Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lutego 2015

Anna Dostojewska, Wspomnienia




Życie z geniuszem nie jest łatwe. Najbliższa mu osoba zwykle musi znosić rozmaite kaprysy, przyzwyczajenia, czasem nawet dziwactwa, które w jego przekonaniu są niezbędne do pracy twórczej. Jak bardzo to codzienne życie mogło być trudne i najeżone codziennymi troskami dowodzą „Wspomnienia” Anny Dostojewskiej, drugiej żony Fiodora Dostojewskiego, wybitnego klasyka, którego dzieła nie zestarzały się do dziś, aczkolwiek są silnie osadzone w realiach Rosji 2 połowy XIX wieku.  

Anna Grigoriewna Snitkina, młodsza od swojego męża o 25 lat, wkroczyła w jego życie dość nietypowych okolicznościach. Na jesieni 1866 r. tonący w długach Dostojewski podpisał z wydawcą Stellowskim wysoce niekorzystną umowę, która zobowiązywała go do przedłożenia nowej powieści w ciągu 30 dni pod groźbą utraty praw autorskich do wszystkich swoich poprzednich książek. Pisarz, mając już wtedy kłopoty ze wzrokiem, pragnąc dotrzymać terminu, postanowił skorzystać z pomocy stenotypistki poleconej mu przez nauczyciela prowadzącego kursy, na które uczęszczała Anna. Jej wkład w terminowe oddanie „Gracza” – gdyż to tę powieść pisarz musiał napisać w tak ekspresowym tempie – jest nie do przecenienia. Nie zapominajmy, że w razie niewywiązania się z umowy Dostojewskiemu groziło niemal całkowite ubezwłasnowolnienie twórcze. Takt, pogoda ducha, dyskrecja młodej kobiety wpływały kojąco na pisarza, którego wcześniejsze koleje życia były dramatyczne, dość wspomnieć karę śmierci zamienioną na karę wieloletniej katorgi w momencie, gdy Dostojewski stał już przed plutonem egzekucyjnym.

Wróćmy jednak do Anny. Ta skromna, pracowita i nieśmiała dziewczyna zdobyła serce pisarza w ekspresowym tempie, co w listopadzie tego roku zakończyło się oświadczynami, a w lutym następnego roku ślubem. Młoda żona spotkała się z niechęcią i intrygami najbliższego otoczenia Dostojewskiego (pasierb i szwagierka z dziećmi), musiała też stawić czoło kłopotom finansowym, w jakich tkwił od dłuższego czasu nowo poślubiony mąż po przejęciu zobowiązań zmarłego brata. Kluczowym momentem dla ich związku okazał się wyjazd za granicę, który trwał niemal cztery lata i który przyczynił się do umocnienia i utrwalenia uczucia między małżonkami, choć okres ten wypełniony był również licznymi troskami i problemami powodowanymi głównie przez uzależnienie Dostojewskiego od hazardu. Nałóg ten niejednokrotnie doprowadzał Annę do rozpaczy, choć poddawała się mu bez szemrania pozwalając mężowi mu ulegać z całkowitą świadomością, że kolejne pieniądze i resztki biżuterii przepadną. Opis skali uzależnienia pisarza budzi grozę, a spokój, z jakim Anna opisywała te wydarzenia też dziwi. Z drugiej strony, być może Anna okazała się lepszym psychologiem od nas, czego symptomatycznym dowodem jest ostatnia wizyta pisarza w kasynie, tuż przed powrotem do Rosji. Anna, widząc nieposkromioną chęć męża do odwiedzenia kasyna, pozwala mu na to, daje pieniądze, a gdy skruszony wraca przegrawszy pieniądze, przyrzeka, że jego noga w takim przybytku już więcej nie postanie. I, co najważniejsze, dotrzymuje słowa!

Anna Dostojewska koncentruje się w swojej opowieści na mężu, którego niemal nie nazywa inaczej niż Fiodor Michajłowicz. Nie ulega wątpliwości, że darzyła go wielkim szacunkiem i we „Wspomnieniach” mamy do czynienia z peanem na jego cześć, choć wiele zachowań i czynów Dostojewskiego niespecjalnie nam się podoba, jak np. wspomniany już nałóg hazardu czy bezpodstawna zazdrość o młodą żonę. Choć Anna umniejsza swoje zasługi, nie ulega kwestii, że to dzięki Annie pisarski geniusz Fiodora Dostojewskiego mógł się rozwinąć. Dzięki jej uczuciu, rozsądkowi i mądrości zyskał spokój i ciepło domowego ogniska. Ona też doprowadziła do uporządkowania jego finansów, dbała o spuściznę pisarza po jego śmierci.

Jak sama nazwa wskazuje „Wspomnienia” pisane były wiele lat po śmierci pisarza, stąd też może wiele uczuć i niepokojów zostało stłumionych i pomniejszonych, czego wyrazem jest nader spokojny opis naprawdę przerażających perypetii hazardowych Dostojewskiego. Anna Dostojewska posługuje się pięknym, literackim, nieco staroświeckim językiem. Dzięki niej uzyskujemy wgląd w życie rodzinne pisarza, poznajemy jego przekonaniom religijno-społeczne oraz sposób pracy. Warto sięgnąć po tę książkę, nawet jeśli jeszcze nie znacie twórczości Dostojewskiego. Anna Dostojewska rysuje portret męża z miłością i oddaniem, pięknie opowiada historię związku wypełnionego wzajemnym wsparciem i poświęceniem, choć nie ukrywam, że po lekturze jestem pewna, że to Fiodor Dostojewski miał więcej szczęścia, że spotkał Annę na swojej drodze.





Autor: Anna Dostojewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Zbigniew Podgórzec
Rok: 1997
Liczba stron: 402


 






czwartek, 8 stycznia 2015

Jacek Kolbuszewski, Kresy




Książka Jacka Kolbuszewskiego, wydana niemal dwadzieścia lat temu, stanowi część popularnej serii „A to Polska właśnie”, której kilka tomów już czytałam, ale nie ten poświęcony Kresom. Teraz jednak postanowiłam się z nią zapoznać, gdyż byłam ciekawa, jak w latach 90-tych przedstawiano tę problematykę.

Autor podzielił swój tekst na sześć części. W pierwszym z nich omawia pojęcie „Kresów”. Jak zapewne wiecie, nie jest ono starożytne, do języka polskiego wprowadził je w XIX wieku Wincenty Pol, autor poematu „Puklerz Mohorta”. Mamy okazję zapoznać się z analizą tekstu tego poematu i jego znaczeniem dla polskości podczas zaborów. Autor tłumaczy również, dlaczego jego popularność drastycznie spadła po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Kolejna część to rozważania nad kwestią, które ziemie uznawano czy uznaje się za kresy. Znaczenie tego pojęcia było bowiem dość zróżnicowane. Pierwotnie uznawano je za ziemie pograniczne, naznaczone walkami z Kozakami, Tatarami i Turkami. Potem zaś „kresy” zaczęto utożsamiać z coraz większymi obszarami niegdyś należącymi do Polski. W późniejszej fazie zaczęto nawet wprowadzać pojęcie kresów w odniesieniu do ziem południowych czy zachodnich. Autor zwraca uwagę na poetów i pisarzy, których twórczość podtrzymywała kresową legendę i mit. Nazwiska niektórych znane są do dziś, jak np. Maria Rodziewiczówna, inni zostali niemal zupełnie zapomniani, jak np. Józef Bohdan Zaleski.

