piątek, 3 stycznia 2014

Ernst Wiechert, Pani majorowa




Twórczością Ernsta Wiecherta zainteresowałam się dzięki jednej z dyskusji u Jeżanny. Jest to twórca obecnie niemal zapomniany, ale w Polsce przeżywa pewien renesans twórczości na skutek jego związków z dawnymi Prusami Wschodnimi. Człowiek rozwija się całe życie, stwierdziłam więc, że postaram się poznać nowe dla mnie nazwisko pisarza, którego twórczość była mi do tej pory kompletnie nieznana. 

„Pani majorowa” rozpoczyna się w momencie, gdy strudzony wędrowiec przedziera się przez moczary do wioski pozostającej we włościach tytułowej pani majorowej i oboje się tam spotykają. Przy czym majorowa, bogata dziedziczka, właścicielka gospodarstwa o powierzchni ok. 5 tys morg, siedzi na koniu, a wędrowiec wychodzi z moczarów wielce strudzony i ubogo odziany. Gdy majorowa, z wysokości końskiego grzbietu, udziela mu na wstępie rad, okazuje się, że nieznajomy jednak zna ją z przeszłości, gdyż jest jednym z synów chłopa osiadłego we wiosce. Co więcej, jest to człowiek uznany za poległego, którego nazwisko widnieje na pomniku upamiętniającym ofiary Wielkiej Wojny, od zakończenia której upłynęło już kilkanaście lat. Lata te Michał Fahrenholzer spędził w niewoli, na tułaczce i poniewierce. Jest człowiekiem rozbitym i złamanym, który najchętniej zaszyłby się w kącie, gdzie nikt by mu nie przeszkadzał i nie widzi dla siebie miejsca w społeczeństwie. Czy w rodzinnej wiosce znajdzie spokój i ukojenie po ciężkich przeżyciach? 

Pani majorowa to kobieta czterdziestoletnia, od wielu lat owdowiała, a więc w kontekście tradycyjnych wyobrażeń tamtej epoki niemal seniorka. Jej małżeństwo nie było łatwe, jak wynika z napomknień autora. Jej syn, którego cechą charakterystyczną jest noszenie liliowych rękawiczek i poruszanie się po wiejskich drogach czerwonym powozem, również nie jest powodem do dumy. Szczęście czy też raczej poczucie sensu, odnajduje w gospodarzeniu swoim majątkiem i kontakcie z przyrodą. Możliwość ułatwienia Michałowi powrotu do normalnego życia staje się dla niej wyzwaniem, ale i staje się stopniowo jednym z najważniejszych elementów jej egzystencji. Więź tych dwojga, silnie związanych z lokalnym otoczeniem i pięknem przyrody, staje się coraz silniejsza, a pojawiające się komplikacje tylko tę więź zacieśniają.

Oprócz dwójki głównych bohaterów spotykamy również Jonasza, przyjaciela Michała z lat młodości, również naznaczonego piętnem rodzinnej tragedii z czasów wojny czy ojca głównego bohatera, który straciwszy podczas wojny trzech synów nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, iż jeden z nich został cudownie ocalony i przebywa wśród żywych. Na krótko pojawiają się również przedstawiciele lokalnej elity czy też syn pani majorowej z narzeczoną, ale oni ewidentnie symbolizują upadek obyczajów i są niejako ostrzeżeniem przed rozluźnieniem więzi z odwiecznym naturalnym środowiskiem człowieka.

Autor nie wymienia w książce nazwy miejscowości, daty, nawet imienia tytułowej bohaterki. Od szczegółów ważniejszy jest nastrój tej opowieści, w której niezwykle ważnym elementem jest więź człowieka z naturą jako przeciwieństwo „zgniłej”, miejskiej cywilizacji. Autor, silnie związany ze swą „małą ojczyzną”, zawarł w książce wiele przemawiających do wyobraźni opisów przyrody sławiąc piękno swojego miejsca na ziemi.

