wtorek, 20 listopada 2012

Irina Gołowkina, Pokonani



Jest to kolejna książka, którą przeczytałam dzięki poradzie blogera książkowego, a konkretnie dzięki Kasi eire . Gdyby nie jej entuzjastyczna opinia, raczej bym na tę książkę nie trafiła w swoich poszukiwaniach czytelniczych. 

„Pokonani” zostali napisani przez Irinę Gołowkinę w konspiracji, a rozpowszechnianie kopii książki odbywało się pocztą pantoflową. Sława książki w pewnych kręgach rosła, a autor pozostawał nieznany. Mimo że książka została ukończona w latach 50-tych, jej wydanie było możliwe dopiero w 1992 r., trzy lata po śmierci autorki.
 
Akcja koncentruje się wokół pań Bogołowskich oraz kręgu ich znajomych z przedrewolucyjnych czasów, gdy wszyscy muszą znaleźć sposób na przeżycie w warunkach utrwalonych już rządów komunistycznych. Asia Bogołowska jest młodą dziewczyną, z głową pełną ideałów, obdarzoną ogromnym talentem pianistycznym, która jednak nie może go rozwijać na studiach, gdyż drzwi do akademii muzycznej są przed nią zamknięte z uwagi na niewłaściwe pochodzenie społeczne. Jej opiekunką jest babcia, Nadieżda Pawłowna oraz jej nauczycielka francuskiego, a właściwie członek rodziny, zwana Madame. Do kręgu ich znajomych należy również Nina Daszkowa i jej brat Mika. Bardzo ważną osobą jest Oleg Daszkow, szwagier Niny, jedyny ocalały potomek rodziny książęcej. Nie mogę też nie wspomnieć o Leli, kuzynce Asi, i Elżbiecie Muromcewej, z rodziny skromniejszego pochodzenia, ale związanej mocno z opisanym wyżej kręgiem osób. 

Powieść robi wrażenie swoimi gabarytami. Nic więc dziwnego, że w oczy rzuca się przede wszystkim wielość wątków tworzących warstwę fabularną tej powieści. Praktycznie niemal każdy wątek opisany w książce wzbudza zainteresowanie, a są one na tyle pieczołowicie opisane, że spokojnie można na ich podstawie wydać niejedną książkę czy nakręcić film. Jest to smutny i poruszający fresk przedstawiający losy rosyjskiej arystokracji i ziemiaństwa w komunistycznym Związku Radzieckim kilkanaście lat po rewolucji. Głównymi bohaterami są przedstawiciele grupy społecznej, skazanej przez bolszewików na zagładę, niezależnie od wieku i „win”, które popełnili lub raczej nie popełnili. Jedynym kryterium "winy" jest pochodzenie społeczne, a kara jest zawsze bezwzględna i nieodwołalna. Skala prześladowań i zajadłość przedstawicieli władzy państwowej na każdym szczeblu stale się zwiększa praktycznie uniemożliwiając normalne życie. Nikt nie może uciec od „sprawiedliwości społecznej”, która dopadnie każdego nieprawomyślnego, nawet jeśli jest starszą, nobliwą panią lub niedorostkiem. Dosięgnie ona również wielu przekonanych i zasłużonych komunistów, którzy jednak myśleli zbyt niezależnie i pokładali zbytnią ufność we władzy radzieckiej.

 Jak żyli „biali” w państwie, gdzie nie było dla nich miejsca ani żadnej przewidzianej roli do odegrania? Gdy terror i nagonka dosięgał każdego, kto miał niewłaściwych rodziców, kto dobrze wspominał przedrewolucyjną przeszłość, kto usiłował żyć bez ingerencji partii w życiu codziennym… „Ciężko” to zbyt proste określenie, żeby opisać status tych ludzi w państwie rządzonym przez bolszewików. Rodziny szlacheckie mieszkały w swoich dawnych mieszkaniach, do których dokwaterowano lokatorów „z przydziału” i w ten sposób powstawały tzw. „komunałki” – mieszkania zamieszkiwane przez kilka rodzin, dzielące wspólną kuchnię i łazienkę. Element komunistyczny mieszał się z dawnymi właścicielami, często donosił w nadziei na uzyskanie upragnionego pomieszczenia. Nie mając stałych źródeł dochodu, nie mogąc znaleźć stałej pracy, ci ludzie żyli głównie z wyprzedaży pozostałości po okresie dawnej świetności. Niemniej jednak, w każdej chwili mogli się oni spodziewać nakazu wyjazdu na zesłanie czy do obozu pracy pod błahym lub spreparowanym powodem.