W trzecim rozdziale autor omawia sytuację Kresów w okresie II Rzeczpospolitej. To już są nieco inne ziemie niż te w rozumieniu Wincentego Pola, autora tego określenia. W treści tego rozdziału, oprócz omówienia podstawowych faktów historycznych oraz kształtowania się pojęć związanych z Kresami, autor zwraca również uwagę na zmianę akcentów w twórczości literackiej dotyczącej tematyki kresowej. Analiza ta jest niezwykle ciekawa i warta zapoznania się przez pasjonatów tej tematyki. W rozdziale tym autor zwraca również uwagę na krajobraz etniczny tych ziem oraz na niedostatki działań edukacyjno-kulturalnych podejmowanych przez władze na rzecz asymilacji niepolskiej ludności oraz braku spójnej polityki w tym zakresie. „(…) w województwach nowogródzkim i poleskim nie było ani jednej poważniejszej, mającej istotniejszą rangę placówki czy to oświatowej, czy naukowej bądź kulturalnej. Z miast kresowych tylko Wilno, Łuck, Lwów i Stanisławów miały teatry. W długim pasie od Wilna po Lwów tylko w Podhorcach i Równem były muzea, ważniejszymi zaś bibliotekami poszczycić się mogły Wilno, Rożyszcze i Dubno w województwie wileńskim, Stanisławów i oczywiście Lwów.” (s. 133). Ten rozdział to również pulsujący różnorodnością i bogactwem obraz przedwojnia na Kresach mimo wspomnianych wyżej problemów. To wtedy nastąpił boom turystyczny na i uzdrowiskowy na tych terenach, to wtedy swoją aktywność pisarską zaznaczyli reportażyści pokazujący piękno, ale też i trudną sytuację tych terenów (Pruszyński, Wańkowicz). 

W opisie specyfiki Kresów nie mogło zabraknąć przejawów geniuszu twórców sprowokowanego przez piękno tamtejszej przyrody, znajdujących odzwierciedlenie w twórczości artystycznej, nie tylko w poezji Adama Mickiewicza czy prozie Elizy Orzeszkowej. „To właśnie typowe dla tych stron zjawisko. Kultura tu chodziła siedmiomilowymi krokami – nie zdołała musnąć po drodze chat i pól, ale za to tam, gdzie stanęła, rzucała skarby pełną garścią i spieszyła się bardzo, żeby nadrobić stracone 400 lat. Toteż jej dzieła tu, na Kresach Wschodnich, cechuje jakiś nieporównany rozmach, jaki posiadają rzeczy tworzone w pośpiechu natchnienia.” (s. 167) 

W rozdziale piątym zatytułowanym „Podzwonne dla Kresów”, swoistym podsumowaniu refleksji nad istotą znaczenia Kresów dla polskiego narodu, Autor zastanawia się, jak potoczy się przyszłość tych ziem znajdujących się obecnie na terenie innych państw i jakie powinno być nasze stanowisko odnośnie tego zagadnienia. Ostatnia zaś część to mała antologia tekstów kresowych.  

Wysoko sobie cenię możliwość zapoznania się z książką profesora Kolbuszewskiego. Dostarczyła mi ona wielu informacji, dała możliwość wglądu w dzieła sztuki związane z twórczością wielu nieznanych już dziś artystów, nie tylko zresztą literatów. Dzięki tej książce zetknęłam się np. z ukraińskimi obrazami Jana Stanisławskiego, których kompletnie nie znałam. Innych nazwisk artystów sławiących piękno tych ziem i ich historię jest jednak bez liku, warto je poznać zanim zostaną kompletnie zapomniane, a „Kresy” są świetnym wprowadzeniem do tematu. Doceniam również naukowe podejście Autora do tematu i racjonalne spojrzenie na skomplikowaną historię tych ziem. Pewne stwierdzenia Autora mogą jednak budzić kontrowersje. Chodzi mi o preferowane przez Autora „tolerancyjne” podejście, które można podsumować w następujący sposób: „zapomnijmy o problemach przeszłości – spójrzmy w przyszłość i ją wspólnie kształtujmy”, czego wyrazem jest poniższy cytat:

„To prawda, że owe retusze [krajobrazu] wiążą się niekiedy z całkowitym eliminowaniem z przestrzeni znaków im [krajom, na których terenie leżą Kresy] niemiłych, a sercu polskiemu drogich. Rodzi to w Polakach żal i ból, oznacza bowiem niszczenie polskich pamiątek narodowych i prywatnych. Jeżeli jednak dzisiejsza polska myśl o Kresach może być wezwaniem i wyzwaniem dla przyszłości, to musi ona prowadzić przez ograniczenie pretensji i żalów, dwustronnych zresztą, sporych i poważnie nieraz uzasadnionych. Dlatego może by było lepiej nie tyle rozpamiętywać fakt zniszczenia Cmentarza Obrońców Lwowa, uznając, że jest on już tylko zaszłością, ile skupić uwagę na ukraińskiej aprobacie dla jego odbudowy, czymże innym będącej, jak nie pojednawczym gestem prawdziwie dobrej woli. Jedynym bowiem możliwym w przyszłości sposobem trwania polskiej tradycji kresowej będzie ten ton refleksji o Kresach, który posłuży wzajemnemu zrozumieniu i porozumieniu.” (strony 212-213) 

Wydaje mi się, że nie da się zbudować prawdziwej przyjaźni zapominając o przeszłości. Zgoda buduje, to racja, ale fundamentem tej zgody musi być prawda, a nie przemilczenia. Każdy naród szanujący swoją przeszłość i swoich bohaterów nie może o nich zapominać w imię fałszywej zgody, bo prędzej czy później skryty konflikt ponownie wybuchnie. Dlatego też, nie do końca się zgadzam z tym podejściem.

Warto również wspomnieć o starannej szacie graficznej tego wydawnictwa. Książki z tej serii są pięknie wydane: gruby papier, kolorowe ilustracje. Można jednak żałować, że format, a co za tym idzie i druk, jest niewielki, co może utrudniać lekturę, zwłaszcza, gdy tekst jest drukowany na ciemnym tle. Wtedy praktycznie jest on nieczytelny. Książka zaopatrzona jest również w szczegółową bibliografię oraz indeks nazwisk.

Mogę spokojnie polecić „Kresy” wszystkim zainteresowanym historią i kulturą tych ziem. Książka ta stanowi skarbnicę obrazów i nazwisk związanych z Kresami, dostarcza też sporej dawki wiedzy, którą można uzupełniać. 

Książka została przeczytana w ramach projektu Kresy zaklęte w książkach


Jacek Kolbuszewski (ur. 1938) – historyk literatury polskiej i literatur zachodniosłowiańskich.

Autor: Jacek Kolbuszewski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Seria: A to Polska właśnie
Rok wydania: 1996
Liczba stron: 260

 

wtorek, 29 kwietnia 2014

Jo Nesbø, Policja





To już dziesiąta książka z cyklu o Harrym Hole, który przyniósł Jo Nesbø sławę i poważanie, że nie wspomnę o pieniądzach. :) Wydaje się więc, że jeśli „kupiło się” tego bohatera, to dziesiąta część cyklu nie powinna być rozczarowaniem, zwłaszcza, gdy fama głosiła, że „poprzednia część cyklu, będzie stanowiła jego ostatnie ogniwo.  

„Policja” koncentruje się na okrutnych zabójstwach policjantów w miejscach niewyjaśnionych zbrodni, w których wyjaśnianiu brali udział. Policją w Oslo dowodzi obecnie Mikael Bellman, stary wróg Harry’ego. Dawni współpracownicy Harry’ego, na czele z Gunnarem Hagenem, starają się przeciwdziałać marazmowi w śledztwie, które nie wykazuje postępów, a najlepszego śledczego w historii policji w Oslo… nie ma. Czy wróci? Czy pomoże w rozwiązaniu tych zbrodni, które uderzają w jego kolegów? Czy będzie w stanie oddzielić wartościowe tropy od tych, które raczej nie doprowadzą do wykrycia zabójcy? 

