wtorek, 11 lipca 2017

Tomas Venclova, Z dzienników podróży




„Ponad czterdzieści lat piszę dzienniki. Zawsze dużo podróżowałem. Jeszcze przed emigracją zobaczyłem Kaukaz i wiele miejsc w Związku Radzieckim, a już na emigracji — co najmniej siedemdziesiąt państw na wszystkich kontynentach, niektóre wielokrotnie. Interesuje mnie przyroda, lecz bardziej historia i kultura. Do druku wybrałem zapiski z podróży do krajów egzotycznych. W książce nie ma nic o Europie, choć w moich dziennikach jest ona zawsze obecna.”

Tomas Venclova to pisarz litewski tworzący od 1977 r. w USA, gdzie wyjechał zagrożony represjami ze strony władz Związku Radzieckiego.

Oprócz twórczości literackiej i dydaktycznej jest też zawołanym podróżnikiem. Zapiski z podróży, które zostały zebrane w wydawnictwie Zeszytów Literackich, są wyrazem jego umiłowania podróży, tym razem pozaeuropejskich na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Siłą rzeczy, wiele spostrzeżeń zawartych w opublikowanych tekstach uległo dezaktualizacji, ale ta niedzisiejszość tez ma wiele uroku. Możemy na przykład odwiedzić Republikę Afryki w czasach apartheidu czy porównać Japonię lat 70-tych i 90-tych XX w. Okładka z Wyspy Wielkanocnej też nie została wybrana przypadkiem i powiem Wam, że opis podróży w to miejsce - mam na myśli kolosalne odległości, które trzeba pokonać, aby tam się dostać - robi wrażenie.

Venclova jawi się czytelnikowi jako niestrudzony obserwator i ciekawy świata człowiek z otwartą głową. Zawsze stara się wykorzystać swoje wyjazdy na zagraniczne kongresy czy konferencje literackie na dotarcie do atrakcji turystycznych danego kraju. Przyjemnie się czyta jego refleksje podróżnicze, które nie są pogłębionymi tekstami, dającymi asumpt do dalszych poszukiwań, raczej są to relacje z podróży, refleksje nt. spotykanych ludzi i miejsc. Po pewnym czasie zaczął drażnić mnie fakt, że niemalże co kilka stron autor wynajduje skojarzenia i analogie – często zupełnie abstrakcyjne – z przejawami tradycji i historii litewskiej, które dla czytelnika słabo zorientowanego w temacie są mało czytelne.

Mimo tego ostatniego zastrzeżenia lektura dzienników była dla mnie przyjemną podróżą w czasie i przestrzeni do krajów i regionów, których właściwie nie znam. 


Tytuł oryginalny: Ligi Lietuvos 10 000 kilometrų 

Wydawnictwo Fundacja Zeszytów Literackich
Seria: Podróże 

Tłumacz: Alina Kuzborska
Rok wydania: 2010 

Liczba stron: 308

sobota, 1 lipca 2017

Sandor Marai o wielkich pisarzach


Sandor Marai (1900-89), pisarz węgierski, od 1948 r. na emigracji



"Wagi i oryginalności pisarza dowodzi nie tylko to, co pisze, lecz także, na ile można go naśladować. Naprawdę wielkich pisarzy - Homera, Dantego, Szekspira, Stendhala czy Prousta nie sposób "naśladować". Gdyby ktoś spróbował, już po pierwszym zdaniu okaże się, że to cudze piórka. Wielkich, oryginalnych twórców nie sposób podejść ani podpatrzyć, nie sposób "wyuczyć się ich sekretów", bo nie mają sekretów. Po prostu są tacy."

Sandor Marai, "Dziennik"


niedziela, 25 czerwca 2017

Kiszczakowa. Tajemnice generałowej



Długo się zastanawiałam, czy pisać na blogu o tym wydawnictwie, które nie wzbudziło mojej sympatii. Stwierdziłam jednak, że póki jeszcze pamiętam co nieco z lektury, to jednak wyrażę tu swoją opinię. :)

Po różnych występach medialnych pani Kiszczakowej nie sądziłam, aby jej książka była warta uwagi, ale człowiek z natury jest zmienny, więc zoczywszy książkę na bibliotecznej półce, wypożyczyłam ją machinalnie i zaczęłam czytać.

