Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 sierpnia 2015

Ian Rankin, Stojąc w cudzym grobie






Ian Rankin stworzył postać Johna Rebusa, „antysystemowego” jakby dziś się powiedziało, oficera policji edynburskiej i odniósł spektakularny sukces. „Pożegnalny blues”miał być pożegnaniem z tą serią i postacią. Jednak nowy bohater, Malcolm Fox nie wzbudził – jak mi się wydaje – tak wielkiego zainteresowania jak Rebus, tak więc Rankin postanowił kontynuować losy bohatera, który przyniósł mu sukces. 

„Stojąc w cudzym grobie” jest kryminałem, w którym występują zarówno Rebus, jak i Siobhan Clarke, jego wychowanka i równoprawna bohaterka ostatnich części cyklu, oraz Malcolm Fox. Choć pomaga Wydziałowi Spraw Otwartych i Niewyjaśnionych tylko jako emerytowany gliniarz w cywilu, to nadal jest niepoprawny, stosuje swoje metody śledcze psując krew swoim współpracownikom, zwłaszcza tych z „wierchuszki” edynburskiej policji.

Dobry stary Rebus wrócił, chciałoby się powiedzieć i w dużej mierze tak właśnie jest. Nie skłamię, gdy napiszę, że z dużą przyjemnością przeczytałam ten kryminał. Lubię styl Rankina, sposób prowadzenia przez niego opowieści i lubię Rebusa, który swoim nonkonformistycznym postępowaniem ściąga na siebie kłopoty. Odnalazłam w tej książce klimat, który sprawił, że John Rebus jest jednym z moich ulubionych literackich detektywów, i cieszę się, że miałam okazję przeczytać tę książkę. Wkrótce zresztą będziemy mieli okazję poznać drugą odsłonę przygód Rebusa w odnowionej serii.

Niemniej jednak, parę kwestii mnie zawiodło. Nie podobało mi się rozwiązanie zagadki kryminalnej. Było takie… nierebusowe i „na siłę”, jakby Rankin nie miał pomysłu, jak to rozwiązać. Mam także zastrzeżenia do samej intrygi kryminalnej, gdyż nie wyjaśniono przekonująco celu powstania kluczowego tropu. Pojawił się Rebus, odkrył jego znaczenie, ale czytelnik nie dowie się, po co powstał i po co.

Nie zachwyciła mnie również postać Malcolma Foxa, bohatera dwóch książek powstałych po zakończeniu (jak się okazało przedwczesnym) cyklu z Rebusem. Nie czytałam ich, ale jeśli Fox jest w nich takim „czepialskim” dupkiem jak w tej książce, to nic dziwnego, że Rebus musiał wrócić. Fox z uporem godnym lepszej sprawy śledzi potencjalne korupcyjne związki emerytowanego gliniarza, którego sposób bycia jest nieco niestandardowy, jakby w całej edynburskiej policji nie było bardziej narażonych na pokusy policjantów.

Ciekawą odmianą w stosunku do „starych” Rebusów było wyprowadzenie naszego bohatera poza Edynburg. Tym razem sporo podróżuje on po Szkocji, my razem z nim, ale powrót do miasta, na jego ulice, do jego barów jest zawsze jakby powrotem do domu. :)

Cieszy mnie również spotkanie z Siobhan Clarke, która w ostatnich częściach była równoprawną partnerką Rebusa. Teraz wspina się po szczeblach kariery. Czy bliska współpraca ze starym przyjacielem jej nie zaszkodzi?

Z radością, choć nie bez uwag krytycznych, witam powrót Johna Rebusa i na pewno z chęcią przeczytam kolejną odsłonę jego przygód. Liczę na to, że Malcolm Fox nie będzie już tak wkurzający.


Autor: Ian Rankin
Tytuł oryginalny: Standing in Another Man's Grave
Wydawnictwo: Albatros
Tłumacz: Jan Kraśko
Rok wydania:
Liczba stron: 448

środa, 18 czerwca 2014

Ian Rankin, Pożegnalny blues




John Rebus to jeden z moich ulubionych detektywów literackich. W polskim przekładzie ukazało się 11 z 17 pierwotnych części cyklu. Opóźniałam moment przeczytania „Pożegnalnego bluesa” reklamowanego jako „ostatnia powieść z inspektorem Rebusem”, aż ta zapowiedź stała się nieaktualna, gdyż Ian Rankin wydał ostatnio dwie książki (jedna z nich - "Stojąc w cudzym grobie" - ukaże się "na dniach" w polskim tłumaczeniu), w których Rebus się pojawia razem z nowym bohaterem Malcolmem Foxem („Sprawy wewnętrzne”). 

