Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drinkwater Carol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drinkwater Carol. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 stycznia 2014

Carol Drinkwater, Powrót na oliwkową farmę





Dotarłam do końca „oliwkowego” cyklu autorstwa Carol Drinkwater, której książki zapewniły mi ciekawą podróż, dużą dawkę wzruszeń i rozterek będących udziałem Autorki i jej męża. A wszystko to dzięki miłości do mężczyzny, Prowansji i oliwek oraz  skłonności do pewnego ryzykanctwa. :)

Po wielomiesięcznych wojażach wokół Morza Śródziemnego Carol wraca na swoją farmę z mocnym postanowieniem rezygnacji z pestycydów i przejścia na ekologiczną uprawę oliwek. Łatwo się zdecydować, trudniej wykonać. Okazuje się bowiem, że muchy oliwnej niszczącej uprawy oliwek nie można zneutralizować naturalnymi środkami, a przynajmniej nikt z fachowców w tej branży nie słyszał o takim środku. Niszczycielska siła tego owada ulega jedynie pestycydom. Te z kolei najprawdopodobniej niszczą również hodowle pszczół, które masowo ginęły w ostatnich latach. Także Carol straciła pszczoły, które umieścili u niej znajomi. Autorka, zdecydowana przekształcić swoją farmę w gospodarstwo o statusie BIO, nie poddaje się. Odbywa szereg spotkań z naukowcami, przedstawicielami firm, izbami rolniczymi, organizacjami ekologicznymi, prowadzi poszukiwania w Internecie, ale nie znajduje „złotego środka”, który zapewniłby bezpieczeństwo upraw bez użycia trujących środków chemicznych. Podjęcie decyzji o uprawie drzew oliwnych bez chemii niemal na pewno spowoduje olbrzymie straty w uprawach może nawet przez kilka lat. Carol musi wraz z mężem podjąć decyzję, czy podejmą to ryzyko.

Cały „cykl oliwkowy” oceniam pozytywnie. Trzeba się przyzwyczaić do obrazowego i nieco poetyckiego stylu pisania Carol Drinkwater, ale czytelnik dostaje w zamian ciekawą historię, w której autorka całkowicie zmienia swoje życie pod wpływem miłości do ukochanego mężczyzny i do regionu, którego piękno ją urzekło. Kolejne części cyklu dotyczą różnych aspektów egzystencji Carol i Michela, łącznie z kryzysami, które również im się przydarzały. Z każdego tomu przebija jednak bezwarunkowa miłość Carol do mężczyzny, którego sobie wybrała, do farmy, na której zamieszkała i do oliwek, których historia ją zafascynowała. Nie jest to historia lekka, łatwa i przyjemna. Właściciele farmy Appassionata muszą się zmagać z wieloma problemami, od niedostatków finansowych oraz uciążliwości francuskiej biurokracji po problemy w związku. Autorka, w moim przekonaniu nie odsłania się do końca, zostawiając wiele spraw dla siebie, ale nie przeszkadza to z zainteresowaniem towarzyszyć perypetiom Carol i Michela, chociaż ten cykl miał swoje lepsze i gorsze momenty. 

Chciałoby się napisać, że – zgodnie z łacińską maksymą „finis coronat opus” - ostatnia część stanowi ukoronowanie cyklu „oliwkowego”, ale… nie mam takiego odczucia. Książka sprawia wrażenie niekoherentnej i pozbawionej myśli przewodniej. W zamierzeniu Autorki takim drogowskazem miało być dążenie do stworzenia ekologicznej farmy, wolnej od chemii i przyjaznej dla środowiska jako swoiste podsumowanie lat spędzonych na farmie. Niewątpliwie „Powrót na oliwkową farmę” może być wielce przydatna każdemu, kto stara się takie miejsce stworzyć, nie mając stosownego wykształcenia. Carol uświadamia nam, jak wiele czasu i wysiłku wymaga stworzenie takiego miejsca, zwłaszcza w obliczu rozdętej francuskiej biurokracji wymagającej tony papierów i rozmaitych zaświadczeń.
Mimo sympatii (choć nie bezkrytycznej) do Autorki i jej stylu pisania, nieco jednak dłużyły mi się opisy jej kolejnych rozmów i form kontaktów z przedstawicielami branży ochrony roślin i organizacjami ekologicznymi. Sądzę, że problemem Carol (o którym zresztą wspomina na końcu książki) był fakt, iż, w przeciwieństwie do wcześniejszych książek, pisała ją właściwie „na bieżąco”. Dlatego też pojawiają się tam zupełnie niepotrzebne wątki (np. nieprzyjemni sąsiedzi), a opisów rozmów i szczegółów prowadzonej korespondencji jest w moim odczuciu zbyt wiele.

W mojej ocenie książka jest przegadana i wydaje mi się, że dobrze by jej zrobiły pewne skróty. Jeśli o mnie chodzi, ten cykl mógłby się zakończyć na „Oliwkowym drzewie”, gdyż ostatnia część „oliwkowego” cyklu nie zdobyła mojego serca. Nie wiem, czy planowana jest jego kontynuacja, ale autorka powinna tę kwestię poważnie przemyśleć i jeśli nie ma nic istotnego do dodania, to jednak zakończenie cyklu wydaje się najwłaściwszym wyborem.


