Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pax. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pax. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 marca 2013

Beata Obertyńska, W domu niewoli

 



„W domu niewoli” Beaty Obertyńskiej to relacja z tułaczki autorki po Związku Radzieckim w latach 1940 – 42. Pisanie tej książki rozpoczęło się jeszcze w 1942 r. w Palestynie, kiedy wszyscy, którzy zdołali wyjść z Rosji, zostali wezwani do spisywania swoich wspomnień. Powiedzieć o tej lekturze, że jest wstrząsająca, to za mało. Trudno znaleźć przymiotnik, który odzwierciedlałby jej zawartość. 

Czytelnik, który sięgnie po tę książkę zapozna bowiem się z jednostkowym, a jakże typowym losem polskiej przedstawicielki kresowej inteligencji, którą wkroczenie wojsk radzieckich do Polski w dniu 17 września 1939 r. zastało w jej domu we Lwowie. Autorka, przed wojną poetka, aktorka opisuje szczegółowo zmiany zachodzące na zagarniętych polskich ziemiach i sposób zachowania wojsk radzieckich. Wszechwładza NKWD jest w krótkim czasie powszechna, obezwładniająca i siejąca grozę. Polacy są zmuszeni przyjmować do domów obowiązkowych lokatorów, tracą oszczędności całego życia, żyją z wyprzedawania rzeczy. Zima 1939/40 jest sroga i zmusza mieszkańców do ekwilibrystyki na rzecz zapewnienia możliwości przeżycia w tych warunkach. Dochodzą pierwsze informacje o nagłych wywozach całych wsi w głąb Rosji, zła sławę zyskują dwa więzienia we Lwowie: Zamarstynów i Brygidki. Coraz więcej aresztowań i brak informacji o uwięzionych… 

W lipcu 1940 r. NKWD zatrzymuje Beatę Obertyńską i wysyła do więzienia na Brygidkach. Jest to tylko pierwszy akord tragicznej tułaczki autorki przez kolejne więzienia w Kijowie, Charkowie, Chersoniu, poprzez obóz w Starobielsku i łagier w Workucie, skąd wyrwała ją amnestia dla obywateli polskich zawarta w układzie Sikorski-Majski. Ten więzienno-obozowy szlak naznaczony jest przez udrękę uwięzienia w warunkach urągających ludzkiej godności, zupełnie odhumanizowany stosunek do więźniów, brak jakichkolwiek pozorów sprawiedliwości, wszechobecna ciasnota, brud, zawszenie, choroby, nieludzkie zmęczenie, głód i dramatyczne warunki sanitarne.

Relacja jest szczegółowa, przedstawia stan ducha autorki, ale opisuje ona również historie ludzkie, które zapamiętała, a które niejednokrotnie budzą grozę wielokrotnie większą od tego, co ją spotkało. Jak bowiem nie wzdrygać się na myśl o biednej kobiecie, która wyszedłszy rano z zakarpackiej chaty, w której zamknęła dwójkę malutkich dzieci, zapędziła się za swoimi jedynymi zwierzętami za rumuńską granicę, a wracając została aresztowana i odstawiona do sowieckiego więzienia, gdzie nikt nie zainteresował się losem tych dzieci mimo podejmowanej przez matkę głodówki i wszechogarniającej rozpaczy. Nic dziwnego, że kobieta ta dostała pomieszania zmysłów… Podobnych historii jest w tej książce całe mnóstwo. Uderza niesamowita opresyjność tego reżimu przewyższająca wszystko, co można było sobie wyobrażać. W więzieniach były całe legiony osób, które uciekając z ziem zagarniętych przez hitlerowców, trafiały w ręce NKWD podczas nielegalnego przekraczania granicy i mimo często podobnego do bolszewickiej Rosji światopoglądu były wtrącane do więzienia. Na kartach wspomnień Beaty Obertyńskiej pojawiają się też więźniarki, które z głową wypełnioną komunistyczną propagandą, były niezachwiane w swojej wierności linii partii mimo pobytu w więzieniu...

Autorka wielokrotnie wskazuje przykłady sowieckiego systemu, który uczynił z ludzi – wbrew głoszonym hasłom – niemal niewolników, wykorzystywanych na każdym kroku i zmuszanych często do pracy ponad siły oraz trwonienia czasu i energii we wszechobecnych kolejkach w pogoni za żywnością. Zwraca uwagę, że jej perspektywa być może jest ograniczona, ale niewątpliwie zetknęła się z wieloma niezbyt „twarzowymi” aspektami systemu, którego nie zauważali lewicowi intelektualiści z Zachodu, którzy dali się ponieść rewolucyjnym ideałom i „trawie pomalowanej na zielono”, którą im prezentowano podczas wyreżyserowanych wizyt w Związku Radzieckim.

