Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura rosyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura rosyjska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

Mira Jakowienko, Żona enkawudzisty. Spowiedź Agnessy Mironowej




 
Jak się wydaje zbrodnie systemu komunistycznego są powszechnie znane i potępione. Nawracające fale czystek i represji, nieustanne życie w poczuciu strachu było chlebem powszednim obywateli ZSRR od początku jego istnienia. Wśród ofiar komunistycznej władzy było wielu Polaków, których eksterminacja była celem choćby „operacji polskiej” (1937-38), a po 1939 tych fal prześladowań było kilka. Książka Miry Jakowienko to zapis wspomnień Agnessy Mironowej, partnerki, później żony Siergieja Mironowa, wysoko postawionego funkcjonariusza NKWD. Te wspomnienia pozwalają zobaczyć, jak żyła elita sowieckiego państwa, czym mogli dysponować szczęśliwcy, którzy dotarli na szczyt i czym groziło wypadnięcie z łask wodza.

Nie da się omówić tej książki bez krótkiej choćby charakterystyki bohaterki. Agnessa pochodziła z grecko-rosyjskiej rodziny z południa Rosji. Na jej nastoletnie lata przypadła rewolucja, wojna z „białymi” i ostateczne zwycięstwo bolszewików. Szybko wyszła za mąż, ale jej wybranek musiał odejść ze służby w NKWD z uwagi na niewłaściwe pochodzenie (był synem popa). Wkrótce Agnessa nawiązuje romans z Mironowem, przed którym kariera w bezpiece stoi otworem, i po kilku latach po prostu ucieka z nim opuszczając niezbyt dobrze „ustawionego” męża. Po kilku latach wspólnego życia biorą ślub po uprzednim rozwiedzeniu Mironowa z pierwszą żoną, a Agnessy z pierwszym mężem (zgodnie z relacją Agnessy cała procedura zajęła pół godziny).

Mironow wspina się po szczeblach kariery, w jej szczytowym momencie był szefem NKWD w zachodniej Syberii, a później pełnomocnym przedstawicielem ZSRR w Mongolii, gdzie komunistyczny reżim zaprowadzał nowe, okrutne porządki. Sukces Mironowa związany był z osobą N. Jeżowa, bezwzględnego szefa NKWD w latach 1936-38, który na ogromną skalę wprowadził tortury i narzucił swoim podwładnym wysokie limity aresztowań i egzekucji „wrogów ludu”. Kilka lat po upadku Jeżowa ten sam los spotkał również Mironowa. Jego żonie oszczędzono losu wielu towarzyszek życia skazanych NKWD-owców i nie skazano jej na łagry bądź więzienie. Pozostała na wolności, wyszła za mąż po raz trzeci usiłując ułożyć sobie życie w nowej rzeczywistości. Jednak Agnessy nie ominęło uwięzienie, a miało to już miejsce podczas wojny. Po 5-letnim pobycie w łagrach wróciła do życia na wolności przejawiając charakterystyczną dla siebie wolę życia. Zmarła w latach 80-tych XX w.

Ta spowiedź jest szczególna pod wieloma względami. Osobowość głównej bohaterki odciska piętno na tekście. Nie była to osoba cicha i potulna, nie była zdeklarowaną komunistką pełną rewolucyjnych ideałów. Była to raczej świadoma swojej urody kobieta, która umiała się w życiu „ustawić” dzięki swojemu cwaniactwu i umiejętnemu wykorzystaniu swoich atutów. Dzięki tym cechom potrafiła radzić sobie w każdej sytuacji, czy to w otoczeniu świty próbującej odgadnąć jej każdą myśl jako żonie najwyższego w regionie funkcjonariusza NKWD, czy to dzieląc trudy życia w łagrze, nie dając się uśmiercić jak setki tysięcy, ba, miliony innych. 

Miłością jej życia był Mironow, to lata z nim spędzone wspomina najcieplej. Jej relacja jest szokująca, gdy uzmysłowimy sobie, jakimi przywilejami cieszyła się „kasta” NKWD, gdy wokół panowała niewyobrażalna wprost nędza. Jednym z najbardziej wstrząsających fragmentów jest ten, gdy w latach „wielkiego głodu” Agnessa z mężem przyjeżdżają do Karagandy. Oni mają zapewnione wszystko włączając w to luksusowe zakwaterowanie i wykwintną żywność, podczas gdy tuż obok w lepiankach ludzie nie tylko masowo umierają z głodu, ale zdarzają się również akty kanibalizmu. I o tym akurat bohaterka wie, ale poza kilkoma bezsennymi nocami, nie powoduje tu u niej żadnej głębszej refleksji. 

Agnessa pokazuje nam świat, w którym wiele ludzkich odruchów – lojalność, wierność, szacunek do drugiego człowieka – uchodzi za powód do wstydu, może spowodować upadek z góry piramidy w najgorsze piekło sowieckich katowni. Między szczytem powodzenia a dnem upadku jest tylko mały krok.

Agnessa nie wzbudziła mojej sympatii. Jej przywiązanie do fatałaszków, blichtru i skrajny egoizm mnie odpychał. Ale niewykluczone, że to skupienie na sobie i chęć przeżycia zapewniły jej przetrwanie w najtrudniejszych momentach życia. Można jej nie lubić, można jej nie wierzyć, gdy mówi, że nie miała świadomości, iż jej mąż był krwawym katem, ale tę książkę warto przeczytać. Dzięki niej można zobaczyć, jak ten zbrodniczy system wpływał na ludzką psychikę, jak potrafił zdeprawować niemal każdego, jak trudne było zachowanie przyzwoitości i godności. Lektura jest porażająca. Choć bohaterka jest kontrowersyjna, mimo woli podziwiam jej energię i siłę woli, która pozwoliła jej przetrwać.

 

Autor: Mira Jakowienko
Tytuł oryginalny: Agnessa
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Tłumacz: Dorota Bal
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 448

piątek, 27 marca 2015

Antonin Ładyński, Anna Jarosławna - królowa Francji




Kim była Anna Jarosławna, a raczej Jarosławówna (ur. ok. 1035 - zm. między 1075 a 1078), której poświęcił swą książkę Antonin Ładyński, nieznany mi wcześniej rosyjski autor powieści historycznych? Była ona pierwszą i jedyną księżniczką ruską poślubioną przez francuskiego króla. Anna Kijowska była córką Jarosława Mądrego (978-1054), wielkiego księcia Rusi Kijowskiej i najprawdopodobniej jego drugiej żony Ingegerdy szwedzkiej. W tym czasie książęta ruscy nader blisko współpracowali ze skandynawskimi władcami i często korzystali z usług północnych wojowników. Annie przypadł los niezwykły. Na swoją trzecią żonę wybrał ją Henryk I (1008-60) z dynastii Kapetyngów poszukujący małżonki, która da mu wreszcie syna i następcę tronu. Jego przewidywania się ziściły, gdyż Anna urodziła mu czwórkę dzieci, wśród nich Filipa I (1052-1108), przyszłego króla Francji. Po śmierci męża Anna sprawowała również regencję razem z Baldwinem V Flandryjskim, była więc władczynią co się zowie. A gdy została wdową znalazła jeszcze miłość, gdy poślubił ją Raul II z Peronne. Co prawda nie obyło się bez komplikacji i dość potężnego skandalu, gdyż Raul oddalił swą żonę, aby być z Anną, za co oboje kochankowie zostali ekskomunikowani. 
 

Źródło
Anna żyła niemal 1000 lat temu, ale już z choćby suchych informacji kronikarskich wynika, że była kobietą niezwykłą. W tamtych czasach małżeństwa księżniczek były gwarancją współpracy między monarchami, ale jej przypadł los szczególny, gdyż jej zamążpójście było jednym z pierwszych kontaktów Europy Zachodniej ze Wschodem. Mogło się to stać dzięki temu, że i Henryk, i Anna należeli do jednego Kościoła. Dopiero później, gdy Anna zasiadła już na tronie francuskim, doszło do wielkiej schizmy i podziału na kościół rzymsko-katolicki i prawosławny, co na długie lata uniemożliwiało mariaże między przedstawicielami Rusi/Rosji z zachodnimi księżniczkami. Dopiero niemieckie księżniczki wyznania protestanckiego okazały się nader chętne do zmiany wyznania na prawosławie, gdy pojawiła się propozycja małżeństwa z członkiem rodziny carskiej. :) 

Antonin Ładyński podzielił swój tekst na trzy części. W pierwszej snuje opowieść o Rusi kijowskiej i walce Jarosława Mądrego o władzę. Walce bratobójczej i krwawej. Wspomniany jest również udział w niej polskiego króla Bolesława (Chrobrego), który zapędził się aż do Kijowa popierając Światopełka, Jarosławowego brata. W drugiej części opisana jest droga orszaku Anny do Francji, dzieje małżeństwa Anny i Henryka oraz jej życie w nowym kraju przepełnione tęsknotą za krajem lat młodości, wypełnionym małżeńskimi powinnościami i macierzyństwem. Nawiasem mówiąc podczas długiej wędrówki z Kijowa do Francji Anna przejeżdża przez Polskę i spotyka się z Kazimierzem Odnowicielem (1016-58), którego żona Maria Dobroniega była przecież siostrą Jarosława Mądrego. Co prawda Ładyński nieprawidłowo tytułuje Kazimierza królem, ale monarcha przedstawiony jest w pozytywnym świetle jako swoisty przewodnik bratanicy swojej żony po Francji, którą poznał podczas swojej tam bytności, gdy miał zostać mnichem w jednym z tamtejszych opactw. Ostatnia część książki to czas wdowieństwa Anny i jej związek z Raulem. 