Szczerze powiedziawszy, moje dzisiejsze zadanie jest dość niewdzięczne i nie mogę się zbytnio rozpisać. Jo Nesbø bowiem pograł sobie z czytelnikiem w „kotka i myszkę”, pozastawiał tyle fałszywych tropów, które chwilę potem okazują się jedynie przynętami sprawdzającymi nasz poziom wytrzymałości emocjonalnej, że niewiele można napisać o akcji nie zdradzając zawartych w książce sekretów. Ograniczę się więc do stwierdzenia, że nie jest to może najlepsza część z cyklu o Harrym, ale Nesbø trzyma swój zwykły wysoki poziom. Książka ta zadowoli fanów cyklu, jednak ci, którzy go jeszcze nie znają, powinni sięgnąć po wcześniejsze części, gdyż sporo jest tu odniesień do przeszłości. 

Mam jednak wrażenie jakby Harry uległ pewnej zmianie emocjonalnej. Nie wiem, czy to dobrze dla cyklu (wszakże mają się pojawić jeszcze dwa tomy), ale zauważalna jest pewna zmiana spowodowana niewątpliwie wypadkami opisanymi w „Upiorach”. Przyznam też, że okrucieństwo niektórych morderstw opisanych w „Policji” było chyba nieco zbyt duże, a zupełnie wstrząsająca była końcówka, kiedy wiemy, co się zdarzy i możemy tylko zapłakać nad niegodziwością ludzką…

Byłam usatysfakcjonowana lekturą "Policji", aczkolwiek mam parę kwestii, co do których trochę sarkam. Nie mogę ich jednak szerzej omówić, gdyż wiązałoby się to ze spojlerowaniem na dużą skalę. :) Pozwólcie więc, że powiem, iż cykl o Harrym Hole wart jest bliższego poznania i nawet słabsze książki trzymają wysoki poziom.
Jo Nesbø (ur. 1960) - norweski pisarz oraz muzyk poprockowy. Nesbø pisze głównie powieści kryminalne, jest także tekściarzem w zespole Di Derre, w którym gra i śpiewa.  Nesbø jest autorem cyklu powieści kryminalnych, w których głównym bohaterem jest policjant Harry Hole. Książki cyklu zdobyły wiele nagród i zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. 

Autor: Jo Nesbø
Tytuł oryginalny: Politi
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Seria: z odciskiem palca
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 470

wtorek, 3 grudnia 2013

Jo Nesbø, Łowcy głów



  Jo Nesbø znałam dotąd jedynie jako autora cyklu o Harrym Hole. Zresztą „znam” to mało powiedziane. Harry Hole to jeden z moich ulubionych detektywów literackich o rogatej duszy i z niecierpliwością czekam na kolejne książki tego cyklu. Skoro jednak Nesbo zdobył mnie szturmem swoją umiejętnością budowania intrygi kryminalnej i naprawdę świetnym piórem, nic więc dziwnego, że postanowiłam również sięgnąć po książkę spoza cyklu, ale dość sławną, jako że na jej podstawie został nakręcony film dobrze przyjęty przez widzów.

Głównym bohaterem „Łowców głów” jest Roger Brown, jeden z najlepszych, a w swoim mniemaniu na pewno najlepszy, headhunter w Oslo (przepraszam za ten anglicyzm, ale nie mogę sformułować lepszego określenia w języku polskim). Pracuje w szacownej agencji, ma posągowo piękną żonę, mieszka w stylowym i koszmarnie drogim domu. Wyrobił sobie opinię człowieka, który wskazuje kandydatów na najwyższe stanowiska i jest to zawsze trafna sugestia. Czegóż więcej można chcieć od życia? Ano można. Roger tonie w długach z uwagi na stanowczo zbyt wystawny tryb życia. Dorabia sobie na boku kradzieżami dzieł sztuki w domach swoich klientów, ale mimo tych dodatkowych zarobków, jego sytuacja finansowa się nie poprawia. Pewnego dnia poznaje Clasa Greve, holenderskiego menedżera z barwną przeszłością, który nie tylko wygląda na idealnego kandydata na jedno z najbardziej pożądanych stanowisk w innowacyjnej norweskiej firmie, ale okazuje się, że najprawdopodobniej jest on w posiadaniu zaginionego obrazu Rubensa, co powoduje, że w Rogerze budzi się instynkt łowcy...

Nie chciałabym wyjść na malkontenta, ale nie porwała mnie ta książka. O ile wszystkie książki z Harrym cenię, choć są wśród nich i lepsze, i gorsze, to jednak „Łowcy głów” prezentują się na tle cyklu z Harrym dużo słabiej. Podstawowym problemem tej książki jest w moim przekonaniu kreacja głównego bohatera. Harry ma wiele na sumieniu, ale jest człowiekiem prawym, dążącym do wyjaśnienia sprawy i ukarania winnych bez względu na okoliczności. Nie znam czytelnika cyklu, który z nim by nie sympatyzował. Jego osobowość i wewnętrzna czystość stanowią magnes tych książek. Tymczasem z Rogerem trudno jest sympatyzować. Jest to arogancki bubek, który bez skrupułów, na skutek własnych kompleksów skłania własną żonę do popełnienia czynu, który zatruwa ich życie.

Pomijając nieciekawą osobowość głównego bohatera, książka jest nierówna. O ile początek był obiecujący, niósł nadzieję na wyrafinowaną rozgrywkę dwóch godnych siebie rywali, o tyle w pewnym momencie akcja zaczyna przypominać bezładną, a w dodatku krwawą jatkę. Jatkę, która spowodowana jest kwestiami do bólu banalnymi i w mojej ocenie nie usprawiedliwiającymi takiego poziomu przemocy. Akcja jest szaleńcza, nieźle pomyślana, ale za dużo tutaj przeskoków, zmian sytuacyjnych, szczęśliwych przypadków. Mimo starań Nesbø, za dużo tu kombinacji, za mało realizmu.
Końcówka jest zaskakująca, ale jakoś mnie nie przekonała.

Niestety, książka mnie rozczarowała. Uważam ją za nieudaną próbę odejścia od Harry’ego. Widać w niej potencjał pisarski Nesbø, ale ze względu na wymienione wyżej kwestie, nie widzę w Brownie równorzędnego rywala dla Harry’ego. A już zupełnie na marginesie (choć to wcale nie jest marginalna sprawa), pod wpływem tej lektury naszła mnie refleksja, na jakie dno zeszła nasza cywilizacja, skoro płód z zespołem Downa może służyć jako wystarczający powód do przeprowadzenia aborcji… 


 



Jo Nesbø (ur. 1960) - norweski pisarz oraz muzyk. Jest autorem cyklu kryminalnego o przygodach Harry'ego Hole. Jego książki były wielokrotnie nagradzane, cieszą się również uznaniem czytelników.








Autor: Jo Nesbø
Tytuł oryginalny: Hodejegerne
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Seria: Z odciskiem palca
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 224

wtorek, 13 sierpnia 2013

Jo Nesbø, Upiory





Gdybym nadawała tytuły swoim notkom, to tę mogłabym określić, jako „podróż sentymentalną Harry’ego Hole po mieście duchów”. Po kilku latach nieobecności Harry bowiem wraca do Oslo. Wraca, aby wyjaśnić sprawę zabójstwa młodego narkomana, która dotyczy go osobiście. Rozgryza zagadkę kryminalną, zauważa zmiany, które zaszły w jego mieście. Pozornie są to zmiany na lepsze, a tak naprawdę, każda kolejna strona ujawnia nieprzyjemną prawdę o tajemniczych i niejednoznacznych powiązaniach ludzi władzy i bossa gangu narkotykowego. Harry, dążący do wyjaśnienia sprawy zabójstwa Gusto Hanssena, młodego narkomana o destrukcyjnej osobowości (czy nie jest to młodsze lustrzane odbicie Harry’ego?), wchodzi w drogę i jest niewygodny dla wszystkich zainteresowanych… No, może poza Rakel, miłością jego życia, z którą odnawia kontakt w tych niewesołych okolicznościach.