Książka jest formą wywiadu-rzeki Kamila Szewczyka z Marią Teresą Kiszczak. Od razu muszę uprzedzić, że podtytuł książki – „Tajemnice generałowej” – jest tylko wabikiem dla potencjalnych czytelników, gdyż bohaterka wywiadu specjalnych tajemnic nie ujawnia. Mamy za to możliwość podziwiania jej narcystycznej natury. Ciągle tylko „ja” odmieniane we wszystkich przypadkach wraz z podkreśleniem swojej urody, zgrabności, umiejętności tanecznych, powodzenia u mężczyzn etc. Z kart tego wywiadu gen. Kiszczak, skądinąd znany jako twardy i bezwzględny człowiek aparatu bezpieczeństwa, wyłania się jako taki nieco grymaśny gapcio, choć na tyle ostrożny i dbały o swoja karierę, że sprawdził kartotekę swej lubej przed planowanymi oświadczynami. :)

„Kiszczakowa” to wywiad-rzeka, który po lekturze zostawił we mnie poczucie niesmaku. Jeśli dla tej kobiety zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki to „coś, co totalnie zepsuło mu [Czesławowi Kiszczakowi] humor” (s. 213), to cóż można komentować. Co prawda, w następnym zdaniu przyznaje, że to „coś, co miało obalić ekipę Jaruzelskiego i Kiszczaka”, ale to niewiele zmienia w moim odbiorze. Dziwię się tylko dziennikarzowi przeprowadzającemu wywiad, że dostosował się do tej formuły i dopytywał o kolejne wypady do sanatoriów czy przyjęcia, w których uczestniczyła jego interlokutorka, ale być może to był warunek pani Kiszczak.

Oczekiwałam po tej lekturze nieco więcej, ale się rozczarowałam. Albo pani Kiszczak przeżyła życie koncentrując się na tańcach, turystyce i flirtach albo się nieźle kamufluje.

Autor: Maria Teresa Kiszczak, Kamil Szewczyk
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 272
 
 


poniedziałek, 22 maja 2017

Lawrence Durrell, Gorzkie cytryny Cypru




Lawrence Durrell (1912 – 90) był znanym pisarzem angielskim, który urodził się w Indiach i przyzwyczajony do ciepłego klimatu nie znosił angielskiej pogody. To spowodowało, że mieszkał w wielu miejscach na południu Europy, m.in. na Rodos i na Cyprze, by w końcu osiąść we Francji.

Na Cyprze mieszkał w latach 1953-56, kiedy zaczynały się tam niepokoje związane z rozwojem ruchu niepodległościowego, co w końcu zmusiło pisarza do opuszczenia tej pięknej wyspy. „Gorzkie cytryny Cypru” to – jak zapowiada podtytuł – opowieść o wyspie i ludziach.

Pierwsza część tomu jest ciepłą i dowcipną opowieścią o północnym Cyprze, ludziach, których spotkał Durrell podczas zakupu domu na wyspie. Przyznam, że opis transakcji kupna domu w Bellapais był jednym z najzabawniejszych opisów śródziemnomorskiej kultury życia. :) Choć nastrój tych wspomnień jest ciepły i nostalgiczny, ludzie przyjaźni, to jednak w miarę upływu czasu do głosu dochodzi polityka i rozbieżne interesy Grecji, Turcji i Wielkiej Brytanii na urokliwej wyspie.

Pisarz opisuje te wydarzenia z sympatią wobec Cypryjczyków, ale ze stoickim spokojem odnotowuje również kompletnie oderwaną od realiów politykę brytyjską, co przyczynia się do zaognienia sytuacji i eskalacji zagrożenia dla Brytyjczyków i dla tych Cypryjczyków, których uważa się za ich popleczników.

Końcówka książki to już właściwie relacja z początku wojny domowej, co doprowadza do skrytobójczych zabójstw i gróźb śmierci wobec osób zbyt blisko związanych z władzami brytyjskimi.

Pisarz, który przez ostatnie lata pobytu na wyspie był zatrudniony w administracji gubernatora, czuje narastające zagrożenie i ostatecznie opuszcza ten piękny zakątek świata.

Choć pisarz nie wspomniał w książce o swojej sytuacji rodzinnej, to sprawiała ona, że jego rozterki i obawy były większe niż to, co możemy wyczytać z kart wspomnień. Na skutek choroby drugiej żony, Lawrence Durrell przybył na Cypr z dwuletnią córeczką, a opuszczał wyspę, gdy ta miała pięć lat. Obawa o życie swoje i dziecka na pewno odegrała rolę w podjęciu tej trudnej decyzji, gdy ukochany dom mógł stać się śmiertelną pułapką.

