Mariusza Szczygła wielu zapamiętało jako pierwszego gospodarza polskiego talk-show, czyli emitowanego w Polsacie „Na każdy temat” w latach 1995 - 2001. Ja – choć pamiętam ten program – nie byłam pod jego szczególnym wrażeniem, a potem pan Szczygieł zajął się pracą dziennikarską i zniknął z szeroko rozumianego „horyzontu medialnego”. Wrócił do mojej świadomości w formie wielkiego „bum”, czyli książki „Gottland”, która wywarła na mnie duże wrażenie. Do dziś, po paru latach od lektury, pamiętam kilka esejów: o rodzinie Batów, o Kubisovej i Helenie Vondrackovej, dwóch przyjaciółkach i piosenkarkach, których kariery potoczyły się tak odmiennie, czy o pomniku Stalina w Pradze. Nic więc dziwnego, że „Zrób sobie raj” również postanowiłam przeczytać. Ba, byłam pewna, że czeka mnie uczta i nowe odkrycia dotyczące stanu duszy czeskich sąsiadów.
Nie można zaprzeczyć, że książka ta jest napisana bardzo sprawnie i potoczyście, czyta się ją szybko mimo pewnego chaosu w prezentacji tematów poszczególnych esejów. Widać, że autor kocha Czechów miłością bezgraniczną i wszystko wskazuje na to, że odwzajemnioną. :) Mariusz Szczygieł koncentruje się w tej książce na stosunku Czechów do religii. Kolejne eseje pokazują, jak im się żyje bez Boga. Nie chciałabym komentować wyboru tematyki tego zbioru esejów, gdyż to kwestia indywidualnego wyboru i nastawienia zarówno autora, jak i czytelników. Każdy temat można przedstawić ciekawie i niebanalnie. "Zrób sobie raj" jednak w miarę postępu lektury stawał się dla mnie zbyt monotematyczny i nieco nużący. Muszę również przyznać, że w mojej pamięci – a czytałam tę książkę parę miesięcy temu – ostała się z tego zbioru jedynie dość niesmaczna historyjka o malarzu Janie Saudku i jego perypetiach miłosno – zawodowych, a pozostałe eseje w większości rozmyły mi się w niepamięci. Czekałam trochę z opisaniem swoich wrażeń, bo u mnie czasami proces przelania swoich wrażeń na papier trochę trwa, ale może to i dobrze, bo teraz widzę, że „Gottland” nadal tkwi w mojej pamięci i czasem do niego zaglądam, a „Zrób sobie raj”, no cóż..., wyblakł, przemknął i znikł.
Co mi się jeszcze rzuciło w oczy? Autor przeplata kolejne eseje swoistymi wyimkami z sondy przeprowadzonej wśród członków partii Prawo i Sprawiedliwość nt. pytań do Czechów w związku z ich brakiem religijności. Zastanawia mnie, dlaczego autor postanowił wybrać akurat tę grupę ludzką do udziału w sondzie? Jeżeli chodzi o grupę osób religijnych, lepszym „targetem” byliby chyba uczestnicy grup przykościelnych, żywo uczestniczący w życiu Kościoła, a nie partii politycznej, z którą gazeta Mariusza Szczygła nie jest w najserdeczniejszych stosunkach…
Nie ukrywam, że lektura tej książki była dla mnie rozczarowaniem. Wiem, że zapewne narażę się wielu zagorzałym zwolennikom tej książki, ale do mnie ona po prostu nie przemówiła. Nie ma w niej tej prostoty i magnetyzmu, jaki odnalazłam w "Gottlandzie". W mojej ocenie „Zrób sobie raj” jest pozycją ciekawą, wartą - mimo moich krytycznych uwag - przeczytania. Nie dorównuje ona jednak poziomem poprzedniczce, która rzeczywiście niosła wiele interesujących spostrzeżeń i przyczyniła się znacząco do rozbudzenia zainteresowania naszym południowym sąsiadem, jego historią i kulturą, wśród ludzi do tej pory nie wykazującym takiego zainteresowania. Być może moja opinia nt. „Zrób sobie raj” byłaby lepsza, gdybym nie czytała wcześniej „Gottlandu”. Jeśli chcecie się zapoznać z czeskimi dziełami Mariusza Szczygła gorąco polecam przeczytanie najpierw tej wcześniejszej książki. :)
Nie ukrywam, że lektura tej książki była dla mnie rozczarowaniem. Wiem, że zapewne narażę się wielu zagorzałym zwolennikom tej książki, ale do mnie ona po prostu nie przemówiła. Nie ma w niej tej prostoty i magnetyzmu, jaki odnalazłam w "Gottlandzie". W mojej ocenie „Zrób sobie raj” jest pozycją ciekawą, wartą - mimo moich krytycznych uwag - przeczytania. Nie dorównuje ona jednak poziomem poprzedniczce, która rzeczywiście niosła wiele interesujących spostrzeżeń i przyczyniła się znacząco do rozbudzenia zainteresowania naszym południowym sąsiadem, jego historią i kulturą, wśród ludzi do tej pory nie wykazującym takiego zainteresowania. Być może moja opinia nt. „Zrób sobie raj” byłaby lepsza, gdybym nie czytała wcześniej „Gottlandu”. Jeśli chcecie się zapoznać z czeskimi dziełami Mariusza Szczygła gorąco polecam przeczytanie najpierw tej wcześniejszej książki. :)

Moja ocena: 4 / 6
Autor: Mariusz Szczygieł
Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 292
Nie wiedziałam, że pracowal w "Na przełaj"... Pamiętam tamto pisemko, było bardzo ambitne, ciekawe, co dwa tygodnie (chyba?) czekałam na każdy kolejny numer... Teraz już tylko Bravo...