No cóż, nie będę oryginalna i przyznam, podobnie jak wielu innych blogerów wypowiadających się o tej książce, że to świetny kryminał. Nesbø prowadzi nas tam, gdzie chce, podrzuca mnóstwo fałszywych tropów, a przy okazji przypomina nam poprzednie części cyklu. Harry, wędrując po mieście w poszukiwaniu rozwiązania zagadki, natyka się na osoby i elementy rzeczywistości związane z poprzednimi sprawami, które prowadził. Z każdego kąta wyłażą upiory z przeszłości, które wypędziły go na drugi koniec świata… Gnębią one zresztą nie tylko jego. Wszyscy bohaterowie tej książki mają swoje tajemnice i demony, które nie dają im żyć w spokoju.

Oslo jawi się w tej książce jako miasto zdominowane przez handlarzy narkotyków, którzy mogą działać tam niemal w nieskrępowany sposób, na co im pozwala specyficzna bezradność władz, które przyjmują za dobrą monetę ograniczenie problemu narkotykowego do określonych stref miasta. Kolejne części tej układanki powoli poznaje również Harry, który po sprzedaży swojego mieszkania na Sofies gate, mieszka w obskurnym hotelu Leon i może obserwować to brzydsze i dalekie od bogactwa Oslo. 

Jo Nesbø zastosował w tej książce nowy zabieg narracyjny. Głos otrzymał trup, czyli Gusto Hanssen, którego zabójstwo sprowadza Harry’ego do Oslo. Historia opowiedziana z jego perspektywy nadaje książce głębi, a sam bohater wbija się nam w pamięć i siedzi w trzewiach. O ile nie podobał mi się podobny zabieg u Kallentofta – tam trup wyrażał pseudofilozoficzne poglądy dość luźno związane z intrygą kryminalną – o tyle tutaj informacje zawarte w monologach umierającego Gusto są bardzo ważne dla narracji i prowadzonego paralelnie z punktu widzenia czytelnika śledztwa Harry’ego. Kapitalnym zabiegiem okazało się też wykorzystanie narracji z perspektywy szczurzycy. Wszystko wyjaśnia się dopiero na samym końcu po niezliczonych błędnych tropach i wskazówkach, Nesbø wodzi nas za nos, ale chyba nikt z czytelników nie może mu mieć tego za złe, bo książka jest pierwszorzędna. Epilog jest naprawdę wstrząsający i nie wiem, jak Nesbø rozwiąże kwestię powrotu Harry’ego w już wydanej w Norwegii kolejnej części cyklu. 

Przeczytanie ostatniej z dostępnych obecnie książek o norweskim policjancie z problemem alkoholowym skłania mnie do zastanowienia, co sprawia, że postać Harry’ego przykuwa uwagę czytelników? Czy walczący z nałogiem alkoholik, ze zrujnowanym życiem osobistym to bohater naszych czasów? Być może, bo jednak ten zdewastowany psychicznie i fizycznie człowiek dąży za wszelką cenę do odkrycia prawdy, niezależnie od ceny, jaką przyjdzie mu za to zapłacić… Czy możemy uwierzyć, że jednak rację ma przystojniak pnący się po szczeblach kariery, którego życie skrywa wiele tajemnic? Czy bardziej niemoralne jest czerpanie zysków z narkotycznego biznesu czy patrzenie przez palce z urzędu na tych, którzy zawiadują tym biznesem mając na uwadze własne korzyści? Nesbø stawia wiele pytań jakby mimochodem, nie zapominając jednak, że osią akcji książki jest pierwszorzędna intryga kryminalna, która pozwala nam również poznać bogate społeczeństwo norweskie od innej strony…

Nie ukrywam, że jestem zdeklarowanym fanem serii o Harrym. Niemniej jednak, mam cichą nadzieję, że nie jestem zaślepiona i mogę uczciwie stwierdzić, że to jest naprawdę świetna książka. Gdyby była ostatnia - a wiemy, że tak nie będzie – rzekłabym, że to godne uwieńczenie cyklu. "Upiory" to kryminał niemal dorównujący najlepszym częściom cyklu, do których zaliczam „Czerwone gardło”, „Trzeci klucz” i „Pierwszy śnieg”. 

Kto nie zna cyklu Nesbø i jednocześnie lubi dreszcz emocji, który zapewnia naprawdę dobrze napisany kryminał, koniecznie powinien poznać książki tego autora. Poniżej przedstawiam listę książek o Harrym w kolejności chronologicznej:

 
Człowiek nietoperz
Karaluchy

Trylogia z Oslo
Czerwone gardło
Trzeci klucz
Pentagram

Wybawiciel
Pierwszy śnieg
Pancerne serce  



Jo Nesbø (ur. 1960 r.) należy do najgłośniejszych skandynawskich autorów kryminałów. Z wykształcenia jest ekonomistą. Pracował także jako makler i dziennikarz. Jest też muzykiem rockowym, członkiem zespołu Di Derre, dla którego pisze teksty. Nagrał również płytę solową. Jego powieści kryminalne od dawna królują na listach bestsellerów. Cykl kryminałów z komisarzem Harrym Hole zdobył kilkanaście nagród krajowych i zagranicznych, m. in. w 2004 tytuł norweskiego kryminału wszech czasów został przyznany powieści „Czerwone Gardło” przez Norweski Klub Książki.

 


 
 

Autor: Jo Nesbo
Tytuł oryginalny: Gjenferd
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Seria: z odciskiem palca
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 432


wtorek, 18 grudnia 2012

Jo Nesbø, Pierwszy śnieg



Zbliża się do końca moja przygoda z Harrym Hole i im do niego bliżej, tym smutniej. W moje ręce trafiła książka, która przez wielu czytelników została uznana za najlepszą w całej serii.

W Oslo spada pierwszy śnieg, W jednym z domów, pani domu chwali męża i syna za pięknego bałwana, którego ulepili przed domem. Ale oni tego nie zrobili. Wkrótce kobieta znika… Okazuje się, że na przestrzeni ostatnich lat doszło do wielu podobnych zagadkowych zaginięć. Wydaje się, że tym razem policjanci z Oslo mają do czynienia z seryjnym zabójcą, a najlepszym specjalistą od podobnych spraw jest nasz stary znajomy Harry Hole. W komendzie pojawia się też nowa koleżanka, dość tajemnicza Katrine Bratt, której życie prywatne i przeszłość owiana jest mgłą tajemnicy.

Harry jest nadal „samotnym wilkiem” po przejściach, walczącym ze swoimi demonami, człowiekiem, który stara się nie pić, żeby ich nie wyzwolić. Perspektywa wykrycia seryjnego zabójcy przywraca go do życia, choć bez Rakel i Olega jest to raczej wegetacja. Rakel odeszła od niego, żyje u boku statecznego lekarza zapewniającego jej bezpieczeństwo i stabilność, czego nie mogła zaznać u boku Harry’ego i co w końcu skłoniło ją do zakończenia ich związku mimo niewątpliwej „chemii”, która między nimi istniała i istnieje.

Nasz bohater poświęca się pracy. Pracując w kilkuosobowym zespole usiłuje odnaleźć schemat działania zabójcy i ewentualne punkty zbieżne miedzy poszczególnymi zaginięciami lub zabójstwami, które miały miejsce w przeciągu minionych lat. Pościg za mordercą okaże się trudny i wyczerpujący. Harry będzie musiał wiele poświęcić, aby ocalić potencjalne ofiary, aby ocalić również siebie.