Autorka opisuje szczegółowo mechanizm spychania niedobitków „białych” i ich potomków na margines społeczny i życie w nędzy. Powszechne jest donosicielstwo i denuncjacja z niskich pobudek. Szczególne wrażenie robią ściśle zaplanowane nagonki na określone osoby podczas zebrań organizacji partyjnej w miejscach pracy czy też procedura zesłania z zabójczo krótkim terminem na spakowanie się i zakończenie swoich spraw w dotychczasowym miejscu zamieszkania. 

Mamy przykłady osób z kasty „pokonanych”, które próbują się „ustawić” w nowej, obcej kulturowo rzeczywistości: kobietę, która wychodzi za docenianego przez partię przedsiębiorcę żydowskiego pochodzenia czy też młodego arystokratę, który w imię swojego bezpieczeństwa odcina się zupełnie od członków swojej rodziny i wtapia się w tłum. Ale większość bohaterów książki nie umie zapomnieć o przeszłości i historii swojej i swojej rodziny, o swoich przodkach i ich dziedzictwie. I to jest ich zbrodnią w świetle komunistycznych porządków, w świetle reguł obowiązujących w stworzonym przez Lenina i Stalina „nowym, wspaniałym świecie”…

Autorka stwierdziła dobitnie, że wszystkie przypadki prześladowań opisane przez nią w książce są autentyczne. Mnie najmocniej uderzyły dwie kwestie. W przypadku zesłania osób dorosłych nikt, absolutnie nikt, nie przejmował się losem nieletnich dzieci zesłańców i skazanych. Często pozostawały one same, bez środków do życia, skonfrontowane z nikczemnością i niesprawiedliwością. Musiały sobie radzić z traumą i stawiać czoła nowej i dramatycznej sytuacji, szykanom i nieprzyjemnościom, gdy grono osób życzliwych systematycznie się zmniejszało. Druga kwestia, która zwróciła moją uwagę, to postawa dwóch młodych bohaterek powieści, Asi i Leli. Są one barwnymi ptakami, potrafią w tych smutnych czasach odnaleźć powody do radości, choć niewątpliwie Leli przychodzi to trudniej, gdyż sytuacja materialna jej i jej matki jest dużo gorsza niż pań Bogołowskich. Ale lekkomyślność tych dwu istot w anormalnych warunkach, w jakich przyszło im żyć, lekkomyślność, która ostatecznie przyspieszyła nieszczęście ich i ich bliskich, wprawiała mnie w zdenerwowanie nie raz i nie dwa podczas lektury. Proces ich dojrzewania przebiegł niezmiernie boleśnie, a rozsądek pojawił się zbyt późno.

Książka zwraca uwagę czytelnika na sytuację „pokonanych” przez żywioł rewolucyjny, których los ,szczerze mówiąc, był u nas mało znany. Ci, którzy czytali książkę Sergiusza Piaseckiego „Zapiski oficera Armii Czerwonej” niewątpliwie pamiętają sposób zachowania głównego bohatera, jego nieznajomość zasad kultury, bezwzględność, arogancję i brak empatii. Taki był niestety przeciętny profil ówczesnego przedstawiciela bezklasowego sowieckiego społeczeństwa i armii, z których zniknęli przedstawiciele dawnej Rosji, tej Rosji, która wydała wielkich pisarzy, malarzy, kompozytorów i która przyciągała wzrok całego świata. Jestem świadoma, że było też inne oblicze tamtej Rosji, mniej przyjazne i bardziej brutalne, okazywane np. w „priwislanskim kraju”, ale tego absolutnie nie można porównywać z bolszewicką zawieruchą…


Większość postaci „białych” naszkicowanych w książce jest oczywiście nieco zbyt idealna, wspominana przez nich Rosja i „rosyjskość” też jest nieco odrealniona, ale w warunkach postępującego terroru i bolszewizacji dookoła nich to nie dziwi. Ta książka powstała z tęsknoty za minionymi czasami, do których już nie było powrotu i ta smutna świadomość jest też pewnym przesłaniem tej książki.  

