Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ossolineum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ossolineum. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 września 2017

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu... wspomnienia zamierzchłej przeszłości




Na cytaty z tej książki natknęłam się czytając „Zakątek pamięci” Ireny Domańskiej-Kubiak. Te fragmenty były na tyle interesujące, zawierające wiele szczegółów o życiu codziennym polskiego ziemiaństwa, że książka Antoniego Kieniewicza trafiła na moją prywatną listę życzeń. Po udanym zakupie trafiła na moja półkę i siadłam do lektury.

Autor wywodził się z majętnej rodziny ziemiańskiej osiadłej na bagnistym Polesiu. Źródłem ich majątku była przede wszystkim mądrze prowadzona działalność przemysłowa, wprowadzanie nowinek technologicznych i dobra, nieprzemijająca przez kilkadziesiąt lat, koniunktura na drewno. Gospodarstwo w Dereszewiczach i Bryniewie prowadzone przez ojca Autora, następnie niego samego i brata było wzorowe i przynosiło spore dochody. Ojciec i synowie potrafili wykorzystywać okazje, nowe możliwości, co niewątpliwie przyczyniło się do sukcesu finansowego. Tak więc ich przypadek różni się nieco od wyobrażeń o zacofanym Polesiu skoncentrowanym niemal wyłącznie na ekstensywnym rolnictwie.

Antoni Kieniewicz utracił Dereszewicze już po I wojnie światowej. W II Rzeczpospolitej, mimo zubożenia, udało mu się uzyskać stabilizację i zapewnić byt rodzinie, ale II wojna światowa była definitywnym końcem świata jego i jego ziemiańskiego środowiska. Autor spisywał swoje wspomnienia w czasach PRLu, kiedy wyzuty ze swojej ukochanej krainy szczęśliwości mógł tylko wspominać i ... pisać "do szuflady".

Autor przekazuje nam sporo informacji o stylu życia bogatego ziemiaństwa, stosunkach rodzinnych i rozrywek. Jedną z jego ulubionych form spędzania wolnego czasu było polowanie, któremu poświęca odrębną część poświęconą sposobom polowania na zwierzynę. Przyznam, że te akurat fragmenty jedynie przejrzałam, bo taka koncentracja na tej kwestii jest dla mnie przesadą, jako że generalnie nie pochwalam tego typu rozrywki. Ale trzeba przyznać, że trudno znaleźć wspomnienia z Polesia, które w ogóle nie dotykałyby tematyki polowania. To tylko dowód na to, że poleskie lasy były wręcz wymarzonym miejscem dla myśliwych.

Ale nie tylko o polowaniach pisał Autor. Niezwykle cenne są jego wspomnienia z okresu przed 1905 r., gdy szczegółowo opisuje politykę władz carskich wobec religii katolickiej, kiedy nie można było poświęcić kaplicy nawet na terenie swojej posiadłości, kiedy wierni uczestniczyli we mszy świętej zaledwie kilka razy do roku, kiedy małżeństwo z osobą prawosławną oznaczało zakaz wychowywania dzieci w religii katolickiej. Tym bardziej docenić należy uwieńczone sukcesem działania matki Autora na rzecz poświęcenia kaplicy w Dereszewiczach, co Autor opisuje z sentymentem i wielkim szacunkiem, bo wtedy to było wydarzenie wręcz epokowe dla całej okolicy. Oczywiście taka postawa władz carskich była nie tylko walką z religią, ale przede wszystkim zwalczaniem polskości, która chciano całkowicie wykorzenić na tzw. „ziemiach zabranych” (oderwane od Rzeczpospolitej w I rozbiorze na rzecz Rosji).

