piątek, 24 lutego 2012

Stanisław Ignacy Witkiewicz (24.02.1885 - 18.09.1939)





Dziś przypada niezbyt okrągła rocznica urodzin Stanisława Ignacego Witkiewicza, czyli niepokornego i niezwykłego Witkacego. Jego twórczość, tak różnorodna i budząca wiele kontrowersji, jest aktualna i dzisiaj, a dzieje jego życia mimo upływu lat budzą nadal wielkie zaciekawienie.

Poniżej kilka cytatów z wielu, które mnie zaintrygowały:

"Artysta, prawdziwy artysta, a nie przeintelektualizowany młynek, mielący automatycznie wszystkie możliwe wariacje i permutacje, nie powinien bać się cierpienia".

"Przetrwać - to już jest wiele, gdy naokoło widzi się zalewającą nas pustynię ducha - pogodzić się z beznadziejnością i żyć w prawdzie, a nie omamiać się urojonymi nowaliami, które niby nadejść mają - nie brać ostatnich podrygów za zaczątki rzeczy nowych... Jakże łatwo jest obiecywać jasną przyszłość, bełkocząc nieszczerze, ze skłamanymi łzami w oczach, banalne, oklepane pocieszenia ludzi niezdolnych do okrutnego myślenia: że przecież zawsze były wahania i oscylacje i ludzkość coś sobie dla uciech zawsze wynalazła..."

"Wszystko idzie za szybko, wszystko kończy się w jakimś krótkim spięciu i na nic naprawdę nie ma czasu."

"Czy macie czasami takie poczucie, że wszystko jest nie to? Że takie jest, jak jest, a jednak nie to - jakby całkiem inne? Co?"

"Czyż jest coś gorszego od wolności, z którą nie wiadomo co zrobić?"


Stanisław Ignacy Witkiewicz, "Nienasycenie"

"Otóż jedyną rzeczą ciekawą jest jeszcze rozmowa. Tylko nie z tym przekonaniem, że wszystko jest względne: wtedy oczywiście lepiej tłuc kamienie lub łowić ryby. To najtańsza doktryna ten relatywizm. Ale jest przeważnie bronią ludzi o niższej inteligencji, podobnie jak dowcip i złosliwość: wydaje im się, że są bardzo mądrzy..."

"Na pełnym brzuchu jedynie polega szczęście, wszystkie problemy wasze są sztuczne. Tylko w zupełnym zbydlęceniu, i to programowym, leży prawdziwy pozytywny kres ludzkości: nic o niczym nie wiedzieć, nie uświadamiać sobie nic, przyjemnie wegetować. Cała kultura okazała się humbugiem; droga była piękna, ale się skończyła."

"Przechodzimy, nie wiedząc czasem nic o sobie, myśląc, że zbadaliśmy i wiemy wszystko, aż znienacka łapie nas śmierć."


Stanisław Ignacy Witkiewicz, "Pożegnanie jesieni"
                                                                   

wtorek, 21 lutego 2012

Po rocznicy :)



Pod wpływem rocznicowych wpisów na kilku blogach zorientowałam się poniewczasie, że właśnie minął rok mojej radosnej twórczości w tym miejscu :) Dokładnie rzecz ujmując - minął już 8 lutego . Nie ma to jak mieć „refleks szachisty” :)

Nie zamierzam specjalnie fetować tej rocznicy, ale chciałam dać wyraz swoim uczuciom z tej okazji:
 
- zdziwieniu, że tak szybko minął ten rok,

- radości, że blog doczekał się czytelników i że niektórzy odwiedzający zdecydują się czasem skomentować moje wpisy; każda wizyta i każdy komentarz to dla mnie ogromna przyjemność,

- satysfakcji, że dałam radę; ten blog powstał pod wpływem chwili, kiedy przeżywałam trudne i nieprzyjemne chwile; miała to być moja odskocznia od niedobrych myśli i uczuć – i tak się stało! Bardzo się cieszę, że właśnie w ten sposób odreagowałam swoje problemy.