Moim zdaniem temu wydawnictwu przydałyby się pewne skróty, gdyż zwłaszcza w pierwszej części książka jest w moim odczuciu nieco przegadana. Niektóre wątki poboczne w pewnych partiach książki wręcz dominują w tekście, a główni bohaterzy „znikają” nam z pola widzenia.  Ale to tylko drobna uwaga nie mająca wpływu na całokształt, gdyż książka mnie bardzo, bardzo wzruszyła. „Pokonani” byli pierwszą od bardzo długiego czasu książką, przez którą zarwałam noc, gdyż zakończenie trzyma człowieka w napięciu i nie pozwala odłożyć książki na bok. Znajdziemy w niej miłość, zdradę, nawrócenie, poświęcenie, lojalność i odwagę, wszystko, co zapewni nam pełną gamę wzruszeń. Cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę, szczerze polecam jej lekturę.

 
Irina Gołowkina (1904 – 89) – wnuczka rosyjskiego kompozytora Nikołaja Rimskiego-Korsakowa. Rozpoczęła studia artystyczne i lingwistyczne, ale nie mogła ich ukończyć z uwagi na swoje pochodzenie społeczne. Podjęła pracę na stanowisku technika radiografii, z którego również ją zwolniono w ramach szykan. „Pokonanych” napisała w końcu lat 50-tych. Książka mogła zostać wydana w ZSRR dopiero w roku 1992.

 

Autor: Irina Gołowkina
Tytuł oryginalny: Побеждённые
Wydawnictwo: Czytelnik
Tłumacz: Jadwiga M. Jędrzejewska
Rok wydania: 1996
Liczba stron: 870


22 komentarze:

  1. To mocno ciekawe, co piszesz! Właśnie kończę Irvinga i sięgam właśnie po "Pokonanych" i również za poleceniem Kasi eire! Także już niedługo i moja opinia! Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy też ulegniesz magii "Pokonanych" :)

      Usuń
  2. Poluję na tą książkę od kiedy Kasia eire o niej napisała, jak na razie bezskutecznie, mam nadzieję, że jakieś wydawnictwo wznowi "Pokonanych".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jaoś ni ewgryzłam się w tekst Kasi, więc zachęciłaś mnie dopiero Ty:).
      A "zua" Rosja carska to podobno mit - wynik komunistycznej propagandy. Do tego my jako Polacy mieliśmy dodatkowo wykrzywiony jej obraz...

      Usuń
    2. Izo, przed rewolucją mieszkańcy Galicji z okolic przygranicznych przeprawiali się nielegalnie przez granicę na zakupy w carskiej Rosji, by kupić dla siebie i sprzedać. O tym mówiono u mnie w domu.

      Usuń
    3. Agato, na szczęście "Pokonanych" udało mi się bez kłopotu wypożyczyć w bibliotece. Ale może wkrótce któreś wydawnictwo zdecyduje się wydać tę pozycję podobnie jak to się stało z "Tajemnicą Abigel" Magdy Szabo :)

      Usuń
    4. Izo, książka jest naprawdę warta przeczytania. Wiele wyjaśnia i uświadamia. Carska Rosja nie była państwem, które mogłoby służyć jako wzór idyllicznej krainy (vide "Listy z Rosji" markiza de Custine'a), ale w porównaniu z latami terroru komunistycznego, dużo zyskuje.

      Usuń
    5. Nutto, to bardzo ciekawe, co piszesz. Zawsze ocenialiśmy państwa zaborcze przez pryzmat stosunku do naszego narodu i mnie się np. wydawało, że najłagodniej było w zaborze austriackim. Bardzo się zdziwiłam, gdy w Helsinkach zobaczyłam na głównym placu miasta pomnik cara Aleksandra II. A Finom akurat ten car się nieźle kojarzy, gdyż wprowadził im autonomię. No, ale u nas było jednak zupełnie inaczej.

