Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mansfield Katherine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mansfield Katherine. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 listopada 2015

Katherine Mansfield, Dziennik





„8 grudnia [1916] Rozmyślam dużo dziś rano, ale nie doszłam do żadnej konkluzji. Nie wiem dlaczego, ale gdy tylko chcę zstąpić na ziemię, cały dowcip mnie zawodzi. Wszystko dobrze, dopóki bujam w obłokach; głowę mam pełną planów i tworzę cuda, lecz z chwilą, gdy chcę to napisać – nie udaje się. (s. 83)

Katherine Mansfield to autorka znana i popularna w historii literatury angielskojęzycznej. Choć pochodziła z Nowej Zelandii, to jednak związana była raczej z tradycją literatury brytyjskiej. Jej przyjaźń z D.H. Lawrence’m, rywalizacja z Virginią Woolf i znajomość z wieloma prominentnymi przedstawicielami świata literatury w pierwszym 20-leciu XX w. uprawnia do takiej opinii.

Katherine Mansfield w ostatnich latach swojego krótkiego życia ciężko chorowała. Jej słabość uniemożliwiła jej spełnienie największego chyba marzenia literackiego, tzn. napisania powieści. Pozostawiła po sobie jedynie opowiadania i ta właśnie forma literacka była jej znakiem firmowym. Ich lektura, w moim przekonaniu, nie wywołuje obecnie większego poruszenia. Jest w nich finezyjność, kruchość, delikatność, ogromna wrażliwość, ale te elementy nie oddziałują już zbyt silnie na współczesnego czytelnika.

Po śmierci Mansfield jej mąż, J.M. Murray, wydał zbiory „Listów” i „Dziennik” swojej zmarłej żony. „Listy”, które miałam okazję czytać, uważam za arcyciekawą literaturę pokazującą sposób widzenia świata przez Katherine Mansfield i zawierającą wiele opisów - literackich perełek, które mogłyby być zalążkami utworu literackiego. 

Zachęcona pięknem „Listów” postanowiłam również sięgnąć po „Dziennik” pisarki. Przyznam jednak, że troszeczkę się rozczarowałam. „Dziennik” to nazwa na wyrost. Murray skompilował zapiski dzienne z próbkami utworów, co sprawia, że tekst momentami jest mało czytelny (o czym również świadczą komentarze wydawcy), a na pewno nieprzeznaczony do publikacji. Choć natkniemy się tu na fragmenty wzruszające i pokazujące wrażliwość pisarki, to jednak całość jest w moim przekonaniu dość niespójna i summa summarum słabsza od „Listów”, których forma była dopracowana i odzwierciedlała przemyślenia i stan ducha pisarki. 

Katherine Mansfield była ciekawą osobowością swojej epoki, miała talent i potencjał. Dobrze, że pamięć o niej i jej twórczości nadal trwa. „Dziennik” oddaje osobowość i wrażliwość pisarki. Pozwala na podążenie śladem jej obaw, niepewności i marzeń. Mogę polecić tę lekturę wszystkim, których interesuje postać pisarki. Paradoksem jest to, że w mojej opinii jej opowiadania nieco straciły na atrakcyjności, zaś „Listy” i „Dziennik” nadal mogą zainteresować współczesnego czytelnika.




Autor: Katherine Mansfield
Tytuł oryginalny: Journal of Katherine Mansfield
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Tłumacz: Teresa Tatarkiewiczowa
Rok wydania: 1985
Liczba stron: 292




czwartek, 2 października 2014

Katherine Mansfield, Jej pierwszy bal





“Listy” Katherine Mansfield oczarowały mnie pięknem opisu chwili, uchwycenia gestu, momentu, przywiązania do detali, które nigdy się nie powtórzą. Chociaż w zamierzchłej przeszłości czytałam kilka opowiadań nowozelandzko-brytyjskiej pisarki postanowiłam sobie je przypomnieć, gdy natknęłam się w antykwariacie na opisywaną dziś książeczkę w oszałamiającej cenie 1 zł. :)