Według dostępnych informacji wydana w 1934 r. „Pani majorowa” była w swoim czasie bardzo poczytną ksiązką, przetłumaczoną na wiele języków. Przyznam jednak, że powieść ta nie powaliła mnie na kolana. Może jestem bezduszną istotą, ale nie potrafiłam się wzruszyć prezentowaną historią, choć momentami ten poetycki i staroświecki nastrój brał górę nad moim malkontenctwem. ;) Język powieści, dość przestarzały, jest chyba główną przyczyną mojego przekonania, że z „Panią majorową” czas nie obszedł się łaskawie. Akcja toczy się powoli, sposób narracji jest specyficzny, pisany w osobie trzeciej, ale jakby z dużego dystansu z pewnymi przemyśleniami podawanymi w formie domysłów i przypuszczeń. Nastrój książki jest refleksyjny i pełen zadumy nad kolejami ludzkiego życia.


Powieść ta jest ramotką, czasami nawet uroczą, ale nie wzbudziła ona we mnie większych emocji. Przyznam się nawet, że pod koniec lektury zdarzało mi się przerzucać strony, a historia zbliżenia się dwojga ludzi z różnych światów naznaczonych trudnymi przeżyciami jakoś do mnie nie przemówiła. Może dlatego, że nie uważam, aby zabijanie bezbronnych łabędzi oraz straszenie dziecka i starca naładowaną strzelbą było usprawiedliwione stresem po niewoli wojennej. A jeśli nawet, to ludziom w takiej kondycji psychicznej nie powinno się oferować stanowiska, które umożliwia dostęp do broni palnej. Mimo dobrych chęci i pozytywnego nastawienia do lektury książka jednak nie trafiła w mój gust. Wierzę jednak, że ma ona sporo zalet, które w opinii wielu osób przeważą niedostatki, o których wspomniałam.



Ernst Wiechert (1887 - 1950) - pisarz niemiecki, jeden z najpoczytniejszych literatów w latach 30-tych XX wieku. W 1948 r. wyemigrował do Szwajcarii, gdzie zmarł. Obecnie jest w Niemczech niemal zupełnie zapomniany, w Polsce zaś jego popularność odżywa z uwagi na jego związek z Mazurami.

Źródło zdjęcia





Autor: Ernst Wiechert
Tytuł oryginalny: Die Majorin
Wydawnictwo: Pojezierze Olsztyn
Tłumacz: Edward Martuszewski
Rok wydania: 1984
Liczba stron: 176


12 komentarzy:

  1. Z dużym zainteresowaniem przeczytałam Twoją recenzję! "Pani majorowa" wciaż przede mną, szczerze mówiąc byłam jakoś przekonana, że ma szansę mnie zauroczyć... tak, jak zauroczył mnie styl Wiecherta w czytanych do tej pory książkach. Apetyt zaostrzyły mi Lirael i Koczowniczka. a teraz jeszcze bardziej nie mogę doczekać się lektury, bo ciekawa jestem, na którym biegunie uplasują się moje sympatie :)
    Już teraz przyznaję Ci rację, że język i styl narracji autora rzeczywiście trącą myszką. Mnie się to bardzo spodobało, ale z drugiej strony wierzę, że może irytować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak bardzo się nie irytowałam, gdyż przyznaję, że książka ma swój nastrój, który może zaczarować. Każdy ma inną wrażliwość i gust, nic więc dziwnego, że nasze wrażenia mogą być różne. :) Pisząc tutaj o książkach, które przeczytałam staram się być szczera i nie "ściemniać", więc czasem jestem krytyczna, ale to tylko moje odczucie, a nie profesjonalna ocena. :)
      Zawsze zachęcam do przeczytania książki i wyrobienia sobie własnej opinii. Nie zniechęcaj się więc. Jeśli podobał Ci się styl Wiecherta, to na pewno znajdziesz dużą przyjemność w lekturze "Pani majorowej".

      Usuń
  2. Ja również z dużym zainteresowaniem przeczytałem recenzję, będę się rozglądał za książką, mam nadzieję, że w bibliotece ją znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosperiuszu, zachęcam do zapoznania się z Wiechertem. Jego styl narracji jest niedzisiejszy, ale warto spróbować. Poza tym on pisze o swojej "małej ojczyźnie", która teraz jest częścią naszego kraju i to jest ciekawa perspektywa. :)

