niedziela, 23 października 2011

Rachel Cusk, Ostatnia wieczerza




Rachel Cusk to „gorące” nazwisko we współczesnej literaturze brytyjskiej, autorka kilku świetnie przyjętych przez krytykę książek. Nie mogę się wypowiedzieć na temat jej beletrystyki, gdyż jeszcze się z nią nie zetknęłam, ale „Ostatnia wieczerza” to dobry punkt wyjścia do zawarcia bliższej znajomości z twórczością pani Cusk.


Jest to bardzo osobista książka zawierająca refleksje pisarki spisane po spędzeniu kilku miesięcy we Włoszech razem z najbliższą rodziną: mężem i dwiema kilkuletnimi córeczkami. Postanawiają oni pewnego dnia porzucić dotychczasową, uporządkowaną egzystencję i przenoszą się na kilka miesięcy do Italii. Przy czym nie był to zwykły wakacyjny wypad, ale próba odcięcia się od rutyny codziennego życia oraz stałego miejsca zamieszkania. Przed wyjazdem rodzina sprzedała dom, w którym mieszkali w Anglii, a wracając tam po przeżyciu włoskiej przygody nie mieli jasno sprecyzowanych planów, co do swojego miejsca na ziemi i - ogólnie rzecz ujmując - przyszłości…


Pisarka nie boi się pokazać czytelnikom, że z trudem godzi role matki, żony i artystki. Pobyt we Włoszech jest ważny dla tej rodziny, nie tylko dla autorki. Jej pozwala zyskać nową perspektywę, nowe bodźce i nowe inspiracje dla swojej twórczości. Jeśli zaś chodzi o rodzinę, to ta włoska ekspedycja ma najprawdopodobniej uchronić ją przed rozpadem. Charakterystyczna jest w relacji pisarki nieobecność jej męża. Poza kilkoma zdaniami na samym początku książki odnoszącymi się do niego, potem nie występuje on w opisach jako oddzielna osoba ani razu, jest tylko częścią „nas”. Córki tez zresztą często występują w formie zbiorowej jako „dziewczynki”.


Ta opowieść – nawiasem mówiąc tytuł nie odnosi się do dzieła Leonarda da Vinci, lecz raczej do obrazu Tintoretta z katedry w Lukce (obrazek poniżej) – przypomina mi nieco eseje Zbigniewa Herberta, z tym, że nasz wybitny poeta koncentrował się głównie na odczuciach wobec dzieł sztuki, a u Cusk nastrój jest bardziej przyziemny, znajduje się tu wiele odniesień do życia codziennego. Szczególnie dręczy ją kwestia rutyny i osadzenia w życiu rodzinnym w kontekście wyzwań, jakie przed nią stawia uprawiany przez nią zawód. Zawód, który nie gwarantuje stabilności finansowej, czego zresztą cała rodzina doświadcza pod koniec włoskich wakacji.




Źródło zdjęcia: www.welcometuscany.it



Z książki wynika, że osobą dominującą w tej rodzinie jest pisarka. To jej potrzeby okazały się decydujące dla podjęcia tej wymagającej podróży. Wymagającej dla pozostałych członków rodziny – córki pożegnały się wcześniej niż zwykle ze szkołą, mąż najprawdopodobniej musiał uporządkować swoje zobowiązania zawodowe… Wszystko po to, aby się na nowo odnaleźć, podwyższyć jakość wspólnego życia i aby ułatwić Rachel Cusk odnalezienie nowych źródeł natchnienia.


Z informacji, które udało mi się wyszperać w internecie wynika, że małżeństwo Rachel Cusk nie przetrwało, a obecnie pracuje ona nad książką, która będzie się odnosiła do rozwodu właśnie.


Czy warto przeczytać tę książkę? Na pewno tak! Mimo że nie czytałam innych książek Rachel Cusk, a może właśnie dlatego, byłam bardzo zadowolona, że miałam okazję zapoznać się z „Ostatnią wieczerzą”. Pokazuje ona talent autorki. Jej relacja jest pełna intrygujących i często niepokojących dygresji i skojarzeń najczęściej wywołanych kontaktem z dziełami sztuki, innymi ludźmi, zwyczajami…


Szczerze polecam tę lekturę. Temat „włoskich wakacji” wydaje się nieco ograny poprzez zalew różnego rodzaju literatury podróżniczej lub romansowej, ale gwarantuję, że tak nie jest w tym przypadku. Ja na pewno sięgnę w najbliższym czasie po beletrystykę Rachel Cusk, gdyż „Ostatnia wieczerza” okazała się dla mnie intrygującą lekturą i jednocześnie zachętą do poznania jej twórczości.