Autor kreuje swoją bohaterkę na mądrą i oczytaną kobietę, prowadzącą dysputy z ludźmi Kościoła, która swoją mądrością zapewniła sobie dobre i godne życie. Z dużą dozą czułości autor opisuje też tęsknotę Anny za Rusią. Zwraca również uwagę na nielekką dolę biedaków, których los jest wszędzie pożałowania godny i nie różni się w poszczególnych krainach. Ten motyw wraca dość często w książce i niewątpliwie jest to spowodowane wydaniem książki w roku 1960 w Związku Radzieckim. 

A jaka jest to książka? Nie jest tak pasjonująca, jaka mogłaby być. Brakowało mi nieco podbudowy historycznej, tych drobiazgów, które sprawiają, że czytelnik ma poczucie, że towarzyszy bohaterom w tej, a nie w innej epoce. Tymczasem akcja książki w zasadzie mogłaby się toczyć 500 lat później i różniłyby się tylko nazwiska historycznych postaci. Lektura tej książki nie była więc jakimś elektryzującym przeżyciem, nie zapada w pamięć jak np. „Królowie przeklęci” Maurice’a Druona, ale wspominam ją miło, gdyż po raz pierwszy zetknęłam się z lekturą dotyczącą tej właśnie, pobudzającej wyobraźnię bohaterki. Jeśli lubicie dobrą, choć jednak nieco przestarzałą prozę historyczną i ciekawi Was średniowiecze we Francji i na Rusi Kijowskiej, to polecam.



Autor: Antonin Ładyński
Tytuł oryginalny: Anna Jarosławna korolewa Francyi
Wydawnictwo: Współpraca
Tłumacz: Andrzej Szymański
Rok wydania: 1988
Liczba stron: 384
 

wtorek, 3 lutego 2015

Anna Dostojewska, Wspomnienia




Życie z geniuszem nie jest łatwe. Najbliższa mu osoba zwykle musi znosić rozmaite kaprysy, przyzwyczajenia, czasem nawet dziwactwa, które w jego przekonaniu są niezbędne do pracy twórczej. Jak bardzo to codzienne życie mogło być trudne i najeżone codziennymi troskami dowodzą „Wspomnienia” Anny Dostojewskiej, drugiej żony Fiodora Dostojewskiego, wybitnego klasyka, którego dzieła nie zestarzały się do dziś, aczkolwiek są silnie osadzone w realiach Rosji 2 połowy XIX wieku.  

Anna Grigoriewna Snitkina, młodsza od swojego męża o 25 lat, wkroczyła w jego życie dość nietypowych okolicznościach. Na jesieni 1866 r. tonący w długach Dostojewski podpisał z wydawcą Stellowskim wysoce niekorzystną umowę, która zobowiązywała go do przedłożenia nowej powieści w ciągu 30 dni pod groźbą utraty praw autorskich do wszystkich swoich poprzednich książek. Pisarz, mając już wtedy kłopoty ze wzrokiem, pragnąc dotrzymać terminu, postanowił skorzystać z pomocy stenotypistki poleconej mu przez nauczyciela prowadzącego kursy, na które uczęszczała Anna. Jej wkład w terminowe oddanie „Gracza” – gdyż to tę powieść pisarz musiał napisać w tak ekspresowym tempie – jest nie do przecenienia. Nie zapominajmy, że w razie niewywiązania się z umowy Dostojewskiemu groziło niemal całkowite ubezwłasnowolnienie twórcze. Takt, pogoda ducha, dyskrecja młodej kobiety wpływały kojąco na pisarza, którego wcześniejsze koleje życia były dramatyczne, dość wspomnieć karę śmierci zamienioną na karę wieloletniej katorgi w momencie, gdy Dostojewski stał już przed plutonem egzekucyjnym.

Wróćmy jednak do Anny. Ta skromna, pracowita i nieśmiała dziewczyna zdobyła serce pisarza w ekspresowym tempie, co w listopadzie tego roku zakończyło się oświadczynami, a w lutym następnego roku ślubem. Młoda żona spotkała się z niechęcią i intrygami najbliższego otoczenia Dostojewskiego (pasierb i szwagierka z dziećmi), musiała też stawić czoło kłopotom finansowym, w jakich tkwił od dłuższego czasu nowo poślubiony mąż po przejęciu zobowiązań zmarłego brata. Kluczowym momentem dla ich związku okazał się wyjazd za granicę, który trwał niemal cztery lata i który przyczynił się do umocnienia i utrwalenia uczucia między małżonkami, choć okres ten wypełniony był również licznymi troskami i problemami powodowanymi głównie przez uzależnienie Dostojewskiego od hazardu. Nałóg ten niejednokrotnie doprowadzał Annę do rozpaczy, choć poddawała się mu bez szemrania pozwalając mężowi mu ulegać z całkowitą świadomością, że kolejne pieniądze i resztki biżuterii przepadną. Opis skali uzależnienia pisarza budzi grozę, a spokój, z jakim Anna opisywała te wydarzenia też dziwi. Z drugiej strony, być może Anna okazała się lepszym psychologiem od nas, czego symptomatycznym dowodem jest ostatnia wizyta pisarza w kasynie, tuż przed powrotem do Rosji. Anna, widząc nieposkromioną chęć męża do odwiedzenia kasyna, pozwala mu na to, daje pieniądze, a gdy skruszony wraca przegrawszy pieniądze, przyrzeka, że jego noga w takim przybytku już więcej nie postanie. I, co najważniejsze, dotrzymuje słowa!

Anna Dostojewska koncentruje się w swojej opowieści na mężu, którego niemal nie nazywa inaczej niż Fiodor Michajłowicz. Nie ulega wątpliwości, że darzyła go wielkim szacunkiem i we „Wspomnieniach” mamy do czynienia z peanem na jego cześć, choć wiele zachowań i czynów Dostojewskiego niespecjalnie nam się podoba, jak np. wspomniany już nałóg hazardu czy bezpodstawna zazdrość o młodą żonę. Choć Anna umniejsza swoje zasługi, nie ulega kwestii, że to dzięki Annie pisarski geniusz Fiodora Dostojewskiego mógł się rozwinąć. Dzięki jej uczuciu, rozsądkowi i mądrości zyskał spokój i ciepło domowego ogniska. Ona też doprowadziła do uporządkowania jego finansów, dbała o spuściznę pisarza po jego śmierci.

Jak sama nazwa wskazuje „Wspomnienia” pisane były wiele lat po śmierci pisarza, stąd też może wiele uczuć i niepokojów zostało stłumionych i pomniejszonych, czego wyrazem jest nader spokojny opis naprawdę przerażających perypetii hazardowych Dostojewskiego. Anna Dostojewska posługuje się pięknym, literackim, nieco staroświeckim językiem. Dzięki niej uzyskujemy wgląd w życie rodzinne pisarza, poznajemy jego przekonaniom religijno-społeczne oraz sposób pracy. Warto sięgnąć po tę książkę, nawet jeśli jeszcze nie znacie twórczości Dostojewskiego. Anna Dostojewska rysuje portret męża z miłością i oddaniem, pięknie opowiada historię związku wypełnionego wzajemnym wsparciem i poświęceniem, choć nie ukrywam, że po lekturze jestem pewna, że to Fiodor Dostojewski miał więcej szczęścia, że spotkał Annę na swojej drodze.





Autor: Anna Dostojewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Zbigniew Podgórzec
Rok: 1997
Liczba stron: 402


 






czwartek, 13 lutego 2014

Aleksandra Marinina, Cudza maska




 Kryminały Marininy albo się lubi, albo nie. Nie ukrywam, że ja je lubię, głównie za pokazywanie pod osłoną intrygi kryminalnej, prawdziwego obrazu Rosji (głównie Moskwy) lat 90-tych. Rozumiem pod tym sformułowaniem pokazanie kraju ogromnych dysproporcji, kombinatorstwa i cwaniactwa, gdzie uczciwość raczej nie popłaca. Polubiłam też główną bohaterkę Nastię za jej analityczny umysł i nieprzeciętne zdolności. Jest też ona jedną z nielicznych kobiet na kartach książki Marininy, którą można uznać za równą mężczyznom, którzy w świecie kryminałów Marininy dominują niemal wszędzie. Pozycja kobiety jest doceniana tylko wtedy, gdy jest piękna, niezbyt lotna i uległa lub gdy ogranicza swoje ambicje do pilnowania porządku w domu. Generalizuję oczywiście, ale po przeczytaniu paru kryminałów Autorki widzę, że takie instrumentalne podejście do roli kobiety w Rosji nie może być przypadkiem.

