piątek, 27 kwietnia 2012

Ewa Stec, Klub Matek Swatek






Recenzje „Klubu Matek Swatek” przewijały się w swoim czasie na wielu blogach. Ponieważ czasem czuję potrzebę lektury stricte rozrywkowej, nie namyślałam się długo i gdy tylko nadarzyła się okazja wypożyczenia tej książki, skorzystałam z niej. :)


Ewa Stec napisała książkę o inicjatywie kilku pań w wieku – jak to one same określają – pomenopauzalnym, których największą zgryzotą jest fakt, że syn lub córka jeszcze nie założyli własnej rodziny, a czasami – o zgrozo – z nikim się nie spotykają „na poważnie”. Te problemy ma rozwiązać Klub Matek Swatek, który podejmie nawet szeroko zakrojone działania, aby dziecko osoby, która złożyła konkretne zlecenie "przypadkowo" poznało kilka osób, w których może się zakochać i ewentualnie ułożyć sobie życie. Beata - matka Anki, ponad trzydziestoletniej panny - postanawia działać. Korzysta z pomocy Klubu Matek Swatek. Nie wie, że jej córka już w dniu przeprowadzki do nowego mieszkania poznaje dwóch przystojnych mężczyzn, wykazujących spore zainteresowanie jej osobą. Czy działania Klubu Matek Swatek nie wpłyną negatywnie na rozwój sytuacji?


Książka jest napisana sprawnie i lekko. Kojarzy mi się z wczesnymi książkami Joanny Chmielewskiej i chyba taki był zamiar autorki. Co tu mamy? Główna bohaterka przypomina z jej dylematami i problemami Bridget Jones. Wykonuje zawód nauczyciela klas I-III i konfrontacja jej życiowych dylematów z mądrością jej wychowanków wypada dość zabawnie, ale czy prawdziwie? Poznajemy Ankę w momencie przeprowadzki do nowego mieszkania, które nabyła za wyjątkowo korzystną cenę i które zaczyna przyciągać niby lep na muchy dwóch przystojnych mężczyzn. Jeden z nich wręcz oferuje się z darmowym remontem. Jednym z negatywów nowego lokum jest jednak sąsiedztwo nadmiernie wścibskiej osoby.


Jednocześnie Klub Matek Swatek w postaci czterech starszych, acz bardzo energicznych i pomysłowych pań podejmuje działania na rzecz znalezienia życiowego partnera córce Beaty. W tle pojawiają się ciekawe typy ludzkie, jak np. najbliższa przyjaciółka Anki czy też jej przyjaciel, który zgadza się udawać przed rodziną Anki jej narzeczonego. W tle oczywiście jest intryga kryminalna, w której centrum znajdzie się Anka.


Czyta się tę książkę lekko, łatwo i przyjemnie, może nawet nieco za lekko. Być może ja już wyrosłam z takich lektur albo moment lektury nie był zbyt dobrze skorelowany z moim nastrojem, bo nie wzbudziła ona we mnie super pozytywnych odczuć. Po lekturze miałam wrażenie zbytniego natłoku zgromadzonych sytuacji i osób. Cztery członkinie Klubu Matek Swatek niezmiennie mi się myliły. Dopiero pod koniec zdołałam jedną z grubsza zlokalizować w tekście. Przeszkadzały mi też zbyt częste zachwyty nad jędrnymi pośladkami jednego z absztyfikantów Anki.
 
Książka ma swój ciąg dalszy, co jest wyraźnie zasygnalizowane w końcówce, ale nie jestem jeszcze przekonana, czy będę chciała to przeczytać. Ogólnie rzecz biorąc ani mnie ta książka specjalnie nie rozbawiła, ani nie wzruszyła. Nie chciałabym, aby moja opinia została potraktowana jako totalna negacja książki i takiej literatury. Nie, to jest zupełnie nieźle napisana książka i w swoim gatunku naprawdę fajna. Niemniej jednak, mnie ona nie odpowiadała. Może czytając ją na plaży w upalnym słońcu miałabym bardziej pozytywną opinię. Raczej nie będę jednak tego sprawdzać i czytać ją po raz kolejny. :)


Ewa Stec pochodzi z Kęt, skończyła iberystykę w Krakowie. Wyjechała z Polski, żeby poznawać świat i szukać swojego miejsca na ziemi. Zrezygnowała z pracy w londyńskim City, bo chciała zająć się wychowywaniem dzieci i pisaniem. Autorka książek: „Romans z trupem w tle” (2009), „Polowanie na Perpetuę” (2009), „Klub Matek Swatek” (2010), „Klub Matek Swatek. Operacja Londyn (2011).