Wspomnienia Antoniego Kieniewicza kończą się w momencie odzyskania przez Polskę niepodległości i ostatecznej utracie majątku, który zgodnie z traktatem ryskim pozostał poza granicami II RP. Syn Autora – profesor Stefan Kieniewicz, wybitny historyk – podjął decyzję o wydaniu zapisków ojca do tego właśnie momentu i była to słuszna decyzja. Dzięki temu dostajemy bardzo szczegółowe świadectwo z życia ziemiaństwa na przełomie wieków. Nie ma tu pogłębionych sylwetek psychologicznych, ale jest rzetelne przedstawienie kolorytu epoki i spraw codziennych. W kilku kwestiach rodzinnych Autor nie chciał zbyt wiele ujawniać (np. okoliczności śmierci ukochanej siostry), ale i tak jest to lektura godna polecenia dla wszystkich pragnących poznać historię Kresów, a zwłaszcza Polesia, którego piękno opiewa w swych wspomnieniach Antoni Kieniewicz, cierpiący z powodu wyroków dziejowych i wygnania z umiłowanej „małej ojczyzny”.


Autor: Antoni Kieniewicz
Wydawnictwo: Ossolineum
Rok wydania: 1989
Liczba stron: 557

 

sobota, 18 czerwca 2016

Zuzanna Rabska, Moje życie z książką, t. 1








„Życie moje upływało pod znakiem książki”

„Miłośnictwo pięknych i rzadkich druków było jedną z pasji mojego Dziadka. Ojciec gromadził książki w celach naukowych. Matka – dla upodobań literackich. Za sprawą tajemniczych fluidów, idących z pokolenia w pokolenie, miłośnictwo ksiąg mam we krwi, w duchu.” (s.5)


Nie sposób się nie zgodzić z pierwszym zdaniem zapisanym w książce Zuzanny Rabskiej, pozycji kultowej dla wszystkich moli książkowych. Zuzanna Rabska z Krausharów (1882–1960) była córką Aleksandra Kraushara i Jadwigi z Bersohnów. Od najmłodszych lat obracała się wśród bywających w domu jej rodziców pisarzy, artystów i uczonych.Książki otaczały ją już od wczesnego dzieciństwa i sama je umiłowała, idąc w ślady ojca, znanego warszawskiego bibliofila. Rabska zaczęła pisać swoje wspomnienia na rok przed śmiercią pragnąc jakby przywrócić należną pamięć swojemu ojcu. W tekście wybrzmiewa wielka miłość córki do ojca, który był dla niej niedościgłym wzorem do naśladowania.

Dzięki tej książce możemy cofnąć się w czasie do Warszawy z końca XIX w., na której salonach, ulicach, parkach można było spotkać najwybitniejszych polskich literatów. Zuzanna Rabska, jako dziecko i młoda panna chłonęła atmosferę domu rodzinnego, była uczennicą pensji warszawskich, gdzie wychowanie patriotyczne było wpajane młodym uczennicom z ofiarnością i poświęceniem.
 
Czyta się te wspomnienia jak bajkę i właściwie kilka cytatów wystarczy, żeby zrozumieć, dlaczego ta książka wzbudza taki zachwyt czytelników. Możliwość poczytania o ludziach wybitnych, którzy mieli wpływ na ukształtowanie narodu, relacja spisana przez naocznego świadka, to naprawdę nie lada gratka. 

„Do pokoju dziecinnego, w chwili, gdy byłam zajęta wsuwaniem do albumu widokówek nadsyłanych przez koleżanki, weszła Matka z nieznajomą panią. Pani miała wielki kapelusz z piórami, a na czubku krótkiego nosa binokle na czarnym sznureczku. Maria Konopnicka! Wiele jej wierszyków umiałam na pamięć i zachwycałam się jej książkami z ślicznymi obrazkami. Położyła przede mną na stoliku kolorową książkę. Była to powiastka „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, która właśnie ukazała się w druku. Trudno było uwierzyć w takie szczęście. Pocałowałam ze wzruszeniem rękę poetki i przestałam zajmować się pocztówkami.” (s. 25)

„Pomiędzy Rodzicami a autorką „Nad Niemnem” panowały zawsze stosunki szczerej życzliwości i przyjaźni, czemu Orzeszkowa dawała wyraz w swoich listach do Matki i do Ojca. (…)
Orzeszkowa lubiła poufną z Ojcem i Matką gawędę. Tematem rozmów były sprawy społeczne, które ją zbliżyły do Matki, informowała się o komplety tajnego nauczania, o wykłady na „latającym uniwerku”, o pracę pionierek ruchu emancypacyjnego. Z zadziwiającą erudycją wyrażała poglądy na smutną polską rzeczywistość. (s. 186-187)