„Jej pierwszy bal” to osiem krótkich opowiadań napisanych według podobnego klucza. Jest sytuacja codzienna, nawet banalna, opisana dość szczegółowo, by zakończyć się zaskakującą puentą. Są to małe scenki rodzajowe z życia ludzi na początku XX wieku. W pierwszej nowelce „Państwo Gołębiowie” młodzieniec oświadcza się dziewczynie, jej decyzja i argumentacja jest dla niego zaskoczeniem. W „Podlotku” bezimienny narrator opisuje wieczór z życia dwójki dzieci pozostawionych pod jego opieką przez matkę hazardzistkę. W „Małżeństwie a la mode” stateczny mąż i ojciec rodziny przyjeżdża na weekend do żony i dzieci, ale w domu otwartym rezyduje grupa znajomych żony z wielkiego świata i małżonkowie nie mają chwili dla siebie. Czy ten związek może uchodzić za udany? W „Obcym” mąż czeka na powrót żony z podróży morskiej, tymczasem statek się opóźnia, a powód tego opóźnienia będzie miał wpływ na sytuację małżonków. W „Pannie Brill” samotna stara panna udaje się co tydzień do parku, aby podglądać życie innych ludzi. Gdy uznaje to doświadczenie za przedstawienie teatralne przypadkiem słyszy opinię młodej pary na swój temat… Tytułowe opowiadanie z tego zbiorku” to obraz młodej dziewczyny, która uczestniczy w pierwszym balu w życiu. Jej radość, oczekiwanie i ekscytację burzy rozmowa z jednym z tancerzy, starym doświadczonym mężczyzną… „Lekcja śpiewu” to z kolei zapis burzy uczuć i nawału emocji nauczycielki śpiewu w szkole dla dziewcząt, co jest wywołane listem narzeczonego. Kończąca ten zbiór „Pokojówka jaśnie pani” to opowieść pokojówki, pozornie nieistotna i nawet wzbudzająca irytację swoją przeciętnością, a jednak dotyczy kluczowego momentu w jej egzystencji, jednej decyzji, która zadecydowała o jej życiu.

Te opowiadania przypominają mi drobne klejnociki przykuwające naszą uwagę, zawierające w sobie tajemnicę i niespodziewane akcenty. Portrety kobiet w większości nie są pochlebne. Mężczyźni, choć są mniej wyraziści od pań, sprawiają lepsze wrażenie. Mnie najbardziej utkwiło w pamięci opowiadanie o pannie Brill, mówiące na niewielu stronach o opuszczeniu, samotności i bezduszności młodego pokolenia (skąd my to znamy?). Niewątpliwym urokiem charakteryzuje się również opowiadanie tytułowe. Nie ma tu nowelek zdecydowanie nieudanych. Przyznać jednak należy, że nie są to dzieła epokowe, zapadające w pamięć czy zmuszające do głębokich rozmyślań o naturze świata i ludzi. 

Katherine Mansfield żyła krótko, przez wiele lat ciężko chorowała, co nadwątliło jej siły. Nie stworzyła powieści specjalizując się w krótkich formach, eleganckich, przykuwających uwagę, rejestrujących ulotne momenty z życia bohaterów, ale obecnie te opowiadania można uznać za nieco powierzchowne. Czyta się je z przyjemnością, ale nie pozostawiają po sobie głębszych wrażeń. Uznałabym je za piękne bibelociki, które zdobią nasze otoczenie, ale nie są elementem obowiązkowym. Jej „Listy” to zupełnie inny kaliber, pozwalający poznać Mansfield bliżej, zachwycić się jej umiejętnością dostrzegania piękna w najdrobniejszym szczególe. Przed ich lekturą warto jednak zapoznać się z jej twórczością, tymi opowiadaniami utkanymi z wrażeń, drgnięć i przeczuć.


Autor: Katherine Mansfield
Tytuł oryginalny: z tomu The Garden Party
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
Seria: Koliber
Tłumacz: Bolesława Kopelówna
Rok wydania: 1980
Liczba stron: 120

 

wtorek, 4 lutego 2014

Katherine Mansfield, Listy



 
(…) Nie można uciec od piękna… jest wszędzie.” (s. 428)

Obawiam się, że o tej książce nic mądrego nie napiszę. Po prostu nie będę umiała oddać jej piękna i prawdy kryjącej się w gąszczu literek gęsto zapisujących prawie 500 stron. Aby jednak przekazać choć ułamek moich zachwytów napiszę parę słów mając nadzieję, że ktoś z Was skusi się na przeczytanie tej pozycji, gdyż jest tego ze wszech miar warta. 