Moja ocena: 3,5 / 6


Autor: Ewa Stec
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 394

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

23 kwietnia - Światowy Dzień Książki




Dziś obchodzimy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich ustanowiony w 1995 r. przez UNESCO. Dzień ten ma na celu promocję czytelnictwa, edytorstwa i ochronę własności intelektualnej.

Pomysł organizacji święta zrodził się w Katalonii. W 1926 roku wystąpił z nim wydawca, Vicente Clavel Andrés. 23 kwietnia jest tam hucznie obchodzonym świętem narodowym, jako dzień jej patrona – Świętego Jerzego. Zgodnie z długą tradycją w Katalonii obdarowywano w ten dzień kobiety czerwonymi różami, mającymi symbolizować krew pokonanego przez Św. Jerzego smoka. Z czasem kobiety zaczęły odwzajemniać się mężczyznom podarunkami w postaci książek. :)



Niestety, z braku czasu nie zdążyłam przejrzeć wykazu licznych imprez, przedsięwzięć i promocji, które odbędą się lub już się odbywają z okazji Święta Książki, tak więc zamiast nich chciałabym przypomnieć, jak pięknie można pisać o książce.





„Jakiż okręt może równać się z książką,
jeśli chodzi o podróż w oddale,
i jaki kłusak – ze stroniczką
poezji puszczonej w galop?

Wyprawę może podjąć każdy
bez szykan od celników…
Jakiż niosący duszę ludzką
skromniutki bywa ekwipaż!”


Emily Dickinson
Tłumaczyła Kazimiera Iłłakowiczówna






"Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni"

 Przysłowie chińskie







„Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera"

 Monteskiusz




"Książka jest grobem dla tajemnic,
świątynią dla skarbów, źródłem mądrości,
skarbnicą nauk, przyczyną szlachetności."

 Przysłowie arabskie


A na koniec znany już powszechnie filmik promujący czytelnictwo pod hasłem "Czytaj! Zobacz więcej". Świętujmy więc! :)





sobota, 21 kwietnia 2012

Impresje białoruskie, cz. 3a



Adam Mickiewicz, "Świteź" 
Ktokolwiek będziesz w nowogródzkiej stronie,
Do Płużyn ciemnego boru
Wjechawszy, pomnij zatrzymać; twe konie,
Byś się przypatrzył jezioru.
 
Świteź tam jasne rozprzestrzenia łona,
W wielkiego kształcie obwodu,
Gęstą po bokach puszczą oczerniona,
A gładka jak szyba lodu.

 

 
Jeżeli nocną przybliżysz się dobą
I zwrócisz ku wodom lice,
Gwiazdy nad tobą i gwiazdy pod tobą,
I dwa obaczysz księżyce.

 


Niepewny, czyli szklanna spod twej stopy
Pod niebo idzie równina,
Czyli też niebo swoje szklanne stropy
Aż do nóg twoich ugina:

 

 

Gdy oko brzegów przeciwnych nie sięga,
Dna nie odróżnia od szczytu,
Zdajesz się wisieć; w środku niebokręga,
W jakiejś otchłani błękitu.

(...)

1820 - 21



Dzisiaj jezioro Świteź to miejsce wypoczynku dla okolicznych mieszkańców. Dość trudno było zrobić nastrojowe zdjęcia tuż obok gwarnej plaży. :)
 
Plażowicze zajmują "łączkę" nad jeziorem w pobliżu kamieni z fragmentem ballady Świteź w dwóch wersjach językowych
 

piątek, 20 kwietnia 2012

Impresje białoruskie, cz. 3

Pomnik Adama Mickiewicza w Nowogródku

Dzisiejszy wpis można śmiało zatytułować "szlakiem Adama Mickiewicza", gdyż pokażę Wam kilka miejsc związanych z naszym wieszczem, które odwiedziłam podczas wyprawy na Białoruś.

Ten "mickiewiczowski" odcinek mojej wycieczki należy zacząć od Nowogródka, gdzie Poeta został ochrzczony w dniu 12 lutego 1799 r., a według niektórych źródeł tu też się urodził w dniu 24 grudnia 1798 r.

Nowogródek to miasto położone w dorzeczu Niemna, którego początki sięgają XI wieku, kiedy było ono stolicą jednego z księstw ruskich. W XIII w. został zdobyty przez Litwinów. W czasach Rzeczpospolitej Nowogródek był stolicą księstwa i województwa. Po okresie rozbiorów, kiedy miasto wchodziło w skład Rosji, Nowogródek wrócił w granice Polski. Od 1939 r. w ZSRR, a obecnie w granicach Białorusi.
Panorama miasta ze wzgórza zamkowego
 
Wzgórze zamkowe w Nowogródku z pozostałościami tutejszego zamku


Kościół farny pw. Przemienienia Pańskiego w Nowogródku, zwany również "Farą Witoldową". Kościół barokowy wybudowany na początku XVII w. na miejscu wcześniejszego kościoła z XIV w.

