Książka Piotra Szaroty przykuła moją uwagę niemal natychmiast po jej wydaniu. Po pierwsze, bardzo cenię sobie serię „Pasaże”, po drugie zaś interesuje mnie epoka fin-de-sieclowej Europy, która de facto zakończyła się dopiero wybuchem Wielkiej Wojny, która oznaczała zagładę tego świata i początek nowego. Czy lepszego? Cesarstwo Austro – Węgierskie i jego specyficzny klimat były jednym z „ofiar” tej wojny. Ciekawa byłam, w jaki sposób Piotr Szarota wskrzesi tę epokę, wspominaną z nostalgią przez wielu „pogrobowców” monarchii Habsburgów, którzy do dziś z łezką w oku wspominają, że wywodzą się z regionu, który był częścią tego zróżnicowanego konglomeratu narodowości, tradycji i kultury zjednoczonego pod berłem cesarza Franciszka Józefa.
![]() |
Wiedeń, ok. 1910 r. Źródło zdjęcia |
Przenosimy się do 1913 r, do Wiednia stanowiącego centrum monarchii austro-węgierskiej, w którym przecinały się drogi wielu intelektualistów, artystów i naukowców. Wielu z nich odcisnęło piętno na swojej epoce. Ten rok został przedstawiony przez autora w formie prezentacji wydarzeń, które miały miejsce w ciągu kolejnych miesięcy. Wybór tych wydarzeń jest oczywiście subiektywny, głównie związany z osobami wymienionymi na początku książki i widziany ich oczyma dzięki pozostawionym zapiskom. Już tylko lektura nazwisk na tej liście może przyprawić o zawrót głowy. Oprócz nazwisk wybitnych przedstawicieli świata artystycznego (np. Oscar Kokoschka, Egon Schiele), literatury (Robert Musil, Franz Kafka, Stefan Zweig) nauki (Zygmunt Freud, Ludwig Wittgenstein), intrygujących kobiet (Alma Mahler, Lou Andreas-Salome), czy powszechnie znanych upiorów przyszłości (Józef Stalin, Lew Trocki, Adolf Hitler) pojawiają się również kompletnie mi nieznani austriaccy luminarze świata kulturalnego (np. Hermann Broch, Arthur Schnitzler, Peter Altenberg), których autor książki przybliża polskiej publiczności jako istotnych aktorów wiedeńskiego środowiska kulturalnego przed Wielką Wojną. Wśród prezentowanych postaci przewijają się również przedstawiciele polskiej kultury, jak np. Karol Szymanowski, Grzegorz Fitelberg, czy piszący po polsku i po niemiecku Tadeusz Rittner.
Jeśli ktoś sięgał po tę książkę pełen sentymentalnych uczuć i chęci zapoznania się ze staroświecką atmosferą habsburskiej stolicy u schyłku swojej świetności, niech porzuci wszelkie nadzieje. Ta książka pokazuje nam ludzi targanych namiętnościami uwiecznionymi w ich pamiętnikach i zapiskach, do tej pory u nas nieznanych. Perypetie bohaterów, ich niebanalne losy wzbudzają zainteresowanie czytelnika, choćby z uwagi na to, że nie są to bohaterowie z kart książek, lecz żywi ludzie, którzy naprawdę przeżywali swoje wzloty i upadki. Na szczęście autor nie ogranicza się tylko do wydarzeń 1913 r. Gdy sytuacja tego wymaga i aby kontekst danego wydarzenia był zrozumiały cofa się bądź posuwa do przodu kilka lub kilkanaście lat, co pozwala czytelnikowi bliżej poznać i zrozumieć działania bohaterów uwiecznionych w tej książce.
Rozczarują się też miłośnicy secesji i Klimta, o których właściwie nie ma tutaj mowy. Autor słusznie zauważa, że w 1913 r. ten styl był już praktycznie wyeksploatowany, a sam Gustav Klimt mógł już tylko być mentorem młodych gniewnych, którzy przecierali szlaki sztuce modernistycznej. Przykładami dwóch odmiennych artystów tego okresu są Oscar Kokoschka i Egon Schiele. Ten pierwszy, spalając się w miłości do Almy Mahler stworzył swe największe dzieło i nigdy potem nie namalował już nic z nim porównywalnego. Ten drugi, który w tym czasie nie dorastał Kokoschce do pięt jeśli chodzi o sławę i prestiż, stworzył dzieła ponadczasowe również dzięki historii miłosnej i mimo krótkiego życia jest niewątpliwym zwycięzcą w tej rywalizacji. Może trochę szkoda, że Klimt pojawia się tylko przelotnie, ale to tylko pokazuje bogactwo i różnorodność życia artystycznego i intelektualnego tego miasta w tym konkretnym momencie dziejowym, na rok przed gwałtownym schyłkiem ówczesnego świata.