Powiązane wpisy:

Carol Drinkwater, Oliwkowa farma,

Carol Drinkwater, Sezon na oliwki,

Carol Drinkwater, Oliwkowe żniwa,

Carol Drinkwater, Oliwkowy szlak,

Carol Drinkwater, Oliwkowe drzewo


Autor: Carol Drinkwater
Tytuł oryginalny: Return to the Olive Farm
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumacz: Hanna Pasierska
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 440

wtorek, 15 października 2013

Carol Drinkwater, Oliwkowe drzewo




„Ale oliwki nigdy nie wędrowały pojedynczym traktem; historia oliwki, jej transportu, przypomina pajęczynę, gobelin wymiany handlowej, utkany przez wiele cywilizacji, snuty tam i z powrotem przez Morze Śródziemne lub wzdłuż okrążających je szlaków.” (s. 313)

„Oliwkowe drzewo” to zapis drugiej części podróży autorki oliwkowym szlakiem. Tym razem Carol Drinkwater postanowiła odwiedzić kraje zachodniej części basenu Morza Śródziemnego. Jej podróż rozpoczęła się w Hiszpanii, potem kontynuowała ją w Maroku, Algierii, odwiedziła Sycylię, południowe Włochy, Sardynię i północne Włochy, skąd wróciła do domu, na swoją prowansalską oliwkową farmę.

Carol podróżuje samotnie i choć miała w notesie kilka nazwisk ludzi, zwykle specjalistów od uprawy drzewa oliwnego, to jednak zdawała się na instynkt i wiele z jej podróży nie było do końca zaplanowanych, a niektóre ze spotkań pojawiły się dość spontanicznie. Uwagę zwraca, podobnie jak w poprzednich książkach Drinkwater, jej piękny, poetyczny język. Potrafi ona pięknie pisać o przyrodzie i zjawiskach, które ją zachwycają. Oczywiście tematem numer jeden jest drzewo oliwne, jego historia, teraźniejszość i przyszłość. Autorka książki, jako farmerka oliwna, pragnie poznać sposoby umożliwiające ekologiczną, naturalną uprawę oliwek. Dlatego dąży do poznania doświadczeń ludzi w innych krajach szlaku oliwnego. Przygnębiający jest obraz wysoce wyspecjalizowanych farm oliwnych w Hiszpanii, gdzie użycie pestycydów jest powszechne, produkcja ogromna, a uprawa oliwki przypomina raczej fabrykę niż rolnictwo o prastarej tradycji. W Maroku i Algierii Carol również dokonuje odkryć związanych z oliwką, choć na jej podróż wpływ mają niepokoje i groźby zamachów, które mają miejsce podczas jej pobytu w tym rejonie.

Przyznam, że tę część czytało mi się przyjemniej niż „Oliwkowy szlak”, może również dzięki temu, że autorka przyhamowała nieco z informacjami o cenach noclegów. Inna sprawa, że ta część jej podróży wygląda na lepiej przygotowaną, choćby z uwagi na kilka umówionych spotkań ze specjalistami od uprawy drzewa oliwkowego.

Choć podróż była wyjątkowo długa, to mam wrażenie, że zbyt dużo czasu autorka poświęciła hiszpańskiemu odcinkowi i końcówka była już pisana trochę „po łebkach”, choć Sardynia czy Sycylia okazały się (w moim odczuciu przynajmniej) ciekawszymi etapami podróży w poszukiwaniu recepty na przyszłość w odniesieniu do uprawy oliwek. Tak, bo tym razem Carol nie znalazła zbyt wielu artefaktów przeszłości drzewa oliwnego, ale podróż ta utwierdziła ją w przekonaniu, że nie może się poddawać fanatykom chemikaliów w uprawie. Dzięki tej podróży wzrosła jej samoświadomość i determinacja, aby stosować tylko ekologiczne środki.

Styl pisania Drinkwater, do którego już nieco przywykłam, zawiera zapis jej wrażeń z przypadkowych spotkań z ludźmi, z którymi często nawet nie zamienia słowa. Często są to jej wyobrażenia na temat tych anonimowych ludzi, których obserwuje czy spotyka. Mam wrażenie, że taki zabieg byłby fajny, gdyby nie był stosowany nadmiernie, a tak właśnie jest w jej przypadku. Częstokroć obecność tych ludzi na kartach jej książki nie ma żadnego związku z tym, co pisze i czasem te jej teorie wyrażane kwiecistym językiem trochę mnie irytowały.