Jestem naprawdę szczęśliwa i zadowolona, że znalazłam swój kącik w blogosferze, że spotkałam fajnych ludzi również pozytywnie zakręconych na punkcie książek i czytania.


Muszę się też przyznać, że blog stał się moim drobnym, ale jednak nałogiem…

D Z I Ę K U J Ę za odwiedziny, komentowanie i za obecność.

Pozdrawiam wszystkich czytających tę notkę ;)
 

poniedziałek, 20 lutego 2012

Guillaume Musso, Będziesz tam?




Chyba każdy z nas zastanawiał się przynajmniej raz w życiu, co by było, gdyby podjął inną decyzję w przeszłości. Elliott Cooper, bohater książki Guillaume Musso, jest znanym chirurgiem zmagającym się ze śmiertelną chorobą. Największą radością jego życia jest dorosła już córka Angie, największym pragnieniem – jeszcze raz ujrzeć ukochaną Ilenę, zmarłą tragicznie przed trzydziestoma laty. Otrzymuje on szansę na spełnienie swojego marzenia otrzymując w prezencie kilka pigułek umożliwiających podróż w przeszłość. Przez ciekawość zażywa jedną z nich i wkracza na ścieżkę nieprawdopodobnej przygody – cofa się w przeszłość, po raz kolejny przeżywa młodość i zostaje wystawiony na pokusę wprowadzenia pewnych zmian w podjętych wcześniej decyzjach …



Sięgnęłam po książkę tego autora po raz pierwszy, zachęcona pozytywnymi opiniami na jej temat, które spotykałam w wielu miejscach. Najciekawszy wydał mi się pomysł fabularny, który rzeczywiście skłania do zastanowienia. Jest to jednak typowa literatura popularna; książka jest sprawnie napisana, czyta się ją szybko i z zainteresowaniem, ale zabrakło mi głębszej refleksji.

Podobało mi się, że główny bohater podejmując działania na rzecz zmiany swoich decyzji w przeszłości, powoduje skutki, których nie przewidział, a które negatywnie wpłynęły na drugą „wersję” jego życia. Prowokuje to pytania, czy takie realne powroty w przeszłość naprawdę miałyby jakikolwiek sens, czy nie lepiej zostawić sprawy takimi, jakie są. Przed takimi dylematami staje Elliott, który pragnie uratować Ilenę, swoją największą miłość, a jednocześnie ocalić swoją córkę urodzoną z przypadkowego związku.


Postacie naszkicowane przez Musso są jednowymiarowe, brak im psychologicznej głębi. Dialogi też są dość „płaskie” i nie ukrywam, że przeszkadzało mi to w odbiorze książki. Trójka głównych bohaterów, Elliott, Matt i Ilena, nawiązuje przyjaźń w bardzo dramatycznych okolicznościach, przez wiele lat stanowią niemal jedność, dlatego też zaskakuje łatwość, z jaką Matt i Elliott tracą ze sobą kontakt pod wpływem wydarzeń sprowokowanych przez wycieczki w przeszłość.


Żartobliwym aspektem podróży w czasie Eliotta są z kolei natychmiastowe zmiany zawartości starych gazet i najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej :) Ciekawym pomysłem było również opatrzenie każdego rozdziału intrygującą sentencją. Wybór tych zdań przez autora to naprawdę majstersztyk. Poniżej jedno z nich, które najbardziej zapadło mi w pamięć:


„Człowiek idzie przez teraźniejszość z zawiązanymi oczyma. Może jedynie przeczuwać i odgadywać, co właściwie przeżywa. Dopiero później odwiązuje mu się chusteczkę z oczu, a on spojrzawszy w przeszłość stwierdza, co przeżył i jaki to miało sens.”