Akcja „Pożegnalnego bluesa” toczy się w ostatnim tygodniu pracy Rebusa w policji przed odejściem na emeryturę, której wielu wyczekuje z utęsknieniem, zwłaszcza przełożeni niepokornego detektywa. Tymczasem dochodzi do zabójstwa rosyjskiego poety, niechętnego władzom rosyjskim i przebywającym na emigracji. Śmierć Rosjanina wypada nie w porę, gdyż w Edynburgu gości wysoko postawiona delegacja rosyjskich przedsiębiorców zainteresowanych inwestycjami, co – rzecz jasna – budzi w lokalnych politykach chęć uprzyjemnienia im pobytu w mieście. Tymczasem Rebus wraz ze swoją partnerką, uczennicą, która obecnie dowodzi grupą śledczą, pojawiają się co chwila w polu widzenia zadając pytania dotyczące morderstwa. Wkrótce dochodzi do kolejnej niewyjaśnionej śmierci osoby związanej z poetą i pytania zaczynają się mnożyć. Rebus w swoim stylu podpada szefostwu, które go zawiesza do dnia, w którym opuści na emeryturę. Rebus stara się jednak dojść prawdy pomagając osamotnionej Siobhan… 


Jeśli lubicie niepokornych policjantów, kochających dobrą muzykę, whisky i edynburskie klimaty to warto zainteresować się cyklem Iana Rankina. Mimo oczywistych wad uważam Johna Rebusa za bliskiego mi człowieka, a szczególny sentyment mam do jego przyjacielskiej relacji z Siobhan Clarke, która z czasem przejmuje wiele jego cech i przyzwyczajeń, ale przede wszystkim uczy się, jak być dobrym detektywem. Bo John Rebus to fachowiec. Potrafi często dojrzeć drugie, a nawet trzecie dno. 

Ciekawym, powracającym wątkiem cyklu o Rebusie jest również jego związek z Morrisem Cafferty, zwanym „Dużym Gerem”, szefem edynburskiego podziemia kryminalnego. Jest on swoistą Nemezis Rebusa, któremu – mimo podejmowanych prób – nigdy nie udało się złapać Caferty’ego na przestępstwie. Działa on bowiem zupełnie w innej lidze niż pospolici przestępcy i chyba nawet jest mile połechtany zainteresowaniem Rebusa i ich rywalizacją. W tej – ostatniej jak planował autor – części cyklu również dochodzi do ich spotkania, które kończy się w dramatyczny, choć nie wyjaśniony do końca, sposób. 

Nie będę specjalnie rozpisywać się o intrydze kryminalnej, która jest w „Pożegnalnym bluesie” jak zwykle świetna (weźcie jednak pod uwagę, że nie jestem obiektywna w kwestii oceny tego cyklu:)), naznaczona dociekliwością i badaniem każdego, choćby najmniej obiecującego tropu. Z ciekawością przemierzałam kolejne zakątki Edynburga w poszukiwaniu rozwiązania zagadki dwóch morderstw. Nie ma tu szybkiej akcji, nie raz i nie dwa zabrniemy z Johnem i Siobhan w ślepy zaułek gubiąc się w rozgrywkach polityczno-biznesowych, ale dociekliwość detektywów budzi szacunek. Niemniej jednak, najważniejszy dla mnie jest klimat tego cyklu, którego niezbędnym elementem jest główny bohater, ale również Siobhan, którą bardzo polubiłam i naprawdę żałuję, że Ian Rankin nie zdecydował się na cykl, w którym grałaby główną rolę. Książki z Rebusem mogą być kopalnią informacji o muzyce i wykonawcach, którzy odchodzą powoli w zapomnienie, ale ich muzyka na to nie zasługuje. Czekam aż ktoś zdecyduje się opracować płytę z wykonawcami słuchanymi przez Rebusa. Byłby to klimatyczny mix kawałków bluesa I jazzu, dość staromodny w kontekście dzisiejszych trendów muzycznych, ale niewątpliwie odzwierciedlałby on duszę Rebusa bądź też Rankina. Uwielbiam również specyficzne poczucie humoru Rebusa. Nie mogę również nie wspomnieć o kolejnym magnesie przyciągającycm mnie do lektury tego cyklu, a więc o Edynburgu. To magiczne szkockie miasto, z którym Rebus zrósł się niemal w całość jest bezsprzecznie nie tylko tłem akcji, ale również pełnoprawnym bohaterem tych książek. Ciekawe, czy nowe książki z Rebusem i Foxem przypadną do gustu fanom edynburskiego detektywa. 