Poniżej kilka cytatów, które zapadły mi w pamięć:


„Przychodzi mi na myśl, że ta para Francuzów stanowi dokładną analogię krytyki literackiej. Zupełnie nie przejmują się tym, że sami nigdy nie potrafiliby stworzyć czegoś pięknego, jak stworzył Berttrand. Niemniej ich obecność tutaj dowodzi tego, że Bertrandowi ostatecznie potrzebny jest świat po to, żeby oglądał jego dzieła. Potrzebna jest mu rzeczywistość, żeby zestawiać z nią to, co stworzy.”

„Chciałabym nauczyć się czytać strukturę życia, tak jak meteorolodzy odczytują strukturę chmur, bo musi być w niej zapisana przyszłość. Gdyby tylko człowiek wiedział, gdzie szukać.”

„O tej porze dnia dom tworzy czarną plamę na wzgórzu. Jego sylwetka jest imponująca i bynajmniej nie przyjazna. Patrzymy nań z dołu i nagle dociera do nas, że jesteśmy tak daleko od swojego domu, zdani wyłącznie na własną wolę i niezakorzenienie. Niemniej właśnie to uczucie stanowi decydujący ruch w procesie wyzwolenia. Patrzeniu w te ciemne, dalekie okna towarzyszy przecięcie więzów, podniesienie kotwic.”

 „(…) gry zaś gaszą nasz czas. Są sposobami na zabicie czasu, a czas, jak teraz rozumiemy, to nasz majątek. Zamierzamy inwestować go mądrze. Chcemy, żeby starczyło go na jak najdłużej.”


Rachel Cusk (ur. 1967 r. w Kanadzie) jest autorką kilku nagrodzonych powieści, a także autobiograficznej książki opisującej jej doświadczenie macierzyństwa (A Life’s Work, 2001). W 2003 roku znalazła się w gronie najbardziej obiecujących brytyjskich pisarzy młodego pokolenia (tzw. Granta’s Best of Young British Novelists). Powieść Arlington Park z 2007 została nominowana do nagrody Orange.  Rozmowę z autorką w "Wysokich Obcasach" znajdziecie tu




Moja ocena: 5,5 / 6
 
Autor: Rachel Cusk
Tytuł oryginalny: The Last Supper. Summer in Italy
Tłumacz: Agnieszka Pokojska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 317

niedziela, 16 października 2011

Jo Nesbø, Pentagram





Jak się już wsiąknie w książki Jo Nesbø to nie można przestać, tylko chce się więcej i więcej. Nie dziwota więc, że po przeczytaniu „Czerwonego gardła” i „Trzeciego klucza” musiałam, po prostu musiałam przeczytać ostatnią część trylogii z Oslo, czyli „Pentagram”. Na szczęście to nie ostatnia pozycja z cyklu o Harrym Hole :)

W „Pentagramie” Harry przeżywa kolejne już przesilenie. Szarpany nałogiem, dręczony niewyjaśnioną śmiercią Ellen, swej byłej partnerki, czuje, że jego życie osobiste i zawodowe rozpada się. Jego wyrozumiały szef w końcu traci cierpliwość i zapowiada jego zwolnienie. Tymczasem upalne ulice Oslo przemierza groźny Kurier Śmierci. Swój przydomek zawdzięcza mediom, które tak go nazwały ze względu na metodę dotarcia do ofiar. Na miejscu zbrodni pozostawia charakterystycznie okaleczone zwłoki. Norweska policja, której szeregi są zdziesiątkowane z uwagi na okres urlopowy, mobilizuje wszystkie siły, by pojmać sprawcę i zapobiec kolejnym zabójstwom. Do zespołu śledczego włączono również przebywającego na aucie Harry’ego, który nawet zmagając się z nałogiem pozostaje przecież doskonałym detektywem. W walce z nieuchwytnym mordercą sprzymierzają się dwaj odwieczni wrogowie: komisarz Harry Hole oraz Tom Waaler – śledczy niezwykle ceniony przez przełożonych. Sprawa Kuriera Śmierci ma być ostatnią w błyskotliwej jak dotąd karierze Harry’ego…
Gdy już się człowiek przyzwyczai do wysokiego poziomu pisarstwa Nesbø, to trudno zejść na nieco niższy poziom, a to niestety jest przypadek „Pentagramu”, który w mojej opinii jest najsłabszą częścią trylogii. Ten kryminał ma być kulminacją poprzednich dwóch rewelacyjnych części cyklu. Oprócz rozwikłania intrygi Kuriera Śmierci, wszystkich czytelników dręczy przecież sprawa zabójstwa Ellen i konfrontacji Harry’ego z Księciem, który te zbrodnię zlecił. O ile na początku jeszcze zbrodnia na Ellen jest wspomniana i zamknięcie śledztwa ma wpływ na stan psychiczny Harry’ego, o tyle później sprawa Kuriera Śmierci i pościg za nim przesłania wszystko. Harry angażuje się w śledztwo i otrzymuje dość dziwną propozycję współpracy ze strony Toma Waalera.