Katherine Mansfield to pisarka rodem z Nowej Zelandii, której 34-letnie życie było pełne barwnych wydarzeń. Ale ostatnie lata naznaczone były piętnem choroby, której leczenie wymagało ciągłych wyjazdów, jak najdalej od wilgotnego angielskiego klimatu. Jej partnerem, a później mężem był John Middleton Murry, angielski wydawca, z którym w czasie ich rozłąki - koniecznej z uwagi na stan zdrowia pisarki oraz zobowiązań zawodowych Murry’ego w Londynie - utrzymywała ścisły i częsty kontakt listowny. Listy, których wyboru dokonał Murry, są częścią bogatej korespondencji prowadzonej z mężem oraz przyjaciółmi, głównie podczas jej pobytów za granicą wymuszonych złym stanem zdrowia.  

Mimo gnębiącej ją od grudnia 1917 r. ciężkiej i śmiertelnej choroby płuc, pisarka cieszy się każdym momentem życia, choć jego jakość pozostawia sporo do życzenia. Najczęściej nie może jednak zażywać spacerów, podejmować wysiłku, ale może oglądać i zachwycać się światem, przyrodą i ludźmi, których spotyka. Pisze w listach o wszystkim, co dla niej ważne, co zwróciło jej uwagę, a co nam często może wydać się nic nie znaczącymi drobiazgami. Nie brak w nich uwag głębszej natury, bardzo osobistych i intymnych, co pozwala też na poznanie jej poglądów na życie i świat.  

(…) Cóż to za piekło tak kochać życie jak ja! Uważam, że moja miłość wzrasta, zamiast się zmniejszać. Życie mi wcale nie powszednieje – wciąż jest dla mnie cudem. Mam nadzieję, że pozostanę na tym świecie dość długo, aby napisać prawdziwie dobre dzieło. Sprzykrzyli mi się ci obiecujący ludzie, co młodo umierają; nie pragnę powiększyć ich grona. Wobec tego będę w dalszym ciągu pochłaniała jaunes d’oeufs i de la creme… [żółtka … śmietana]” (s. 346)

Lektura „Listów” to wspaniałe i przejmujące doświadczenie. Dzięki Katherine Mansfield i jej wrażliwości przenosimy się tam, gdzie ona aktualnie przebywa. Te listy to właściwie nie relacja z życia, a raczej zapis jego okruchów, które utrwalone w listach Katherine Mansfield ożywają przed naszymi oczami. Plastyczność opisów zachwyca i zachęca do spojrzenia na świat jej oczyma. Ta bystra obserwatorka i zdolna pisarka przekazuje mężowi i przyjaciołom chwile, które ją zachwyciły pozwalając nam przenieść się wraz z nią do wiosennego lasu, doświadczyć upalnych dni we francuskich wioskach czy  mglistych i szarych poranków w Londynie. My też możemy od czasu do czasu popatrzeć w niebo, przyjrzeć się płatkom śniegu, kwitnącym kwiatom czy napotykanym po drodze zwierzętom. A nader często, zatopieni w naszych myślach, spieszący się do pracy, nie zauważamy świata wokół nas. Patrzymy, ale nie widzimy, że w wielu swoich aspektach jest to piękny świat, wart naszej uwagi i zachwytu.  

Czasem pisarkę ogarniają gorsze nastroje, co jest całkiem zrozumiałe w kontekście postępującej choroby i nieskutecznych kuracji, ale w pamięci czytelnika zostaje piękno frazy, ulotność szczegółu czy piękno detalu, który zwrócił uwagę Mansfield. Jej pasja życia i wrażliwość na piękno sprawia, że lektura „Listów” jest bardzo emocjonującym doświadczeniem. Dodatkowym atutem wydania z 1978 r., które miałam okazję przeczytać, jest wspaniałe, autoryzowane przez Johna Middletona Murry’ego tłumaczenie Marii Godlewskiej oraz przedmowa autorstwa Jana Koprowskiego, który wprowadza nas w niuanse życia pisarki, a także słowo wstępne męża pisarki, który stwierdza: „(…) Katarzyna Mansfield pragnęła ponad wszystko pozostawić na świecie spuściznę w postaci choćby małej cząstki prawdy. Jestem przeświadczony, że te listy zawierają niemało z jej „prawdy” i dlatego dołożyłem starań, aby ów dokument przedstawić możliwie w całości.”

Jest to książka, którą zdecydowanie lepiej przeczytać i przeżyć niż pisać o niej. Trudno mi znaleźć słowa, aby oddać jej piękno.