„Pierwszy śnieg” jest napisany w tradycyjnie świetnym stylu, znanym z wcześniejszych książek o Harrym. Z nerwem i pazurem, a chociaż zarys akcji zasadniczo się nie zmienia w książkach z tej serii, to jednak kryminał wciąga, trzyma w napięciu i dostarcza skrajnych emocji. Jak zwykle, chciałoby się powiedzieć. Nie chciałabym tu wartościować poszczególnych części, gdyż właściwie wszystkie książki trzymały mnie w napięciu i sprawiły, że ich lektura była wielką przygodą i – tak - przyjemnością. :) Ta książka to takie swoiste apogeum tego cyklu. Nesbø – jak to już wielokrotnie podkreślałam – jest utalentowanym pisarzem, potrafi pisać i konstruować fabułę kryminalną, stara się unikać powtórzeń, a nie jest to proste, gdy ma się ambicje napisania książki na wysokim poziomie i oryginalnej.

Harry jest bohaterem, który przyciągnął miliony czytelników. Zdobył także i moją sympatię. Można sobie zadać pytanie, co sprawia, że tylu ludzi odnalazło w Harrym coś szczególnego i bliskiego wśród tylu bohaterów książek kryminalnych wydawanych przecież obecnie masowo. Jego bezkompromisowość powoduje, że wchodzi w częste konflikty z „górą”, ale talent śledczy Harry’ego ratuje mu skórę wielokrotnie, również w „Pierwszym śniegu”.

Harry Hole to w pewnym sensie postać tragiczna. Nie dość, że walczy nieustająco z nałogiem, to jeszcze giną jego współpracownicy, przyjaciele, którzy wierzyli w niego i darzyli go szacunkiem, co jeszcze pogłębia jego depresyjne nastroje. I ta jego słabość, skontrastowana z atletycznym wyglądem, jest istotnym źródłem sympatii i przywiązania czytelników.

Powszechna jest opinia, że Nesbø skorzystał na popularności Stiega Larssona, autora trylogii Millennium. Przeczytawszy całą trylogię szwedzkiego autora i prawie całą serię o Harrym mogę tylko powiedzieć, że pod względem umiejętności pisarskich, pomysłu na fabułę kryminalną, Nesbø przewyższa Larssona o kilka długości. Z perspektywy czasu widzę to wyraźnie, aczkolwiek rzeczywiście po Larssona sięgnęłam zanim w ogóle dowiedziałam się o istnieniu Nesbø. Myślę jednak, że wcześniej czy później norweski pisarz przebiłby się na szczyty bestsellerów niezależnie od sukcesu Larssona.

Można się zastanawiać, dlaczego ta seria odniosła światowy sukces. Moim zdaniem to zasługa dobrze skonstruowanej sylwetki bohatera oraz niebagatelnych umiejętności pisarskich Nesbø, dla którego najważniejsze jest dostarczenie czytelnikowi dobrej książki. Jak sam powiedział w wywiadzie, który można znaleźć
tu:

„Jedyna presja, jaką czuję, to taka, żeby pisać dobre książki. I nie powielić poprzedniej. To, czy masz tysiąc czy milion czytelników, nie ma znaczenia. Nigdy nie odczuwam pokusy, żeby pisać dokładnie to, czego oczekują ode mnie czytelnicy. Musisz zaprosić czytelników tam gdzie ty jesteś, próbować zwabić ich do swojego wszechświata. To jest sztuka opowiadania.”

Jako fanka serii, nie mogę zrobić nic innego, jak tylko polecić Wam lekturę „Pierwszego śniegu”. To naprawdę świetny kryminał.


Autor: Jo Nesbø:
Tytuł oryginalny: Snømannen
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 432

Jo Nesbø (ur. 1960) – autor cyklu powieści kryminalnych z Harrym Hole. Jest też muzykiem, członkiem zespołu Di Derre. A poniżej, zamiast zdjęcia, przykład jego działalności muzycznej. :)




sobota, 28 lipca 2012

Jo Nesbø, Karaluchy




Dawkuję sobie Jo Nesbø, żeby nie skończyć zbyt szybko jego cyklu o niepokornym Harrym Hole. Tym razem przyszła kolej na „Karaluchy”, drugą część serii o norweskim policjancie.

Akcja książki toczy się w Tajlandii, gdzie w domu publicznym znaleziono ciało zamordowanego norweskiego ambasadora. W Oslo pospiesznie tworzony jest plan uniknięcia skandalu. Policjant Harry Hole wsiada do samolotu skacowany, z zastrzykami witaminy B12 w walizce i wkrótce zaczyna krążyć po zaułkach Bangkoku - wśród świątyń, palarni opium, dziecięcych prostytutek i barów go-go. Odkrywa, że w tej sprawie chodzi o coś więcej niż o morderstwo: za ścianami pełza coś, co nie znosi światła dziennego...

Parafrazując znaną definicję konia z "Nowych Aten", czyli pierwszej polskiej encyklopedii: Jo Nesbø jaki jest, każdy widzi. :) Jako zadeklarowana zwolenniczka stworzonego przez niego bohatera Harry’ego i fanka jego pisarstwa mogę tylko potwierdzić, że po raz kolejny książka autorstwa norweskiego mistrza kryminału mi się podobała, a lektura sprawiła mi niekłamaną przyjemność.

Należy mieć na uwadze, że to drugi kryminał Nesbø po „Człowieku nietoperzu”, a tuż przed opublikowaniem wspaniałej i dramatycznej trylogii z Oslo. W porównaniu do pierwszej książki widać wyraźną poprawę w sposobie konstrukcji fabularnej, poprowadzeniu intrygi, a także w stylu pisarstwa. Można obserwować, jak rozwija się warsztat pisarski Jo Nesbø, żeby rozkwitnąć w „Czerwonym gardle” i kolejnych książkach cyklu. Pojawiają się tu charakterystyczne motywy, które towarzyszą nam w całym cyklu z Harrym. Krąży wokół niego śmierć zbierająca żniwo głównie wśród osób, które wiążą się z nim zbyt blisko.

Intryga „Karaluchów” również nie zawodzi zapewniając czytelnikowi wgląd w grzeszne życie Bangkoku, splot interesów różnych grup biznesowych, intrygi dyplomatyczne, a także zwykłe ludzkie emocje niecnie wykorzystane przez złoczyńców. Co prawda, dość szybko można się domyślić, kto stoi za kolejnymi morderstwami, ale wyjaśnienie wszystkich motywów sprawcy autor zapewnia nam dopiero w końcówce książki.

Postacie występujące w książce są dopracowane. Również postacie drugoplanowe zaciekawiają czytelnika, czego przykładem jest między innymi Liz Crowley, niebanalna koleżanka Harry’ego z tajskiej policji, z którą ten bardzo blisko współpracuje.

Plastyczność opisów Nesbø przemawia do wyobraźni. Momentami miałam wrażenie, jakbym tułała się razem z Harrym po ciemnych zaułkach Bangkoku, jakbym razem z nim i jego kolegami z tamtejszej policji przeżywała upały i cierpiała w dusznym, wilgotnym klimacie.

Nie będę się więcej rozpisywać, bo musiałabym się powtarzać; suma sumarum na blogu opisanych jest już pięć książek z Harrym Hole w roli głównej. Dodam tylko, że Nesbø pisze świetne kryminały i mimo że „Karaluchy” nie są jego najlepszą książką, i tak czyta się ją z zaciekawieniem i niesłabnącą przyjemnością. 


 Niedawno ukazała się na rynku polskim ostatnia część przygód Harry’ego i z dostępnych informacji i opinii wiadomo, że kontynuacji być nie może. Z jednej strony bardzo mi smutno, gdyż zdążyłam zżyć się z Harrym, z drugiej jednak strony świadczy to o klasie pisarza, który nie chce bez końca odcinać kuponów od swojego niekwestionowanego sukcesu. Nie chce popaść w rutynę i planuje nowe wyzwania. Póki co, lektura dwóch części cyklu o Harrym jeszcze przede mną. Będę miała więc możliwość osłodzić sobie czas oczekiwania na nowe książki i pomysły Jo Nesbø.