      Usuń
  3. Kaye-malkontentka? te pojęcia się chyba (na ile zdążyłam poznać) wykluczają. Osobiście prezentuję, może nie popularny, pogląd, iż nie to dobre, co dobre, a co się komu podoba, tak więc dopuszczam myśl, iż książka spodoba się większości, a mnie nie i odwrotnie. Autora nie znam, o książce nie słyszałam, więc w tym temacie zamilknę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja również mam swoje mroczne sekrety, czasem lubię sobie ponarzekać ;) Szczęśliwie, nie uskuteczniam tego zwyczaju dzień w dzień, bo byłabym chyba nie do zniesienia. :) Mam dokładnie to samo zdanie, co do opinii o książkach. A propos, cieszę się, że choć jedna osoba w blogosferze (chociaż chyba dwie, jeśli dobrze przypominam sobie naszą dyskusję z Lirael) oprócz mnie rozczarowała się "Bezcennym". :)

      Usuń
  4. Mój odbiór tej powieści był zupełnie inny. Nawiasem mówiąc moim zdaniem to cudowne, że ta sama książka może wzbudzić tak odmienne uczucia i wrażenia.
    Przede wszystkim nie znalazłam w niej nic ramotkowatego. :) Detalicznie przedstawię swoje przemyślenia na temat tej powieści w notce, dodam tylko, że uważam"Panią majorową" za jedno z najważniejszych odkryć 2013 r. Najbardziej zachwyciły mnie 4 rzeczy: niezwykła, mroczna baśniowość, poetycki język, cudne opisy przyrody i delikatność, z jaką autor opisuje to, co działo się między bohaterami. Na pewno sięgnę po kolejne książki tego autora i dziwię się, że jest - jak słusznie napisałaś - prawie całkowicie zapomniany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lirael, jestem zdania, że świat byłby nudny, gdyby nie pojawiały się różnice w opiniach. :)
      Nie przeczę, że książka Wiecherta ma urok i kreuje pewien poetycki nastrój, ale czegoś mi w niej zabrakło, czemu dałam wyraz w notce. To jest tylko i wyłącznie kwestia indywidualnego odbioru i wrażliwości. Ta historia mnie nie wciągnęła, częściowo pewnie przez tego nieszczęsnego łabędzia, ale jeśli wpadną mi w ręce "Dzieci Jerominów, to spróbuję jeszcze zmierzyć się z tym autorem. :) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Łabędzia odchorowałam, to była straszna scena, ale domyślam się, że Wiechert w ten brutalny sposób chciał przekazać nam coś ważnego na temat wpływu wojny i strasznych warunków na psychikę człowieka. Myślę, że w tym wszystkim kryje się jakaś straszna ironia, bo przypuszczam, że to, co przeżył Michał to i tak nic w porównaniu z tym, co los szykował dla samego autora w czasie II wojny światowej.

      Usuń
    3. Rzeczywiście losy Wiecherta (pobyt w obozie koncentracyjnym przed wojną), jego niezgoda na nazizm, a w końcu dobrowolna emigracja z Niemiec świadczą o stałości przekonań i odwadze cywilnej. Być może tłumaczy to też częściowo jego obecne zapomnienie w Niemczech.

      Usuń
  5. Wiechert mnie również intryguje. Czytać go można na stronie internetowej stworzonej dla jego utworów. Chyba Koczowniczka tej informacji mi udzielała. Szczególnie istotna jest to wiadomość jeżeli chodzi o "Dzieci Jerominów", gdyż ich cena jest bardzo wysoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie natknęłam się na tę stronę internetową, ale i tak chyba nie byłabym w stanie czytać z ekranu komputera. :( Zrobiłam już przegląd moich bibliotek i - ku mojemu żalowi - "Dzieci Jerominów" nie ma. Nie wykluczam jednak, że może kiedyś natknę się na tę książkę.

      Usuń

Ze względu na nasilony ostatnio napływ spamu, możliwość komentowania przez użytkowników anonimowych została zablokowana.
Niestety, nie zawsze jestem w stanie od razu odpowiedzieć na komentarz. Dziękuję za wyrozumiałość i komentowanie. :)