Carol zdziwiła mnie też nieco na swoim algierskim odcinku podróży, kiedy miała zapewnioną naprawdę niezłą opiekę ze strony związku pszczelarzy, zwłaszcza mając na uwadze niezbyt stabilną sytuację polityczną w tym kraju i zagrożenie atakami terrorystycznymi. Tymczasem ona zgadzała się na tę eskortę jakby przymuszona. Wydawało się, że tylko marzy o tym by się „urwać” swoim opiekunom, co prawdę mówiąc mnie dziwiło, bo dzięki kontaktom pszczelarzy mogła dotrzeć do kilku naprawdę ciekawych miejsc. 

Dzięki swoim doświadczeniom z podróży oliwkowym szlakiem Carol utwierdza się w swoim postanowieniu, aby nie używać popularnych środków chemicznych w trosce o przyszłość oliwki i jakość produkowanej oliwy. Michel, którego w tym tomie prawie nie ma, akceptuje jej decyzję i zapewne w ostatniej części oliwkowego cyklu dowiemy się, czy spełnili swoje obietnice.

Całość jest interesująca i satysfakcjonująca czytelniczo. Nie ma tam zbyt wielu wtrętów natury politycznej czy obyczajowej, jak to miało miejsce w „Oliwkowym szlaku” (aczkolwiek uważam, że udając się do krajów muzułmańskich autorka powinna rozważyć zmianę przyzwyczajeń odnośnie ubioru do snu:)). Piękne opisy przyrody nie nużą, a na plan pierwszy wybija się fascynacja autorki oliwką, jej historią, teraźniejszością, przyszłością. 

„Patrząc wstecz na moje podróże, czuję ogromną wdzięczność za wszystko, co zostało mi dane, ale brakuje mi odpowiedzi nie tych dotyczących przeszłości, choć dalej będę ich szukać, ale przyszłości.” (s. 560)



Carol Drinkwater (ur. 1948) – aktorka anglo-irlandzka, najbardziej znana z roli Helen Herriot w serialu “Wszystkie stworzenia duże i małe” (1978-85). Jest autorką kilku powieści dla dzieci i dorosłych. Największy sukces wydawniczy odniosła jej seria o życiu na prowansalskiej farmie. Jej stronę internetową znajdziecie tu.

Źródło zdjęcia





Powiązane wpisy:

Carol Drinkwater, Oliwkowa farma

Carol Drinkwater, Sezon na oliwki

Carol Drinkwater, Oliwkowe żniwa

Carol Drinkwater, Oliwkowy szlak 



Autor: Carol Drinkwater
Tytuł oryginalny: The Olive Tree

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumacz: Ewa Rudolf
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 568 


wtorek, 18 czerwca 2013

Carol Drinkwater, Oliwkowy szlak



 

Carol Drinkwater zabiera nas tym razem w podróż wokół Morza Śródziemnego śladami uprawy drzewa oliwnego. To książka odmienna od poprzednich części cyklu. Tym razem ukochana farma jest tylko wspomnieniem domu i przystani, a sama autorka podąża śladami drzewa oliwkowego i szuka początków jego uprawy w świecie starożytnym. Carol rozpoczyna swoją podróż w Marsylii, skąd udaje się do Libanu. Kolejne etapy jej poszukiwań źródeł upraw oliwek wiodą do Syrii, Turcji, na Maltę, do Turcji, Grecji i do Izraela.

Wyczuwalna jest w tej książce jakaś nostalgia, smutek i potrzeba odnalezienia równowagi wewnętrznej, czegoś, co nadałoby życiu sens. Wyczuwalne jest również napięcie między Carol i Michelem, który dwukrotnie do niej dołącza podczas tej niezwykłej podróży. Nie ma w tej książce nastroju szczęścia i miłości. Czuje się, że Carol wyruszyła w tę podróż nie tylko, aby zrealizować swój projekt, lecz także, aby zastanowić się nad swoją sytuacją życiową w zupełnej samotności. 

Książka Drinkwater dostarcza wielu informacji o historii uprawy drzewa oliwnego w basenie Morza Śródziemnego, choć nie jest to pozycja naukowa, a nawet popularnonaukowa. Oprócz pięknie podanej historii krążącej wokół sięgających w starożytność upraw, pełno jest bowiem dywagacji i przypuszczeń autorki szukającej prapoczątków tej uprawy. Odwiedza ona muzea, wykopaliska, farmy, tłoczarnie, rozmawia z ludźmi, których spotyka na swojej drodze. Jest ciągle w ruchu, w drodze. Gałązka oliwna to symbol pokoju, tymczasem w dzisiejszych czasach Bliski Wschód, gdzie najprawdopodobniej istnieją najstarsze tradycje uprawy drzewa oliwnego, jest targany konfliktami politycznymi, a sytuacja z biegiem lat robi się coraz bardziej napięta. Ten kontrast jest w książce uderzający. 

W moim odczuciu, najciekawsze w książce były zawarte w niej informacje nt. uprawy drzew oliwnych w starożytności, odnajdywanie śladów tej uprawy wśród skamielin i eksponatów muzealnych. Te fragmenty książki, na szczęście przeważające, były najbardziej absorbujące. Choć czytało mi się tę książkę dobrze i z przyjemnością, mam jednak kilka uwag krytycznych.