W kościele farnym odbyły się zaślubiny króla Władysława Jagiełły z Sonką Holszańską, jego czwartą żoną, matką Władysława Warneńczyka i Kazimierza Jagiellończyka


Wnętrze kościoła farnego. Z uwagi na trwający wówczas remont mogliśmy wejść do środka tylko dzięki uprzejmości pracujących tam robotników

Tablica na pamiątkę chrztu Adama Mickiewicza, który miał miejsce w tym właśnie kościele

Wszyscy chyba znamy tekst Inwokacji "Pana Tadeusza", gdzie Adam Mickiewicz wspomina o Matce Bożej Nowogródzkiej, która przywróciła go do życia:


"Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie.
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.
Panno Święta, co jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem
(Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę
Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu
Iść za wrócone życie podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.
Tymczasem przenoś moję duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych;
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;
Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,
A wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą."


Oto obraz Matki Bożej Nowogródzkiej, który wisi w bocznej kaplicy kościoła farnego

W Nowogródku możemy również zwiedzić Muzeum Adama Mickiewicza ulokowane w odbudowanym w połowie XIX w. dworku rodziny Mickiewiczów. Tam Poeta spędził swoją młodość.



Muzeum Adama Mickiewicza w Nowogródku


Tablica informacyjna przed muzeum

Drzewo genealogiczne rodziny Mickiewiczów









Nowogródek to dzisiaj dość senne, prowincjonalne miasteczko, ale urokliwie położone i czerpiące dumę z posiadania zabytków związanych z Adamiem Mickiewiczem. Ponieważ trafiliśmy na godzinną przerwę w działaniu muzeum, mieliśmy czas na obejście miasteczka i zjedzenie prostego posiłku w jedynym dostępnym przybytku gastronomicznym w tym miejscu.Chyba najczęściej można tu spotkać polskich turystów, gdyż praktycznie wszystkie wycieczki organizowane pod hasłem "szlaku Adama Mickiewicza" mają w programie wizytę w Nowogródku. 

Po zwiedzeniu nowogródzkiego muzeum postanowiliśmy odwiedzić wieś Zaosie, gdzie znajdował się dwór i folwark rodziny Mickiewiczów, w którym najprawdopodobniej urodził się nasz wieszcz. Dworek został kompletnie zniszczony podczas II wojny światowej i w 1996 r. został zrekonstruowany. Nie mieliśmy szczęścia zastać tego muzeum otwartego dla zwiedzających, gdyż dni i godziny otwarcia nie są zbyt oczywiste. Ponieważ jednak zjechało się w tym samym czasie kilka samochodów z Polski pełnych turystów żądnych obejrzenia tego miejsca, zostaliśmy wpuszczeni na teren obejścia dworku. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z Zaosia.










Ponieważ niniejszy post rozrósł się do niebotycznych rozmiarów, w oddzielnym wpisie pokażę Wam jezioro Świteź. :)

wtorek, 17 kwietnia 2012

Panie z Cranford, serial BBC (2007)



Muszę się przyznać, że uwielbiam brytyjskie seriale kostiumowe. Ostatnio w moje ręce wpadł pięcioodcinkowy serial BBC zatytułowany „Panie z Cranford”, podobnie jak książka Elizabeth Gaskell, którą całkiem niedawno czytałam. Fabuła produkcji BBC opiera się na wątkach pochodzących nie z jednej, a z trzech powieści pani Gaskell: „Panie z Cranford”, „My Lady Ludlow” i „Mr Harrison’s Confessions”.




Akcja toczy się w Cranford i okolicy w roku 1842. Dominują trzy główne wątki: historia sióstr Jenkins, dążenia ubogiego chłopca do nauki, którego starania wspierane są przez zarządcę posiadłości zubożałej lady Ludlow oraz perypetie młodego lekarza zakochanego w córce pastora. Ważnym wydarzeniem, które bulwersuje okolicznych mieszkańców jest budowa linii kolejowej, która – jak każda istotna zmiana - powoduje obawy o bezpieczeństwo, o przyszłość miasteczka i jego mieszkańców. Przybycie do miasta młodego doktora również wzbudza ferment zwłaszcza w sercach niezamężnych dam, których jest całkiem sporo w tytułowym miasteczku. Kobiety, głównie wdowy i stare panny, stanowią prawdziwą władzę w Cranford i tak naprawdę to one ustalają reguły postępowania i respektowania tradycji w tym mieście.