                                                                                                             Milan Kundera



Lektura "Będziesz tam?" była dla mnie ciekawym spotkaniem z nowym autorem, który słynie z pisania opowieści z elementami magicznymi wplecionymi w realny świat. Biorąc pod uwagę wszystkie zachwyty, z jakimi się spotkałam, jestem jednak nieco rozczarowana. Nie do końca mnie ta lektura zadowoliła, ale jeśli nadarzy się okazja sięgnę w przyszłości po inne książki Musso, gdyż jego pomysły fabularne wydają się być frapujące.

 

Guillaume Musso (ur. w 1974 r.) – francuski pisarz. Z wykształcenia ekonomista. Przez kilka lat nauczał w liceum, pracował także na uniwersytecie w Nancy. W wieku 24 lat przeżył bardzo poważny wypadek samochodowy. W 2001 r. ukazała się jego pierwsza powieść „Skidamarink”. Kolejna powieść z 2004 r. „Potem” została bestsellerem we Francji i została przetłumaczona na wiele języków. Kolejne książki „Uratuj mnie” i „Będziesz tam?” uczyniły Musso jednym z najbardziej znanych współczesnych pisarzy francuskich. Oficjalną stronę internetowa pisarza znajdziecie tu, a ciekawy wywiad z nim w języku angielskim - tu.



Moja ocena: 4 / 6



Autor: Guillaume Musso
Tytuł oryginalny: Seras-tu là?
Wydawnictwo: Albatros
Tłumacz: Krystyna Kowalczyk
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 319

niedziela, 19 lutego 2012

Jarosław Iwaszkiewicz - impresja





Jarosław Iwaszkiewicz (ur. 20.02.1894 - zm. 2.03.1980)





Walc Brahmsa

Walc Brahmsa As—dur jest leitmotiwem mego życia.
Grywałem go tej, która miała wrócić i nie wróciła.
...
Grywałem i tej dla której byłem niedobry.
Grałem tobie — wówczas, gdym raz na zawsze rozesłał się
u twoich stóp, jak podeptana nieskończoność.
Gram go, ilekroć w grze złotoskrzydłej muśniesz mnie przelotnym uśmiechem,

który dla ciebie jest tym, czym dla
obłoków nawodne odbicie.
A dla mnie jest szczęściem głębokim.
I gram go wówczas, gdy wiem, że jesteś ode mnie myśleniem daleka, gdy jesteś gdzie indziej wesoła i innych kochasz
radosna, przelotna jak zwykle...
I właśnie wtedy brzmi najdelikatniej.






 





Nim przyjdzie wiosna

Nim przyjdzie wiosna,
nim miną mrozy,
w ciszy kolebce -
nade mną sosna
nade mną brzoza
witkami szepce.

Szepce i śpiewa
niby skrzypcowa
melodia cicha
melodia nowa
której nie słychać,
która dojrzewa.

Tak się zapadam
jak w śniegu puchy
w jesienne liście
i tylko duchem
słucham i badam
czy noc nadchodzi
czy świt się rodzi,
czy rzeczywiście??

I tylko przez sen
wyciągam ręce
- to mnie nie budzi,
nie chcę nic więcej
bo wiem, że jestem
w nieskończoności,
w morzu miłości
do ludzi.



poniedziałek, 13 lutego 2012

Jo Nesbø, Wybawiciel




Dawno tu nie pisałam o książkach Nesbø, ale to nie znaczy, że nie kontynuuję mojej znajomości z Harrym Hole, głównym bohaterem jego kryminałów. Na to bym sobie nie pozwoliła, za bardzo się z nim zżyłam :)

Kolejną częścią tego cyklu jest „Wybawiciel”, którego akcja toczy się po wydarzeniach opisanych w „Pentagramie”. Tym razem w mroźnym i zasypanym śniegiem Oslo inspektor Harry Hole ściga sprawcę zabójstwa na jednym z żołnierzy Armii Zbawienia podczas przedświątecznego koncertu w centrum stolicy. Tropy wiodą na Bałkany oraz w przeszłość, kiedy pewnego gorącego lata odbywał się zlot Armii Zbawienia…