Książka, która zapowiada się jak prekursorka ciepłych opowieści o Anglosasach, którzy zdecydowali się osiąść na południu Europy, przekształca się w trakcie lektury w opowieść o zagubieniu zwykłego człowieka w meandrach polityki, która niestety ma wpływ na jego życie.

Zachęcam do przeczytania tej książki. Oprócz walorów literackich i poznawczych (miałam dość mgliste pojęcie o wydarzeniach na Cyprze w latach 50-tych XX w.), ta książka wzbudziła też we mnie ochotę do poznania „Kwartetu aleksandryjskiego”, najważniejszego dzieła Lawrence’a Durrella.

   
Autor: Lawrence Durrell
Tytuł oryginalny: Bitter lemons
Wydawnictwo: świat Książki
Tłumacz: Małgorzata Szubert
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 223



sobota, 6 maja 2017

Paweł Reszka, Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy





Któż z nas nie kojarzy pięknych, kolorowych reklam banków kuszących nas wspaniałymi perspektywami, niskim oprocentowaniem i wielkimi zyskami płynącymi z oszczędzania w tym właśnie przybytku finansjery. Co poniektórzy z nas pamiętają reklamy OFE przedstawiające nam beztroską emeryturę w świetle południowego słońca. Niestety, całkiem liczne grono osób, które skorzystały z niektórych rozwiązań nachalnie promowanych przez banki, odkrywają tę niezbyt ciekawą mroczną stronę reklamowanych instrumentów finansowych, które nie tylko nie przyniosły spodziewanych korzyści, lecz wręcz doprowadziły do straty.

Do tych najbardziej rozczarowanych należą niewątpliwie ci, którzy postanowili wziąć kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich i ci, którzy postanowili zainwestować w tzw. polisolokaty, które z uwagi na liczne prowizje dla pośredników nie miały prawa przynieść zysków.

Paweł Reszka w swojej książce nie przeprowadza dogłębnej analizy, dlaczego banki tak postępowały, a klienci korzystali z tych propozycji. Przeprowadza dziesiątki rozmów z byłymi i obecnymi pracownikami banków i instytucji finansowych, tymi, którzy byli na szczycie hierarchii, jak tymi, którzy byli szeregowymi pracownikami.

Z tych rozmów wyłania się obraz niesamowitego eldorado lat 90-tych XX wieku, kiedy sprzedawało się wszystko „na pniu”, a pracownikom banków żyło się dostatnio i beztrosko, gdyż ich wyniki sprzedaży pozwalały na naprawdę wysoki standard życia. Potem zaczęła się pojawiać coraz większa presja wyników i wymagania co do „wyrobienia normy”, co skutkowało dążeniem do sprzedaży klientom toksycznych inwestycji, aby nadal pracownikom i szefom banków żyło się dostatnio mimo gorszej koniunktury. Najgorzej na tym wszystkim wychodzili klienci, ale rozmówcy Reszki wspominają, że istotnym elementem składowym katastrofy frankowej była tez chciwość klientów, którzy chcieli płacić niższe odsetki niezależnie od ryzyka walutowego, którego zresztą byli nieświadomi.

Tym, co uderza jest też to, że uświadamiamy sobie, iż spora część osób, których spotykamy po drugiej stronie w bankach wie o zawiłościach finansowych instrumentów, które oferują klientom tylko to, czego się dowiedzą na prezentacjach szkoleniowych, a więc niewiele więcej od nas, klientów banków.

Muszę przyznać, że ciekawie czyta się te wywiady Pawła Reszki, choć część wypowiedzi powtarza się. Niemniej jednak, choć nie należę do osób z kredytem frankowym do spłacenia, to jednak - po lekturze tej książki - postanowiłam z większą uwagą wczytywać się w tekst umów, zwłaszcza fragmentów napisanych drobnym drukiem. :)


Autor: Paweł Reszka
Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 300


sobota, 22 kwietnia 2017

Jackie Todd, Nasze piękne dni i kochane psy w Andaluzji







Książkę Jackie Todd kupiłam przypadkowo, zapewne z uwagi na korzystną cenę. Przeleżała ona jednak w mojej biblioteczce ładnych parę lat, zanim ostatecznie się z nią zapoznałam w chwili, gdy potrzebowałam lżejszej lektury. :)

Te bezpretensjonalne wspomnienia opowiadają o dwojgu uznanych londyńskich architektach, którzy prowadzą tryb życia charakterystyczny dla ludzi sukcesu w wielkiej metropolii i nie mają czasu na smakowanie życia, lecz marnotrawią go na pracę i zbyt szybką konsumpcję. Ich wymarzonym miejscem do życia stała się Andaluzja, gdzie ulokowali swój wymarzony dom. Najpierw przyjeżdżali tam na wakacje, po kupieniu domu spędzali tam każdą wolną chwilę, aż pewnego dnia dojrzeli do decyzji o rzuceniu londyńskiego życia i przeniesieniu się na południe Hiszpanii na stałe.