„Cudza maska” to jedenasty tom przygód Kamieńskiej (na szczęście, ostatnio wydawnictwo zaczęło wydawać kryminały Marininej we właściwej kolejności). Akcja koncentruje się wokół zabójstwa niezwykle popularnego pisarza romansów Leonida Paraskiewicza. Okoliczności morderstwa nie rokują dobrze i wiele wskazuje na to, że będzie to zagadka nie do rozwiązania. Poznajemy sytuację rodziny Paraskiewiczów, gdzie trwa konflikt między matką zabitego pisarza a jego żoną. W tle pojawiają się rozgrywki na rynku wydawniczym, układy, machlojki i powiązania, jakie dominują w tym środowisku, a które Autorka zna przecież na wylot. 

W tym samym czasie żona wpływowego biznesmena skazanego za umyślne zabójstwo zwraca się do Stasowa, emerytowanego milicjanta znanego już nam z wcześniejszych tomów, aby znalazł dowody niewinności małżonka. Biznesmen, mimo nie budzących wątpliwości dowodów, twierdzi nieustępliwie, że jest niewinny. Stasow po drobiazgowym sprawdzeniu okoliczności obciążających jego klienta zauważa jeden jedyny szczegół, który się nie zgadza…

Obserwujemy również codzienność małżeństwa Bieriozinów. On, poseł Dumy, ubiegający się o reelekcję oraz jego małżonka, powracająca do domu po wypadku samochodowym. Od początku wiadomo, że ten obraz nie jest do końca prawdziwy, bo coś tu się nie zgadza. 

Te trzy odrębne wątki, które przez dość długi czas biegną oddzielnie, dopiero po pewnym czasie zaczynają się zazębiać... Intryga wymyślona przez Marininę jest naprawdę skomplikowana. Aby ją rozwiązać trzeba poszukać powiązań w dość dalekiej przeszłości, spleść wszystkie wymykające się nitki razem. Wydaje mi się, że opisana jest tu zagadka z gatunku „nie do rozwiązania” dla czytelnika. Dopiero na ostatnich stronach wszystko się wyjaśnia i przyznać należy, że pomysł Autorki był naprawdę przedni, mocno "zakombinowany", ale uzasadniony, podparty ludzkimi przywarami spotykanymi zawsze i wszędzie. 

Nastia w tej książce jest „słomianą wdową” pozbawioną troskliwej opieki męża, który wyprowadził się na tydzień, aby dopilnować przygotowania sprawozdania rocznego swojego instytutu. Siłą rzeczy nasza bohaterka jest więc skazana na jedzenie mało wartościowych posiłków, brakuje jej wsparcia męża i w pełni koncentruje się na prowadzonej sprawie.

Muszę przyznać, że początek książki mnie nieco zdegustował, a nawet wprawił w lekkie zdenerwowanie. Autorka rozpoczyna bowiem książkę dialogiem wysokiego oficera milicji z obrońcą praw człowieka w studiu telewizyjnym, podczas której oficer zbija wszelkie krytyczne uwagi na temat pracy milicji w iście demagogiczny sposób. Oto próbka jego argumentów:

„(…) Po co państwu taka milicja, która niczym się nie różni od większości społeczeństwa? Cały sens istnienia waszego resortu polega na tym, że przychodzić do niego mają najlepsi, żeby walczyć z przestępcami. Taka jest zasada tworzenia organów ścigania w każdym państwie.

- A jak zamierza pan odróżniać dobrych milicjantów od złych? – ironicznie zainteresował się generał. Czyżby mieli to wypisane na czole?

- Należy przeprowadzać surową selekcję i nie tolerować najdrobniejszych wybryków, nie mówiąc już o przewinieniach służbowych – twardo oświadczył Potaszow. (…)

- Dobrze Nikołaju Grigoriewiczu, tak właśnie zrobimy. Jutro pańskie mieszkanie ktoś okradnie, zatelefonuje pan pod „zero dwa”, lecz nikt tam nie podniesie słuchawki. Wszystkie pracownice zwolniliśmy, bo albo spóźniają się do pracy, albo nie dość uprzejmie rozmawiają z obywatelami, albo popełniają wykroczenia administracyjne, na przykład łamią zasady ruchu drogowego. Wówczas zadzwoni pan na swój komisariat, a tam panu powiedzą, że wszystkich wywiadowców wyrzucono i nie ma pan do kogo jechać. (…)” (s. 7)


Co byś człowieku nie powiedział, zawsze jest jakiś element, który usprawiedliwia kiepską pracę milicji. Takie sprowadzenie istotnej kwestii do absurdu może usprawiedliwić wszystko. Ta dyskusja niezbyt mnie dobrze nastroiła do książki, na szczęście za chwilę robi się ciekawiej i złe wrażenie nieco się zaciera. 

Kryminał jest dość opasły, co zwykle mi nie przeszkadza, ale w tym wypadku uważam, że za dużo było w książce zbędnych elementów wydłużających książkę nieco na siłę. Wydaje mi się, że bez szkody dla akcji i poziomu napięcia książka mogłaby być krótsza o te kilkadziesiąt stron. Szczególnie irytujące były wstawki „psychologiczne”, które nieco mnie nużyły. 

Z postaci drugoplanowych zapadła mi w pamięć żona Paraskiewicza, która została dość ciekawie opisana przez autorkę, aczkolwiek wszystkie trzy historie, które dotyczą prowadzonej sprawy, naprawdę intrygują, głównie z uwagi na ciekawe tło obyczajowe Rosji lat 90-tych XX w. Mimo wielu uproszczeń uważam, że Marinina zawarła w swoich książkach wiele prawdy o życiu w tym kraju. Nie zaliczam tej książki do najlepszych w dorobku Marininy, ale z uwagi na świetny pomysł intrygi kryminalnej i ciekawie oddane tło obyczajowe (zwłaszcza środowiska wydawniczego) „Cudza maska” warta jest uwagi.





Aleksandra Marinina (ur. 1957) - z wykształcenia prawnik. Przez wiele lat pracowała w moskiewskiej milicji, opublikowała kilkadziesiąt prac poświęconych kryminologii. Pierwszą powieść kryminalną z Anastazją Kamieńską w roli głównej wydała w 1992 r. Jej książki cieszą się olbrzymią popularnością i zostały przetłumaczone na wiele języków.  

Źródło zdjęcia




Autor: Aleksandra Marinina
Tytuł oryginalny: Чужая маска
Wydawnictwo: WAB
Seria: Mroczna Seria
Tłumacz: Aleksandra Stronka
Rok wydania: 2013

Liczba stron: 480

czwartek, 21 listopada 2013

Josif Brodski, Znak wodny




"Znak wodny" to książka, o której słyszałam wiele fantastycznych opinii, co zbytnio mnie nie dziwiło z uwagi na osobę autora. Josif Brodski był przede wszystkim poetą światowej klasy, o czym świadczą nie tylko jego wiersze, lecz również proza. Ujął mnie swoją wrażliwością i pięknym językiem w "Dyptyku petersburskim", który sprawił, że przeniosłam się myślami do miasta nad Newą, a następnie wzruszyłam się do łez losem dwojga ludzi pozbawionych przez bezduszne organa władzy radzieckiej kontaktu z synem... 

Poszukiwałam "Znaku wodnego", aby doświadczyć jego zachwytu nad Wenecją, miastem, z którym połączyło go uczucie na śmierć i życie, choć nie mieszkał tam nigdy na stałe. Trzeba bowiem wiedzieć, że Brodski przez kilkanaście lat bywał tam regularnie co roku w porze zimowej, w okresie Bożego Narodzenia i przez część stycznia, gdy zewsząd otulała go wszechobecna mgła i specyficzny melancholijny nastrój. W powszechnej opinii nietypowa to pora na podziwianie uroków "miasta na wodzie", a jednak, gdy czyta się esej Brodskiego mamy ochotę zmierzyć się z jego wizją miasta, jakże odległą od tradycyjnej weneckiej kalki, gdzie niebagatelną rolę odgrywa słońce, gondole i tłumy turystów.
 
Brodski odsłania w "Znaku wodnym" swoją Wenecję - niezwykłe miasto, gdzie mimowolne, niewymuszone i często jakby zmęczone piękno spotyka się na każdym kroku. To miejsce, gdzie ma się świadomość jego powolnego niszczenia i postępującej degradacji, jak to się dzieje podczas nieubłaganie postępującej śmiertelnej choroby. Nieuchronnie więc nasuwa się paralela ze stanem zdrowia Brodskiego, który sam ciężko chory na serce, ukochał to miasto naznaczone piętnem śmierci i tam spoczął na wieki...
 

Grób Josifa Brodskiego na weneckim cmentarzu San Michele
Źródło zdjęcia

"Znak wodny" to kwintesencja schyłkowego nastroju, uchwycenie ulotnych wrażeń poety-tułacza, które zapadają nam głęboko w pamięć.  To klimatyczna impresja, wyznanie miłości i swego rodzaju spowiedź dotycząca narodzin związku uczuciowego między wygnanym poetą a miastem-legendą, umierającym na naszych oczach. Symptomatycznym fragmentem eseju, który utkwił mi w głowie i który chyba zawsze będzie mi się kojarzył z tą książką, jest wieczorne zwiedzanie starego weneckiego pałacu. Brodski, oprowadzony zostaje po typowym weneckim palazzo przez jego właściciela w przerwie wieczornego przyjęcia dla weneckiej śmietanki towarzyskiej. Poeta chłonie piękno każdego pokoju, zaułka, mebla, choć jednocześnie dociera do niego z całą mocą postępujący upadek "La Serenissimy".
 