W tym tomie Harry przeżywa kolejną tragedię, ale jednocześnie potrafi nawiązać kontakt z Rakel i Olegiem, mimo że jego była narzeczona związana jest już z innym mężczyzną. W tym samym czasie, traci wsparcie w swoim szefie, Bjarne Møllerze, który realizuje to, co zapowiadał od dłuższego czasu i udaje się na mniej absorbującą placówkę w Bergen. Nowy szef sprawia mało sympatyczne wrażenie, a tymczasem sprawa zabójstwa rozrasta się pokazując rozmaite twarze przemocy, nawet ze strony osób, których nigdy byśmy o to nie podejrzewali…

W tej odsłonie cyklu dość szybko dowiadujemy się, kto jest zabójcą. Ale – jak nietrudno się domyślić – nie to jest najważniejsze. W trakcie lektury, co chwila pojawiają się kolejne znaki zapytania i zagadki, co sprawia, że Harry zaczyna podejrzewać, że cała sprawa ma „drugie dno” wcale nie tak łatwe do zdemaskowania. W prowadzonej sprawie Harry styka się z machiną Armii Zbawienia, wyznania, które w Norwegii ma prężną strukturę przypominająca wojsko. Jej członkowie są żołnierzami, pobierają się zwykle z ludźmi ze swojego kręgu. Zaskoczeniem dla mnie było zapoznanie się z zamożnością, specyficznym trybem organizacji i potęgą Armii Zbawienia w Norwegii.

Jest w tej książce wiele odniesień do spraw społecznych, między innymi poruszone są sprawy uchodźców z Bałkan i trauma okropności wojny, która toczyła się tam nie tak dawno temu. Postać zabójcy, choć początkowo wydaje się on perfekcyjny w swym fachu, w miarę upływu czasu zyskuje nowe oblicze i jak to w książkach Nesbo bywa nic nie jest takie, jakie się wydawało na początku…

Profil psychologiczny Harry’ego nie ulega większej zmianie. Nadal ma pociąg do alkoholu i jest mało subordynowanym funkcjonariuszem norweskiej policji. Mimo tej niesubordynacji i niechęci do poddania się regułom gry, Harry ciągle wierzy w sprawiedliwość, i to jest jego siłą. Wydawałoby się, że to typowy glina ze zrujnowanym życiem osobistym, jakich wielu można spotkać w podrzędnych kryminałach, ale w Harrym jest coś, jakaś wrażliwość i prawość, co sprawia, że jest bliski wielu czytelnikom. Ta bliskość i siła postaci Harry’ego to wielka zasługa pisarstwa Jo Nesbø. Co więcej, Harry pokaże też w „Wybawicielu”, że potrafi pomóc swojemu byłemu szefowi odpłacając mu niejako za wsparcie, które otrzymywał od niego wielokrotnie w przeszłości.
 
Jeśli miałabym oceniać „Wybawiciela” na tle innych przeczytanych przeze mnie kryminałów z Harrym, ulokowałabym go na równi z „Pancernym sercem”, nieco gorzej od „Czerwonego gardła” i „Trzeciego klucza”, lepiej zaś od „Pentagramu” i „Człowieka nietoperza”. Ta kategoryzacja jest jednak czysto umowna, gdyż Jo Nesbø to klasa sama w sobie. Mniej więcej w połowie książki miałam moment znużenia lekturą wywołany najprawdopodobniej zbyt dużą liczbą „grzybów w jednym barszczu”: Armia Zbawienia, wojna na Bałkanach, morderca z nierozpoznawalnymi rysami twarzy, przemoc seksualna etc. Wkrótce potem jednak akcja odzyskała wigor i nie zawiodła mnie do samego końca, gdy Harry pokazuje, że niestandardowe działanie to jego wizytówka :)

Na pewno zapadła mi w pamięć scena z odkurzaczem i chyba przez jakiś czas zyskam pretekst, aby nie zbliżać się do tego urządzenia…

P.S. Na polskim rynku ukazała się kolejna książka Jo Nesbø, tym razem przeznaczona dla najmłodszych czytelników :) Bardzo jestem jej ciekawa.




