczne miłostki Florentino z innymi kobietami (jakby to się dziś rzekło „partnerkami seksualnymi”), ale trudno było mi odnaleźć na kartach książki oznaki miłości między Ferminą a Florentino tak jak ja ją rozumiem, czyli jako wzajemne zauroczenie i oddanie. Namiętność jest, ale chyba tylko ze strony Florentino, który jest owładnięty obsesją miłości do młodziutkiej Ferminy. W moim odczuciu Fermina Daza nie darzyła Florentino miłością. Była zakochana w jego sposobie celebrowania miłości, w pięknych gestach, listach, które jej ofiarował, gdy była nastolatką, ale gdy zobaczyła go z bliska po kilkuletniej rozłące zerwała z nim w okamgnieniu, gdy w przebłysku chwili zrozumiała, że to nie jest mężczyzna dla niej („Fermina Daza odrzuciła Florentina Arizę w przebłysku dojrzałości, który natychmiast odpokutowała atakiem żalu, nigdy jednak nie wątpiła, że podjęła słuszną decyzję.” (s. 253). On tego nie przyjął do wiadomości i wyczekiwał momentu śmierci jej męża, aby złożyć kolejną miłosną deklarację niezachwiany w swoich racjach. 

Muszę też szczerze przyznać, że oboje bohaterowie nie wzbudzili mojej sympatii. Fermina jest egoistyczna, zajęta swoim życiem i sprawami, całkiem zadowolona ze swojego życia u boku doktora Urbino. Niespecjalnie lubi ludzi, włączając w to nawet własne dzieci, a przez większość swojego życia nie poświęca Florentino ani chwili uwagi. Z Florentino zaś, który jest wybitnie przerysowany w opisie zachowań, stroju, konstrukcji psychologicznej, sprawa jest jeszcze trudniejsza. Pal licho, że kopuluje ze wszystkimi bardziej i mniej chętnymi kobietami, które napotyka na swej drodze, może rzeczywiście „to tylko seks”, a prawdziwym uczuciem darzy jedynie swą wybrankę z lat młodzieńczych, ale wątek pedofilskiego związku podstarzałego Florentina z Ameryka Vicuna wzbudził we mnie odrazę. Nie mogę znaleźć ani cienia usprawiedliwienia dla bohatera. Z dziecka oddanego mu pod opiekę uczynił swą kochankę nie znajdując w tym nic zdrożnego, a opisy świadczą, że „dziecinność” bohaterki była ewidentna. 

„Była jeszcze dzieckiem pod każdym względem, z wyszczerbionymi zębami, z kolanami poobijanymi w czasie szkolnych przerw, ale natychmiast przeczuł, jaką wspaniałą kobietą stanie się niebawem, i – wyłącznie dla siebie – opiekował się nią troskliwie w ciągu leniwie upływającego roku cyrkowych sobót, parkowych niedziel z lodami, dziecięcych zmierzchów, dzięki którym zdobył jej zaufanie, zdobył jej czułość, prowadząc za rączkę z łagodną przebiegłością dobrotliwego dziadziusia ku swej tajemnej jatce.” (strony 340-341)

Mimo tych zastrzeżeń nie można odmówić Marquezowi talentu, ciekawego pomysłu i jędrnego, plastycznego języka. Intrygująca jest również nielinearna narracja, która zaciekawia i sprawia, że chcemy wiedzieć, co dalej. Jest to historia zawieszona gdzieś ponad realnym światem, przeżywana w dwójnasób w świetle karaibskiego słońca, iskrząca się wieloma barwami jak egzotyczny kwiat, którego odurzający zapach obezwładnia i nastraja do myślenia tylko o tym jednym, czy to jest miłość czy kochanie… ;)

Jeśli chcecie się przekonać, czy warto czekać na miłość ponad pół wieku i czy jest ona możliwa pod koniec życia, gdy oboje bohaterowie zmierzają do kresu życia, zachęcam do lektury.



Autor: Gabriel Garcia Marquez
Tytuł oryginalny: El amor en los tiempos del cólera
Wydawnictwo: TMM Polska
Seria: Dzieła Najwybitniejszych Noblistów
Tłumacz: Marrodán Casas Carlos
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 431

 
 

12 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Twoją opinią. Jakoś nie mogę zbytnio polubić bohaterów. Jeśli książka jest hymnem o miłości, to nieco dziwnym. Ale i tak mam ochotę czasem do niej powracać, czego nie można powiedzieć o wielu książkach, których się zapomina...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo mieszane odczucia wobec tej książki, ale język Marqueza jest pociągający i trudno go zapomnieć.

      Usuń
  2. Czytalam Marqueza na studiach, gdy realizm magiczny mnie zachwycal. Kiedy próbowalam wrócic do tych ksiazek po latach, nie moglam ich zniesc. Polecam realizm magiczny w wersji light i z Kanady: wydawnictwo Wiatr od Morza wydaje swietnych pisarzy kanadyjskich, Michael Crummey i Alexi Zentner, którzy to dostrzegli magie w sniegach swego kraju. Bardzo dobre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Crummeya czytałam i baaardzo mi się podobało. Co do Marqueza, to lepiej wspominam "Sto lat samotności", ale ten kwiecisty język ma w sobie "coś".:)

      Usuń
  3. Książki tego noblisty jeszcze przede mną, po takiej recenzji tym chętniej zapoznam się z jego twórczością :)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale heca, właśnie przed godziną rozmawiałam z teściową o tej książce. Właśnie się żaliłam, że muszę nadrobić znajomość "klasyki literatury" i tak jakoś wyskoczył ten tytuł Marqueza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać i wyrobić sobie własną opinię.:)

      Usuń
  5. Wielbię Marqueza, szczególnie "Sto lat samotności", ale za "Miłością w czasach zarazy" jakoś nie przepadam. Miłość Florentina mnie nie przekonała i podobnie ja Ty nie polubiłam bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Marquez jest moim wyrzutem sumienia - jakieś dziesięć lat temu robiłam jedno podejście właśnie do "Miłości w czasach zarazy", porzuciłam po 175 stronach i do dziś nie mogę się przemóc, żeby spróbować jeszcze raz. Nie powiem, żebyś mnie zachęciła :P
    Ale dam mu jeszcze jedną szansę, dam, w końcu dziesięć lat czytania to ogromna zmiana, może tym razem odbiorę jego twórczość całkiem inaczej. Mam coś cienkiego na półce, nada się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj, daj mu szansę. :) Ciekawa jestem Twojej opinii.
      Mnie ta książka na kolana nie rzuciła, ale mimo wszystko ma w sobie "coś". Zawsze jestem zdania, że najlepiej sprawdzić na sobie, czy nam dany autor "leży" czy jednak nie. A upływ dziesięciu lat zdecydowanie ma wpływ na nasz odbiór.:)

      Usuń

Ze względu na nasilony ostatnio napływ spamu, możliwość komentowania przez użytkowników anonimowych została zablokowana.
Niestety, nie zawsze jestem w stanie od razu odpowiedzieć na komentarz. Dziękuję za wyrozumiałość i komentowanie. :)

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...