P.S. Pięknie o literackim Edynburgu napisała Dabarai, która w dodatku miała okazję spotkać się (przypadkowo!) z Ianem Rankinem, co zostało uwiecznione stosowną fotką. Pełną relację znajdziecie tutaj.



Ian Rankin (ur. 1960) – szkocki pisarz, znany głównie z cyklu kryminalnego z Johnem Rebusem w roli głównej. Pierwsza część cyklu pt. „Supełki i krzyżyki” ukazała się w 1987 r. Oficjalna strona pisarza to: http://www.ianrankin.net/


Źródło zdjęcia





Autor: Ian Rankin
Tytuł oryginalny: Exit Music
Wydawnictwo: Albatros
Tłumacz: Lech Z. Żołędziowski
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 480


sobota, 20 października 2012

Kazuo Ishiguro, Kiedy byliśmy sierotami





Po przeczytaniu „Pejzażu w kolorze sepii” nabrałam ochoty na przeczytanie innych książek Kazuo Ishiguro. Okazja nadarzyła się niedawno, gdy natknęłam się w bibliotece na jego powieść „Kiedy byliśmy sierotami”.

Akcja tej powieści toczy się przede wszystkim w latach trzydziestych XX w. głównie w Londynie i Szanghaju. Głównym bohaterem książki jest Christopher Banks, który wychowywał się w Szanghaju, ale po tajemniczym zaginięciu obojga rodziców został wysłany do Anglii, gdzie trafił pod opiekę ciotki. Po osiągnięciu dorosłości obiera zawód detektywa, co zawsze było jego marzeniem i po odniesieniu wielu sukcesów postanawia wyruszyć do miasta swojego dzieciństwa, aby rozwikłać zagadkę zniknięcia swoich rodziców. 

Christopher Banks jest postacią bardzo „akuratną”. Nie ma w nim krzty szaleństwa, pójścia na całość. Jego życie – mimo dramatycznych przeżyć w dzieciństwie oraz profesji, jaką wykonuje – wygląda na uporządkowane i uregulowane aż do przesady. Misji, którą nasz bohater pragnie wypełnić, czyli odnalezienie rodziców i zapobieżenie złu panoszącemu się na świecie, poświęcił swoje życie i zapał. W jego życiu brakuje miejsca na sprawy prywatne, na uczucia, które pozwoliłyby mu się wyzwolić z przyjętej maski zimnego profesjonalisty bez skazy. Jedyną kobietą, która zasiewa w tej spiżowej sylwetce pewien niepokój jest Sara Hemings, dość przebojowa osóbka, poszukująca wrażeń, które pozwolą jej na stworzenie związku z idealnym mężczyzną, który wzniesie jej życie na wyżyny doskonałości.

Narratorem jest główny bohater, a wydarzenia tworzące akcję tej książki odkrywane są przed czytelnikiem bardzo powoli. Kolejne wspomnienia, spotkania z przeszłości, o których opowiada nam bohater, ukazują nowe aspekty sytuacji. Trudno nawet jednoznacznie zakwalifikować tę książkę, gdyż obok zagadki kryminalnej, pojawiają się wątki mające charakter thrillera, czy też powieści obyczajowej.

O ile pierwsza część książki to lektura raczej realistyczna, o tyle w drugiej części, która ma miejsce w Szanghaju podczas wojny chińsko – japońskiej, odnajdziemy już tylko pozory realności. Działania bohatera w pewnym momencie przeczą logice, co więcej nie przyjmuje on racjonalnych argumentów dążąc do wypełnienia swoich zadań niezależnie od ceny, którą mogą zapłacić i on, i inni spotykani przez niego ludzie. Nie mogłam się powstrzymać od wrażenia, że działalność detektywistyczna Christophera i jego sukcesy pokazane są z przymrużeniem oka, a jego dążenie do wytępienia wszelkiego zła świata to parodia i przeszłych i obecnych piewców pokoju na świecie.

Charakterystyczną manierą jest kilkakrotnie wzmiankowany kontrast w odbiorze zachowania Christophera w przeszłości: jego koledzy, opiekunowie widzą go zupełnie inaczej niż on sam to pamięta. Być może tak jest z każdymi wspomnieniami, że ważne jest to, kto przedstawia dane zdarzenie, a prawdy już raczej nie odnajdziemy. Takie podejście wydaje się być cechą charakterystyczną pisarstwa Kazuo Ishiguro, gdyż przywoływanie wspomnień, ich zmienność, ulotność spowodowana upływem czasu stanowiła główny punkt odniesienia w „Pejzażu w kolorze sepii”.