„Od dzieciństwa żywiłam dla Orzeszkowej uwielbienie, i to nie tylko dla jej prac, które czytywałyśmy na głos z Matką, ale dla jej umiłowania książki. Aforyzm Orzeszkowej spopularyzowany na zakładkach do książek „Książka może być chlebem, winem i skrzydłem”, powtarzałam przy wielu okazjach i nieraz towarzyszył mi podczas lektury rzeczy pięknych, niezastąpionych. (s. 187)

„Pewnego razu Prus rozgadał się z Ojcem na temat „klisz”.
- Wytłumaczcie mi dokładnie, co to są właściwie te „klisze”? – zapytał Ojciec.
- Klisze to płycizny, to haniebne ułatwienia, których szanujący się pisarz powinien unikać. Nie należy pisać: „wyskoczył jak z procy”, „bała się go jak ognia”, „cisza jak makiem zasiał”, „piękna jak malowanie”, „Źródło radości”, „czara rozkoszy” itp.” (s. 213)


Prawda, że to piękne wspomnienia i można tego Autorce pozazdrościć? Wzruszenie budzi także jej umiłowanie książki jako niezbędnego elementu życia człowieka, źródła pociechy w trudnych chwilach i mądrości na co dzień. Autorka wiele miejsca poświęca również opisom bibliotek i zbiorów, które uległy zniszczeniu w wyniku II wojny światowej. Choć nie ma tych cennych druków, to pamięć o nich przetrwała, również dzięki wspomnieniom Autorki.  

Ta lektura to piękna gawęda koncentrująca się na tym, co piękne i ważne w życiu Rabskiej. Jej fascynacja słowem pisanym i przywiązanie do książki wyniesione z domu rodzinnego z jednej strony wzrusza, z drugiej nieco zawstydza, gdy zdamy sobie sprawę, że ludzi miłujących książki jest z roku na rok coraz mniej. Można oczywiście zachwycać się możliwościami, jakie niesie ze sobą digitalizacja zbiorów bibliotecznych czy też istnienie e-booków, a jednak sądzę, że powolne odchodzenie tradycyjnej książki, zanikanie szelestu kart, nieco nas zubaża. I choć jesteśmy tacy nowocześni, to chętnie byśmy się zaszyli w gabinecie Aleksandra Kraushara wypełnionego książkami i bibelotami, żeby oddać się lekturze. :)



Autor: Zuzanna Rabska
Wydawnictwo: Ossolineum
Rok wydania: 1959
Liczba stron: 307

piątek, 14 listopada 2014

Anna Pruszyńska, Między Bohem a Słuczą




Ostatnie lektury dość często rzucają mnie na dalekie Kresy Rzeczpospolitej. Jest to dla mnie wielka przygoda i z ogromnym zaciekawieniem zagłębiam się w kolejne rodzinne historie, które rozgrywały się tam, gdzie dotarli nasi przodkowie. 

Tym razem autorką wspomnień jest Anna z Chodkiewiczów Pruszyńska, matka Ksawerego oraz Mieczysława. Pochodząca ze znanej i wsławionej w historii rodziny Chodkiewiczów, jednak mocno zubożałej, poślubiła na początku XX wieku starszego o 35 lat Edwarda Pruszyńskiego. Została panią Wolicy Kierekieszynej na dalekim Wołyniu. Małżeństwo wkrótce doczekało się narodzin syna Ksawerego (ur. 1907), trzy lata później na świat przyszedł Mieczysław (ur. 1910), co uratowało ród Pruszyńskich od wymarcia, jako że żaden z pozostałych pięciu braci rodzonych i stryjecznych Edwarda nie doczekał się męskiego potomka. Gdy dzieci miały odpowiednio 3,5 roku oraz 8 miesięcy, rodzinę dosięga tragedia zbrodniczego zamachu na ojca i od tej pory na barkach Anny spoczywa opieka nad dziećmi i troska o przyszłość rodzinnego majątku. A czasy są niespokojne, najpierw wybucha wojna, potem rewolucja, kiedy to Anna z dwójką małych dzieci tuła się po znajomych dworach znajdując m.in. u rosyjskiej księżny Szczerbakow zamordowanej kilka lat później. W końcu, po wielu perypetiach udaje jej się dotrzeć do terenów zajętych przez polskie wojska i tam zapewnić bezpieczeństwo swoim dzieciom. Po umieszczeniu starszego w Chyrowie, sama udaje się jeszcze do majątku Pruszyńskich, gdy polskie wojsko ruszyło na Kijów, zdołała odzyskać nieco zachowanych dóbr i potem wracać do Polski, w nieznane. Praktycznie wszystkie majątki rodzinne Pruszyńskich zostały poza granicami II RP. 