Drinkwater, podobnie jak w poprzednich częściach cyklu, jest w swych opisach bardzo szczegółowa, momentami nawet za bardzo. Jeśli chciałabym uzyskać informacje o cenach noclegów w danym kraju, sięgnęłabym do przewodników stricte turystycznych. Od książki z cyklu oliwkowego oczekuję jednak nieco innego, bardziej uniwersalnego spojrzenia. Tymczasem Carol podaje z coraz bardziej denerwującą skrupulatnością, ile dany nocleg ją kosztował w euro i funtach i czy było to warte swojej ceny, czy nie. Rozumiem, że można się zbulwersować kosztem danej usługi, jak np. ceną wizy libijskiej, ale podawanie detaliczne większości cen noclegów mnie nie interesuje. 

Druga kwestia, która mnie nieco denerwowała, to niepotrzebne wtręty dotyczące sytuacji politycznej. Autorka nie ukrywa swoich poglądów politycznych, ale szczerze powiem, że będąc osobą średnio zorientowaną w sprawach polityki bliskowschodniej, jestem w stanie ocenić niektóre opinie Carol jako naiwne. Jeżeli na wieść o tym, że wybory w Palestynie wygrał Hamas, autorka stwierdza, że od tej pory na pewno skończą się zamachy terrorystyczne, to jak to można inaczej nazwać? Innym przykładem są odczucia autorki odnośnie sytuacji w Izraelu, niezmiernie zapętlonej i trudnej do rozwiązania, o czym chyba wszyscy wiedzą. Odwiedzając ten kraj Carol zauważa błędy i wypaczenia tylko jednej strony konfliktu. Żenujące jest stwierdzenie, że poczuła się obrażona potraktowaniem męża przez izraelskie służby bezpieczeństwa przed wylotem, gdyż musiał trzy razy rozpakowywać walizkę. Każdy, kto był w Izraelu i korzystał z połączenia lotniczego, wie dobrze, że każdy z odlatujących jest przedmiotem rygorystycznej i zajmującej czas kontroli. Na lotnisku należy się zjawić minimum trzy godziny przed odlotem. Jeśli pojawisz się później, możesz nie odlecieć. Tak więc, zachowanie obsługi lotniska nie było żadną szykaną wobec Michela. Podobnie fałszywy ton zwrócił moją uwagę w opowieści z Grecji, gdzie autorka wspomina, że poczuła się nieswojo, gdy jeden z rozmówców zaczął opowiadać o niemieckich prześladowaniach podczas II wojny światowej. Powodem zmniejszenia się komfortu psychicznego autorki był fakt, że mąż jest niemieckiego pochodzenia… 

Trochę tych uwag krytycznych się zebrało, nie oznacza to jednak, że książka jest zła. Niemniej jednak, te wspomniane wyżej niuanse nieco mnie drażniły podczas lektury. A przyznać trzeba, że szlak oliwkowy to ciekawy temat i prawdziwa pasja autorki. Potencjał tego zagadnienia zauważono w UNESCO, które zaprosiło Carol Drinkwater do współpracy przy opracowywaniu koncepcji szlaku oliwnego pod egidą tej organizacji. Mam nadzieję, że w kolejnej części cyklu, która jednocześnie będzie drugą częścią podróży śladami drzewa oliwkowego, oddalimy się nieco od zagadnień politycznych i cen noclegów, co nieco zepsuło mi przyjemność tej lektury.

* * *

Powiązane wpisy:

Carol Drinkwater, Oliwkowa farma,

Carol Drinkwater, Sezon na oliwki,

Carol Drinkwater, Oliwkowe żniwa,


Autor: Carol Drinkwater
Tytuł oryginalny: The Olive Route
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumacz: Hanna Pasierska
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 536



wtorek, 9 kwietnia 2013

Carol Drinkwater, Oliwkowe żniwa




„W przeszłości, na długo przed tym, nim zainteresowałam się drzewem oliwkowym, słyszałam pewną historię. Dlaczego drzewa oliwkowe mają rozwidlone dwa pnie, wyrastające z jednej podstawy? Opowieść głosi, jeśli dobrze pamiętam, że dwoje mitologicznych kochanków zostało rozdzielonych, rozłączonych. Ale nieważne, gdzie rzuciły ich losy, dusze wracały do drzewa oliwkowego w poszukiwaniu wzajemnego uścisku, i tak łączyli się ponownie, trwali razem na wieczność dzięki stałości jednego korzenia, jednej miłości. Byli połówkami tej samej duszy. Drzewo oliwkowe, jego sylwetka, to symbol ich miłości.” (strony 442-443) 

To już trzecia część oliwkowej serii autorstwa Carol Drinkwater i wbrew tytułowi nie dotyczy ona zbiorów oliwek na farmie Carol i Michela. Ten tom jest chyba najmroczniejszy z dotychczasowych na skutek kryzysu w związku naszych bohaterów. 