Uwagę zwraca staranne wydanie tej książki.Od strony merytorycznej wydawnictwo zostało uzupełnione o wcześniej nie publikowane fragmenty, ale bogatszy tekst to nie wszystko. Wydawnictwo zostało opatrzone cudownymi, klimatycznymi zdjęciami autorstwa Joanny Gromek-Illg oraz wierszami "weneckimi" autora.

Wszyscy, którzy kochają Wenecję lub są gotowi na to uczucie powinni poznać ten niezwykły tekst. Dzięki sile jego poetyckiego wyrazu w pamięci czytelnika pozostaje mgliste, jedyne w swoim rodzaju miasto pełne niezaprzeczalnego i jakby naznaczonego piętnem śmiertelnej choroby piękna. Jest to możliwe dzięki wrażliwości i talentowi Josifa Brodskiego, tułacza i poety, który ukochał to miejsce i związał się z nim na zawsze.


P.S. Bardzo, bardzo dziękuję Guciamal za pożyczenie książki. Gdyby nie Twój miły gest, zapewne długo jeszcze bym jej nie przeczytała.

  
Josif Brodski (1940-96), wybitny poeta i eseista rosyjski. Wielokrotnie więziony i zamykany w zakładach psychiatrycznych, został w 1964 oskarżony o „pasożytnictwo" i skazany na ciężkie roboty pod Archangielskiem, a w kilka lat później pozbawiony sowieckiego obywatelstwa i zmuszony do opuszczenia ojczyzny. Autor wielu tomów wierszy oraz dwóch zbiorów esejów pisanych po angielsku. W roku 1987 otrzymał literacką Nagrodę Nobla. W styczniu 1996 zmarł w Nowym Jorku na atak serca, a półtora roku później został pochowany na weneckiej „Wyspie umarłych" - cmentarzu San Michele.

Źródło zdjęcia


Autor: Josif Brodski
Tytuł oryginalny: Watermark
Wydawnictwo: Znak
Tłumacz: Stanisław Barańczak, „Strofy weneckie” – Katarzyna Krzyżewska
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 128

wtorek, 25 czerwca 2013

Aleksander Bek, Nominacja




Lubię sięgać po serię Klubu Interesującej Książki PIW-u, gdyż jest to swoisty znak jakości dla ciekawej literatury współczesnej. Wielu z autorów jest już zapomnianych, a warto czasem sięgnąć po te pokryte bibliotecznym kurzem książki i przekonać się, czy nadal poruszają one w czytelnikach czułą strunę.

Tym razem mój wybór padł na „Nominację” Aleksandra Beka, czyli książkę, której proces wydawniczy to swoista „droga przez mękę”, której końca autor nie dożył. Książka przez wiele lat nie mogła zostać wydana w Związku Radzieckim z uwagi na protest wdowy po Iwanie Tewosjanie, która uważała, że główny bohater książki przedstawia jej męża, który w jej opinii został przedstawiony krytycznie i nieprawdziwie. Co z tych emocji, które wzbudziła książka w latach 60 i 70-tych pozostało obecnie?

„Od chwili kiedy Onisimow po raz pierwszy przeczytał Lenina, minęło już czterdzieści lat. Była to zniszczona broszura „Co robić?” Ani przedtem, ani potem żadna książka nie podziałała tak mocno na Onisimowa. Jasność myśli Lenina, jego pewność siebie, umiejętność przekonywania, logika podbiły piętnastoletniego Saszę. Co robić? Zorganizować się w partię, w zdyscyplinowaną, monolityczną organizację proletariackich rewolucjonistów – tak brzmiała odpowiedź, jaką Onisimow zapamiętał na całe życie. Jego programem, jego wiarą, stały się słowa Lenina, że jeśli stworzymy organizację rewolucjonistów, zmienimy wówczas Rosję!” (strony 60-61)

Głównym bohaterem „Nominacji” jest Aleksander Onisimow, wysoko postawiony w strukturze partyjnej i rządowej działacz nadzorujący przemysł ciężki, konkretnie metalurgię. Jest on całkowicie oddany partii, Stalinowi i swoją nienaganną postawą etyczną, skoncentrowaniem na realizacji nałożonych zadań, choćby najbardziej wymagających i absurdalnych, osiągnął najwyższe zaszczyty w państwie radzieckim. Co więcej, udało mi się uniknąć represji podczas kolejnych fal prześladowań. Mimo śmierci brata i jego żony w obozie, jego wierność dla Stalina pozostała niezmieniona. Słynie ze swojej dokładności i dociekliwości, tropienia wszelkich nieprawidłowości i zaniedbań w podległych mu zakładach przemysłowych. Pracuje bez wytchnienia, nie ulega pokusom wynikającym ze stanowiska, jakie piastuje. Rodzina, żona, dziecko… Tak, oni też istnieli w jego życiu, ale czy poniższy fragment nie ilustruje dostatecznie rodzaju więzi, jaka łączyła małżonków:

„Spotykali się podczas pracy partyjnej, zbliżyła ich zażarta walka przeciwko opozycji, najpierw przeciwko trockistom, potem przeciwko zinowjewowcom i wreszcie przeciwko opozycji zjednoczonej, aż pewnego dnia objawili się światu jako mąż i żona. Niestety, nie było to małżeństwo z miłości. Skojarzyła je raczej bliskość ideowa, pokrewieństwo duchowe.” (strony 56-57)

Akcja książki toczy się głównie po śmierci Stalina, gdy w kierowniczych gremiach narastają tendencje do usunięcia z szeregów partyjnych ludzi związanych ze zmarłym przywódcą. Od momentu więc, gdy rozeszła się pogłoska o nominacji Onisimowa na ambasadora jednego z północnych krajów do faktycznego wyjazdu na placówkę nie mija zbyt wiele czasu. Bohater usiłuje protestować przeciw tej decyzji, rozstanie z przemysłem metalurgicznym uważa za karę, ale dyscyplina, jaką narzucił sobie przez całe swoje życie zwycięża. Pogrążając się od czasu do czasu w rozmyślaniach o przeszłości, decyzjach, które wydawał, decyzjach, które przyszło mu wykonywać na bezwzględne polecenie Stalina przygotowuje się do objęcia placówki mimo niepokojących objawów chorobowych, które nękają go od dłuższego czasu…

Ta książka to ciekawa próba wniknięcia w umysły środowisko najwyższych urzędników państwa radzieckiego. Dominuje osoba Onisimowa, którego siła wewnętrzna i prawość jakby przytłacza pozostałych bohaterów, którzy nie mogą się przebić do świadomości czytelnika. Jest co prawda zarysowana postać naukowca Czełyszewa, który – o ile to możliwe – stara się stać z boku i nie uczestniczyć w najbardziej ryzykownych i nie bójmy się tego słowa głupich eksperymentach zleconych przez Gospodarza, jak nazywano Stalina w kręgach partyjnych. Od czasu do czasu pojawia się również ambitny i skonfliktowany z Onisimowem metalurg młodego pokolenia, Piotr Gołownia, który zresztą – jak wynika z noty opublikowanej na końcu książki – miał być pierwotnie pierwszoplanowym bohaterem, ale ostatecznie jego obecność jest ledwo zaznaczona. Tylko Onisimow został zarysowany na tyle wyraźną kreską, żebyśmy mogli poczuć jakąś formę stosunku emocjonalnego wobec niego, gdyż o więzi trudno tu mówić. Jego wewnętrzna surowość przytłacza, jego przywiązanie do Stalina poraża, zwłaszcza dzisiejszych czytelników.  

O ile w poprzednio czytanych książkach, których materia dotyczy funkcjonowania systemu sowieckiego od wewnątrz ("Pokonani" , "W domu niewoli"), miałam okazję wglądu w myśli i uczucia osób, które doświadczyły represji systemu, o tyle „Nominacja” pozwala zapoznać się ze sposobem myślenia wiernych poddanych Stalina, tych, którzy dotarli do najwyższych stanowisk w państwie i mogli korzystać z dostępnych przywilejów za cenę ślepego posłuszeństwa, a i to nie zawsze wystarczało, aby zachować życie. Onisimow wyróżnia się korzystnie na tle aparatczyków z uwagi na swoją skromność i niepodważalną wiedzę merytoryczną, ale jego podporządkowanie decyzjom Gospodarza niejednokrotnie przeczyło zdrowemu rozsądkowi, choć dzięki temu udało mu się uniknąć najgorszego, czyli zesłania lub aresztowania. Czy jego życie było bogatsze i pełniejsze od tych, którzy doświadczyli represji systemu? Czy idee i ludzie, którym poświęcił życie rzeczywiście byli tego warci? 

Bek koncentruje się na Onisimowie, jego oglądzie świata i jego otoczeniu. Dlatego nie mogło zabraknąć złowrogiego Ławrentija Berii, który czuje do głównego bohatera urazę z młodzieńczych lat i stanowi jego stałe zagrożenie. Mimo jednak złowieszczości tej postaci, obozy pracy, których nadzorcą był Beria i w których zamęczono miliony ludzi, pojawiają się w tekście właściwie tylko przy dwóch okazjach: gdy wspomniany jest los brata Onisimowa i gdy podczas wojny planowano wykorzystanie tych niewolników systemu w pracy na rzecz odtworzenia za Uralem fabryk ewakuowanych z terytoriów zajętych przez Niemców. Nie ma tu żadnej autorskiej refleksji nad losem tych ludzi.