OdpowiedzUsuńA Szczygła znam głównie właśnie z Wyborczej i Dużego Formatu. I cenię.
Oprócz "Na przełaj" było chyba jeszcze "Razem", też chyba dwutygodnik:)
UsuńPana Szczygła również bardzo cenię, czego wyrazem jest "Gottland" na mojej półce z książkami, ale "Zrób sobie raj" mi nie podszedł. Wiem, że jestem wyjątkiem, ale zdarza się :)
Hmm, nie kojarzę chyba wcześniejszej negatywnej recenzji (albo raczej nie-pozytywnej), ale mnie skutecznie zniechęciłaś :p Zwłaszcza tymi wstawkami PiSu - nie cierpię polityki i pewnie nawet większości ludzi bym nie kojarzyła. Na pewno jest milion ciekawszych reportaży, którym warto poświęcić czas.
OdpowiedzUsuńKsiążkozaurze, w tej książce nie występują żadne znane postacie życia politycznego :) To szeregowi członkowie PiS. Pisząc o tym, chodziło mi o to, że dużo lepiej było poprosić o sformułowanie pytań osób wierzących do niewierzących, czyli większości Czechów, osoby aktywne we wspólnocie kościelnej niż członków partii politycznej. :) A przeczytać Szczygła na pewno warto, gdyż najlepiej wyrobić sobie zdanie samemu.
UsuńLepsza od "Gottlandu" jest jego "Laska nebeska", książka po której chce się żyć. W "Zrób sobie raj", który pisany jest zupełnie innym stylem niż poprzednia książka (tu szacunek dla autora) dwa teksty, to najlepsze teksty Szczygła "Po drugiej stronie okna" o oknie w Pradze i "Tu nikt nie lubi cierpieć" - o pogrzebach a właściwie ich braku. Żadna historia w "Gottlandzie" nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. A z tym PiS-em w książce to nieprawda. zajrzałam własnie jeszcze raz i jest tam jeden mały rozdzialik, wielkości jednej kartki, gdzie studenci spytali młodych Polaków, którzy wstąpili do PiS w maju 2010: Czy mógłbym nie wierzyć w Boga. I jest pięć krótkich wypowiedzi. Natomiast tłuamczenie M. Szczygła, dlaczego wkłada to do książki mnie powaliło, jest wprost fantatsyczne. Napisał tak na początku tego rozdzzialiku: "Najwyższy czas, aby Polacy zrobili coś dla dobra tej książki". Tak więc Ksiązkozaururze - nei ma tam żądnych postaci politycznych, których musiałabys kojarzyc z nazwiska, jest pięcioro młodych Polaków, którzy mówią, dlaczego muszą wierzyć w Boga i na tym koniec. Natomiast "Laska nebeska", ta ostatnia książka wyciągneła mnie z depresji swoją czeskością, którą autor umie zarazić.
OdpowiedzUsuńJulita
"De gustibus non est disputandum" :) Tak jak wspomniałam, wiem, że "Zrób sobie raj" ma wielu zwolenników. Mnie on jednak nie zachwycił i to jest kwestia indywidualnej wrażliwości i gustu czytelniczego, do czego każdy ma prawo :) Dziękuję za polecenie "Laski nebeskej". Postaram się zapoznać z tym zbiorem esejów, skoro zyskał Twoją entuzjastyczną ocenę.
UsuńChętniej sięgnę po "Gottland", który tak Cię zauroczył. Niech to będzie moje pierwsze literackie spotkanie ze Szczygłem :)
OdpowiedzUsuńWarto poznać i "Gottland", i "Zrób sobie raj" :) Pozdrawiam :)
Usuń