„W pustych witrynach sklepów, opasany girlandami czerwonej bibułki, króluje nieodmiennie chytrze podśmiechujący się Stalin. Jedynym, co w każdym sklepie dostać możesz na pewno, to będzie jego życiorys. Szukałam zapałek. Nie dostałam ich. Ale za te kopiejki, które kosztowałyby jedno ich pudełko, mogłam była, jak nic kupić książkę. Propagandową oczywiście. Pozbawione towaru sklepowe półki bieleją od stosów taniej – bezprzykładnie taniej w Rosji – książki. Bije się je w milionach egzemplarzy i sprzedaje za kopiejki. Widocznie głód wiedzy rozpiera masy! Sowiecki reżym pokonał wreszcie osławiony rosyjski analfabetyzm! Krzyczy się o tym na cały świat. Tak. Istotnie pokonał. I to jest imponujące. Imponująca też jest chytrość tego gigantycznego wyczynu. O cóż to właściwie chodziło? O umysłowe podniesienie warstw? O rozwój, o wykształcenie, o rozszerzenie horyzontów? Jeżeli tak, to w minimalnym chyba stopniu. Pokonanie analfabetyzmu, owo budujące udostępnienie książki wszystkim, miało się stać przede wszystkim jeszcze jednym tłokiem, którym, na równi z radiem można pompować i pompować w społeczeństwo – propagandę.” (strony 218-219) 

Z książki wyłania się przede wszystkim olbrzymia skala prześladowań Polaków po 1939 r. Skala, która poraża. Jak słusznie zauważa w pewnym momencie autorka tych przejmujących wspomnień, Związek Radziecki postanowił nie tyle odebrać ojczyznę Polakom, co pozbawić kraj obywateli wywożąc ich w bezkresne ziemie sowieckiej Rosji, zapełniając nimi więzienia, łagry, kołchozy położone w najbardziej nieprzyjaznych człowiekowi warunkach klimatycznych. Najgorsze, że te straszne doświadczenia nie zakończyły się z chwilą uzyskania tzw. amnestii. Mimo układu Sikorski-Majski i podjętych zobowiązań, wielu Polaków nie zdołało dotrzeć do miejsca, gdzie tworzyła się polska armia. Niektórzy nie zdążyli, a ci, co zdążyli, często doświadczali warunków transportu i traktowania porównywalnych z łagrem, tyle, że nie było porcji choćby najlichszej strawy… Nawet w takich warunkach można było jednak uciec do świata wykreowanego w książce...

"Pewnego dnia spostrzegam u wysiedleńców brudną, wytłuszczoną książkę. Pytam, co to. Trylogia! Pierwszy, zdekompletowany tom Pana Wołodyjowskiego. Wpraszam się do kolejki czekających na ten rarytas ludzi i oto pewnego dnia wojna, Sowiety, Amu-daria, wszy, głód – wszystko to znika bez śladu, a obejmuje mnie dobroczynnym chłodem szmaragdowa letniczka Imć Państwa Andrzejów, sapania Zagłoby i brzęki pszczół nad dzbanem. Najdroższa, nieporównana, niezawodna Trylogia! Umie się ją przecie na pamięć, zna dosłownie dialogi, wie, jaki będzie koniec każdego zdania – a przecie zawsze czyta się ją jak nową. Toteż kiedy wieczorem wypływam po drugiej stronie tomu, mam wrażenie, żem się zbudziła ze snu. Znalazła się znów wojna i Sowiety, i wszy, i głód, kaszlący na mnie chłopiec, kolący siennik – wszystko!” (s. 250) 

Można się nie zgadzać z niektórymi ostrymi sądami przedstawionymi w tej książce. Można pewne opinie uznać za zbyt radykalne, ale nie sposób odmówić tej relacji autentyczności. To zdarzyło się naprawdę i koniecznie trzeba o tym pamiętać. Chwała dowództwu Armii generała Andersa, że nakazał spisanie tych wspomnień, aby ocalić straszne przeżycia wielu tysięcy czy nawet milionów Polaków od zapomnienia. Trudno mi jednak zrozumieć, dlaczego ta książka doczekała się jedynie dwóch wydań w niepodległej Polsce. A powinni ją przeczytać wszyscy, którzy interesują się historią kraju, zwłaszcza tym, co się stało na polskich Kresach po wrześniu 1939 r. 