Producentem tego serialu jest Sue Birtwistle, która odpowiada również za sukces „Dumy i uprzedzenia” z Jennifer Ehle i Colinem Firth (1995 r.). Była ona również głownym producentem serialu BBC z 1999 r. opartego na kolejnej powieści Gaskell pt. „Żony i córki”. Dowiedziałam się z internetu, że przygotowania do realizacji „Pań z Cranford” trwały 5 lat. Nic więc dziwnego, że produkcja ta jest na najwyższym poziomie. Każdy z wątków jest rewelacyjnie poprowadzony i zagrany. Mimo że treściowo pochodzą z trzech różnych powieści brytyjskiej pisarki, scenarzystka Heidi Thomas stworzyła spójną i koherentną całość.

Gra aktorska to koncert z udziałem wielu znanych brytyjskich aktorów na czele z niewiarygodnie przekonującą w każdej roli Judi Dench. I tym razem, jako Mattie Jenkins, uwodzi nas swoją naiwnością, dobrym sercem, życzliwością i honorem. Po obejrzeniu serialu nie mam wątpliwości, że Judi Dench po prostu była Matyldą. Duże wrażenie robi również Eileen Atkins, wielokrotnie nagradzana brytyjska aktorka filmowa i teatralna, która zagrała Deborę, dominującą siostrę Mattie.

  

Francesca Annis jako lady Ludlow
Ale oprócz Judi Dench i Eileen Atkins świetną i niejednoznaczną rolę zagrała Francesca Annis jako lady Ludlow. Jej postać symbolizuje dawne tradycje z wszystkimi przywarami i zaletami. Jej miłość do nieobecnego syna przewyższa wszystko, co mogłoby mieć dla niej jakąkolwiek wartość. Początkowo sprawia wrażenie zimnej, niedostępnej pogrążonej w małostkowych uprzedzeniach, ale bieg wydarzeń pokazuje też inne cechy jej charakteru: dumę, lojalność i umiejętność przyznania się do błędu. Naprawdę wybitna kreacja.
 
Postacie drugoplanowe również są świetnie obsadzone i zagrane. Uwagę zwraca Imelda Staunton jako plotkarska panna Pole czy Julia Sawalha, jako córka kapitana Browna (znamy ją z roli głupiutkiej Lidii w pamiętnej „Dumie i uprzedzeniu” z 1995 r.).
 

Z ról męskich wybija się Philip Glenister, jako zarządca majątku lady Ludlow i Alex Etel grający Harry’ego, który uparcie dąży do przełamania bariery ubóstwa i kontynuacji edukacji, która zmieni jego życie. Wiele wielbicielek zyska także na pewno Simon Woods jako młody lekarz stosujący innowacyjne metody leczenia. Właściwie można tu wymienić wszystkich członków obsady aktorskiej, bo każda rola, nawet epizodyczna, to perełka.
  
Fantastyczny serial, zachwycił mnie i oczarował. Sprawił, że powieściowe Cranford ożyło i ukazało swoją ludzką twarz, czasami śmieszną, niekiedy smutną czy nawet tragiczną, a czasem nostalgiczną. :) To rzadki przypadek, kiedy dzieło filmowe jest - moim zdaniem - lepsze niż książka, pełniejsze i bogatsze. Mimo że wykorzystano wątki z trzech różnych powieści pani Gaskell, nie widać żadnych niespójności, akcja się pięknie zazębia i wszystko jest na swoim miejscu. Nie pozostaje mi nic innego niż polecić gorąco obejrzenie tego serialu nie tylko miłośnikom twórczości Elizabeth Gaskell. Sama zaś na pewno obejrzę kolejną część przygód pań z Cranford, która powstała na fali popularności serialu.


Moja ocena: 6 / 6

 
Tytuł oryginalny: Cranford (BBC)
Produkcja: BBC
Reżyser: Simon Curtis
Występują: Judi Dench, Eilleen Atkins, Francesca Annis, Simon Woods, Lisa Dillon, Philip Glenister, Alex Etel, Michael Gambon i inni
Rok produkcji: 2007


sobota, 14 kwietnia 2012

Melania Mazzucco, Vita


 
Ach ta Melania Mazzucco! Odkąd zaczęłam dzielić się wrażeniami z przeczytanych książek na blogu, twórczość tej właśnie pisarki uważam za swoje prywatne odkrycie. Po przeczytaniu "Takiego pięknego dnia" i "Tak ukochanej" przyszedł czas na "Vitę", o której słyszałam wiele dobrego. Nie sądziłam jednak, że zaraz po lekturze ogarnie mnie niemoc twórcza i nie będę mogła nic składnego napisać o tej książce. Próbowałam kilka razy i ... nic. Minęło już dobrych parę miesięcy od mojej lektury, wypożyczyłam książkę po raz kolejny i wreszcie się przełamałam, czego dowodem niniejsza notka. Zależało mi na tym, żeby choć parę słów napisać o "Vicie", gdyż jest to książka warta polecenia i chciałabym bardzo, aby spodobała się również i Wam.
 