Mam problem z oceną tej książki. Przyznam szczerze, że Kazuo Ishiguro ma niesamowity dar prowadzenia opowieści, dzięki czemu zatapiamy się w książce. Świadczy to o znakomitym warsztacie pisarskim autora. Niemniej jednak, rozwiązanie zagadki, która dręczy głównego bohatera i na które czekamy przez większość książki, jest, a przynajmniej dla mnie było, rozczarowujące. Niby w miarę logiczne i spójne, ale takie jakieś zbyt wydumane i niepotrzebnie uszczegółowione, co trąciło mi trywialnością.

Ponadto, mimo że główny bohater, będący jednocześnie narratorem, opowiada nam wydarzenia ze swojej perspektywy, nie mam odczucia, że go dobrze poznałam. Jest on dla mnie postacią ukrytą w cieniu, nieco nierzeczywistą, tajemniczą, ale... nudną. Nie przypomina bohatera z krwi i kości. W miarę lektury jego losy interesowały mnie coraz mniej, a wspomniane wyżej zakończenie nie zmieniło tego wrażenia. Mimo pewnego rozczarowania tą lekturą mam jednak zamiar kontynuować znajomość z Kazuo Ishiguro, którego styl jest bardzo wciągający i niebanalny.




Kazuo Ishiguro (ur. 1954) – pisarz brytyjski japońskiego pochodzenia. Gdy miał 6 lat jego rodzina przeniosła się z Nagasaki do Wielkiej Brytanii. Debiutował w 1982 r. wydając "Pejzaż w kolorze sepii". Do jego najsłynniejszych powieści należą: "Malarz świata ułudy" (wyd. 1986) i "Okruchy dnia" (wyd. 1989).

Źródło zdjęcia





Moja ocena: 4 / 6


Autor: Kazuo Ishiguro
Tytuł oryginalny: When we were orphans
Wydawnictwo: Albatros
Tłumacz: Andrzej Appel
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 354


wtorek, 10 lipca 2012

Kazuo Ishiguro, Pejzaż w kolorze sepii




Trudno było mi się zebrać do napisania tej notki, bo też i książka, o której chcę Wam dziś opowiedzieć jest dość niezwykła i nie wątpię, że może budzić ona sprzeczne odczucia.

Główną bohaterką „Pejzażu w kolorze sepii” jest Etsuko, Japonka w średnim wieku mieszkająca samotnie w domu w Anglii. Rozpamiętuje ona samobójczą śmierć swojej starszej córki Keiko i zmaga się z poczuciem winy za tę tragedię. Odwiedza ją młodsza córka, Niki, pochodząca z drugiego małżeństwa Etsuko z Anglikiem. Bohaterka prowadzi rozmowy z córką, a jednocześnie przywołuje wspomnienia. Nie dotyczą one jednak całego jej życia, lecz przede wszystkim krótkiego okresu tuż po wojnie, gdy jako młoda mężatka mieszkała z pierwszym mężem, Jiro, w Nagasaki. Oczekiwała wtedy pierwszego dziecka. W tych dniach nawiązała też bliską, acz krótkotrwałą znajomość z tajemniczą kobietą o imieniu Sachiko i jej kilkuletnią córką Mariko. 
 
Sachiko pochodziła z bogatej rodziny, ale po wojnie zmuszona była zarabiać na utrzymanie swoje i córki. Mieszka samotnie z Mariko w domku w bliskim sąsiedztwie Etsuko, która powoli poznaje pewne fakty z życia Sachiko. Kobieta chce się wyrwać z Japonii za wszelką cenę nawet wbrew woli i chęci swojej córki. Niektóre spotkania, rozmowy z nią stają Etsuko przed oczami po kilkudziesięciu latach i nie może się od nich uwolnić. Nie są to jednak wspomnienia ciągłe, to raczej zbiór impresji, obrazków… Można się tylko domyślać, że po latach Etsuko zauważa pewne podobieństwo w relacjach na linii matka - córka między sobą w stosunku do Keiko a Sachiko w stosunku do Mariko, co mogło być może przyczynić się do tragicznej śmierci jej córki... Autor sygnalizuje wiele, lecz niewiele wyjaśnia.