Trafiamy do znanej już nam prowansalskiej willi Appassionata mniej więcej dwanaście lat po jej kupnie przez autorkę i jej męża. Drzewa oliwkowe nie obrodziły, kłopoty finansowe wpędzają Michela w milczący i depresyjny nastrój, a algierski pomocnik pary właścicieli postanowił zbudować skład na narzędzia, który pozwoli na uporządkowanie garażu, ale wszystko wskazuje, że będzie to proces długotrwały, wymagający ścisłego nadzoru ze strony właścicieli, no i generujący koszty. Na domiar złego Carol i Michel uczestniczą w wypadku samochodowym, który choć wydaje się dość niegroźny w skutkach, pogłębia zły stan psychiczny Michela. 

Pod wpływem tych niesprzyjających okoliczności Michel wyjeżdża do Paryża zostawiając Carol samą na farmie, wspominając nawet o rozstaniu. Autorka, darząca swojego męża bezgraniczną miłością, przyjmuje z pokorą tę przymusową separację i stara się stawić czoła sytuacji. Razem z algierskim pomocnikiem gospodaruje na farmie mimo wielu trudności, z uwagi choćby na konieczność wykonywania szeregu prac fizycznych i opieki nad gospodarstwem zagrożonym przez wzmożoną i coraz bardziej niszczycielską aktywność dzików. 

Carol jednak nie poddaje się. Nawiązuje nowe kontakty w okolicy, które pomogą jej w utrzymaniu farmy w dobrym stanie. Mimo swojej niechęci do zabijania uczestniczy w polowaniu na dziki niejako przygotowując się do podjęcia drastycznych działań wobec tych zwierząt niszczących jej ziemię.

Starając się uciec myślami od nieciekawej sytuacji w jej związku uczestniczy również w cygańskim pokazie flamenco, poznaje inne, nieznane jej jeszcze zakątki Prowansji. Podejmuje też próby poznania języka i kultury prowansalskiej, która nieustannie ją zachwyca i napawa optymizmem i wiarą w lepszą przyszłość. Cały czas utrzymuje też kontakt z mężem, choć ich spotkania nie są częste. Michel, skoncentrowany na obronie swojej pozycji zawodowej i finansowej, sprawia wrażenie wyobcowanego i zamkniętego.

Choć daleka jestem od przeprowadzenia analizy związku Carol i Michela, nasuwa mi się pewne skojarzenie. Kiedyś zetknęłam się z opinią, że w każdym związku uczuciowym jedna strona jest „dawcą”, druga zaś „biorcą” i w ten sposób się uzupełniają. Miłość Carol do męża nie podlega dyskusji. To, jak o nim pisze w swoich książkach, jak o nim mówi w materiałach promujących cykl, fakt, że wszystkie książki są dedykowane jemu właśnie, świadczy o tym niezbicie. I to chyba ona jest wielkim „dawcą” uczuć w tym małżeństwie, a Michel powinien czuć się szczęściarzem, że trafił na taką kobietę. 

Styl pisania Carol Drinkwater bardzo mi odpowiada. Jest bardzo poetycki, czasem nadmiernie, ale to nie przeszkadza w odbiorze. Czasem autorka ma tendencję do zbytniego koncentrowania się na nieistotnych i nie mających wpływu na dalszy rozwój sytuacji, aspektach (na przykład czy czytelnik musi wiedzieć, jaką firmę kurierską autorka wybrała do wysyłki swojego scenariusza, o którym to napisała w książce zaledwie kilka zdań?). Niemniej jednak to też ma swój urok. 



Ten cykl to, jak już podkreślałam wcześniej, przede wszystkim książka autobiograficzna, ale jest to również pochwała Prowansji, jej dziedzictwa kulturowego, tradycji, mieszkańców. „Oliwkowe żniwa”, mimo swojego niezbyt radosnego tonu, zachęcają do walki o swoją miłość, szczęście i przyszłość tak, jak to robi Carol. To ona jest główną bohaterką tej książki, jak i cyklu, który - mam nadzieję - będę kontynuować.

Powiązane wpisy:

Carol Drinkwater, Oliwkowa farma

Carol Drinkwater, Sezon na oliwki


Autor: Carol Drinkwater
Tytuł oryginalny: The Olive Harvest
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumacz: Radosław Nowakowski
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 446


wtorek, 26 lutego 2013

Carol Drinkwater, Sezon na oliwki

 




“Dom to nasz azyl przed światem. (…) To miejsce, gdzie możemy z Michelem być razem; gdzie istniejąca między nami więź może się rozwijać i przybierać własny kształt; gdzie możemy być wspólnotą, nami, a zarazem niezależnie stwarzać siebie jako jednostki; gdzie możemy odzyskiwać siły, lizać rany i opatrywać się nawzajem po ciosach, klęskach i zawodach życia. Dom znaczy dla nas bardzo wiele. Jest czymś więcej niż istniejącym budynkiem. Przynajmniej dla mnie. Bowiem dom, farma, to dla mnie miejsce uzdrowienia także w innym sensie. W sensie, w jakim chyba nie jest nim dla Michaela.” (strony 249-250) 

Carol Drinkwater w pierwszej części swojego cyklu o rozpoczęciu nowego życia w Prowansji wykazała się dobrym warsztatem pisarskim, a sama historia okazała się na tyle interesująca, że postanowiłam sięgnąć po drugi tom jej wspomnień. 