Książka jest napisana niezbyt porywającym stylem, a jej wiernopoddańczy wobec państwa radzieckiego styl był dla mnie momentami nieco drażniący, ale jej lektura nie była czasem straconym, o nie. 
W „Nominacji” nieustannie wspomina się o specjalnych, darmowych stołówkach, mieszkaniach, sklepach, czyli po prostu o przywilejach dla kasty rządzącej. Nawet fryzjer, u którego zwykle strzygł się Onisimow, był dostępny tylko dla wybranych. Charakterystyczna jest przygoda Onisimowa i jego zastępcy (minister i wiceminister), którzy wracając z kolejnej nocnej narady u Gospodarza przez zbieg okoliczności znaleźli się sami, bez kierowcy, bez pieniędzy, których na co dzień nie potrzebowali, w środku miasta i stanęli przed jakże nietrywialnym zadaniem powrotu do domu tak jak zwykli moskwianie. Kupno biletu na metro, przejazd w porannym szczycie, przejście przez most do niedostępnej dla zwykłych śmiertelników dzielnicy rządowej to były przeszkody, które musieli pokonać notable rządowi pracujący ciężko na rzecz ojczyzny w kompletnym oderwaniu od realiów, w których funkcjonowali zwykli obywatele.

Aleksander Bek to pisarz kojarzony głównie ze swoim największym dziełem „Szosą Wołokołamską” opisującą bohaterską obronę Moskwy przed Hitlerem. Był to również pisarz oddany sprawie rewolucji i komunizmowi. Niemniej jednak, nawet on zetknął się z nieformalną cenzurą „Nominacji”. Historia dotycząca jego potyczek mających na celu przezwyciężenie oporu materii i wydania tej książki opisana jest w notce na końcu książki, w której zawarte są również fragmenty dziennika pisarza. Jest to lektura smutna. „Zapis” na tę książkę nie wynikał z jej nieprawomyślności, pisarz nie dostał żadnego jasnego stanowiska z organów kontrolnych. Niemożność wydania była spowodowana li tylko i jedynie wpływami w aparacie partyjnym jednej osoby, która była w stanie załatwić wstrzymanie druku książki na jeden telefon z odpowiedniego gabinetu. Jak wielkie były to wpływy dowodzi fakt, iż pierwsze wydanie tej książki miało miejsce za granicą, a w Związku Radzieckim książka ukazała się dopiero za Gorbaczowa. Tak więc jej perypetie wydawnicze wpisują się w jej treść i przekaz.

Ta książka ujawnia bowiem bezsens systemu i także niejako przyczyny jego bankructwa. Tam, gdzie liczy się głos jednego tylko człowieka, gdzie dominuje siła i pomiatanie słabszymi, tam nie można mówić o prawdziwym życiu. Onisimow jest człowiekiem przegranym mimo swoich niezaprzeczalnych zalet. Swoje życie i umiejętności poświęcił na ołtarzu partii i wodza, co z jednej strony skutkowało nadmiernym wysiłkiem fizycznym i emocjonalnym, z drugiej strony okazało się nie tylko bezsensowne, ale i obciążające w oczach kolejnej frakcji, która objęła władzę po śmierci Stalina.
 

Aleksander Bek (1903-72) - pisarz radziecki. W 1919 r. wstąpił do armii bolszewickiej i pisywał tam artykuły do gazetki propagandowej. Swoją pierwszą powieść pt. "Kurako" opublikował w 1934 r. Potem opublikował jeszcze kilka powieści utrzymanych w duchu socrealistycznym. W 1941 r. wrócił do armii i był świadkiem obrony Moskwy przed wojskami niemieckimi. W 1944 r. napisał "Szosę Wołokołamską", opisującą bohaterstwo obrońców Moskwy. Książka ta traktowana jest jako jego najważniejsze dzieło. "Nominacja" napisana w 1965 r. przez wiele lat nie mogła zostać wydana w ZSRR z uwagi na protest wdowy po Iwanie Tewosjanie, która uważała, że Bek ukazał pod postacią Onisimowa jej męża szkalując jego pamięć. Książka została wydana w Niemczech w 1972 r., a w ZSRR dopiero w 1986 r. Aleksander Bek zmarł w 1972 r. Źródło zdjęcia


Autor: Aleksander Bek
Tytuł oryginalny: Nowoje naznaczenie
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Klub Interesującej Książki
Tłumacz: Andrzej Szymański
Rok wydania: 1989
Liczba stron: 244

wtorek, 20 listopada 2012

Irina Gołowkina, Pokonani



Jest to kolejna książka, którą przeczytałam dzięki poradzie blogera książkowego, a konkretnie dzięki Kasi eire . Gdyby nie jej entuzjastyczna opinia, raczej bym na tę książkę nie trafiła w swoich poszukiwaniach czytelniczych. 

„Pokonani” zostali napisani przez Irinę Gołowkinę w konspiracji, a rozpowszechnianie kopii książki odbywało się pocztą pantoflową. Sława książki w pewnych kręgach rosła, a autor pozostawał nieznany. Mimo że książka została ukończona w latach 50-tych, jej wydanie było możliwe dopiero w 1992 r., trzy lata po śmierci autorki.
 
Akcja koncentruje się wokół pań Bogołowskich oraz kręgu ich znajomych z przedrewolucyjnych czasów, gdy wszyscy muszą znaleźć sposób na przeżycie w warunkach utrwalonych już rządów komunistycznych. Asia Bogołowska jest młodą dziewczyną, z głową pełną ideałów, obdarzoną ogromnym talentem pianistycznym, która jednak nie może go rozwijać na studiach, gdyż drzwi do akademii muzycznej są przed nią zamknięte z uwagi na niewłaściwe pochodzenie społeczne. Jej opiekunką jest babcia, Nadieżda Pawłowna oraz jej nauczycielka francuskiego, a właściwie członek rodziny, zwana Madame. Do kręgu ich znajomych należy również Nina Daszkowa i jej brat Mika. Bardzo ważną osobą jest Oleg Daszkow, szwagier Niny, jedyny ocalały potomek rodziny książęcej. Nie mogę też nie wspomnieć o Leli, kuzynce Asi, i Elżbiecie Muromcewej, z rodziny skromniejszego pochodzenia, ale związanej mocno z opisanym wyżej kręgiem osób. 

Powieść robi wrażenie swoimi gabarytami. Nic więc dziwnego, że w oczy rzuca się przede wszystkim wielość wątków tworzących warstwę fabularną tej powieści. Praktycznie niemal każdy wątek opisany w książce wzbudza zainteresowanie, a są one na tyle pieczołowicie opisane, że spokojnie można na ich podstawie wydać niejedną książkę czy nakręcić film. Jest to smutny i poruszający fresk przedstawiający losy rosyjskiej arystokracji i ziemiaństwa w komunistycznym Związku Radzieckim kilkanaście lat po rewolucji. Głównymi bohaterami są przedstawiciele grupy społecznej, skazanej przez bolszewików na zagładę, niezależnie od wieku i „win”, które popełnili lub raczej nie popełnili. Jedynym kryterium "winy" jest pochodzenie społeczne, a kara jest zawsze bezwzględna i nieodwołalna. Skala prześladowań i zajadłość przedstawicieli władzy państwowej na każdym szczeblu stale się zwiększa praktycznie uniemożliwiając normalne życie. Nikt nie może uciec od „sprawiedliwości społecznej”, która dopadnie każdego nieprawomyślnego, nawet jeśli jest starszą, nobliwą panią lub niedorostkiem. Dosięgnie ona również wielu przekonanych i zasłużonych komunistów, którzy jednak myśleli zbyt niezależnie i pokładali zbytnią ufność we władzy radzieckiej.

 Jak żyli „biali” w państwie, gdzie nie było dla nich miejsca ani żadnej przewidzianej roli do odegrania? Gdy terror i nagonka dosięgał każdego, kto miał niewłaściwych rodziców, kto dobrze wspominał przedrewolucyjną przeszłość, kto usiłował żyć bez ingerencji partii w życiu codziennym… „Ciężko” to zbyt proste określenie, żeby opisać status tych ludzi w państwie rządzonym przez bolszewików. Rodziny szlacheckie mieszkały w swoich dawnych mieszkaniach, do których dokwaterowano lokatorów „z przydziału” i w ten sposób powstawały tzw. „komunałki” – mieszkania zamieszkiwane przez kilka rodzin, dzielące wspólną kuchnię i łazienkę. Element komunistyczny mieszał się z dawnymi właścicielami, często donosił w nadziei na uzyskanie upragnionego pomieszczenia. Nie mając stałych źródeł dochodu, nie mogąc znaleźć stałej pracy, ci ludzie żyli głównie z wyprzedaży pozostałości po okresie dawnej świetności. Niemniej jednak, w każdej chwili mogli się oni spodziewać nakazu wyjazdu na zesłanie czy do obozu pracy pod błahym lub spreparowanym powodem.