Poniżej podaję książki z cyklu o Harrym Hole w kolejności chronologicznej:

„Człowiek nietoperz” (1997, wyd. polskie 2005),
„Karaluchy” (1998, wyd. polskie 2011),
„Czerwone gardło” (2000, wyd. polskie 2006),

„Trzeci klucz” (2002, wyd. polskie 2007),
„Pentagram” (2003, wyd. polskie 2007),
„Wybawiciel” (2005, wyd. polskie 2009),
„Pierwszy śnieg” (2007, wyd. polskie 2010),
„Pancerne serce” (2009, wyd. polskie 2010)
„Upiory” (2011, wyd. polskie 2012)
 




 Jo Nesbø (ur. 1960 r.) należy do najgłośniejszych skandynawskich autorów kryminałów. Z wykształcenia jest ekonomistą. Pracował także jako makler i dziennikarz. Jest też muzykiem rockowym, członkiem zespołu Di Derre, dla którego pisze teksty. Nagrał również płytę solową. Jego powieści kryminalne od dawna królują na listach bestsellerów. Cykl kryminałów z komisarzem Harrym Hole zdobył kilkanaście nagród krajowych i zagranicznych, m. in. w 2004 tytuł norweskiego kryminału wszech czasów został przyznany powieści „Czerwone Gardło” przez Norweski Klub Książki.

Źródło zdjęcia: www.wikipedia.org




 
Moja ocena: 4,5 / 6


Autor: Jo Nesbø
Tytuł oryginalny: Kakerlakkene
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 320


poniedziałek, 13 lutego 2012

Jo Nesbø, Wybawiciel




Dawno tu nie pisałam o książkach Nesbø, ale to nie znaczy, że nie kontynuuję mojej znajomości z Harrym Hole, głównym bohaterem jego kryminałów. Na to bym sobie nie pozwoliła, za bardzo się z nim zżyłam :)

Kolejną częścią tego cyklu jest „Wybawiciel”, którego akcja toczy się po wydarzeniach opisanych w „Pentagramie”. Tym razem w mroźnym i zasypanym śniegiem Oslo inspektor Harry Hole ściga sprawcę zabójstwa na jednym z żołnierzy Armii Zbawienia podczas przedświątecznego koncertu w centrum stolicy. Tropy wiodą na Bałkany oraz w przeszłość, kiedy pewnego gorącego lata odbywał się zlot Armii Zbawienia…

W tym tomie Harry przeżywa kolejną tragedię, ale jednocześnie potrafi nawiązać kontakt z Rakel i Olegiem, mimo że jego była narzeczona związana jest już z innym mężczyzną. W tym samym czasie, traci wsparcie w swoim szefie, Bjarne Møllerze, który realizuje to, co zapowiadał od dłuższego czasu i udaje się na mniej absorbującą placówkę w Bergen. Nowy szef sprawia mało sympatyczne wrażenie, a tymczasem sprawa zabójstwa rozrasta się pokazując rozmaite twarze przemocy, nawet ze strony osób, których nigdy byśmy o to nie podejrzewali…

W tej odsłonie cyklu dość szybko dowiadujemy się, kto jest zabójcą. Ale – jak nietrudno się domyślić – nie to jest najważniejsze. W trakcie lektury, co chwila pojawiają się kolejne znaki zapytania i zagadki, co sprawia, że Harry zaczyna podejrzewać, że cała sprawa ma „drugie dno” wcale nie tak łatwe do zdemaskowania. W prowadzonej sprawie Harry styka się z machiną Armii Zbawienia, wyznania, które w Norwegii ma prężną strukturę przypominająca wojsko. Jej członkowie są żołnierzami, pobierają się zwykle z ludźmi ze swojego kręgu. Zaskoczeniem dla mnie było zapoznanie się z zamożnością, specyficznym trybem organizacji i potęgą Armii Zbawienia w Norwegii.

Jest w tej książce wiele odniesień do spraw społecznych, między innymi poruszone są sprawy uchodźców z Bałkan i trauma okropności wojny, która toczyła się tam nie tak dawno temu. Postać zabójcy, choć początkowo wydaje się on perfekcyjny w swym fachu, w miarę upływu czasu zyskuje nowe oblicze i jak to w książkach Nesbo bywa nic nie jest takie, jakie się wydawało na początku…

Profil psychologiczny Harry’ego nie ulega większej zmianie. Nadal ma pociąg do alkoholu i jest mało subordynowanym funkcjonariuszem norweskiej policji. Mimo tej niesubordynacji i niechęci do poddania się regułom gry, Harry ciągle wierzy w sprawiedliwość, i to jest jego siłą. Wydawałoby się, że to typowy glina ze zrujnowanym życiem osobistym, jakich wielu można spotkać w podrzędnych kryminałach, ale w Harrym jest coś, jakaś wrażliwość i prawość, co sprawia, że jest bliski wielu czytelnikom. Ta bliskość i siła postaci Harry’ego to wielka zasługa pisarstwa Jo Nesbø. Co więcej, Harry pokaże też w „Wybawicielu”, że potrafi pomóc swojemu byłemu szefowi odpłacając mu niejako za wsparcie, które otrzymywał od niego wielokrotnie w przeszłości.
 
Jeśli miałabym oceniać „Wybawiciela” na tle innych przeczytanych przeze mnie kryminałów z Harrym, ulokowałabym go na równi z „Pancernym sercem”, nieco gorzej od „Czerwonego gardła” i „Trzeciego klucza”, lepiej zaś od „Pentagramu” i „Człowieka nietoperza”. Ta kategoryzacja jest jednak czysto umowna, gdyż Jo Nesbø to klasa sama w sobie. Mniej więcej w połowie książki miałam moment znużenia lekturą wywołany najprawdopodobniej zbyt dużą liczbą „grzybów w jednym barszczu”: Armia Zbawienia, wojna na Bałkanach, morderca z nierozpoznawalnymi rysami twarzy, przemoc seksualna etc. Wkrótce potem jednak akcja odzyskała wigor i nie zawiodła mnie do samego końca, gdy Harry pokazuje, że niestandardowe działanie to jego wizytówka :)

Na pewno zapadła mi w pamięć scena z odkurzaczem i chyba przez jakiś czas zyskam pretekst, aby nie zbliżać się do tego urządzenia…

P.S. Na polskim rynku ukazała się kolejna książka Jo Nesbø, tym razem przeznaczona dla najmłodszych czytelników :) Bardzo jestem jej ciekawa.




Ponieważ kilkakrotnie zamieszczałam już biogramy Jo Nesbø, dzisiaj - dla odmiany - wywiad z pisarzem nt. "Wybawiciela":





Moja ocena: 5 / 6


Autor: Jo Nesbø
Tytuł oryginalny: Freiseren
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 432

niedziela, 16 października 2011

Jo Nesbø, Pentagram





Jak się już wsiąknie w książki Jo Nesbø to nie można przestać, tylko chce się więcej i więcej. Nie dziwota więc, że po przeczytaniu „Czerwonego gardła” i „Trzeciego klucza” musiałam, po prostu musiałam przeczytać ostatnią część trylogii z Oslo, czyli „Pentagram”. Na szczęście to nie ostatnia pozycja z cyklu o Harrym Hole :)