W „Sezonie na oliwki" tematyka związana z rozwojem farmy schodzi na dalszy plan. Najważniejsza jest historia Carol, jej prywatne przeżycia i dramat niespełnionego macierzyństwa. Jest to opowieść kobiety, która szuka swojej drogi, znajduje swoje miejsce na ziemi, ale przydarza jej się z jednej strony wielka miłość, z drugiej zaś ogromna strata, którą musi przeżyć i przeanalizować, aby nadać swemu życiu sens i nie pogrążyć się w bezcelowym „dryfowaniu”. 
 



Najważniejszym motywem przewodnim książki jest szukanie swojej drogi, sposobu na życie i wewnętrznego ukojenia po trudnych przeżyciach. Uczucie do Michela, przemyślenie swojego życia ze szczególnym uwzględnieniem kłopotów rodzinnych w dzieciństwie pozwala Carol osiągnąć równowagę wewnętrzną. Autorka koncentruje się na swoich przeżyciach w związku z nadzieją na nowe życie, które w niej zakiełkowało, by wkrótce potem zmierzyć się ze stratą i depresją. Analizuje swoje życie, problemy, które ją dotykały i czerpie siłę z miłości męża, piękna miejsca, w którym żyje i przyrody, która ją otacza.


Opowieść Carol jest poprowadzona ciekawie i emocjonalnie. Mimo skoncentrowania na sobie i swoich przeżyciach (bo to ona gra w tej książce główną rolę) potrafi zaciekawić anegdotkami z życia. Portretuje swoich sąsiadów i współpracowników z sympatią i czasem z przymrużeniem oka. Bardzo udanym fragmentem książki jest opis zmagań z francuską biurokracją podczas starań o uzyskanie statusu AOC dla produkowanej na farmie oliwy. Proces ten jest niezmiernie skomplikowany, obwarowany wieloma wymaganiami, a petent musi się liczyć z długotrwałością obowiązujących procedur i poleganiem na dobrej lub złej woli urzędników. Pióro Carol Drinkwater nie zawodzi czytelników również opisując żywo i barwnie scenki rodzajowe z życia francuskiego Południa uwzględniające np. odnalezienie jedynego w swoim rodzaju różdżkarza określającego miejsce źródeł wody na farmie czy predylekcję Francuzów do rozkoszy stołu zawsze i wszędzie, nawet w środkach komunikacji. 

Szczególnie malownicze są opisy przyrody. Czyta się je dobrze, aczkolwiek czasami przebija z nich nadmierna egzaltacja. Jeśli macie inną opinię, zrzućcie to na karb mojej bezduszności i braku romantyzmu, ale poczułam się nieco przytłoczona opisem szukania emocjonalnej więzi z drzewami. ;) 

Carol sprawia wrażenie sympatycznej osoby, choć może nieco zbyt skoncentrowanej na sobie. Już w pierwszej części wydawało mi się, że książka stanowi pewną autokreację, po lekturze drugiej części jestem tego pewna, ale z drugiej strony, która autobiografia nią nie jest? 





Rozpoczynając lekturę tej książki warto zwrócić uwagę na przytoczony na wstępie cytat autorki: 

„To opowieść prawdziwa. Fragment mojej własnej historii, a ponieważ do mnie należy, pozwoliłam sobie na pewną swobodę: zmieniałam czas i nazwiska, w paru miejscach poprawiłam scenariusz. Jak mawiają w filmach: „dla ochrony niewinnych” – oraz kilku winnych, którzy przemykają chyłkiem przez stronice tej książki”. 

Jestem osobą, która może nie jest specjalnie spostrzegawcza w życiu codziennym, ale zwracam uwagę na daty oraz synchronizację czasową i muszę przyznać, że pewne rzeczy opisane w książce mi się nie zgadzały. Otóż, jeśli mogę co nieco zdradzić z treści (ale nie tak znowu wiele, gdyż w materiałach promocyjnych autorka nie czyni z tych wydarzeń tajemnicy), Carol Drinkwater określiła swój wiek w momencie zawarcia małżeństwa z Michelem na 38 lat, co wskazuje – zgodnie z danymi Wikipedii – na rok 1986. Wkrótce potem zachodzi w ciążę i prezentuje w książce uwagi na temat początków bytności rosyjskiej mafii na Lazurowym Wybrzeżu. Chyba trochę za wcześnie. W opowieści toczącej się w tej części, która jak rozumiem, miała miejsce w ciągu kilku miesięcy po poronieniu Carol, wspomniana jest praca na laptopie. Też mi się to nie zgadza z realiami, nawet jeśli dotyczy początku lat 90-tych. I powiem szczerze, że mimo cytowanego wyżej zastrzeżenia autorki, nieco mi te niedokładności w narracji przeszkadzały w lekturze. 