Dzieci włoskich emigrantów
przybyłe do Ameryki na pocz. XXw.

Głównych bohaterów książki jest dwoje - dwunastoletni Diamante i dziewięcioletnia Vita, których poznajemy, gdy przybywają do Ameryki 12 kwietnia 1903 roku na pokładzie parowca "Republic". Przywiodła ich do tej "ziemi obiecanej" ówczesnego świata nadzieja na lepszą przyszłość podobnie jak wielu ich rodaków z biednego, nękanego głodem południa Italii. Dzień ich przyjazdu na wyspę Ellis, tej bramy wjazdowej do amerykańskiego raju, gdzie dokonywano selekcji nowo przybyłych emigrantów, był rekordowy pod względem ilości przybyszów z Europy. Tego dnia zarejestrowano ponad dwanaście tysięcy emigrantów, a tylko na statku Vity i Diamante - ponad dwa tysiące chętnych do osiedlenia się w Ameryce...

 

Losy Diamante i Vity stanowią kanwę tej opowieści, gdyż ich niezwykła więź zaczęła się na tym statku i do końca swoich dni wspominali tę niezwykłą podróż. Vita to po łacinie „życie” i moim zdaniem to nie przypadek, że tytułowa bohaterka tej książki nosi właśnie to imię. Diamante to również symptomatyczne imię symbolizujące twardość i niejednokrotnie w książce nasz bohater dowodzi, że nie jest mięczakiem, ale czy to wystarczy, aby wywalczyć sobie szczęście?

 



Włosi przybyli na Ellis Island, 1911 r.
Na początku jesteśmy świadkami ich walki o przetrwanie w nowym kraju. Już pierwszy dzień ich pobytu w Nowym Jorku, stolicy amerykańskiego sukcesu, niesie im ostrzeżenie, jaka naprawdę jest Ameryka. Jedna z najbardziej zapadających w serce scen, to błąkanie się tej dwójki dzieci bez celu i opieki po „lepszej” dzielnicy tego wielkiego miasta. Ten dzień, to, co się wtedy zdarzyło, jest ostrzeżeniem, że nikomu nie wolno ufać. To sygnał, że Diamante i Vita mogą liczyć tylko na siebie. Kolejne dni tylko potwierdzają ten osąd.

Ich opiekunem, jeśli można użyć takiego słowa, jest Agnello, ojciec Vity, lokalny włoski drobny przedsiębiorca prowadzący noclegownię przy Prince Street dla włoskich emigrantów i właściciel warzywniaka, jednak dochodami musi się dzielić z premafijną organizacją „Mano Nera” (wł. Czarna Ręka). Jak wspomina autorka “New York Times nazwał Prince Street the Black Hand block – kwartałem Czarnej Ręki.” (s. 111) Agnello mieszka z konkubiną Leną, gdyż jego legalna małżonka nie została wpuszczona do USA z uwagi na stan zdrowia. Tylko zdrowi i silni mieli szansę na nowe życie w USA. Chorzy i słabi, mimo więzów rodzinnych z obywatelami amerykańskimi, często nie mieli szans na dołączenie do bliskich.

Otoczenie Vity i Diamante stanowią, oprócz Agnello i Leny, także bywalcy noclegowni, rodacy zmagający się z nędzą i poniżeniem, niekiedy próbujący osiągnąć sukces szybciej i łatwiej niż tylko za pomocą ciężkiej i wręcz niewolniczej pracy. Dla tych ludzi nie ma znaczenia fakt, że i Diamante, i Vita są dziećmi. Muszą oni ciężko pracować na każdego centa i nikt nie daje im taryfy ulgowej. Oboje są traktowani jako dodatkowe i nieomal bezproduktywne „gęby do wyżywienia”. Ich dzieciństwo to pasmo obowiązków niejednokrotnie ponad siły, zetknięcie z okrucieństwem i przemocą, które niszczą każdą pojawiającą się nadzieję na szczęśliwą przyszłość. Jedynym jasnym punktem w tej sytuacji jest przyjaźń i więź między nimi, które sprawiają, że warto jest żyć i jednak mieć

nawet nikłą nadzieję na poprawę losu.