W tym samym czasie z gościną w domu Etsuko przebywał jej teść, pan Ogawa. Jiro, jej mąż, pod pozorem zdawkowej uprzejmości, nie liczył się ze zdaniem ojca, a swojej żonie głównie wydawał polecenia określające jej podrzędną rolę w małżeństwie. Z panem Ogawa Etsuko miała dużo cieplejsze relacje niż z mężem, ich rozmowy są pełne ciepła i wzajemnego zrozumienia. Pan Ogawa jest zresztą osobą, która widzi symptomy powojennego upadku tradycyjnych wartości w japońskim społeczeństwie i usiłuje podczas tej wizyty u syna rozwikłać jedną dręczącą go sprawę...

Niezwykła jest ta książka. Pełna niedopowiedzeń i luk. Sprawia wrażenie jakiegoś niedokończonego szkicu, zapowiedzi większej całości, ale jestem pewna, że to był przemyślany zabieg pisarza. "Pejzaż w kolorze sepii" napisany jest w pięknym, delikatnym i jakby hipnotyzującym stylu. Czyta się ją jak zapis snu, w którym natrętnie przewijają się pewne obrazy. Postacie głównych bohaterów są zaledwie naszkicowane, co daje pole do rozmaitych interpretacji ich zachowań. Każdy z czytelników tej książki może przyjąć kompletnie odmienne wyjaśnienie, dlaczego akurat te impresje, urywki, rozmowy autor zaprezentował czytelnikom. Konstrukcja jego książki przypomina delikatną pajęczynę utkaną z wrażeń, sugestii, pytań, niejednoznaczności i niepewności, co się kryje za opisanymi wydarzeniami i rozmowami. Kryć się może wiele albo nic. Każdy człowiek ma swoją historię. Wydarzenia z przeszłości kształtujące indywidualne losy człowieka po latach mogą sprawiać zupełnie inne wrażenie niż w momencie, gdy się rozgrywały. Czy nie zdarza się nam, że powraca do nas uporczywie jedna chwila, jeden moment naszego życia wydawałoby się, że nieważny i niezwiązany z naszą obecną sytuacją, a teraz dopiero dociera do nas, jaki to był ważny i brzemienny moment dla naszej indywidualnej historii, dla naszego życia?

Dociekliwy czytelnik ma duże pole do popisu podczas lektury tej książki. Po jej przeczytaniu pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi, więcej przypuszczeń niż realnych wydarzeń... Dopiero na koniec pisarz dostarcza wskazówkę, która podważa nasze rozumienie przeczytanego tekstu i spina jednocześnie całą książkę...

Różnie można tę książkę odebrać, różnie interpretować. Nie wątpię, że wielu czytelnikom może się ona nie podobać, wielu może się poczuć znużonych niejednoznacznością tekstu i brakiem akcji. Ale Ishiguro chciał, jak sądzę, podjąć wyrafinowaną grę z czytelnikiem, doprowadzić do tego, aby ta książka stała się przedmiotem dyskusji i zastanowienia. Wrażenie dwuznaczności i ulotności pozostaje w nas na długo i nie daje nam spokoju. Nie sądzę, aby było jedno właściwe wyjaśnienie pytań i niejasności, które są w niej zawarte. Każdy może stworzyć własną wersję wydarzeń i zastanowić się nad meandrami, jakimi podążają wspomnienia z przeszłości odtwarzane po latach...


Kazuo Ishiguro (ur. 1954) – pisarz brytyjski japońskiego pochodzenia. Gdy miał 6 lat jego rodzina przeniosła się z Nagasaki do Wielkiej Brytanii. Debiutował w 1982 r. wydając "Pejzaż w kolorze sepii". Do jego najsłynniejszych powieści należą: "Malarz świata ułudy" (wyd. 1986) i "Okruchy dnia" (wyd. 1989).

Źródło zdjęcia: www wikipedia.org






Moja ocena: 5 / 6


Autor: Kazuo Ishiguro
Tytuł oryginalny: A Pale View of Hills
Wydawnictwo: Albatros
Tłumacz: Krzysztof Filip Rudolf
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 256


poniedziałek, 20 lutego 2012

Guillaume Musso, Będziesz tam?