W „Pentagramie” Harry przeżywa kolejne już przesilenie. Szarpany nałogiem, dręczony niewyjaśnioną śmiercią Ellen, swej byłej partnerki, czuje, że jego życie osobiste i zawodowe rozpada się. Jego wyrozumiały szef w końcu traci cierpliwość i zapowiada jego zwolnienie. Tymczasem upalne ulice Oslo przemierza groźny Kurier Śmierci. Swój przydomek zawdzięcza mediom, które tak go nazwały ze względu na metodę dotarcia do ofiar. Na miejscu zbrodni pozostawia charakterystycznie okaleczone zwłoki. Norweska policja, której szeregi są zdziesiątkowane z uwagi na okres urlopowy, mobilizuje wszystkie siły, by pojmać sprawcę i zapobiec kolejnym zabójstwom. Do zespołu śledczego włączono również przebywającego na aucie Harry’ego, który nawet zmagając się z nałogiem pozostaje przecież doskonałym detektywem. W walce z nieuchwytnym mordercą sprzymierzają się dwaj odwieczni wrogowie: komisarz Harry Hole oraz Tom Waaler – śledczy niezwykle ceniony przez przełożonych. Sprawa Kuriera Śmierci ma być ostatnią w błyskotliwej jak dotąd karierze Harry’ego…
Gdy już się człowiek przyzwyczai do wysokiego poziomu pisarstwa Nesbø, to trudno zejść na nieco niższy poziom, a to niestety jest przypadek „Pentagramu”, który w mojej opinii jest najsłabszą częścią trylogii. Ten kryminał ma być kulminacją poprzednich dwóch rewelacyjnych części cyklu. Oprócz rozwikłania intrygi Kuriera Śmierci, wszystkich czytelników dręczy przecież sprawa zabójstwa Ellen i konfrontacji Harry’ego z Księciem, który te zbrodnię zlecił. O ile na początku jeszcze zbrodnia na Ellen jest wspomniana i zamknięcie śledztwa ma wpływ na stan psychiczny Harry’ego, o tyle później sprawa Kuriera Śmierci i pościg za nim przesłania wszystko. Harry angażuje się w śledztwo i otrzymuje dość dziwną propozycję współpracy ze strony Toma Waalera.

Gdyby książka dotyczyła tylko sprawy Kuriera Śmierci pewnie bym się nie czepiała, gdyż intryga i przedstawione śledztwo w tej sprawie jest pasjonujące i niebywale wciąga. Nesbø podrzuca wiele fałszywych tropów, zbrodnie są intrygujące i niepokojące. Najbardziej rozczarowuje sposób potraktowania finałowej konfrontacji Harry’ego z Księciem. Mając rozbudzony apetyt po poprzednich książkach, spodziewałam się wyrafinowanej rozgrywki, tymczasem ten wątek został potraktowany po macoszemu. Jakby autor stracił koncept, a musiał jakoś to zakończyć. Po przeczytaniu całości pozostaje więc z jednej strony zadowolenie, bo intryga kryminalna przedstawiona w "Pentagramie" nie zawodzi nas, a z drugiej strony niedosyt, gdyż konfrontacji wyjaśniającej zabójstwo Ellen i motywy postępowania Księcia właściwie nie ma.

Nie chciałabym jednak, żeby te moje dąsy na rozegranie końcówki wątku przewodniego trylogii położyły się cieniem na książce. Nie, to naprawdę bardzo dobry kryminał. Jednak Jo Nesbø tak wysoko zawiesił poprzeczkę poprzednimi dwiema książkami, że trudno zaakceptować „tylko” bardzo dobry kryminał :) Dalej kibicuję Harry’emu i planuję lekturę kolejnych kryminałów Nesbø. Polecam :)

O Jo Nesbø pisałam
tu i tu.

Moja ocena: 4,5 / 6

Autor: Jo Nesbø
Tytuł oryginalny: Marekors
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 368


środa, 28 września 2011

Jo Nesbø, Czerwone gardło



Dlaczego tak mi odpowiada twórczość Jo Nesbø? To zapewne w dużej mierze zasługa osobowości głównego bohatera, ale także świetnego warsztatu pisarskiego autora. Warsztatu, który jednak nie zachwycał w pierwszej części cyklu o Harrym Hole. Ja jednak miałam to szczęście, że po raz pierwszy zetknęłam się z Harrym w powieści „Trzeci klucz”, który jest drugą częścią „trylogii z Oslo”. Była to tak dobra książka, że nie przeszkadzał mi fakt, iż część istotnych wydarzeń rozegrała się wcześniej.

Te wcześniejsze wydarzenia opisane są w „Czerwonym gardle” - pierwszej części „trylogii z Oslo”, aczkolwiek trzeciej z cyklu o Harrym Hole w ogóle. I właśnie „Czerwone gardło” postanowiłam teraz przeczytać, aby zapoznać się z chronologią tej kryminalnej serii autorstwa Nesbø :)

Akcja „Czerwonego gardła” rozpoczyna się podczas wizyty prezydenta Billa Clintona w Norwegii, gdy Harry Hole nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności strzela do agenta amerykańskiej Secret Service. Sprawa zostaje zatuszowana, a Harry nawet otrzymuje klasycznego „kopa w górę” i awansuje do Policyjnych Sił Bezpieczeństwa, gdzie jednak jest zepchnięty na kompletny margines. Podczas tej swoistej „posuchy” w karierze trafia do niego zlecenie rozwiązania pozornie mało istotnej sprawy przemytu do Norwegii karabinu Märklin, rzadkiej broni, używanej przez snajperów. Śledztwo prowadzi Harry'ego w kręgi neonazistowskie, lecz wiąże się również z przeszłością. Czy to przypadek, że starego nazistę znaleziono z poderżniętym gardłem w pobliżu miejsca, gdzie zbierają się neonaziści?

Ważnym elementem książki są wydarzenia rozgrywające się podczas II wojny światowej, na froncie wschodnim w grupie norweskich ochotników, które relacjonowane są równolegle z wydarzeniami współczesnymi. 

Wydarzeniem, które wpłynie na psychikę i zachowanie Harry’ego będzie zabójstwo jego koleżanki i partnerki w policji, Ellen Gjelten. Ta sprawa i dążenie Harry’ego do jej rozwiązania będzie wiodącym motywem „trylogii z Oslo”. Novum polega na tym, że czytelnik zna nazwisko winowajcy od samego początku… Na skutek bestialskiego zabójstwa Ellen, która była jedną z najbliższych mu osób, Harry nie będzie potrafił normalnie funkcjonować, czyli – jak wiedzą znawcy tego cyklu powieściowego - popada w ciąg alkoholowy i depresję mimo że u jego boku pojawia się interesująca kobieta. Sposób, w jaki Nesbø opisał otchłań rozpaczy Harry’ego bardzo przemawia do wyobraźni czytelnika i wzrusza…

Sama zastanawiam się, dlaczego Harry tak przywiązuje do siebie czytelnika i chyba decydująca jest właśnie ta jego słabość, uleganie nałogowi, choć jednocześnie wszyscy wiemy, jak genialnym śledczym potrafi być. I ten właśnie fakt oraz posiadanie szefa – przyjaciela, który w trudnych sytuacjach potrafi wyciągnąć doń pomocną dłoń, ratuje Harry’emu skórę podczas pojawiających się regularnie kryzysów.

Jestem nawet przewrotnie zadowolona, że przeczytałam tę książkę właśnie teraz, po zamachach na wyspie Utoya, które wydawały się czymś kompletnie absurdalnym i nierzeczywistym. Zamachy? Z pobudek ideologicznych? W jednym z najbogatszych państw świata??? Przed tymi wydarzeniami uznałabym chyba historię opisaną w „Czerwonym gardle” za niezbyt realną, ale ta książka – jak się okazuje - wiele nam jednak mówi o Norwegach, ich historii i traumie kolaboracji z Hitlerem. Podobno Nesbø pisząc książkę, a zwłaszcza część retrospektywną, bazował na historii rodzinnej.