Budynek "New York Times"
w budowie, r. 1904

Czasy, w których przyszło żyć bohaterom tej opowieści, wyznacza rytm budowy kolei żelaznych, tworzenie się struktur mafijnych w USA i niesamowicie szybki rozwój Nowego Jorku w początkach XX wieku. Oto jak widzą to miasto nasi bohaterowie.  „Na bramach są tabliczki NO DOGS NIGGERS ITALIANS NEED APPLY, w witrynach restauracji NO DOGS NIGGERS ITALIANS.” (s. 79)„Wydaje się, że w tym mieście wszystko jest albo burzone, albo w budowie. Jak po powodzi albo trzęsieniu ziemi. Gdzie spojrzeć, wszędzie rusztowania, daszki, wysokie na trzydzieści pięter żelazne szkielety, żurawie, deski, kładki, tunele, dziury, przepaście głębokie na pięćdziesiąt metrów, z których w ciągu dnia dobiega łomot, odgłosy kilofów i dalekie stłumione ludzkie głosy. (…) Wszystko rozpada się na kawałki i wszystko jest nowe. Obok siebie stoją domy stuletnie i dopiero co zbudowane, jeszcze niezamieszkane.” (s. 96)

Wydaje się na pierwszy rzut oka, że głównym bohaterem jest Diamante. To jemu autorka poświęca więcej uwagi, o nim więcej pisze. Ale to tylko pozór. To Vita symbolizuje siłę życia, wolę przetrwania i zwycięstwa. Losy obojga bohaterów wiele nam mówią o życiu w tych czasach. Ci dwoje mają wiele wspólnego, ale od pewnego momentu ich doświadczenia rozbiegają się w przeciwstawnych kierunkach. Diamante i Vita poznali to gorsze oblicze Ameryki, dalekie od lukrowanych obrazków i kolorowych folderów reklamowych. Oboje musieli znieść wiele nieszczęścia, trosk, upokorzeń, niedoli zanim osiągnęli dorosłość, która wcale nie okazała się świetlana. Diamante został złamany przez Amerykę, Vita dostosowała się do niej. Pokazała prawdziwą wolę przetrwania i osiągnięcia sukcesu. Jaki był koszt tych decyzji? Czy osiągnęła szczęście? Czy Diamante odnalazł ukojenie po powrocie z "raju"?
 
„Vita” to również, a właściwie przede wszystkim, opowieść o Melanii Mazzucco i historii jej rodziny, gdyż Diamante to jej dziadek, którego losy postanowiła uwiecznić pisząc tę książkę w momencie, gdy praktycznie nie żył już nikt, kto mógłby dostarczyć jej świadectwa o jego życiu w Ameryce. Autorka napisała książkę, która w formie przekazu podobna jest do „Tak ukochanej”. Jej opowieść jest utkana z kruchych dowodów zawartych w odkrytych w rodzinnych szpargałach, przypuszczeń i wyobrażeń. Moc jej pióra i wyobraźni jest jednak tak wielka, że książkę tę czyta się jak realistyczną relację na podstawie najtwardszych faktów. Każde słowo, zdanie ma znaczenie. Widać, że pisarka włożyła całą swoją duszę w napisanie tej książki. Język powieści czaruje i powoduje, że trudno oderwać się od książki mimo trudnych tematów i nielinearnej struktury opowieści, która jednak nie utrudnia śledzenia kolei losów bohaterów. Postacie drugoplanowe są pełnokrwiste, ciekawie scharakteryzowane i również dzięki nim ta książka jest tak żywa i poruszająca.

My, czytelnicy, jesteśmy niezwykłymi szczęściarzami, że pisarka napisała tę książkę, gdyż jak sama autorka wspomina, jest ostatnią z rodu Mazzucco i po jej odejściu nie byłoby już nikogo, kto mógłby przekazać tę historię. Oto jak autorka wspomina „Vitę” w rozmowie z Agnieszką Drotkiewicz w „Lampie”:
 
"Vita" powstała teraz, w sytuacji kiedy w ciągu dziesięciu lat radykalnie zmieniła się struktura etniczna Włoch. Z kraju emigracyjnego staliśmy się krajem imigracyjnym. Zawsze to Włosi wyjeżdżali za chlebem, dziś mamy u siebie mnóstwo imigrantów. (...) I właśnie w takich okolicznościach odniosła sukces moja książka, którą napisałam o dziadku emigrancie. (...) Jak sądzę dlatego, że można ją zrozumieć w wielu kontekstach kulturowych."

Dla mnie wszystkie książki są zawsze podróżami, często są to podróże fizyczne; kiedy pisałam książkę o moim dziadku - "Vita", pojechałam do Ameryki, żeby zobaczyć gdzie on mieszkał. Ale pisanie książki to także podróż w czasie, bo musisz coś skonstruować, przenosić czytelnika w inne realia, zabrać wewnątrz świata przedstawionego, i w tym celu, trzeba wiedzieć, jakie buty nosiła bohaterka etc. Jednym z moich ulubionych etapów pracy, jest praca ze zdjęciami (...)
Melania Mazzucco to osoba o niezwykłej wrażliwości i talencie. „Vita” to bezwzględnie jej najlepsza książka spośród trzech, które czytałam. Podczas lektury doświadczamy bardzo silnych emocji i książka ta chyba nikogo nie pozostawi obojętnym. Bardzo polecam!