Chyba każdy z nas zastanawiał się przynajmniej raz w życiu, co by było, gdyby podjął inną decyzję w przeszłości. Elliott Cooper, bohater książki Guillaume Musso, jest znanym chirurgiem zmagającym się ze śmiertelną chorobą. Największą radością jego życia jest dorosła już córka Angie, największym pragnieniem – jeszcze raz ujrzeć ukochaną Ilenę, zmarłą tragicznie przed trzydziestoma laty. Otrzymuje on szansę na spełnienie swojego marzenia otrzymując w prezencie kilka pigułek umożliwiających podróż w przeszłość. Przez ciekawość zażywa jedną z nich i wkracza na ścieżkę nieprawdopodobnej przygody – cofa się w przeszłość, po raz kolejny przeżywa młodość i zostaje wystawiony na pokusę wprowadzenia pewnych zmian w podjętych wcześniej decyzjach …



Sięgnęłam po książkę tego autora po raz pierwszy, zachęcona pozytywnymi opiniami na jej temat, które spotykałam w wielu miejscach. Najciekawszy wydał mi się pomysł fabularny, który rzeczywiście skłania do zastanowienia. Jest to jednak typowa literatura popularna; książka jest sprawnie napisana, czyta się ją szybko i z zainteresowaniem, ale zabrakło mi głębszej refleksji.

Podobało mi się, że główny bohater podejmując działania na rzecz zmiany swoich decyzji w przeszłości, powoduje skutki, których nie przewidział, a które negatywnie wpłynęły na drugą „wersję” jego życia. Prowokuje to pytania, czy takie realne powroty w przeszłość naprawdę miałyby jakikolwiek sens, czy nie lepiej zostawić sprawy takimi, jakie są. Przed takimi dylematami staje Elliott, który pragnie uratować Ilenę, swoją największą miłość, a jednocześnie ocalić swoją córkę urodzoną z przypadkowego związku.


Postacie naszkicowane przez Musso są jednowymiarowe, brak im psychologicznej głębi. Dialogi też są dość „płaskie” i nie ukrywam, że przeszkadzało mi to w odbiorze książki. Trójka głównych bohaterów, Elliott, Matt i Ilena, nawiązuje przyjaźń w bardzo dramatycznych okolicznościach, przez wiele lat stanowią niemal jedność, dlatego też zaskakuje łatwość, z jaką Matt i Elliott tracą ze sobą kontakt pod wpływem wydarzeń sprowokowanych przez wycieczki w przeszłość.


Żartobliwym aspektem podróży w czasie Eliotta są z kolei natychmiastowe zmiany zawartości starych gazet i najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej :) Ciekawym pomysłem było również opatrzenie każdego rozdziału intrygującą sentencją. Wybór tych zdań przez autora to naprawdę majstersztyk. Poniżej jedno z nich, które najbardziej zapadło mi w pamięć:


„Człowiek idzie przez teraźniejszość z zawiązanymi oczyma. Może jedynie przeczuwać i odgadywać, co właściwie przeżywa. Dopiero później odwiązuje mu się chusteczkę z oczu, a on spojrzawszy w przeszłość stwierdza, co przeżył i jaki to miało sens.”

                                                                                                             Milan Kundera



Lektura "Będziesz tam?" była dla mnie ciekawym spotkaniem z nowym autorem, który słynie z pisania opowieści z elementami magicznymi wplecionymi w realny świat. Biorąc pod uwagę wszystkie zachwyty, z jakimi się spotkałam, jestem jednak nieco rozczarowana. Nie do końca mnie ta lektura zadowoliła, ale jeśli nadarzy się okazja sięgnę w przyszłości po inne książki Musso, gdyż jego pomysły fabularne wydają się być frapujące.

 

Guillaume Musso (ur. w 1974 r.) – francuski pisarz. Z wykształcenia ekonomista. Przez kilka lat nauczał w liceum, pracował także na uniwersytecie w Nancy. W wieku 24 lat przeżył bardzo poważny wypadek samochodowy. W 2001 r. ukazała się jego pierwsza powieść „Skidamarink”. Kolejna powieść z 2004 r. „Potem” została bestsellerem we Francji i została przetłumaczona na wiele języków. Kolejne książki „Uratuj mnie” i „Będziesz tam?” uczyniły Musso jednym z najbardziej znanych współczesnych pisarzy francuskich. Oficjalną stronę internetowa pisarza znajdziecie tu, a ciekawy wywiad z nim w języku angielskim - tu.



Moja ocena: 4 / 6



Autor: Guillaume Musso
Tytuł oryginalny: Seras-tu là?
Wydawnictwo: Albatros
Tłumacz: Krystyna Kowalczyk
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 319

piątek, 12 sierpnia 2011

Ian Rankin, Memento mori





Po dość długiej przerwie wróciłam do jednego ze swoich ulubionych detektywów i edynburskich klimatów :) Bardzo się z tego cieszę, bo "Memento mori" to już przedostatnia książka cyklu o Johnie Rebusie i z wydanych w Polsce pozycji został mi do przeczytania już tylko "Pożegnalny blues".