Autorzy

Agopsowicz Monika Albaret Celeste Albom Mitch Alvtegen Karin Austen Jane Babina Natalka Bachmann Ingeborg Baranowska Małgorzata Becerra Angela Beekman Aimee Bek Aleksander Bellow Saul Bennett Alan Bobkowski Andrzej Bogucka Maria Bonda Katarzyna Brabant Hyacinthe Braine John Brodski Josif Calvino Italo Castagno Dario Cegielski Tadeusz Cejrowski Wojciech Cherezińska Elżbieta Cleeves Ann Courtemanche Gil Crummey Michael Cusk Rachel Czapska Maria Czarnyszewicz Florian Dallas Sandra de Blasi Marlena Didion Joan Dmochowska Emma Doctorow E.L. Domańska-Kubiak Irena Dostojewska Anna Drinkwater Carol Drucka Nadzieja Druckerman Pamela Dunlop Fuchsia Edwardson Ake Evans Richard Fadiman Anne Faulkner William Fiedler Arkady Fletcher Susan Fogelström Per Anders Fønhus Mikkjel Fowler Karen Joy Franzen Jonathan Frayn Michael Fryczkowska Anna Gaskell Elizabeth Gilmour David Giordano Paolo Goetel Ferdynand Goethe Johann Wolfgang Gołowkina Irina Grabowska-Grzyb Ałbena Grabski Maciej Green Penelope Grimes Martha Grimwood Ken Gunnarsson Gunnar Gustafsson Lars Gutowska-Adamczyk Małgorzata Guzowska Marta Hagen Wiktor Hamsun Knut Hejke Krzysztof Herbert Zbigniew Hill Susan Hoffmanowa Klementyna Holt Anne Hovsgaard Jens Hulova Petra Ishiguro Kazuo Iwaszkiewicz Jarosław Iwaszkiewiczowa Anna Jaffrey Madhur Jakowienko Mira Jamski Piotr Jaruzelska Monika Jastrzębska Magdalena Jersild Per Christian Jörgensdotter Anna Jurgała-Jureczka Joanna Kaczyńska Marta Kallentoft Mons Kanger Thomas Kanowicz Grigorij Karon Jan Karpiński Wojciech Kaschnitz Marie Luise Kolbuszewski Jacek Komuda Jacek Kościński Piotr Kowecka Elżbieta Kraszewski Józef Ignacy Kroh Antoni Kruusval Catarina Krzysztoń Jerzy Kuncewiczowa Maria Kutyłowska Helena Lackberg Camilla Lanckorońska Karolina Lander Leena Larsson Asa Lehtonen Joel Lupton Rosamund Lurie Alison Ładyński Antonin Łopieńska Barbara Łozińska Maja Łoziński Mikołaj Mackiewicz Józef Magris Claudio Malczewski Rafał Maloney Alison Małecki Jan Manguel Alberto Mankell Henning Mann Wojciech Mansfield Katherine Marai Sandor Marias Javier Marinina Aleksandra Marklund Liza Marquez Gabriel Masłoń Krzysztof Mazzucco Melania Meder Basia Meller Marcin Meredith George Michniewicz Tomasz Miłoszewski Zygmunt Mitchell David Mizielińscy Mjaset Christer Mrożek Sławomir Mukka Timo Murakami Haruki Musierowicz Małgorzata Musso Guillaume Muszyńska-Hoffmannowa Hanna Nair Preethi Nesbø Jo Nesser Hakan Nicieja Stanisław Nothomb Amelie Nowakowski Marek Nowik Mirosław Obertyńska Beata Oksanen Sofi Ossendowski Antoni Ferdynand Paukszta Eugeniusz Pawełczyńska Anna Pezzelli Peter Pilch Krzysztof Platerowa Katarzyna Plebanek Grażyna Płatowa Wiktoria Proust Marcel Pruszkowska Maria Pruszyńska Anna Quinn Spencer Rabska Zuzanna Rankin Ian Rejmer Małgorzata Reszka Paweł Rutkowski Krzysztof Rylski Eustachy Sadler Michael Safak Elif Schirmer Marcin Seghers Jan Sobański Antoni Staalesen Gunnar Stanowski Krzysztor Stasiuk Andrzej Stec Ewa Stenka Danuta Stockett Kathryn Stulgińska Zofia Susso Eva Sypuła-Gliwa Joanna Szabo Magda Szarota Piotr Szczygieł Mariusz Szejnert Małgorzata Szumska Małgorzata Terzani Tiziano Theorin Johan Thompson Ruth Todd Jackie Tomkowski Jan Tristante Jeronimo Tullet Herve Velthuijs Max Venclova Tomas Venezia Mariolina Vesaas Tarjei Wachowicz-Makowska Jolanta Waltari Mika Wałkuski Marek Wańkowicz Melchior Warmbrunn Erika Wassmo Herbjørg Wasylewski Stanisław Weissensteiner Friedrich White Patrick Wiechert Ernst Wieslander Jujja Włodek Ludwika Zevin Gabrielle Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...