Autorka spisała swoje wspomnienia po zagadkowej śmierci starszego syna, już po II wojnie światowej. Postanowiła także ująć w nich dzieje rodziny po przyjeździe do Polski, gdy tylko dzięki materialnemu wsparciu brata była w stanie zapewnić obu chłopcom edukację. Sama zamieszkała w Krakowie i udzielała lekcji francuskiego. Ponieważ Ksawery Pruszyński był znanym dziennikarzem i literatem międzywojnia z dumą opisuje jego osiągnięcia i przebieg kariery. Dowiadujemy się także, jak potoczyły się losy Mieczysława. Ta opowieść kończy się w 1939 r., gdy świat pogrąża się w kolejnym kataklizmie wojennym.

Wspomnienia Anny Pruszyńskiej napisane są pięknym językiem. Początkowo miałam wrażenie pewnego chaosu w przeskokach czasowych, ale zapewne te zapiski nie były przeznaczone do publikacji. Dla Ossolineum opracował je młodszy syn Autorki, więc zapewne musiał dokonać wyboru i nieco je wygładzić. Niemniej jednak, mimo tych zmian czasu dość szybko wsiąkłam w opisywane życie młodej ziemianki na Kresach postawionej w dość dramatycznej sytuacji po śmierci męża. Autorka opisuje swoje życie w epoce przedrewolucyjnej starając się oddać jego specyfikę, przywołuje styl życia w okolicznych majątkach, których właścicieli często miała okazję odwiedzać. Odtwarza pamięć o ludziach, miejscach, tradycjach. Wspomnienia dotyczą terenów, na których rozgrywała się akcja „Pożogi” Zofii Kossak-Szczuckiej, Autorka kilkakrotnie przywołuje również pobliską Peczarę, siedzibę rodu Potockich.  

Wspomnienia te nie tylko opowiadają historię rodzinną, lecz również pozwalają na zrozumienie pewnych postaw politycznych mieszkańców Kresów, np. wobec powstań narodowych. Jak wspomina Autorka „(…) dziad Mieczysław był zdecydowanym przeciwnikiem powstań narodowych 1830 i 1863 i spisku Konarskiego, ułatwiających rusyfikację Wołynia i w ogóle całych kresów wschodnich, od Dźwiny do Dniepru. Zwolennik ugodowej polityki Wielopolskiego, zwykł był mawiać: niech sobie Królestwo robi rewolucje, jak odbiorą tam ziemię szlachcie, to chociaż chłop polski pozostanie, ale u nas kto pozostanie? – tylko chłop ruski… I swych synów też „do lasu” nie puścił” (s. 49). Muszę przyznać, że temu tokowi rozumowania nie można odmówić dużej dozy słuszności.

Największe wrażenie we wspomnieniach Anny Pruszyńskiej robią na czytelniku jej opisy codzienności w latach rewolucyjnych zawirowań, życiu pod groźbą pogromów, napaści i niepewności jutra w warunkach zmieniających się jak w kalejdoskopie kolejnych zdobywców. Sytuacja frontowa była płynna, wojska bolszewickie, kilka rodzajów wojsk ukraińskich, „biali”. 