W Szkocji ma odbyć się szczyt G-8. W przewidywaniu masowych protestów antyglobalistów do ochrony zostają ściągnięte ogromne siły policyjne. Kilka tygodni przed spotkaniem dochodzi do serii morderstw, której ofiarami padają gwałciciele wypuszczeni z więzień. Metoda jest zawsze taka sama, cios w tył głowy i śmiertelny zastrzyk morfiny. John Rebus i jego koleżanka Siobhan Clarke badają tę sprawę, na razie bez rezultatów. Zaczynają się obrady, a  z murów zamku, w którym zgromadzili się światowi przywódcy, spada Ben Webster, młody brytyjski polityk. Samobójstwo czy nieszczęśliwy wypadek? Rebus jak zwykle popada w konflikt z przełożonymi, dodatkowo zaś depcze po piętach wszechobecnym siłom specjalnym. Razem z Siobhan Clarke zostają zawieszeni, gdy dostrzegają pewne niewygodne powiązania. Nie rezygnują jednak z prowadzenia śledztwa na własną rękę, w którym istotną rolę zaczyna odgrywać stary wróg Johna Rebusa - Ger Cafferty...

Rebus zyskał moją sympatię od pierwszej przeczytanej książki cyklu. Jego osobowość właściwie wydaje się bardzo standardowa i wielokrotnie w literaturze kryminalnej przetestowana: nieco zaniedbany gość skoncentrowany na pracy śledczego, ze zrujnowanym i skomplikowanym życiem osobistym, nie stroniący od alkoholu. Niemniej jednak, całkowite oddanie Rebusa pracy i rozwiązywanej właśnie sprawie, umiejętność logicznego myślenia, kojarzenia faktów, wyciągania właściwych wniosków z nikłych przesłanek, a jednocześnie niepokorność wobec układów w pracy, co uniemożliwia mu awans w hierarchii służbowej,  jest niesamowicie atrakcyjna dla czytelnika. Lubię wszystkie książki z Johnem Rebusem w roli głównej - i te lepsze, i te gorsze :) "Memento mori" należy akurat do tych lepszych, a więc przyjemność czytania była duża. 

W "Memento mori" Rebus jest odstawiony na "boczny tor" i w niełasce u zwierzchników, którzy oczekują od niego już tylko szybkiego przejścia na emeryturę. Pełnoprawną partnerką Rebusa i właściwie drugą pierwszoplanową bohaterką staje się Siobhan Clarke. Po raz pierwszy w cyklu, szefem zespołu prowadzącego śledztwo, w którym uczestniczy Rebus, jest właśnie ona. Niemniej jednak, Rebus prowadzi sprawę po swojemu, często nie informując Siobhan o pewnych sprawach. Ta zresztą zauważa z coraz większą wyrazistością, że jej życie zaczyna przypominać życie Johna zwłaszcza jeśli chodzi o komplikacje w życiu prywatnym i nieumiejętność stworzenia trwałego związku... Wzruszająca jest więź, jaka istnieje między nimi. John stara się ochronić Siobhan przed pułapkami, w jakie on wpadł w trakcie swojej kariery w policji. Przede wszystkim stara się uchronić ją od wejścia w bliższy kontakt ze swoim "złym duchem" - Caffertym, co wymaga od niego energicznych działań. 

Tłem intrygi w książce są wydarzenia rzeczywiste sprzed kilku lat. O ile mało kto pamięta o szczycie G-8 w Edynburgu, o tyle wszyscy chyba pamiętają radość na ulicach Londynu po przyznaniu miastu organizacji Igrzysk Olimpijskich 2012 i szok, gdy następnego dnia grupa zamachowców podłożyła bomby w londyńskim metrze i w jednym z autobusów... Rozwiązanie intrygi kryminalnej "Memento mori" nie jest standardowe, a - jak często bywa w "rebusowych" kryminałach - winowajca nie jest postacią jednowymiarową. Nie ma też jednoznacznego ukarania winnego, a właściwie winnych, bo jest też kilka wątków pobocznych, które składają się na wielowymiarowość akcji powieści... 

Ważnym elementem powieści o Rebusie, a właściwie trzecim bohaterem oprócz Johna i Siobhan jest Edynburg - miasto, w którym przeważnie toczy się akcja kryminałów. Poniżej cytat z "Memento mori" obrazujący więź Rebusa z tym miastem:

"Kochał to miasto w nocy: krążące powoli taksówki, włóczących się przechodniów, ciepły blask sodowych latarni, pogrążone w mroku sklepy i zasłonięte zasłony w oknach. (...) Dawniej zatrzymałby się, żeby pogadać z dziewczętami pracującymi na Coburg Street, ale większość z nich przeniosła się gdzie indziej albo zmarła. On też kiedyś umrze, a Edynburg będzie żył dalej."