Ponieważ kilkakrotnie zamieszczałam już biogramy Jo Nesbø, dzisiaj - dla odmiany - wywiad z pisarzem nt. "Wybawiciela":





Moja ocena: 5 / 6


Autor: Jo Nesbø
Tytuł oryginalny: Freiseren
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 432

niedziela, 5 lutego 2012

Elizabeth Gaskell, „Panie z Cranford”




Elizabeth Gaskell należy do grona szacownych klasyków literatury angielskiej XIX wieku, jednakże - jak dotąd - nie przeżyła swoistego „renesansu” w czasach nam współczesnych, czego przykładem może być twórczość Jane Austen i Henry Jamesa. W Polsce jest ona niemal kompletnie nieznana. Chociaż znałam jej nazwisko, to zetknęłam się z jej twórczością dopiero poprzez miniserial BBC „Północ południe”, a teraz w moje ręce wpadła chyba jej najsłynniejsza książka „Panie z Cranford” wydana w naszym kraju w 1970 r. (sic!). Miejmy nadzieję, że książka ta – na fali popularności kolejnego serialu BBC – wkrótce zostanie ponownie wydana, tak jak zdarzyło się to z powieścią „Północ i południe”, która niedawno miała swoją premierę wydawniczą. 

„Panie z Cranford” trudno określić jako tradycyjną powieść. To raczej seria obrazków, scen rodzajowych, w których przewija się wiele wątków i tych współczesnych bohaterom, i tych sięgających w przeszłość.
Akcja toczy się w fikcyjnym Cranford, które w większości zamieszkują panie w średnim wieku o zróżnicowanej sytuacji materialnej, ale podtrzymujące zwyczaje i tradycje wyższego towarzystwa. Uderzająca jest nieobecność mężczyzn oprócz kilku zaledwie postaci, najczęściej zupełnie pobocznych. Poniżej kilka cytatów obrazujących specyfikę Cranford i jego mieszkanek:

„A więc przede wszystkim Cranford jest we władaniu Amazonek; kobiety rządzą we wszystkich domach o nieco wyższym czynszu.” (s. 5)

„Oszczędność z elegancją”! Jak łatwo wpaść znowu w ton Cranford! Tam oszczędzanie było zawsze eleganckie, a wydawanie pieniędzy zawsze „wulgarną ostentacją”. Ta filozofia kwaśnych winogron sprawiała, że byłyśmy spokojne i zadowolone.” (s. 9).

„Stroje pań cechuje całkowita niezależność od mody. Powiadają: „Cóż to ma za znaczenie, jak się ubieramy tutaj, gdzie każdy nas zna?” A kiedy wyjeżdżają z domu, ich rozumowanie jest równie logiczne: „Cóż to ma za znaczenie, jak się ubierzemy tam, gdzie nas nikt nie zna?” Suknie ich są, na ogół biorąc, z materiałów dobrych, choć niepięknych, ale zaręczam, ostatni rękaw wydęty jak udziec barani, ostatnią obcisłą i skąpą spódnicę, noszona w Anglii, oglądano właśnie w Cranford i spoglądano na nią bez uśmieszków.”(s.6) 

Poniżej, przykładowe stroje z epoki wczesnowiktoriańskiej, które mogły nosić panie z Cranford, choć nie wykluczam, że to zbyt eleganckie fasony :)