„Po mordach dokonywanych przez petlurowców i bolszewików, bez większego strachu przeżywało się najścia zwykłych band rabunkowych. Cenniejsze rzeczy dawno już były schowane, zbywano bandy wódką lub jakimś odzieniem. Najpoważniejsze niebezpieczeństwo groziło ze strony bolszewików, przybywających ze wsi specjalnie w poszukiwaniu swych dziedziców, aby ich wymordować wraz z rodzinami. Przewodzący w coraz większym stopniu w swych gromadach bolszewicy twierdzili bowiem: aby odebrać ziemię panom, nie wystarczy ich wypędzić, ale należy wymordować ich z całą rodziną, aby żaden z dziedziców nie mógł wrócić, oraz spalić dwór albo pałac, a miejsce po nich zaorać, aby dziedzic, który jakimś cudem się uchroni, nie miał dokąd wrócić.” (strony 133-134)

Jak prawdziwe były te słowa w odniesieniu do wielu polskich siedzib kresowych… Anna Pruszyńska w tej trudnej i nieprzewidywalnej sytuacji wykazała się dużą odwagą i rozumem. Dzięki swojej determinacji i sprytowi zdołała uciec przed zbliżającą się opresją i przejść z dwójką dzieci przez dwa fronty, a ostatecznie dotarła do terenów opanowanych przez wojska odradzającej się Polski. Choć udało się ocalić życie, wielokrotnie można wyczuć w słowach Anny Pruszyńskiej żal, że polskie wojska nie podjęły wysiłku dotarcia dalej na wschód, tam gdzie mieszkały rzesze rodaków wydanych na pastwę bolszewików.

Wspomnienia Anny Pruszyńskiej to historia dzielnej kobiety, która zdołała ocalić siebie i synów przed zagładą niesioną polskiej szlachcie przez rewolucję. Najbardziej poruszyły mnie właśnie opisy codzienności życia na Kresach oraz późniejszego zamętu. Okres międzywojenny to głównie dość skrótowy opis edukacji i karier zawodowych obu synów, nietuzinkowych osobowości. Zwłaszcza Ksawery był chyba oczkiem w głowie matki. 

„Między Bohem a Słuczą” to ciekawy przykład wspomnień naocznego świadka dokumentujący pierwszy etap zagłady polskiego świata na Kresach, który przyniosła rewolucja bolszewicka. Dużym atutem jest również osoba Autorki – godnej i odważnej kobiety, która – mimo przeciwności losu – zdołała ocalić swoich synów i siebie z zagłady i rozpocząć nowe życie w wolnej Polsce. To lektura godna uwagi dla wszystkich zainteresowanych przeszłością. 
 

Książka została przeczytana w ramach projektu Kresy zaklęte w książkach
 
 

 
Autor: Anna z Chodkiewiczów Pruszyńska
Wydawnictwo: Ossolineum
Rok wydania: 2001
Liczba stron: 278

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Besala Jerzy Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Borkowska Urszula Bowen Rhys Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Covey Sean Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnecka Renata Czarnyszewicz Florian Czwojdrak Bożena Dallas Sandra Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domagalski Dariusz Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drewniak Wojciech Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Dyer Wayne Edwardson Ake Evans Richard Fabiani Bożena Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Filipowicz Wika Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fowler Karen Joy Frankl Viktor Franzen Jonathan Frayn Michael Fredro Aleksander Fryczkowska Anna Fønhus Mikkjel Gaskell Elizabeth Genow Magdalena Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Helsztyński Stanisław Hen Józef Herbert Zbigniew Hill Napoleon Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jahren Hope Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jurgała-Jureczka Joanna Jörgensdotter Anna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karlsson Elise Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kowecka Elżbieta Kościński Piotr Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kręt Helena Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Laurain Antoine Lehtonen Joel Loreau Dominique cytaty Lupton Rosamund Lurie Alison Maciejewska Beata Maciorowski Mirosław Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Małecki Jan McKeown Greg Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Mitchell David Mizielińscy Miłoszewski Zygmunt Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Myśliwski Wiesław Nair Preethi Naszkowski Zbigniew Nesbø Jo Nesser Hakan Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Orlińska Zuzanna Ossendowski Antoni Ferdynand Pająk-Puda Dorota Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pawlikowski Michał Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Przedpełska-Trzeciakowska Anna Puchalska Joanna Puzyńska Katarzyna Płatowa Wiktoria Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Sobolewska Justyna Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szalay David Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Weissensteiner Friedrich White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna de Blasi Marlena Ładyński Antonin Łapicka Zuzanna Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Żylińska Jadwiga
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...