      Usuń
  3. Twoja recenzja jest rzeczowa i zachęcająca, nic dziwnego, że Iza u Ciebie dopiero zachętę znalazła. Ja nie umiem tak o tej książce, bo mnie od razu zatyka, zapowietrza i bredzę tylko.
    Cieszę się, że ci się podobała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podobała! Mogłaby być nieco krótsza bez szkody dla przesłania, ale mając na uwadze warunki, w jakich powstawała, jest to zrozumiałe.
      A wiesz, że w sumie nie czytałam Twojej opinii :) Wystarczyła mi zachęta w którymś z łańcuszków. A po przeczytaniu książki nie czytałam blogowych opinii, żeby się nie sugerować i podświadomie kogoś nie splagiatować :) Ale teraz mogę już zajrzeć i przeczytać :)

      Usuń
  4. Mnie też zatyka i zapowietrza jak Kasię, kiedy mówię o tej książce. Kocham ją miłością niezmierną, od pierwszej kartki do ostatniej.
    Dodam, że na skróty tej obszernej powieści nie ma co liczyć. Wręcz odwrotnie, bo w Rosji wydano chyba 2 lata temu nową, POSZERZONĄ wersję pod nowym tytułem "Łabędzia pieśń". Odnalazały się nowe fragmenty, zdaje się, że z początku powieści, jak również tytuł.
    Wciąż liczę, że jakieś polskie wydawnictwo sie zlituje i to wyda na nowo!!! Please!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakże bym się cieszyła, gdyby takie poszerzone wydanie się ukazało.

      Usuń
    2. Ja również jestem pod wielkim wrażeniem tej książki, choć zatykało mnie głównie na ostatnich 200 stronach :) Jeśli odkryto nowe fragmenty książki, to warto zrobić wydanie dwutomowe, łatwiej by się czytało ;)
      Łączę się z Wami w nadziei na ponowne wydanie książki i to najlepiej w rozszerzonej wersji.

      Usuń
  5. Ja sięgnęłam po tę książkę dzięki zabawom "ulubione książki od A do Z" albo coś podobnego. Kilka osób ją wypisało :) I bardzo mi się podobała, nic bym nie skracała, ani trochę mi się nie dłużyło.

    UWAGA! ZDRADZAM WAŻNE SZCZEGÓŁY!
    Myślałam za to, że uduszę teściową (no naprawdę chciałam udusić!), jak byłam jeszcze przed połową książki (!!!), a ona do mnie: "A czytałaś już jak ją wilki zjadły? Ja tak płakałam, jak ona umarła!" AAaaaaaaaaaaa!!! A to sama końcówka!!
    Znów się zdenerwowałam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile się nie mylę, to ja też zwróciłam uwagę na tę książkę dzięki łańcuszkowi od A do Z :) Wspomniałam o skrótach, bo w pierwszej części było parę tyrad o charakterze politycznym, które trochę się powtarzały (przynajmniej takie odniosłam wrażenie) :)
      A gdyby mnie ktoś ze znajomych zdradził taki element fabuły w trakcie czytania, to chyba bym zrobiła niezłą awanturę :) Ale z teściową lepiej nie zadzierać ;)

      Usuń
    2. Znajomi wiedzą, że nie wolno mi nic opowiadać. Zresztą w ogóle nie wiem, jak można komuś zdradzać fabułę. Jak chcę wiedzieć, w którym miejscu książki ktoś jest, to pytam "O czym teraz czytasz?", a nie "Czy on już umarł?". Heh :p

      Usuń
    3. ja też płakałam jak bóbr

      Usuń
    4. Nie chcę uchodzić za nieczułą istotę i przyznam, że czytając końcówkę coś mnie chwyciło za gardło i nie chciało puścić, a była chyba 2 w nocy

      Usuń
    5. Właśnie skończyłam czytać, także na gorąco dzielę się myślami (więcej na blogu niedługo) - jaka to jest smutna książka ... tak trzymałam kciuki, żeby się chociaż Asi i Leli udało...

      ZDRADZAM SZCZEGÓŁy!!!!!

      Miałam taką nadzieję, że chociaż Lela... chociaż ona... i jeszcze zakończenie, Elżbietka wyczekująca lepszych czasów, a tu bach rok 38 czyli creme de la creme czystek stalinowskich! co za książka! kasia.erie - błogosławiona bądź pomiędzy blogerami, że mnie na nią uwagę zwróciłaś ...

      Usuń
    6. Dokładnie! Znikąd nadziei i pomocy, a w perspektywie kolejne czystki...

      Usuń
  6. Może ma ktoś na sprzedaż ta książkę?

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na nasilony ostatnio napływ spamu, możliwość komentowania przez użytkowników anonimowych została zablokowana.
Niestety, nie zawsze jestem w stanie od razu odpowiedzieć na komentarz. Dziękuję za wyrozumiałość i komentowanie. :)

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...