Mimo powyższych uwag, które możecie zrzucić na karb mojego dzisiejszego malkontenctwa, na pewno przeczytam kolejną część cyklu, gdyż ciekawią mnie dalsze losy Carol, Michela i ich farmy, a lektura książki pomaga przetrwać zimę. ;)





Carol Drinkwater (ur. 1948) – aktorka anglo-irlandzka, najbardziej znana z roli Helen Herriot w serialu “Wszystkie stworzenia duże i małe” (1978-85). Jest autorką kilku powieści dla dzieci i dorosłych. Największy sukces wydawniczy odniosła jej seria o życiu na prowansalskiej farmie. Wywiad z nią o jej fascynacji życiem na farmie znajdziecie tu.



Źródło zdjęcia


Autor: Carol Drinkwater 
Tytuł oryginalny: The Olive Season 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 
Tłumacz: Hanna Pasierska 
Rok wydania: 2010 
Liczba stron: 440

wtorek, 27 listopada 2012

Carol Drinkwater, Oliwkowa farma



Jak już kiedyś wspomniałam bardzo lubię opowieści o ludziach, którzy postanawiają zmienić swoje życie decydując się na bardziej powolny rytm, z daleka od hałasu i zgiełku wielkiego miasta, często w innym kraju. Nic więc dziwnego, że od jakiegoś już czasu miałam na uwadze „oliwkowy” cykl autorstwa Carol Drinkwater. „Oliwkowa farma” to jego pierwsza część, w której ta anglo-irlandzka aktorka, znana głównie z roli w serialu „Wszystkie zwierzęta duże i małe” na podstawie książki Jamesa Heriota, opisuje swoje perypetie związane z zakupem podupadłej, mającej lata świetności poza sobą, prowansalskiej farmy niedaleko Cannes. 

Carol Drinkwater i Michel Noll, francuski producent filmowy, po zaledwie kilku miesiącach związku, przy okazji bytności na słynnym festiwalu telewizyjnym na Lazurowym Wybrzeżu, oglądają ofertę biura nieruchomości i decydują się na zakup farmy noszącej nazwę Appassionata. Są świadomi, że jej zakup właściwie przekracza ich możliwości finansowe, ale postanawiają zaryzykować, gdyż oboje zakochali się w tym pięknie położonym domu. Jak wspomina Carol:

„Kto wie, dokąd zaprowadzi nas to szalone przedsięwzięcie, ale lepiej spróbować, niż na starość wpatrywać się w deszcz załzawionymi oczami i wzdychać: „Co by było, gdyby?...” (s. 281)

Pierwszy rozdział książki daleki jest od sielanki, powiedziałabym nawet, że aktorka zastosowała w praktyce pierwszą część porady Hitchcocka odnośnie napięcia w filmie i zaserwowała nam swoiste „trzęsienie ziemi”. Po przyjeździe Carol, Michela i jego dwóch nastoletnich córek na dopiero co zakupioną farmę okazuje się, że nie dość, że dom i ogród są zaniedbane, to jeszcze nie ma dostępu do źródła wody, która umożliwiałaby normalne funkcjonowanie. W takiej sytuacji trudno mówić o beztroskich wakacjach i relaksie. 

Kolejne dni i tygodnie tego pierwszego dłuższego pobytu na farmie przynoszą poprawę nastroju, ale Carol i Michel zdają sobie coraz bardziej sprawę, że jeśli farma ma się stać ich azylem i miejscem, gdzie poczują się szczęśliwi, będą musieli zainwestować w nią sporo wysiłku i pieniędzy, co w przypadku aktorki i producenta uzależnionych od powodzenia projektów, w których uczestniczą, będzie niezmiernie trudne. Widać zresztą, że Carol Drinkwater jest w trakcie pewnego przekwalifikowania, gdyż w czasie pierwszych lat w Appassionacie poświęca wiele czasu na pisanie scenariuszy do filmów. Potem rozpoczęła również karierę pisarską nie ograniczającą się tylko do wspomnień z Prowansji.
 
W „Oliwkowej farmie” autorka opisuje pierwsze lata po zakupie Appassionaty. Zwłaszcza pierwszy rok był najeżony trudnościami, nie tylko spowodowanymi kłopotami z dostępem do wody i dużymi nakładami na remont domu, ale również ze względu na osławioną francuską biurokrację, która dała się we znaki nowym właścicielom. Były to lata niełatwe, ale oboje konsekwentnie walczyli o zachowanie swojej farmy i stworzenie z niej swojego prywatnego raju na ziemi. Oboje z Michelem nie spędzali tam jednak całego roku, lecz tylko okres wakacyjny i świąteczny. Mimo rozmaitych kłopotów i problemów, które napotykali w swoich działaniach, napotkali wśród miejscowych wielu przyjaciół i ciekawych ludzi, a co najważniejsze ich związek okrzepł. Ich spontaniczna decyzja zakupu farmy, która w rodzinie i wśród przyjaciół wzbudziła w najlepszym razie zdziwienie, okazała się spoiwem dla ich związku i azylem na trudne chwile. Ciekawostką kulturowo – socjologiczną jest wspominana przez autorkę, już w tych pierwszych latach spędzonych w Prowansji, obecność dość sporej grupy arabskich imigrantów, czego namacalną oznaką jest głos muezzina wzywającego wiernych na modlitwę, który roznosi się w ciszy prowansalskiego leniwego popołudnia. 