W 2004 roku w plebiscycie czytelników książka zdobyła tytuł norweskiego kryminału wszechczasów. Moim zdaniem, jest to zaszczyt przyznany „na wyrost”, ale książka ta, którą usytuowałabym na pograniczu kryminału i thriillera, wciąga czytelnika niesamowicie. Niezakończone śledztwo w sprawie zabójstwa Ellen i rozgrywka, która rozpoczęła się w tym tomie sprawia, że przeczytanie kolejnych części cyklu staje się absolutną koniecznością :)

Poniżej podaję listę książek w cyklu z Harrym Hole według kolejności wydania:

1997 – Flaggermusmannen (pol. wydanie pt. Człowiek-nietoperz, przekł. Iwona Zimnicka, Otwock 2005)
1998 – Kakerlakkene (pol. wydanie pt. Karaluchy, przekł. I. Zimnicka, Wrocław 2011)
2000 – Rødstrupe (pol. wydanie Czerwone gardło, przekł. I. Zimnicka, Wrocław 2006)
2002 – Sorgenfri (pol. wydanie Trzeci klucz, przekł. I. Zimnicka, Wrocław 2007)
2003 – Marekors (pol. wydanie Pentagram, przekł. I. Zimnicka, Wrocław 2007)
2005 – Frelseren (pol. wydanie Wybawiciel, przekł. I. Zimnicka, Wrocław 2009)
2007 – Snømannen (pol. wydanie Pierwszy śnieg, przekł. I. Zimnicka, Wrocław 2010),
2009 - Panserhjerte (pol. wydanie Pancerne serce, przekł. I. Zimnicka, Wrocław 2010)
 



Jo Nesbø (ur.1960) - norweski pisarz i muzyk poprockowy. Znany jest głównie ze swojego cyklu kryminalnego z Harrym Hole, aczkolwiek wydał również trzy książki o doktorze Proktorze przeznaczone dla dzieci. Tu znajdziecie wywiad z autorem w Newsweeku, a tu tekst autora opublikowany po zamachach na wyspie Utoya.







Moja ocena: 5,5 / 6


Autor: Jo Nesbø
Tytuł oryginalny: Rødstrupe
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 423
Rok wydania: 2006





poniedziałek, 14 marca 2011

Jo Nesbø, Pancerne serce



Tak się złożyło, że w krótkim odstępie czasu przeczytałam pierwszą i ostatnią jak dotychczas książkę z cyklu o Harrym. Jestem jednak pewna, że na pewno przeczytam pozostałe, mimo że w „Pancernym sercu” jest wiele odniesień do wydarzeń, których jeszcze nie poznałam. Widzę ogromną różnicę w porównaniu do „Człowieka - nietoperza” - pierwszej książki z cyklu. Obecnie, Nesbø to mój faworyt, jeśli chodzi o skandynawskie kryminały.

Po rozwiązaniu sprawy Bałwana, która w koszmarny sposób dotknęła Harry’ego i jego najbliższych, komisarz Hole porzuca pracę i wyjeżdża do Hongkongu. Stacza się na dno, żyjąc z dnia na dzień, szukając zapomnienia w hazardzie i oparach opium, ścigany przez tamtejszą mafię.

Tymczasem w Oslo zostają zamordowane dwie młode kobiety. Podobny, unikalny wręcz sposób dokonania zabójstw wskazuje na tego samego sprawcę - obie dziewczyny mają w ustach dwadzieścia cztery rany powstałe od tajemniczego narzędzia zbrodni. Szef Wydziału Zabójstw w Oslo pozostający w ostrym starciu ze specjalną jednostką policji KRIPOS, która planuje przejęcie najpoważniejszych spraw kryminalnych w kraju, decyduje się ściągnąć do Norwegii jedynego człowieka specjalizującego się w seryjnych mordercach - Harry'ego Hole. Wysłanniczką policji jest piękna Kaja Solness, ale ani jej uroda, ani sprawa nie przekonuje Harry’ego do powrotu. Kaja używa innego argumentu, aby skłonić go do przyjazdu do Norwegii.

Po jego przybyciu do kraju w niesamowity sposób ginie jedna z parlamentarzystek. Harry mimo początkowych oporów postanawia włączyć się w śledztwo, gra również swoją grę z bezwzględnym, dążącym po trupach do celu Mikaelem Bellmanem, szefem KRIPOS. Okazuje się, że łańcuch ofiar jeszcze się nie skończył, a wszystkie ślady prowadzą do odludnego górskiego schroniska i Konga, przypominającego piekło.

Wiele się dzieje w tej książce, może nawet zbyt wiele. Popełniane zbrodnie są coraz bardziej okrutne. Ścigany przestępca wydaje się być nieuchwytny. W tle rozgrywają się też wątki poboczne, bardzo zresztą rozbudowane: rywalizacja wydziałów policji norweskiej o palmę pierwszeństwa w rozwiązywaniu najważniejszych spraw kryminalnych, trudne sprawy rodzinne Harry’ego, pojawienie się nowej kobiety w życiu komisarza…

Harry Hole to twardziel, po raz kolejny wydobywa się cało z najgorszych opresji, co jest – przyznajmy – trochę naciągane. Wydaje się, że można było nieco okroić kilka wątków bez szkody dla akcji kryminału. Jednak mimo tego wątkowego rozbuchania autor panuje nad wszystkimi zwrotami akcji, a „Pancerne serce” pozostaje świetną lekturą. Jedynym zarzutem może być zbyt duża brutalność niektórych scen. 



Jo Nesbø (ur. 1960) – norweski pisarz oraz muzyk. Nesbø urodził się w Oslo. Pisze głównie powieści kryminalne, jest także autorem tekstów w zespole Di derre, w którym gra i śpiewa.
Nesbø jest autorem cyklu powieści kryminalnych, w których głównym bohaterem jest policjant Harry Hole. Za swą debiutancką powieść Człowiek - nietoperz Nesbø otrzymał literacką Nagrodę Rivertona
oraz Szklany Klucz, obydwie przyznawane za najlepsze powieści kryminalne. Z kolei za powieść Czerwone gardło otrzymał w 2000 r. nagrodę norweskich księgarzy. W 2004 r. książka ta została wybrana najlepszym norweskim kryminałem wszechczasów. W 2007 powieść Czerwone gardło pojawiła się jako kandydatka do nagrody Złoty Sztylet za najlepszą powieść kryminalną, przetłumaczoną na język angielski. Strona internetowa Autora: www.jonesbo.com


Moja ocena: 4,5 / 6


Autor: Jo Nesbo
Tytuł oryginalny: Panserhjerte
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 536
Rok wydania: 2010

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Besala Jerzy Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Borkowska Urszula Bowen Rhys Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Covey Sean Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnecka Renata Czarnyszewicz Florian Czwojdrak Bożena Dallas Sandra Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domagalski Dariusz Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drewniak Wojciech Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Dyer Wayne Edwardson Ake Evans Richard Fabiani Bożena Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Filipowicz Wika Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fowler Karen Joy Frankl Viktor Franzen Jonathan Frayn Michael Fredro Aleksander Fryczkowska Anna Fønhus Mikkjel Gaskell Elizabeth Genow Magdalena Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Helsztyński Stanisław Hen Józef Herbert Zbigniew Hill Napoleon Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jahren Hope Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jurgała-Jureczka Joanna Jörgensdotter Anna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karlsson Elise Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kowecka Elżbieta Kościński Piotr Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kręt Helena Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Laurain Antoine Lehtonen Joel Loreau Dominique cytaty Lupton Rosamund Lurie Alison Maciejewska Beata Maciorowski Mirosław Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Małecki Jan McKeown Greg Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Mitchell David Mizielińscy Miłoszewski Zygmunt Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Myśliwski Wiesław Nair Preethi Naszkowski Zbigniew Nesbø Jo Nesser Hakan Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Orlińska Zuzanna Ossendowski Antoni Ferdynand Pająk-Puda Dorota Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pawlikowski Michał Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Przedpełska-Trzeciakowska Anna Puchalska Joanna Puzyńska Katarzyna Płatowa Wiktoria Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Sobolewska Justyna Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szalay David Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Weissensteiner Friedrich White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna de Blasi Marlena Ładyński Antonin Łapicka Zuzanna Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Żylińska Jadwiga
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...