Mam nadzieję, że w bliższej lub dalszej przyszłości polski czytelnik będzie miał okazję zapoznać się ze wszystkimi częściami cyklu o Johnie Rebusie. Poniżej znajdziecie pełną listę "rebusowych" kryminałów Iana Rankina (polskie wydania są wyboldowane):

-   Supełki i krzyżyki (Knots and Crosses, 1987)
-   Hide and Seek (1991)
-   Tooth and Nail (1992 - pierwsze publikacja pod tytułem Wolfman)
-   Strip Jack (1992)
-   Czarna księga (The Black Book, 1993)
-   Mortal Causes (1994)
-   Let it Bleed (1996)
-   Black and Blue (Black and Blue, 1997)
-   Wiszący ogród (The Hanging Garden, 1998)
-   Martwe dusze (Dead Souls, 1999)
-   Z głębi mroku (Set in Darkness, 2000)
-   Kaskady (The Falls, 2001)
-   Próba krwi (A Question of Blood, 2003)
-   Zaułek szkieletów (Fleshmarket Close, 2004)
-   Memento Mori (The Naming of the Dead, 2006)
-   Pożegnalny Blues (Exit Music, 2007)

Ian Rankin (ur. 1960) - szkocki pisarz, jeden z najbardziej poczytnych autorów opowieści kryminalnych w Wielkiej Brytanii. Zadebiutował w 1986 r. powieścią „Ciemne wody”, a rok później ukazała się pierwsza powieść z inspektorem Rebusem pt. „Supełki i krzyżyki”. Akcja powieści z Inspektorem Rebusem toczy się przeważnie w Edynburgu. Dziesięć z nich zostały zekranizowane przez telewizję ITV. W rolę Rebusa wcielał się John Hannah (sezony 1 i 2) i Ken Stott (sezony 3-5), który przez wielu jest uważany za idealnego odtwórcę tej roli. W 2005 r. Rankin otrzymał nagrodę Diamentowy Sztylet (Diamond Dagger) za całokształt twórczości, a jego powieść „Zaułek szkieletów” otrzymała nagrodę literacką Galaxy British Book Awards za powieść kryminalną. W roku 2007 książka „Memento Mori” otrzymała tę samą nagrodę. Rankin mieszka z rodziną w Edynburgu. Strona internetowa autora jest tu.   
Zdjęcie: www.ianrankin.net


Moja ocena 5 / 6

Autor: Ian Rankin
Tytuł oryginalny: In the name of the dead
Wydawnictwo: Albatros
Tłumacz: Zygmunt Halka, Andrzej Szulc
Liczba stron: 504
Rok wydania: 2008

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Besala Jerzy Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Borkowska Urszula Bowen Rhys Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Covey Sean Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnecka Renata Czarnyszewicz Florian Czwojdrak Bożena Dallas Sandra Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domagalski Dariusz Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drewniak Wojciech Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Dyer Wayne Edwardson Ake Evans Richard Fabiani Bożena Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Filipowicz Wika Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fowler Karen Joy Frankl Viktor Franzen Jonathan Frayn Michael Fredro Aleksander Fryczkowska Anna Fønhus Mikkjel Gaskell Elizabeth Genow Magdalena Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Helsztyński Stanisław Hen Józef Herbert Zbigniew Hill Napoleon Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jahren Hope Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jurgała-Jureczka Joanna Jörgensdotter Anna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karlsson Elise Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kowecka Elżbieta Kościński Piotr Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kręt Helena Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Laurain Antoine Lehtonen Joel Loreau Dominique cytaty Lupton Rosamund Lurie Alison Maciejewska Beata Maciorowski Mirosław Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Małecki Jan McKeown Greg Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Mitchell David Mizielińscy Miłoszewski Zygmunt Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Myśliwski Wiesław Nair Preethi Naszkowski Zbigniew Nesbø Jo Nesser Hakan Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Orlińska Zuzanna Ossendowski Antoni Ferdynand Pająk-Puda Dorota Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pawlikowski Michał Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Przedpełska-Trzeciakowska Anna Puchalska Joanna Puzyńska Katarzyna Płatowa Wiktoria Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Sobolewska Justyna Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szalay David Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Weissensteiner Friedrich White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna de Blasi Marlena Ładyński Antonin Łapicka Zuzanna Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Żylińska Jadwiga
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...