Poznają ludzi, kupują kolejne domy, które zarabiają na siebie dzięki Europejczykom spragnionym wakacyjnego słońca i piękna andaluzyjskiego krajobrazu. Jackie wraz z mężem odnaleźli sens życia nie tylko dzięki miejscu, w którym się osiedlili i ludziom, których spotkali, lecz również dzięki zwierzętom, które przygarnęli. Zasłynęli bowiem w okolicy dzięki przyjmowaniu pod swój dach psów i kotów, które zostały porzucone. W rezultacie, na ich hacjendzie znajdowało się pod koniec opowieści kilkanaście zwierząt, a wielokrotnie więcej przewinęło się przez ich dom, który służył zwierzakom za tymczasowe schronienie zanim odnalazły swoje miejsce na ziemi.

Autorka pisze z zachwytem o swoim nowym życiu, chwali ludzi, sławi andaluzyjską przyrodę. Widać, że ta zmiana wyszła parze londyńczyków na dobre. Mnie nieco irytowała ledwo dostrzegalna nuta protekcjonalności wobec Andaluzyjczyków i ich nieznajomości zdobyczy cywilizacji, ale to tylko szczegół, gdyż książkę czyta się dobrze.  Można tylko westchnąć i pomarzyć o hiszpańskim dolce vita, zwłaszcza, gdy za oknem wiosenne deszcze... 


Autor: Jackie Todd
Tytuł oryginalny: Dog days in Andalucia tails from Spain
Wydawnictwo: Amber
Tłumacz: Agata Kowalczyk
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 280




czwartek, 13 kwietnia 2017

Wielkanoc


Źródło



Życzę Wam, aby Święta Wielkiej Nocy przyniosły radość,
pokój oraz wzajemną życzliwość. 
Spędźcie je z kochanymi osobami, wśród pięknych bazi i przy wspólnym stole.






Teoria wielkanocnego zajączka

Zawsze się mieszam i plączę,
Gdy syn mój dowiedzieć chce się,
Skąd się świąteczny zajączek
Wziął w wielkanocnym okresie.

Skąd przez makowce, pisanki,
Babki, rzeżuchy sękacze,
Kurczęta, palmy, baranki,
Zając kłapouch skacze.

O, długo tłumaczyć bym musiał,
Ze wstydem i z wypiekami,
Że zając to symbol tatusia
Na parę dni przed świętami.

Że biedny, że wystraszony,
Że zagoniony, jak zając
Ucieka spod ręki żony
Po mieście kulawo kicając.

Czy ze zmęczenia się słania
I czasem przykuca na słonku,
Bo się go z domku wygania,
Bo tatko przeszkadza w domku.

Bo pod nogami się pęta,
Bo mak wyziera z donicy,
Więc kiedy nadchodzą święta,
To tatuś jest na ulicy.

Dostaje tam od mamusi
W łapkę z 20 złotych...
I to mu wystarczyć musi
Na kino, palenie i koty.

Na jezdni i po chodniku,
Na rynku i przed sklepami
Mnóstwo nieszczęsnych samczyków
Łazi smutnymi stadami.

I żeby sobie dowieść,
Że on rządzą tym krajem,
Co chwilę ci smutni panowie
Się tytułują nawzajem.

- Cześć panie dyrektorze!
- Pan prezes też na spacerze?
- O i sekretarz na dworze!
Ach, jak przyjemnie w plenerze...

Co rzekłszy na siebie się gapią
Z wyrazem niezmiernej żałości
A przy tym ząbkami kłapią,
Ponieważ przemarzli do kości.

Aż wreszcie święta nadchodzą
I mija ta zmora brzydka.
Zajączki do norek wchodzą
I każdy hyc do korytka.

I każdy żuje i mlaska,
Jedzonko ładuje do brzuszka
I się zamienia w grubaska,
I tylko mu trzęsą się uszka.

A potem już jest miło i dobrze,
Tylko oczka wciąż mniejsze i węższe.
To nie traktor zwariował na dworze,
To tak chrapią te zajączki świąteczne.

Andrzej Waligórski



Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...