Gdyby książka dotyczyła tylko sprawy Kuriera Śmierci pewnie bym się nie czepiała, gdyż intryga i przedstawione śledztwo w tej sprawie jest pasjonujące i niebywale wciąga. Nesbø podrzuca wiele fałszywych tropów, zbrodnie są intrygujące i niepokojące. Najbardziej rozczarowuje sposób potraktowania finałowej konfrontacji Harry’ego z Księciem. Mając rozbudzony apetyt po poprzednich książkach, spodziewałam się wyrafinowanej rozgrywki, tymczasem ten wątek został potraktowany po macoszemu. Jakby autor stracił koncept, a musiał jakoś to zakończyć. Po przeczytaniu całości pozostaje więc z jednej strony zadowolenie, bo intryga kryminalna przedstawiona w "Pentagramie" nie zawodzi nas, a z drugiej strony niedosyt, gdyż konfrontacji wyjaśniającej zabójstwo Ellen i motywy postępowania Księcia właściwie nie ma.

Nie chciałabym jednak, żeby te moje dąsy na rozegranie końcówki wątku przewodniego trylogii położyły się cieniem na książce. Nie, to naprawdę bardzo dobry kryminał. Jednak Jo Nesbø tak wysoko zawiesił poprzeczkę poprzednimi dwiema książkami, że trudno zaakceptować „tylko” bardzo dobry kryminał :) Dalej kibicuję Harry’emu i planuję lekturę kolejnych kryminałów Nesbø. Polecam :)

O Jo Nesbø pisałam
tu i tu.

Moja ocena: 4,5 / 6

Autor: Jo Nesbø
Tytuł oryginalny: Marekors
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumacz: Iwona Zimnicka
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 368


środa, 12 października 2011

Tarjei Vesaas, Pałac lodowy




Jeszcze do niedawna nie miałam świadomości, że taki pisarz jak Tarjei Vesaas istniał. Oczywistym jest więc, że i jego twórczość pozostawała dla mnie tajemnicą. Pod wpływem jednej z blogerek, która utworzyła na portalu społecznościowym grupę dyskusyjną poświęconą „Pałacowi lodowemu”, jednej z ostatnich książek Vesaasa, zaczęłam się zapoznawać z dostępnymi w sieci informacjami na temat tego twórcy. To, czego się dowiedziałam, okazało się na tyle zachęcające, że postanowiłam przeczytać tę książkę. Niestety, jest ona obecnie dostępna jedynie w bibliotece lub poprzez zakup w antykwariacie, jako, że jej ostatnie wydanie w formie książkowej miało miejsce w 1979 r. Ostatnio ukazał się jedynie audiobook w wykonaniu Karoliny Gruszki. Na szczęście moje okoliczne biblioteki są dobrze wyposażone, dlatego też udało mi się wypożyczyć tę książkę bez kłopotu. Czas jednak zakończyć te rozważania i przejść do meritum, czyli skupić się na treści książki :)

Opisywane zdarzenia mają miejsce w norweskiej wiosce na północy kraju w latach 60-tych ubiegłego wieku. W miejscowej szkole pojawia się nowa uczennica, 11-letnia Unn, którą po śmierci matki zaopiekowała się ciotka zamieszkała w tej właśnie wiosce. Unn jest zdystansowana wobec kolegów z klasy, trzyma się na uboczu, choć natychmiast przyciąga uwagę Siss, nieformalnej przywódczyni klasy, w której wspólnie się uczą. Niespodziewanie, pewnego listopadowego dnia, Unn zaprasza Siss w odwiedziny do domku, w którym mieszka z ciotką. Ten listopadowy wieczór wywarł niezatarte piętno na obu dziewczynkach. Ich spotkanie jest pełne niedopowiedzeń, urwanych zdań, niezadanych pytań, ukrytych nadziei. To spotkanie upewniło je w przeświadczeniu, że są bratnimi duszami i łączy je nierozerwalna więź…