Melania Mazzucco (ur. 1966) Jej pierwsza powieść, Il bacio della Medusa (1996), otrzymała prestiżowe nagrody Strega i Viareggio. Kolejne książki, La kamera di Baltus (1998) i Tak ukochana (2000; W.A.B. 2006), uhonorowano licznymi nagrodami i przetłumaczono na wiele języków. Vita (2002; W.A.B. 2008) zdobyła Premio Strega, przyznawaną najlepszej włoskiej powieści; została dotychczas wydana w siedemnastu krajach, a na jej podstawie powstanie film Paola Virzìego. Taki piękny dzień (2006) stał się z kolei kanwą filmu Ferzana Özpeteka (2008). Książka przekładana jest na dziewięć języków. W 2008 roku ukazała się powieść Mazzucco - La lunga attesa dell'angelo.





 


 

Moja ocena: 6 / 6


Autor: Melania Mazzucco
Tytuł oryginalny: Vita
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: z miotłą
Tłumacz: Joanna Wachowiak
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 512




poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Ulubione książki od A do Z



Zbyszekspir
zaproponował świetną zabawę polegającą na wpisaniu swoich lubionych książek według kolejnych liter alfabetu. Zmusiła mnie ona do zastanowienia i szybkiej selekcji. Wybór był niekiedy bardzo trudny. Jak znam życie, zapewne część ulubionych lektur mi umknęła, ale w końcu to tylko zabawa. :)

A - „Ania z Zielonego Wzgórza”, Lucy Maud Montgomery,

B - „Barbarzyńca w ogrodzie”, Zbigniew Herbert,

C - „Chwile wolności. Dziennik 1915-1941”, Virginia Woolf,

D - „Duma i uprzedzenie”, Jane Austen,

E - „Egipcjanin Sinuhe”, Mika Waltari,

F - „Fado”, Andrzej Stasiuk,

G - „Gotowość do Zmartwychwstania”, Małgorzata Hillar,

H - „Homo Faber”, Max Frisch,
I - „Imię Róży”, Umberto Eco,

J - „Jane Eyre”, Charlotte Bronte,

K - „Kubuś Puchatek”, Alan Alexander Milne,

L - „Listy z Rosji”, Markiz Astolphe de Custine,

M - „Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow,
N - „Niebezpieczne związki”, Choderlos de Laclos,

O - „Ogniem i mieczem”, Henryk Sienkiewicz,

P - „Po Galicji”, Martin Pollack,

R - „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”, Kazimierz Nowak,
S - „Sprawy zagraniczne”, Alison Lurie,

T - „Tajemnice Los Angeles”, James Ellroy,
U - „Układ”, Elia Kazan,

V – „Vita”, Melania Mazzucco,
W - „W poszukiwaniu straconego czasu”, Marcel Proust,

Z - „Zbrodnia i kara”, Fiodor Dostojewski,

Ż - "Żydówka z Toledo", Lion Feuchtwanger

 

niedziela, 8 kwietnia 2012

Jan Lechoń, "Wielkanoc"





Wielkanoc
 
 
Droga, wierzba sadzona wśród zielonej łąki,
Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.

Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
Droga, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.

Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,
Łowicka jej spódniczka i piękna zapaska.
Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,

Upadła na kolana i krzyknęła: „Chryste!”.

Bije głową o ziemię z serdeczną rozpaczą,
A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem
I rzeknie: „Powiedz ludziom, niech więcej nie płaczą,
Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem.”

Jan Lechoń


piątek, 6 kwietnia 2012

Wielkanoc!


 

Wszystkim Czytelnikom tego bloga,
i tym stałym, i tym, którzy trafili tu przypadkiem, składam najserdeczniejsze życzenia zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy, smacznego jajka, prawdziwie mokrego dyngusa, a także odpoczynku w rodzinnym gronie.



Niech ten świąteczny czas
będzie dla wszystkich
momentem wyciszenia,
wypoczynku i radości.
 

Impresje białoruskie, cz. 2




Dziś chciałabym Was zabrać do Grodna, takiego, jakim je odnalazłam w 2009 r. Był to pierwszy przystanek w naszej podróży, ale to nic dziwnego jeśli weźmiemy pod uwagę, że to historyczne miasto jest położone zaledwie dwadzieścia parę kilometrów od polsko - białoruskiej granicy.