Na marginesie tej notki pozwalam sobie zareklamować dwie strony internetowe poświęcone Sybirakom. 
 
http://sybir.com.pl/
http://kresy-siberia.org/muzeum/intro?lang=pl 











Życiorys Beaty Obertyńskiej znajdziecie tu i tu
Źródło zdjęcia



 
Autor: Beata Obertyńska
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX
Rok wydania: 1991
Liczba stron: 360

niedziela, 11 marca 2012

Maria Kuncewiczowa, Dyliżans warszawski




Zachęcona przez Lirael postanowiłam dołożyć swoją cegiełkę do sukcesu akcji czytelniczej promującej twórczość Marii Kuncewiczowej. Mój wybór padł na niewielką książeczkę zatytułowaną „Dyliżans warszawski”, będącą zbiorem esejów, niekiedy reportaży pokazujących życie w przedwojennej Warszawie. Osobiście, nie przepadam za zbiorami opowiadań, ale lubię wspomnienia z przeszłości, a „Dyliżans …” jest połączeniem obu tych form.

Wydanie z 1974 roku, które trafiło w moje ręce oprócz oryginalnych utworów z przedwojennego wydania „Dyliżansu…” zawiera również dwa dodatkowe eseje, które autorka postanowiła włączyć do tego zbioru: „Warszawa w nocy” z 1938 r. i „Kanapowe kraje” napisane tuż po wojnie w 1945 roku.

Jak napisała autorka w Przedmowie „Dyliżans warszawski” jest jedyną moją książką, której egzemplarza nie oglądałam od czasu rozstania z mieszkaniem na Placu Trzech Krzyży we wrześniu 1939 r. i która przez to stała się dla mnie atomem spalonego miasta.” Nic dodać, nic ująć. Zbiór esejów wspomnieniowych o przedwojennej Warszawie nie jest jednak zapisem błogiej i spokojnej egzystencji elit tego miasta. To relacja z życia w mieście średnich i niższych warstw społecznych, borykających się z wieloma problemami, postępującym zubożeniem, pokusami, jakie niesie z sobą życie w wielkim mieście.
Poznajemy miejskie rozrywki: kino, teatr, zoo, a nawet mecz bokserski i wizytę u fryzjera, który dla przebywających tam pań nie tylko jest formą relaksu, ale i swoistą „wystawą”, która umożliwia autoprezentację. Mamy także impresję nt. obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, ale Maria Kuncewiczowa odkrywa przed nami również dzień powszedni w przytułku pełnym osamotnionych dzieci. Ten esej jest zresztą jednym z najbardziej przejmujących, pokazujący grozę i skalę zjawiska porzucania własnych dzieci. Jeden z utworów zaś opisuje dzień z życia pisarki, gdy rozstawała się z Warszawą na wiele lat w okresie dzieciństwa. Dwa dodane utwory nie zakłócają harmonii tego zbioru. „Warszawa w nocy” pulsuje rytmem miasta i przedstawia autorkę jako reporterkę dokumentującą przebieg wydarzeń w mieście podczas jednej nocy w 1938 r., zaś „Kanapowe kraje” to lekko nostalgiczne porównanie życia domowego w Polsce i Anglii, z tym, że autorka ma pełną świadomość, że takiej Warszawy, jaką znała, już nie ma…

Eseje w większości nie dotyczą życia pisarki, a raczej jej postrzegania świata, którego była baczną obserwatorką. Jej proza jest pełna niebanalnych skojarzeń i trafnych, często ponadczasowych spostrzeżeń. Poniższy cytat został napisany w roku 1935, a czyż czegoś Wam nie przypomina?

„Ludzie nie fatygują się – jak dawniej – przy lada okazji „osobiście”, by zasiadłszy w cztery oczy pośród dyskretnych ścian gabinetu czy buduaru, wyłuszczać tajniki biznesów albo szeptać intymne szczegóły. Na takie ceregiele nikt sobie nie pozwala, skoro wystarczy podłubać palcem w tarczy telefonicznej, żeby natychmiast żądane ucho z drugiego krańca miasta przylgnęło do słuchawki.” (s. 61)

Język autorki jest dużym atutem tej książki. Mimo upływu lat czyta się tę książkę z zaciekawieniem i myślę, że może ona być zachętą do poznania innych relacji z życia w stolicy przedwojennej Polski naświetlających inne aspekty tej egzystencji, choć nie tylko. Maria Kuncewiczowa zawarła w tekście sporo swoich refleksji na temat kondycji współczesnego sobie świata, czy też światka miejskiego. Używane przez nią porównania i skojarzenia są niebanalne, zadziwiająco nowoczesne i skłaniają do zastanowienia. Momentami nawet miałam wrażenie, że obcuję z książką pisarki pokroju Rachel Cusk, której język i odkrywcze, bardzo niestandardowe skojarzenia i porównania, wywarły na mnie spore wrażenie. Jak Wam się podoba poniższy fragment?