Autorka opisuje szczegółowo mechanizm spychania niedobitków „białych” i ich potomków na margines społeczny i życie w nędzy. Powszechne jest donosicielstwo i denuncjacja z niskich pobudek. Szczególne wrażenie robią ściśle zaplanowane nagonki na określone osoby podczas zebrań organizacji partyjnej w miejscach pracy czy też procedura zesłania z zabójczo krótkim terminem na spakowanie się i zakończenie swoich spraw w dotychczasowym miejscu zamieszkania. 

Mamy przykłady osób z kasty „pokonanych”, które próbują się „ustawić” w nowej, obcej kulturowo rzeczywistości: kobietę, która wychodzi za docenianego przez partię przedsiębiorcę żydowskiego pochodzenia czy też młodego arystokratę, który w imię swojego bezpieczeństwa odcina się zupełnie od członków swojej rodziny i wtapia się w tłum. Ale większość bohaterów książki nie umie zapomnieć o przeszłości i historii swojej i swojej rodziny, o swoich przodkach i ich dziedzictwie. I to jest ich zbrodnią w świetle komunistycznych porządków, w świetle reguł obowiązujących w stworzonym przez Lenina i Stalina „nowym, wspaniałym świecie”…

Autorka stwierdziła dobitnie, że wszystkie przypadki prześladowań opisane przez nią w książce są autentyczne. Mnie najmocniej uderzyły dwie kwestie. W przypadku zesłania osób dorosłych nikt, absolutnie nikt, nie przejmował się losem nieletnich dzieci zesłańców i skazanych. Często pozostawały one same, bez środków do życia, skonfrontowane z nikczemnością i niesprawiedliwością. Musiały sobie radzić z traumą i stawiać czoła nowej i dramatycznej sytuacji, szykanom i nieprzyjemnościom, gdy grono osób życzliwych systematycznie się zmniejszało. Druga kwestia, która zwróciła moją uwagę, to postawa dwóch młodych bohaterek powieści, Asi i Leli. Są one barwnymi ptakami, potrafią w tych smutnych czasach odnaleźć powody do radości, choć niewątpliwie Leli przychodzi to trudniej, gdyż sytuacja materialna jej i jej matki jest dużo gorsza niż pań Bogołowskich. Ale lekkomyślność tych dwu istot w anormalnych warunkach, w jakich przyszło im żyć, lekkomyślność, która ostatecznie przyspieszyła nieszczęście ich i ich bliskich, wprawiała mnie w zdenerwowanie nie raz i nie dwa podczas lektury. Proces ich dojrzewania przebiegł niezmiernie boleśnie, a rozsądek pojawił się zbyt późno.

Książka zwraca uwagę czytelnika na sytuację „pokonanych” przez żywioł rewolucyjny, których los ,szczerze mówiąc, był u nas mało znany. Ci, którzy czytali książkę Sergiusza Piaseckiego „Zapiski oficera Armii Czerwonej” niewątpliwie pamiętają sposób zachowania głównego bohatera, jego nieznajomość zasad kultury, bezwzględność, arogancję i brak empatii. Taki był niestety przeciętny profil ówczesnego przedstawiciela bezklasowego sowieckiego społeczeństwa i armii, z których zniknęli przedstawiciele dawnej Rosji, tej Rosji, która wydała wielkich pisarzy, malarzy, kompozytorów i która przyciągała wzrok całego świata. Jestem świadoma, że było też inne oblicze tamtej Rosji, mniej przyjazne i bardziej brutalne, okazywane np. w „priwislanskim kraju”, ale tego absolutnie nie można porównywać z bolszewicką zawieruchą…


Większość postaci „białych” naszkicowanych w książce jest oczywiście nieco zbyt idealna, wspominana przez nich Rosja i „rosyjskość” też jest nieco odrealniona, ale w warunkach postępującego terroru i bolszewizacji dookoła nich to nie dziwi. Ta książka powstała z tęsknoty za minionymi czasami, do których już nie było powrotu i ta smutna świadomość jest też pewnym przesłaniem tej książki.  

Moim zdaniem temu wydawnictwu przydałyby się pewne skróty, gdyż zwłaszcza w pierwszej części książka jest w moim odczuciu nieco przegadana. Niektóre wątki poboczne w pewnych partiach książki wręcz dominują w tekście, a główni bohaterzy „znikają” nam z pola widzenia.  Ale to tylko drobna uwaga nie mająca wpływu na całokształt, gdyż książka mnie bardzo, bardzo wzruszyła. „Pokonani” byli pierwszą od bardzo długiego czasu książką, przez którą zarwałam noc, gdyż zakończenie trzyma człowieka w napięciu i nie pozwala odłożyć książki na bok. Znajdziemy w niej miłość, zdradę, nawrócenie, poświęcenie, lojalność i odwagę, wszystko, co zapewni nam pełną gamę wzruszeń. Cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę, szczerze polecam jej lekturę.

 
Irina Gołowkina (1904 – 89) – wnuczka rosyjskiego kompozytora Nikołaja Rimskiego-Korsakowa. Rozpoczęła studia artystyczne i lingwistyczne, ale nie mogła ich ukończyć z uwagi na swoje pochodzenie społeczne. Podjęła pracę na stanowisku technika radiografii, z którego również ją zwolniono w ramach szykan. „Pokonanych” napisała w końcu lat 50-tych. Książka mogła zostać wydana w ZSRR dopiero w roku 1992.

 

Autor: Irina Gołowkina
Tytuł oryginalny: Побеждённые
Wydawnictwo: Czytelnik
Tłumacz: Jadwiga M. Jędrzejewska
Rok wydania: 1996
Liczba stron: 870


piątek, 16 listopada 2012

Aleksandra Marinina, Za wszystko trzeba płacić




Ach ta Marinina! Jej ostatnie dwie książki wydane w Polsce nie przypadły mi specjalnie do gustu, nawet zaczęłam podejrzewać wydawnictwo, że to, co najlepsze już zostało Polakom zaprezentowane, ale muszę odwołać swoje słowa, gdyż najnowsza książka należy do tych lepszych w dorobku rosyjskiej carycy kryminałów.

„Za wszystko trzeba płacić” wyróżnia się wielowątkowością i dość sporym zawikłaniem fabuły, zwłaszcza na początku, co może spowodować pewne zdetonowanie czytelnika. Przez pierwsze sto kilkadziesiąt stronic naszą uwagę zajmują liczni bohaterowie kilku równoległych wątków, z których właściwie każdy stanowiłby niezły materiał na oddzielną książkę, ale nie ma wśród nich Nastii Kamieńskiej, która pojawia się dość późno. Nie dość, że sprawdza pewne fakty dla mafiosa, wobec którego ma dług wdzięczności, to jeszcze podlega naciskom ze strony tajemniczej „firmy” oraz wplątuje się w rozmaite sytuacje, które nie zachwycają jej zwierzchników. Niezmiennie pewnym punktem jej życia jest jej spokojny mąż, Loszka, który zawsze potrafi ukoić jej niepokój.

Stopniowo zaczyna się wyjaśniać, w jaki sposób łączy się zabójstwo w Austrii z moskiewskim szpitalem, w którym dochodzi do nader podejrzanych wydarzeń; co może łączyć moskiewskiego doktoranta prawa z zabójcą na zlecenie. Mamy też okazję do zapoznania się z kilkoma grupami przestępczymi w Moskwie. „Za wszystko trzeba płacić” jest książką chyba najmocniej powiązaną z wydarzeniami opisanymi we wcześniejszych częściach serii. Istotne są związki Nastii Kamieńskiej z „firmą” i Denisowem. Te powroty do przeszłości mogą być nieco zagadkowe dla czytelników, którzy nie czytali poprzednich części. Z drugiej jednak strony może być to również zachętą do poznania wcześniejszych książek z Nastią Kamieńską w roli głównej.

Jak zwykle w książkach Marininy zostajemy wciągnięci w życie rosyjskiej stolicy z jej przygnębiającą szarością, wszechobecnym błotem i ludźmi, którzy reprezentują różne sfery życia i poziomu zamożności (dysproporcje są ogromne). Jak zwykle, Nastia Kamieńska, mimo swojej niepozorności i słabowitości, mimo kłód rzucanych pod nogi w miejscu swojej pracy, wykazuje się umiejętnościami analitycznymi, które są niezbędne, aby rozwikłać tę trudną i wielopoziomową zagadkę. 

Oprócz zwykle dość ciekawej intrygi kryminalnej, zawsze ceniłam w książkach Marininy opis tła społecznego. Autorka potrafi wiele powiedzieć o stanie świadomości społecznej w Rosji lat 90-tych XX wieku. Charakterystyczne jest na przykład to, że w tych kryminałach kompletnie niewidoczne jest zainteresowanie mediów popełnianymi przestępstwami, co w kryminałach skandynawskich jest istotnym elementem może nie intrygi kryminalnej, ale akcji jako takiej. Skandynawski policjant prowadzący śledztwo musi brać pod uwagę obecność mediów, ich dążenie do uzyskania gorącego newsa i zawsze powinien być gotowy do przekazania dziennikarzom komunikatu o stanie sprawy. U Marininy tego nie ma. Akcja się toczy w komendzie milicji, na miejscu zbrodni i w miejscach, gdzie przebywają bohaterowie zaplątani w intrygę kryminalną. To też coś nam mówi o rosyjskiej codzienności.