„Do J. M. Murry’ego

 Mentona, Październik 1920

(…) A cierpienie, fizyczne cierpienie takie jak to, które znam od trzech lat. Ono zmieniło wszystko na zawsze – nawet widok świata jest inny – coś w nim przybyło. Każda rzecz ma swój cień. Czy to słuszne walczyć z takim cierpieniem? Wiesz, uważam, że cierpienie było dla mnie wielkim przywilejem. Tak, mimo wszystko. Jesteśmy ślepe i małe stworzenia. Naprawdę żyjemy jedynie bajką. A jeśli wyruszamy w drogę, musimy zwalczać pokusy i niebezpieczeństwa, tym większe, im osobliwszy jest skarb. Gdy ktoś się buntuje, mówiąc: „Życie niewarte tej ceny” – można jedynie odpowiedzieć: „A jednak warte”. Chciej mnie zrozumieć. Nie mam na myśli „ciernia w ciele”, to stokroć bardziej tajemnicze. Trzy lata upłynęło, zanim zrozumiałam – zanim zobaczyłam. Opieramy się – i straszliwy lęk nas ogarnia. Łódeczka wpływa do okropnej ciemnej otchłani. Chcemy uciec. „Chcemy powrócić na ląd!” Ale to na nic. Nikt nie słucha – mglista postać wiosłuje dalej. Trzeba siedzieć spokojnie i nie zakrywać oczu.
Uważam, że największym błędem jest bać się. Doskonała miłość wyklucza lęk. Kiedy patrzę wstecz na swoje życie, widzę, że wszystkie błędy, jakie popełniłam, były wywołane przez obawę… Czy dlatego musiałam spojrzeć w twarz śmierci? Czy aż tego było potrzeba, aby mię wyleczyć? Widzisz, myślę czasem… nie, nie o jakimś uosobieniu Boga albo czymś równie absurdalnym. Raczej o beznadziejnym poszukiwaniu przez dusze… (…) (strony 287-288)


P.S. Poniżej zamieszczam zdjęcie „Listów” z zaznaczonymi fragmentami, które przykuły moją uwagę. Sporo ich się nazbierało.:)




Katherine Mansfield (1888 - 1923) - modernistyczna autorka opowiadań. Pochodziła z Nowej Zelandii. W latach 1898-99 jej pierwsze opowiadania ukazały się w pismach z Wellington. W 1903 roku wyruszyła na studia do Londynu. Inspirowała się utworami Oscara Wilde'a i Antoniego Czechowa. Brała udział w londyńskim życiu towarzysko-literackim, przyjaźniła się głównie z Aldousem Huxleyem, Virginią Woolf oraz D. H. Lawrence’em. Cierpiała na gruźlicę, która była przyczyną jej przedwczesnej śmierci. Zmarła w wieku 34 lat na nagły krwotok. Za jej życia wydano tylko dwa tomy opowiadań, dalsze oraz dzienniki, listy ukazywały się pośmiertnie przez kilka dekad.



Autor: Katherine Mansfield
Tytuł oryginalny: Letters
Wydawnictwo: Czytelnik
Tłumacz: Maria Godlewska
Rok wydania: 1978
Liczba stron: 492



Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Besala Jerzy Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Borkowska Urszula Bowen Rhys Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Covey Sean Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnecka Renata Czarnyszewicz Florian Czwojdrak Bożena Dallas Sandra Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domagalski Dariusz Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drewniak Wojciech Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Dyer Wayne Edwardson Ake Evans Richard Fabiani Bożena Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Filipowicz Wika Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fowler Karen Joy Frankl Viktor Franzen Jonathan Frayn Michael Fredro Aleksander Fryczkowska Anna Fønhus Mikkjel Gaskell Elizabeth Genow Magdalena Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Helsztyński Stanisław Hen Józef Herbert Zbigniew Hill Napoleon Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jahren Hope Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jurgała-Jureczka Joanna Jörgensdotter Anna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karlsson Elise Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kowecka Elżbieta Kościński Piotr Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kręt Helena Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Laurain Antoine Lehtonen Joel Loreau Dominique cytaty Lupton Rosamund Lurie Alison Maciejewska Beata Maciorowski Mirosław Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Małecki Jan McKeown Greg Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Mitchell David Mizielińscy Miłoszewski Zygmunt Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Myśliwski Wiesław Nair Preethi Naszkowski Zbigniew Nesbø Jo Nesser Hakan Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Orlińska Zuzanna Ossendowski Antoni Ferdynand Pająk-Puda Dorota Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pawlikowski Michał Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Przedpełska-Trzeciakowska Anna Puchalska Joanna Puzyńska Katarzyna Płatowa Wiktoria Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Sobolewska Justyna Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szalay David Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Weissensteiner Friedrich White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna de Blasi Marlena Ładyński Antonin Łapicka Zuzanna Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Żylińska Jadwiga
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...