Narratorką jest Mary Smith goszcząca w Cranford często, ale nie mieszkająca tam na stałe. Jej nazwisko poznajemy zresztą mniej więcej w połowie książki. To ona opowiada nam o historiach z Cranford, przyzwyczajeniach i tradycjach, które mogą u nas budzić uśmiech, wzruszenie ramion lub współczucie. Bo nie wszystkie historie są lekkie i żartobliwe. Zdarzają się też opowieści trudniejsze. Jest tam między innymi odtrącona w przeszłości miłość będąca jednocześnie szansą na ułożenie sobie życia u boku mężczyzny, który choć nie dorównywał wybrance urodzeniem, jednak mógł zapewnić rodzinie godziwy byt. Znajdziemy również historię konfliktu, która rozdzieliła rodzinę i w sensie fizycznym, i psychicznym. Ale oprócz tego nie znajdzie się chyba osoba, która nie roześmiałaby się czytając o perypetiach kota i połkniętej przez niego koronki :) 

Głównymi postaciami są dwie siostry, niezamężne córki pastora, Debora i Matylda (zwana Mattie) Jenkins. Debora jest zasadnicza i przeświadczona o swojej racji, Mattie zaś jest zdominowana przez starszą siostrę, nieśmiała, dość naiwna i niepewna swoich sądów. Pozostałe panie nadające ton cranfordzkiej codzienności to choćby plotkarska panna Pole czy też snobistyczna pani Jamieson. Ich wybory życiowe są w dużej mierze podyktowane i uwarunkowane tradycjami, które obowiązywały w czasach ich młodości, a tymczasem w latach 40-tych XIX wieku świat się zmienia, i to bardzo. Świat Cranford to świat schyłkowy, świat, który nie ma szans przetrwać. Rewolucja przemysłowa wywraca tradycyjny porządek rzeczy. Symbolem tego powiewu nowej ery jest między innymi wątek biednej jak mysz kościelna lady Glenmire i wyboru przez nią małżonka poniżej swojej klasy, co oburza wiele pań. Ta właśnie opowieść symbolizuje zmianę, która właśnie zachodzi. To zmiana, która wprowadzi pieniądz i handel do wyższego towarzystwa. To wtedy zaczęła się sprawdzać zasada, że wielkie pieniądze nie zawsze idą w parze z właściwym rodowodem, a ten z kolei nie zawsze gwarantuje wysoki dochód :)

Możemy traktować "Panie z Cranford" jak żartobliwą opowiastkę lub ramotkę sprzed 150 lat, ale ta książka ma w sobie urok. Co więcej, pokazuje nam też, co znaczą honor i przyjaźń. Kto zyskał przyjaźń pań z Cranford, ten ma szczęście. Siła tej przyjaźni objawia się w najtrudniejszym momencie życia jednej z bohaterek, a wszyscy uczestnicy tej sytuacji potrafią zachować godność, lojalność i dyskrecję. 

Czytelników, którzy oczekują wartkiej akcji, romansu, gwałtownych zwrotów akcji, ta książka nie usatysfakcjonuje. Mimo tych „braków”, postaci stworzone przez Elizabeth Gaskell żyją i mierzą się z realnymi problemami tamtych czasów. Narracja w formie gawędy nie przeszkadza w odczytaniu z kart powieści prawdy o tamtych czasach i ludziach. Polecam.


Elizabeth Cleghorn Gaskell (1810-1865) angielska pisarka, autorka powieści będącej portretem życia różnych warstw społecznych. Większość dzieciństwa spędziła pod opieką ciotki w miejscowości Knutsford w hrabstwie Cheshire, która była pierwowzorem Cranford. W 1832 r. poślubiła Williama Gaskella, pastora kaplicy unitariańskiej w Manchesterze. Jej najsłynniejsze powieści to: Mary Barton (1848), Panie z Cranford (1851-53), Pólnoc i Południe (1854-55), Żony i córki (1865). Ponadto, Gaskell była autorką pierwszej biografii Charlotte Brontë, z którą za życia się przyjaźniła. Ciekawy blog poświęcony twórczości Elizabeth Gaskell znajdziecie tu.



Moja ocena: 5 / 6

Autor: Elizabeth Gaskell
Tytuł oryginalny: Cranford
Wydawnictwo: Czytelnik
Tłumacz: Aldona Szpakowska
Rok wydania: 1970
Liczba stron: 240


Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...