Jeden z charakterystycznych billboardów promujących miasto

Początki miasta sięgają X wieku. Za panowania Jagiellonów Grodno stało się jednym z miast rezydencjalnych. Było to ulubione miasto Stefana Batorego, który zresztą tu zmarł w 1586 r. Grodno było także miejscem obrad sejmu Rzeczypospolitej, między innymi tego niesławnego z roku 1793, który zatwierdził II rozbiór Polski. W Grodnie, w 1795 r., abdykował też Stanisław August Poniatowski, ostatni król Polski. Niemym świadkiem tych wydarzeń był Nowy Zamek wzniesiony w połowie XVIII w. Zamek ten został zniszczony podczas działań wojennych i odbudowany w latach 50-tych w stylu socrealistycznym.
 

Widok na Nowy Zamek spod cerkwi św. św.Borysa i Gleba

Dziedziniec Nowego Zamku
Fronton Nowego Zamku wskazuje dobitnie, że po wojnie budynek pełnił rolę siedziby komitetu obwodowego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego...


W Grodnie możemy również odnaleźć Stanisławówkę, pałacyk wybudowany dla Stanisława Augusta Poniatowskiego przez Antoniego Tyzenhauza, podskarbiego litewskiego, w latach 60-tych lub 70-tych XVIII w., według projektu słynnego włoskiego architekta z Werony, Józefa Sacco. Była to podmiejska rezydencja króla, choć teraz leży ona w granicach miasta. Pałacyk ten i dawne dobra królewskie po rozbiorach zostały skonfiskowane i sprzedane. W poł. XIX w. Stanisławówkę kupili Druccy-Lubeccy – w ich rękach majątek pozostawał do 1939 r. Obecnie w pałacu mieści się szkoła rolnicza i jest on niedostępny dla zwiedzających.


Po wojnie pałac przebudowano zniekształcając bryłę poprzez dobudowanie drugiego piętra. Przed budynkiem postawiono w latach 60-tych pomnik Klimienta Timiriaziewa, botanika, propagatora teorii Darwina



W at­tyce można zauważyć inicjały SAR (Stanislaus Augustus Rex), a nad nimi – królewską koronę

Najważniejszą świątynią rzymsko - katolicką w Grodnie jest katedra, kościół pojezuicki pw. św. Franciszka Ksawerego, którego fundatorem był Stefan Batory. W latach 1960 - 88 odprawianie mszy w kościele było zabronione. Mimo to w każdą niedzielę i święta wierni gromadzili się przed ołtarzem, zapalali świece i śpiewali pieśni religijne.

 
Wejście do katedry w Grodnie


W katedrze nie może zabraknąć popiersia fundatora świątyni


W katedrze odnajdujemy również pomnik Antoniego Tyzenhauza, który położył ogromne zasługi dla rozwoju tego regionu w XVIII w.
Kolejną świątynią rzymskokatolicką jest kościół pobernardyński Znalezienia Krzyża Świętego, który został wzniesiony w latach 1602 - 18 z datków polskich rycerzy wracających z wojny polsko - rosyjskiej. Obecnie jest to siedziba Wyższego Seminarium Duchownego, co być może sprawia, że kościół jest rzadko otwarty.

 

Kościół i czołg - dość niespotykane zestawienie...
Wnętrze kościoła pobernardyńskiego

 
Jednym z najcenniejszych zabytków Grodna jest cerkiew pod wezwaniem świętych Borysa i Gleba z XII wieku. Jedna z najstarszych zachowanych świątyń prawosławnych w północnej Europie stoi malowniczo na skarpie nad Niemnem. Wielokrotnie była niszczona i odbudowywana. Gdy w połowie XIX wieku w wyniku osunięcia się skarpy zawaliła się część świątyni, braki zastąpiono drewnianymi wstawkami.

 

W poprzednim wpisie przypomniałam Wam, że z Grodnem nierozerwalnie związana była Eliza Orzeszkowa, mało kto jednak wie, że w tym mieście w latach 1922 - 27 mieszkała również Zofia Nałkowska. Był to owocny okres w jej twórczości, napisała wtedy m. in. powieści "Niedobra miłość, "Granica" i Węzły życia". W 1989 r. na Wydziale Filologii Polskiej Grodzieńskiego Państwowego Uniwersytetu im. Janki Kupały otwarto muzeum Zofii Nałkowskiej, które nadal pracuje. Niestety, będąc w Grodnie, nie byłam tego świadoma. Odnalazłam jedynie dom, w którym pisarka mieszkała, a to dzięki tablicy upamiętniającej ten okres życia pisarki.

Tablica jest na zdjęciu nieczytelna ze względu na siatkę ochronną, która była umieszczona na budynku z powodu trwającego właśnie remontu
 
Grodno leży nad Niemnem, które nadaje temu miastu szczególny koloryt i nastrój...


W oddali po prawej stronie widać cerkiew św. św. Borysa i Gleba



Na koniec pozwólcie, że zabiorę Was jeszcze raz na grodzieński cmentarz, który jest jednym z miejsc, gdzie można oddać się zadumie...












Jeden z zaniedbanych grobów

 

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...