„Et, czy kobiece szczęście w ogóle jest osiągalne?... Oto zagadnienie. Czy kobieta umie kiedykolwiek zaznawać dosytu? Są znaki na ziemi i niebie, które świadczą, że raczej nie. Że „współczesna amazonka” – doświadczywszy ludzkiej rozkoszy – pragnie, jak niewiasta biblijna, począć z Ducha Świętego. Nie ma mężczyzny, który by ją uszczęśliwił, nie ma syna, który by ją zadowolił.” (s. 40-41)

„Marzec z Marią” spełnił swoje zadanie w odniesieniu do mojej osoby. :) Odkryłam, że Maria Kuncewiczowa potrafiła pisać zajmująco i ponadczasowo. W moim przekonaniu, mimo skromnej objętości „Dyliżans warszawski” wart jest przeczytania. Pokazuje nam bogate, pełne rozmaitych odcieni i emocji życie miasta, które już nie istnieje, zachęca do bliższego poznania Warszawy przedwojennej, ale skłania również do refleksji nad dylematami często obecnymi także w naszym zabieganym, pełnym codziennych trosk i małych radości życiu.


Maria Kuncewiczowa (ur. się 30.10.1895 r. w Samarze w Rosji – zm. 15.07.1989 r. w Lublinie). Wywodziła się z drobnej szlachty, była córką dyrektora szkoły średniej i znanej skrzypaczki. W jej rodzinie żywotne i pielęgnowane były tradycje patriotyczne. W roku 1900 przyjechała do Polski, gdzie zdobyła dyplom nauczycielki domowej, a następnie rozpoczęła studia języka i literatury francuskiej w Nancy. Po powrocie do kraju rozpoczęła studia polonistyczne na UJ i na UW. Lata dwudzieste i trzydzieste to okres jej współpracy z licznymi wydawanymi wówczas czasopismami (m.in. „Kobieta współczesna”, „Bluszcz” oraz „Wiadomości Literackie”). Debiutowała w 1927 r. wydaniem zbioru opowiadań zatytułowany Przymierze z dzieckiem, oparty na jej własnych przeżyciach z dzieciństwa. Po 1939 r. przebywała we Francji, Wielkiej Brytanii i USA. W latach 1963-1971 mieszkała w Stanach Zjednoczonych, gdzie dawała też wykłady z literatury polskiej na uniwersytecie w Chicago. Podczas pobytów w Polsce, zamieszkiwała głównie w swym domu w Kazimierzu nad Wisłą – tu spędziła też ostatnie lata życia. Do jej najznakomitszych dzieł należą: Cudzoziemka (1936), Tristan (1946), Gaj oliwny (1961 r.).



Moja ocena: 4,5 / 6


Autor: Maria Kuncewiczowa
Wydawnictwo: Pax
Rok wydania: 1974
Liczba stron: 188



Książka przeczytana w ramach akcji

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Besala Jerzy Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Borkowska Urszula Bowen Rhys Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Covey Sean Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnecka Renata Czarnyszewicz Florian Czwojdrak Bożena Dallas Sandra Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domagalski Dariusz Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drewniak Wojciech Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Dyer Wayne Edwardson Ake Evans Richard Fabiani Bożena Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Filipowicz Wika Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fowler Karen Joy Frankl Viktor Franzen Jonathan Frayn Michael Fredro Aleksander Fryczkowska Anna Fønhus Mikkjel Gaskell Elizabeth Genow Magdalena Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Helsztyński Stanisław Hen Józef Herbert Zbigniew Hill Napoleon Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jahren Hope Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jurgała-Jureczka Joanna Jörgensdotter Anna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karlsson Elise Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kowecka Elżbieta Kościński Piotr Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kręt Helena Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Laurain Antoine Lehtonen Joel Loreau Dominique cytaty Lupton Rosamund Lurie Alison Maciejewska Beata Maciorowski Mirosław Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Małecki Jan McKeown Greg Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Mitchell David Mizielińscy Miłoszewski Zygmunt Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Myśliwski Wiesław Nair Preethi Naszkowski Zbigniew Nesbø Jo Nesser Hakan Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Orlińska Zuzanna Ossendowski Antoni Ferdynand Pająk-Puda Dorota Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pawlikowski Michał Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Przedpełska-Trzeciakowska Anna Puchalska Joanna Puzyńska Katarzyna Płatowa Wiktoria Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Sobolewska Justyna Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szalay David Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Weissensteiner Friedrich White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna de Blasi Marlena Ładyński Antonin Łapicka Zuzanna Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Żylińska Jadwiga
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...