Jeden z fragmentów tych wspomnień ma miejsce w Polsce, gdy Carol Drinkwater grała w serialu koprodukowanym przez TVP. Ponieważ autorka nie ma zwyczaju podawania w swojej opowieści dat i tytułów, nie byłam w stanie odkryć, w którym roku autorka gościła w naszym kraju i czy serial ten ujrzał światło dzienne. Zważywszy na opisywane realia musiał być to albo koniec lat siedemdziesiątych albo początek lat osiemdziesiątych ub. wieku. Obraz Polski wyłaniający się z opisu Carol Drinkwater – mimo sympatycznych słów na temat naszej tradycji i historii – rysuje się dość ponuro, a wszechobecne zacofanie rzuca się autorce w oczy na każdym kroku. Pewnie tak rzeczywiście było, ale moja wrodzona ciekawość domaga się odpowiedzi na pytanie, czy było to przed czy po 1989 r. 

Carol stała się wraz z biegiem lat ekspertem od historii drzewek oliwnych i ich uprawy, dzięki czemu czytelnik może uczestniczyć w pierwszych oliwkowych żniwach na farmie i jednocześnie uzyskać pewną wiedzę o tej roślinie towarzyszącej ludzkości od wielu tysięcy lat. Fragmenty dotyczące tej właśnie fascynacji autorki są jednymi z najciekawszych w książce. Czujemy jej autentyczną radość i dumę z tego daru ziemi.

Osoba autorki budzi sympatyczne odczucie, aczkolwiek można mieć poczucie pewnej autokreacji. Jak wspomniałam wyżej, trudności finansowe w utrzymaniu farmy odgrywały dużą rolę w treści książki, ale z drugiej strony autorka wspomina np. o kupowaniu ozdób choinkowych w paryskim Harrodsie w środku dość istotnego kryzysu finansowego. Wydaje mi się też, że kupowanie antyków na targu w Nicei również nie jest najlepszą cenowo opcją. :) 

Jest to książka, którą czyta się szybko i z zainteresowaniem. Widać, że Carol Drinkwater, choć nie jest mi znana z dokonań aktorskich, radzi sobie z piórem bardzo dobrze. Cykl „oliwkowy” odniósł sukces, na jego podstawie nakręcono również serial dokumentalny. Z chęcią zapoznam się z kolejnymi częściami, tym bardziej, że przyda się taka słoneczna odtrutka na długie zimowe wieczory, które czekają nas już wkrótce.



Źródło zdjęcia


Carol Drinkwater (ur. 1948) – aktorka anglo-irlandzka, najbardziej znana z roli Helen Herriot w serialu “Wszystkie stworzenia duże i małe” (1978-85). Jest autorką kilku powieści dla dzieci i dorosłych. Największy sukces wydawniczy odniosła jej seria o życiu na prowansalskiej farmie. Jej stronę internetową znajdziecie tu .





 
Autor: Carol Drinkwater
Tytuł oryginalny: The Olive Farm
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumacz: Ewa Rudolf
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 466

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Besala Jerzy Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Borkowska Urszula Bowen Rhys Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Covey Sean Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnecka Renata Czarnyszewicz Florian Czwojdrak Bożena Dallas Sandra Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domagalski Dariusz Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drewniak Wojciech Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Dyer Wayne Edwardson Ake Evans Richard Fabiani Bożena Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Filipowicz Wika Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fowler Karen Joy Frankl Viktor Franzen Jonathan Frayn Michael Fredro Aleksander Fryczkowska Anna Fønhus Mikkjel Gaskell Elizabeth Genow Magdalena Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Helsztyński Stanisław Hen Józef Herbert Zbigniew Hill Napoleon Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jahren Hope Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jurgała-Jureczka Joanna Jörgensdotter Anna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karlsson Elise Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kowecka Elżbieta Kościński Piotr Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kręt Helena Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Laurain Antoine Lehtonen Joel Loreau Dominique cytaty Lupton Rosamund Lurie Alison Maciejewska Beata Maciorowski Mirosław Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Małecki Jan McKeown Greg Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Mitchell David Mizielińscy Miłoszewski Zygmunt Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Myśliwski Wiesław Nair Preethi Naszkowski Zbigniew Nesbø Jo Nesser Hakan Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Orlińska Zuzanna Ossendowski Antoni Ferdynand Pająk-Puda Dorota Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pawlikowski Michał Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Przedpełska-Trzeciakowska Anna Puchalska Joanna Puzyńska Katarzyna Płatowa Wiktoria Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Sobolewska Justyna Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szalay David Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Weissensteiner Friedrich White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna de Blasi Marlena Ładyński Antonin Łapicka Zuzanna Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Żylińska Jadwiga
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...