 Zawsze mnie też zastanawiał portret współczesnej rosyjskiej kobiety nakreślony przez pisarkę. Dla większości jej bohaterek liczy się głównie kasa, którą zdobywa się najczęściej poprzez łóżko jakiegoś wpływowego i bogatego, ma się rozumieć, mężczyzny i nieważne czy jest to mafioso, czy też uznany prawnik bądź lekarz. Mają one zwykle nieskomplikowany pogląd na szczęście: dobry wygląd i bogaty mąż. Oczywiście generalizuję, bo nie wszystkie bohaterki Marininy pojawiające się w jej książkach prezentują takie właśnie podejście, ale jest on dość powszechny i na pewno nikogo nie dziwi. Niewątpliwie zwrócicie też uwagę, że na podstawie książek Marininy można wyrobić sobie opinię, że w Rosji, czy też raczej w Moskwie (to nie to samo :))), dość powszechne jest posiadanie kochanka lub kochanki i nie dotyczy to tylko mafiosów z wypchanymi portfelami, lecz również zupełnie przeciętnych obywateli.


Uff, chyba za bardzo oddaliłam się od meritum, czyli kryminału sensu stricte, ale chciałam podkreślić, że Marinina potrafi swoim piórem przekazać czytelnikowi zapis pewnego stanu świadomości społeczeństwa rosyjskiego, a to w literaturze kryminalnej (i nie tylko) jest bardzo cenione. Co prawda, są to realia lat 90-tych XX wieku, ale tamten nastrój został oddany dość wiernie, jak mi się wydaje. Dlatego też ciekawa jestem książek Marininy z ostatnich lat i czy autorce udało się odzwierciedlić jakiekolwiek zmiany w mentalności społecznej.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim podobają się kryminały Marininy. Chociaż nie wszystkie jej książki uznaję za udane, Kamieńska jest jedną z moich ulubionych bohaterek prozy kryminalnej i będę czytać kolejne części serii, gdyż ciekawią mnie jej dalsze losy. Zakończenie „Za wszystko trzeba płacić” jest jednocześnie gorzkie i oczyszczające, stanowi koniec pewnego etapu w karierze Nastii. Czekam z niecierpliwością na kolejną część, choć zdaję sobie sprawę, że gdy autor pisze 5-6 książek rocznie (a tak właśnie było na początku serii), to nie wszystkie mogą być równie dobre. W mojej opinii, dzisiejsza lektura to jedna z lepszych książek Marininy, chociaż z uwagi na liczne odniesienia do przeszłości, nie jest to propozycja, od której należałoby rozpoczynać znajomość z twórczością autorki.


P.S. Ponieważ wydawnictwo W.A.B. wydawało wcześniej książki w dość przypadkowej kolejności, podaję poniżej listę książek w kolejności chronologicznej (według Wikipedii). Ciekawe, czy i kiedy uda nam się poznać wszystkie zaległe tytuły w tłumaczeniu na język polski, gdyż jest ich naprawdę sporo. Jak widać, pierwsza książka z Kamieńską w roli głównej ukazała się dwadzieścia lat temu, a ostatnia została wydana w tym roku.
 
„Kolacja z zabójcą” (wyd. pol. 2007, Стечение обстоятельств, 1992)
„Gra na cudzym boisku” (wyd. pol. 2005, Игра на чужом поле, 1994)
„Ukradziony sen”, (wyd. pol. 2004, Украденный сон, 1995)
„Zabójca mimo woli” (wyd. pol. 2008, Убийца поневоле, 1995)
„Złowroga pętla” (wyd. pol. 2006, Смерть ради смерти, 1995)
„Płotki giną pierwsze” (wyd. pol. 2009, Шестёрки умирают первыми, 1995)
„Śmierć i trochę miłości” (wyd. pol. 2005, Смерть и немного любви, 1995)
„Czarna lista” (wyd. pol. 2010, Чёрный список, 1995)

„Obraz pośmiertny” (wyd. pol. 2011, Посмертный образ, 1995)
„Za wszystko trzeba płacić” (wyd. pol. 2012, За всё надо платить, 1995)
Чужая маска (1996)
Не мешайте палачу (1996)
Стилист (1996)
Иллюзия греха (1996)
Светлый лик смерти (1996)

Имя потерпевшего Никто (1996)
„Męskie gry” (wyd. pol. 2004, Мужские игры, 1997)
Я умер вчера (1997)
Реквием (1998)
Призрак музыки (1998)
Седьмая жертва (1999)
Когда боги смеются (2000)

Комедии (2001)
Тот, кто знает (2001)
Незапертая дверь (2001)
Фантом памяти (2001)
Закон трёх отрицаний (2002/3)
Каждый за себя (2003)
Соавторы (2003/4)
Воющие псы одиночества (2004)

Замена объекта (2005)
Пружина для мышеловки (2005)
Городской тариф (2005/6)
Чувство льда (2006)
Всё не так (2007)
Благие намерения (2009)
Дорога (2009)
Ад (2010)
Жизнь после жизни (2010)
Личные мотивы (2010)
Смерть как искусство (2011)
Бой тигров в долине (2012)


 
Aleksandra Marinina (ur. 1957) - po studiach prawniczych pracowała w moskiewskiej milicji, gdzie zajmowała się badaniami w dziedzinie kryminologii. W 1992 r. ukazała się pierwsza książka o przygodach Anastazji Kamieńskiej. Sześć lat później Marinina odeszła z pracy w moskiewskiej milicji i zajęła się praca pisarską. Cykl o Kamieńskiej doczekał się ekranizacji przez rosyjską telewizję NTW.
 
 

Autor: Aleksandra Marinina
Tytuł oryginalny: За всё надо платить
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Mroczna seria

Tłumacz: Aleksandra Stronka
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 512


wtorek, 3 kwietnia 2012

Wiktoria Płatowa, Kryształowa Pułapka




Współczesna rosyjska literatura kryminalna aż roi się od znakomitych autorek. W Polsce do najpopularniejszych należą Aleksandra Marinina, Tatjana Poljakowa i Daria Doncowa. W ostatnich latach pojawiły się również tłumaczenia dwóch innych autorek, Poliny Daszkowej i Wiktorii Płatowej. Czytałam „Rytuał ostatniej nocy” Płatowej i choć było tam parę akcentów komediowych, nie byłam specjalnie zachwycona, ale widząc kolejną książkę tej autorki na półce bibliotecznej, postanowiłam dać pani Płatowej jeszcze jedną szansę. ;)


Bohaterką „Kryształowej pułapki” jest Olga, która wraz z mężem i swoją najlepszą przyjaciółką, a zarazem macochą, spędza wczasy zimowe w eleganckim kurorcie na Kaukazie. Za kilka dni ma do nich dołączyć jej ojciec, wpływowy oligarcha, pracodawca jej męża. W trakcie zjazdu z oddalonego stoku Olga wpada do zamaskowanej jaskini, gdzie znajduje siedem lodowych rzeźb wykonanych z ludzkich zwłok. Nikt nie wierzy w jej relację, zwłaszcza, że poszukiwania tego miejsca nie dają rezultatów. Krótko potem w pokoju hotelowym zostaje znalezione ciało jej ojca, a główną podejrzaną staje się właśnie Olga po głośnej awanturze ze zmarłym…


Historia, którą wymyśliła pisarka niosła ze sobą wiele możliwości wręcz wymarzonych dla autora kryminałów, ale nie wykorzystano ich potencjału. Płatowa eksploatuje jeden wątek nadmiernie, ciągle i ciągle daje czytelnikowi do zrozumienia, co się naprawdę dzieje w otoczeniu Olgi. Agatha Christie w jednej ze swoich powieści przedstawiała podobny przypadek, z tym, że nie muszę dodawać, że Płatowa nie dorasta mistrzyni do pięt w prowadzeniu podobnej historii. Nie chcę za dużo zdradzić, żeby nie odbierać potencjalnym czytelnikom radości czytania, aczkolwiek wydawca zdradził i tak zbyt dużo w opisie na okładce. Morderstwo ojca Olgi ma miejsce mniej więcej w 2/3 objętości książki, tak więc tę informację można było zataić przed potencjalnym czytelnikiem…


Jedyny wątek, który mnie poruszył w tej opowieści, to historia Pała Pałycza Zwiagincewa, zapuszczonego alkoholika, emerytowanego kapitana milicji, który rezyduje w ośrodku narciarskim jako ochroniarz i musi się zmierzyć z realnym wyzwaniem oraz udowodnić, że jego zdolność kojarzenia faktów i prowadzenia śledztwa nie uległy zanikowi. Na pierwszy rzut oka sprawia on wrażenie ograniczonego człowieka. Jak się jednak okazuje jego obecny stan to wynik tragedii rodzinnej i kompletnego rozpadu rodziny po śmierci jedynego syna. Jego skrywana rozpacz i wzruszająca pamięć o synu naprawdę budzą emocje.