Następnego dnia, Unn – pełna uniesienia, ciągle przeżywająca spotkanie z Siss, czuje się tak skrępowana, że postanawia udać się na wagary, mimo że zbliża się pierwszy atak zimy. Nie znając okolicy zbyt dobrze kieruje się w stronę miejscowej atrakcji – zamarzającego wodospadu, który uformował ze swoich sopli swoisty pałac pełen lodowych komnat i zakamarków. Unn, zauroczona surowym pięknem pałacu, nie wychodzi już stamtąd. Przechodząc od komnaty do komnaty w końcu zasypia zmęczona …

Tymczasem Siss przez cały dzień nie może doczekać się przyjaciółki. Gdy pod wieczór zaczyna się akcja poszukiwawcza, uczestniczy w niej z pełnym poświęceniem wbrew radom dorosłych. Na próżno… Mimo aktywnego udziału prawie wszystkich mieszkańców wioski, Unn przepada. Siss zostaje sama. Kompletnie zmienia swoje postępowanie w szkole przejmując jak gdyby postawę Unn. Wycofuje się, jest zdystansowana, nie uczestniczy w życiu klasy. Jest to - w jej przekonaniu - wyraz solidarności z Unn, dowód ich więzi i przyjaźni. 


Ta poetycka opowieść jest napisana przepięknym literackim językiem – ogromna w tym zasługa tłumacza, nieżyjącej już Beaty Hłasko. Szczególne wrażenie robią opisy przyrody - poprzez pierwsze podmuchy zimy, jej pełnię aż po pierwsze symptomy wiosny – co odzwierciedla także stany emocjonalne bohaterek.

Tę powieść każdy czytelnik może odczytać na własny sposób. Bardzo trudno jest mi napisać coś konkretniejszego, gdyż jest to powieść utkana z delikatnych opisów nastrojów, wrażeń, odczuć. Autor koncentruje się na opisie i analizie stanu ducha młodocianych bohaterek, ale i tak otacza je mgiełka tajemnicy, która nie jest oczywiście rozwiązana. Jego styl jest mistrzowski.

Można odczytać tę książkę również jako tragiczną opowieść o zaginięciu małej dziewczynki, o wpływie tego zdarzenia na psychikę Siss i zachowania lokalnej społeczności, a także jako alegoryczną opowieść o samotności w tłumie nawet przyjaznych i życzliwych ludzi. Bo w tej książce trudno wskazać negatywnego bohatera. Wszyscy są życzliwi, pomocni, wyrozumiali zwłaszcza wobec przeżyć Siss po tym traumatycznym wydarzeniu, które zmieniło ją kompletnie. Nie jest to opowieść optymistyczna mimo pojawiającego się na końcu książki pewnego promyka nadziei. Siss przeżywa swój dramat opuszczenia przez Unn w samotności. Na jej pamiątkę wznosi wokół siebie „pałac lodowy” nie dopuszczając praktycznie nikogo do swoich trosk. Bardzo ważnym dla mnie momentem lektury była rozmowa Siss z ciotką Unn w przedzień jej wyjazdu z wioski. Starała się ona przekazać 11-latce swoją mądrość życiową i ukoić jej ból po stracie przyjaciółki, co mogłoby także uratować Siss.

Długo się zastanawiałam czy napisać swoją opinię na temat tej książki. Ostatecznie doszłam do wniosku, że ta zapomniana obecnie pozycja i twórca ze wszech miar zasługują na przypomnienie nawet za pomocą mojego niewprawnego pióra :) Nie jest to książka, która będzie się wszystkim podobała, zwłaszcza tym, dla których szybka akcja jest najważniejsza. Czytając ją zanurzamy się w kompletnie inny świat i ta podróż może się dla wielu czytelników okazać fascynująca…


Tarjei Vesaas (1897 – 1970) – norweski pisarz, poeta i dramaturg zaliczany w swoim kraju do jednego z najważniejszych twórców XX wieku. Jego utwory są krótkie i oszczędne w formie, często osadzone w wiejskim krajobrazie, któremu niejednokrotnie towarzyszy surowa skandynawska przyroda. Jego najważniejsze powieści to „Ptaki” (1957) i „Pałac lodowy” (1963). Ciekawostką jest, że polski film „Żywot Mateusza”  z 1967 r. został oparty na powieści „Ptaki”.




Moja ocena: 5,5 / 6


Autor: Tarjei Vesaas

Tytuł oryginalny: Is – Slottet
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Tłumacz: Beata Hłasko
Rok wydania: 1979
Liczba stron: 147



Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...