O ile, z uwagi na wykształcenie i działalność zawodową Piotra Szaroty, nie dziwi mnie ogromna wiedza autora na temat ludzi nauki zaangażowanych w badania nad psychoanalizą i podziałów w tym środowisku, jednak jego wiedza i ciekawe sądy na temat twórczości artystycznej tego okresu budzą mój szacunek. Czuć w tekście olbrzymią fascynację tą epoką, być może na skutek powiązań rodzinnych ujawnionych w dedykacji dla m. in. pradziadka, który w latach 1919-21 kierował poselstwem RP w Wiedniu. Książka ta jest wyrazem fascynacji autora miastem i państwem, które w wyniku Wielkiej Wojny przestało istnieć, choć pozostawiło po sobie wdzięczną pamięć. Czy była ona uzasadniona? Tu opinie są różne. Bezsprzeczny sentyment autora do Austro-Węgier nie jest jednak bezkrytyczny. Podnosi on również zjawiska, które uważa za negatywne.
Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się zetknięcia z tyloma niebanalnymi życiorysami, emocjami i namiętnościami. Dzięki autentycznym zapiskom poznajemy ich uczucia i styl życia, jaki prowadzili. Uczucia w każdej epoce są podobne, a zwyczaje często mogą zaskakiwać bliskością wobec naszych współczesnych zachowań, decyzji i dylematów, choć jednocześnie ich świat był diametralnie różny od naszego.
Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się zetknięcia z tyloma niebanalnymi życiorysami, emocjami i namiętnościami. Dzięki autentycznym zapiskom poznajemy ich uczucia i styl życia, jaki prowadzili. Uczucia w każdej epoce są podobne, a zwyczaje często mogą zaskakiwać bliskością wobec naszych współczesnych zachowań, decyzji i dylematów, choć jednocześnie ich świat był diametralnie różny od naszego.
Wielką zaletą książki jest przepiękne wydanie, co jest już stałą cechą wydawnictw z serii Pasaże. Po te książki wydane w eleganckiej granatowej płóciennej oprawie z intrygującą reprodukcją na okładce przyjemnie sięgnąć, a wysmakowana szata graficzna tylko wzmaga przyjemność czytania.
Trochę zabrakło mi w tym wszystkim obrazu miasta, krótkiego rozdziału o stanie jego rozwoju architektonicznego czy urbanistycznego, w jakim stadium rozwoju się znajdowało w 1913 r. i jaką pełniło rolę w monarchii austro-węgierskiej. Mimo że książka ma w tytule miasto, to nie występuje ono jako odrębny podmiot, czego trochę mi szkoda. Niemniej jednak oceniam tę pozycję niezwykle wysoko.
Trochę zabrakło mi w tym wszystkim obrazu miasta, krótkiego rozdziału o stanie jego rozwoju architektonicznego czy urbanistycznego, w jakim stadium rozwoju się znajdowało w 1913 r. i jaką pełniło rolę w monarchii austro-węgierskiej. Mimo że książka ma w tytule miasto, to nie występuje ono jako odrębny podmiot, czego trochę mi szkoda. Niemniej jednak oceniam tę pozycję niezwykle wysoko.
Książka jest intrygująca, odsłania przed czytelnikiem wiele ciekawych życiorysów i pokazuje, że choć minęło ponad sto lat od opisanych wydarzeń, ludzkie uczucia i emocje potrafią nas zaskoczyć i zaciekawić. Niewątpliwym jej atutem jest dostęp do nieznanych zapisów pamiętnikarskich ówczesnych przedstawicieli świata kulturalnego i naukowego Wiednia. Wydawnictwo to jest ze wszech miar godne polecenia zarówno dla tych, którzy lubią Wiedeń i pragną się dowiedzieć czegoś bliższego o atmosferze intelektualnej miasta tuż przed Wielką Wojną, jak i dla tych, którzy interesują się prądami artystycznymi tej epoki. Jednak nawet jeśli nie należy się do żadnej z tych grup, to warto przeczytać tę niezwykłą książkę i odkryć ten nieistniejący już świat przeszłości dla siebie.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Piotr Szarota (ur. 1966) - profesor w Instytucie Psychologii Polskiej Akademii Nauk, publicysta, autor książek z pogranicza psychologii, socjologii i kulturoznawstwa.
Źródło zdjęcia
Autor: Piotr Szarota
Wydawnictwo: słowo/obraz/terytoria
Seria: Pasaże
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 376
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJak widać, niejeden Szarota jest aktywny na niwie literatury :)
UsuńA fin de sieclowy Wiedeń jest wart odwiedzin.
Wiedeń z okresu sprzed Wielkiej wojny kojarzy mi się z książką Stone (o Freudzie) Pasje utajone, tam też przewija się wiele nazwisk głównie ze świata nauki. I jest troszkę Wiednia, choć jest on zaledwie tłem powieści, tyle, że Stone pisał o ojcu psychoanalizy.
OdpowiedzUsuńFreud jest też jednym z głównych bohaterów książki Piotra Szaroty. W końcu zna on temat jak mało kto! Bardzo ciekawie jest ukazany światek naukowy tych czasów, rozmaite podziały wśród wiodących postaci kojarzonych z psychoanalizą, ale niemniej interesujące są koleje losów artystów związanych z tym miastem i epoką. :)
UsuńKsiążka kulturoznawcza napisana z perspektywy nie jednej, ale kilku nauk społecznych? Wiedeń z czasów Freuda? Fantastyczne! Coś dla mnie!
OdpowiedzUsuńMyślę, że ta książka trafiłaby w Twoje gusta czytelnicze, aczkolwiek jej zaletą jest przede wszystkim galeria nader intrygujących postaci związanych z ówczesnym Wiedniem. :)
Usuń