Z książki możemy się paru interesujących rzeczy dowiedzieć o stylu życia rosyjskich nowobogackich, ale wiele innych książek też „dotykało” tej materii, sądzę więc, że w Polsce mamy generalnie dobre rozeznanie w temacie. :) Gdyby jednak ktoś pozostawał w nieświadomości, to powiem jedynie, że w tym środowisku wierność małżeńska uchodzi za coś skrajnie nienaturalnego, a małżonka młodego, przystojnego faceta jest niemal zmuszana do flirtów. :)

Nie czułam specjalnego zadowolenia podczas czytania tej książki, gdyż przez prawie całą lekturę kołatał mi się w głowie jeden komentarz: „za dużo słów”. Mimo solidnej objętości książki, zakończenie sprawia wrażenie pisanego w dużym pośpiechu i jest ono moim zdaniem mocno niedopracowane.
 Nie wiem, czy ukażą się inne książki Wiktorii Płatowej na polskim rynku, ale ja już chyba nie będę nimi zainteresowana.


Wiktoria Płatowa (ur. 1965) – pseudonim literacki Wiktorii Jewgieniewny Sołomatinej, pisarki z Sankt Petersburga. Na początku lat 90-tych ukończyła wydział pisania scenariuszy Państwowego Instytutu Filmowego, jednak z powodu kryzysu rodzimej kinematografii jej zawód okazał się mało przydatny. Przyjaciele namówili ją do napisania powieści kryminalnej i poszukania wydawcy. Tak rozpoczęła się jej kariera pisarska. Płatowa zyskała uznanie w Rosji i w kilku krajach europejskich.



Moja ocena: 3 / 6

Autor: Kryształowa pułapka
Tytuł oryginalny: Хрустальная ловушка
Wydawnictwo: Videograf II
Seria: Z kobrą
Tłumacz: Danuta Blank
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 384

środa, 21 grudnia 2011

Aleksandra Marinina, Obraz pośmiertny






Kryminał to mało świąteczna lektura, może za wyjątkiem „Morderstwa w Boże Narodzenie” Agathy Christie :) Tekst mojej notki również może okazać się nieco chaotyczny z uwagi na sytuację domową i obecną „w tyle głowy” świadomość, że przygotowania świąteczne tak naprawdę jeszcze się u nas nie zaczęły… Nastroju świątecznego też trochę brakuje :( Ale tak jak po przeczytaniu kilku kryminałów Marininy „wsiąkłam” w stworzony przez pisarkę klimat, tak i ten blog okazał się na tyle pociągający, że postanowiłam napisać parę słów o najnowszej książce rosyjskiej „carycy kryminału”, nawet kosztem pewnej dezorganizacji naszego życia rodzinnego ;)


Kryminały Aleksandry Marininy, a konkretnie ich główna bohaterka, Nastia Kamieńska, zdobyły moje serce kilka lat temu, kiedy ukazały się na polskim rynku. Z perspektywy czasu stwierdzam, że te pierwsze wydane w Polsce książki były chyba najlepsze z cyklu. Ostatnie pozycje jej autorstwa, które ukazały się w naszym kraju, czytałam właściwie z przyzwyczajenia i szybko zapominałam ich treść, choć ciągle mam nadzieję, że Marinina pokaże klasę. Gdy więc ukazała się kolejna pozycja z cyklu o Kamieńskiej postanowiłam – jak zwykle – ją przeczytać :)


Akcja kryminału toczy się w Moskwie. Młoda aktorka zostaje uduszona w swoim mieszkaniu. Brak śladów włamania i dwie starannie umyte filiżanki sugerują, że ofiara znała swego zabójcę. Kradzież biżuterii i pieniędzy wskazuje z kolei na rabunkowy charakter przestępstwa. Niewykluczone jednak, że zabójca podsuwa milicji fałszywy trop... Prowadząca śledztwo major Anastazja Kamieńska uważa, że kluczem do rozwiązania zagadki śmierci Aliny Waznis jest jej osobowość. Tworząc portret psychologiczny ofiary, swoisty pośmiertny obraz dziewczyny, dociera do mordercy. Wie, kto zabił, ale nie ma pojęcia dlaczego. Nastia szuka odpowiedzi w filmowym światku Moskwy oraz czytając pamiętnik aktorki.


„Obraz pośmiertny” wydany był w Rosji w 1995 r., a więc kilkanaście lat temu. Książki Marininy nie są w Polsce wydawane w kolejności chronologicznej, lecz raczej metodą na chybił trafił, choć mając na uwadze moje wrażenie wyartykułowane na początku tej notki nie wykluczam, że to przemyślana strategia, aby najpierw wydać najlepsze pozycje, licząc na to, że potem fani już kupią wszystko :)


Pozornie „Obraz pośmiertny” oferuje ciekawą intrygę, niestandardowe śledztwo, które odkrywa dość szybko, kto zabił, ale jego głównym celem jest wyjaśnienie motywów zbrodni, bo wydają się one wyjątkowo niejasne. Ale to tylko pozory. Tak naprawdę – choć czytając kryminały nie koncentruję się na wytypowaniu sprawcy i nie mam w tej kwestii znaczących osiągnięć – już podczas lektury pierwszego rozdziału przemknęło mi przez myśl, że chyba wiem, kto będzie sprawcą morderstwa… Nie muszę chyba dodawać, że było to trafne przypuszczenie, a to nie najlepiej świadczy o stopniu skomplikowania fabuły.


Książka sprawiła na mnie wrażenie powierzchownej – bohaterowie są narysowani jedną, bardzo grubą kreską. Tak jakby jeden rys charakteru, jedno doświadczenie z przeszłości determinowało ich całe życie. Nie wykluczam, że tak też może być, ale ewidentnie mi coś zgrzytało w konstrukcji tego kryminału i prawdziwości psychologicznej głównych bohaterów.


Nasta Kamieńska – jak w każdej książce Marininy – prezentuje swe umiejętności analityczne. Tym razem łączy siły z Władimirem. Stasowem, głównym bohaterem nieco wcześniejszej „Czarnej listy” – jedynego znanego mi kryminału Marininy, w którym nie występuje Kamieńska. Ale ich partnerstwo nie przykuwa uwagi czytelnika. Owszem, działają razem i są skuteczni, ale w ich kontaktach nie ma „chemii”.


Podsumowując, nie jest to wielki kryminał, ale można przeczytać bez bólu, bo Marinina to bardzo sprawna pisarka. Jeśli jednak ktoś chciałby zacząć znajomość z jej twórczością, to lepiej wybrać jednak inną książkę niż „Pośmiertny obraz”.


Nie opuszcza mnie podskórne wrażenie, że to, co najlepsze w cyklu o Kamieńskiej, już w Polsce przeczytaliśmy… Obym się myliła.


Aleksandra Marinina (właśc. Marina Anatoljewna Aleksiejewa) (ur. 16.07.1957 we Lwowie) - rosyjska pisarka, autorka powieści kryminalnych. W 1971 r. przeniosła się do Moskwy. Ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Moskiewskim. W latach 1979-98 pracowała w milicji, gdzie zajmowała się działalnością edukacyjną i prowadzeniem prac badawczych w dziedzinie kryminologii. Na początku lat 90-tych XX w. rozpoczęła działalność literacką. W 1992 r. ukazała się pierwsza powieść (Stieczenije obstojatielstw (Zbieg okoliczności)), z cyklu, którego bohaterką jest major Anastazja Kamieńska. W 1998 r.  Marinina zrezygnowała z pracy w milicji (w której uzyskała stopień podpułkownika) i poświęciła się karierze pisarskiej. Cykl powieści o Anastazji Kamieńskiej składa się z 26 powieści, na jego podstawie rosyjska telewizja NTW, zrealizowała serial telewizyjny pt."Kamieńska". Oficjalna strona internetowa pisarki: http://www.marinina.ru/



Moja ocena: 4 / 6

Autor: Aleksandra Marinina
Tytuł oryginalny: Посмертный образ
Tłumacz: Aleksandra Stronka
Wydawnictwo: W.A.B
Seria: Mroczna seria
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 253


Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Besala Jerzy Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Borkowska Urszula Bowen Rhys Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Covey Sean Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnecka Renata Czarnyszewicz Florian Czwojdrak Bożena Dallas Sandra Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domagalski Dariusz Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drewniak Wojciech Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Dyer Wayne Edwardson Ake Evans Richard Fabiani Bożena Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Filipowicz Wika Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fowler Karen Joy Frankl Viktor Franzen Jonathan Frayn Michael Fredro Aleksander Fryczkowska Anna Fønhus Mikkjel Gaskell Elizabeth Genow Magdalena Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Helsztyński Stanisław Hen Józef Herbert Zbigniew Hill Napoleon Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jahren Hope Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jurgała-Jureczka Joanna Jörgensdotter Anna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karlsson Elise Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kowecka Elżbieta Kościński Piotr Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kręt Helena Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Laurain Antoine Lehtonen Joel Loreau Dominique cytaty Lupton Rosamund Lurie Alison Maciejewska Beata Maciorowski Mirosław Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Małecki Jan McKeown Greg Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Mitchell David Mizielińscy Miłoszewski Zygmunt Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Myśliwski Wiesław Nair Preethi Naszkowski Zbigniew Nesbø Jo Nesser Hakan Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Orlińska Zuzanna Ossendowski Antoni Ferdynand Pająk-Puda Dorota Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pawlikowski Michał Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Przedpełska-Trzeciakowska Anna Puchalska Joanna Puzyńska Katarzyna Płatowa Wiktoria Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Sobolewska Justyna Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szalay David Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Weissensteiner Friedrich White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna de Blasi Marlena Ładyński Antonin Łapicka Zuzanna Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Żylińska Jadwiga
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...